Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie, nie zabiorę jej do siebie jak również nie wezmę żadnego dzikiego psa.
Trisia i inne psiaki mają w jednostce całkiem niezłe życie. One nie myślą tak, jak my ludzie. Dla nich szczęściem jest pełna micha, i sucha kryjówka, no i wolność. Są tam w miarę bezpieczne i powinny tam zostać. Takie jest moje zdanie.

Posted

A ja mam mieszane uczucia co do tego. Owszem mają schronienie, jak znajdą mają co jeść. No i mają dużo terenu do biegania. jest jak jest, żyją sobie, na razie nikomu się nie chce robić czegokolwiek z tymi psami. Wojsko nie uważa je za swoje. Może być i tak, że pewnego dnia zmieni się dowódca i każe zrobić porządek z bezdomnymi psami (dla chcącego nic trudnego). Mogą też zarządzić, że schronienie w którym teraz mieszkają, ma być wyburzone/odremontowane. Jednostka jest przy ruchliwej ulicy, stróż mi mówił, że przed wybudowaniem ronda były jeszcze inne 2 psy ale zginęły pod kołami jak rondo zostało zbudowane. Więc to nie jest tak, że psy mają tam całkiem dobre życie. W jednostce jest tyle ludzi, one chodzą między nimi codziennie a mimo tego to dzikusy-wniosek-chyba nikt nawet nie próbował ich oswoić, pogłaskać. Pamiętajmy też, że one są DOKARMIANE a nie karmione.
W pierwszej chwili ucieszyłam się na wiadomość, że Trisia ma szansę na domek, ale z drugiej co będzie jak się nie oswoi? A jeśli nawet przekona się do ludzi, czy znajdzie szybko nowy dom?? Nie mam zielonego pojęcia co robić:(

Posted (edited)

Póki co, większość opowiada się za wypuszczeniem suńki..wyjście nie jest idealne...ale jakie inne rozwiązanie?
Zresztą i tak nie mamy finansów...
Jeśli chodzi o mnie moglabym podjąć decyzję o wysłaniu suni do Maddaleny ,gdybym- w razie braku efektów socjalizacji i nieprzyjeciu przez stado , mogła zapewnić Jej bezpieczne miejsce u siebie...nie mogę.

Edited by Evelin
Posted

Ja niestety, podobnie jak yup, mam również mieszane uczucia co do tego. Faktycznie, z jednej strony jeżeli zostanie ona wypuszczona, to może być narażona na rożne niebezpieczeństwa - a jest jeszcze młodziutka. Z drugiej zaś, nie mamy pewności że Maddalenie uda się ją oswoić do życia z ludźmi. Pisałyście że psy są dokarmiane, częściowo przez personel jednostki, ale także codziennie przez P. Jasię. Pamiętajcie tez, że nie jest ona już młodą osobą, gdyż ma 77 lat i nie wiadomo na ile jej starczy na to sił.

Posted

Też mam mieszane.....
Ale, ponieważ mogę zaoferować tylko transport - myślę,że z braku innego rozwiazania trzeba małą wypuscić...Jeśli nikt nie moze zaoferowac suni bezpieczeństwa po ew powrocie od Maddaleny (a nie da sie tego wykluczyć w 100%),uczciwiej będzie ją wypuścić...No i o finansach przypominam.Można pożałować- ale co w zamian...albo wysyłać sunię i brać pełną odpowiedzialność za Jej dalsze losy,albo zwrócic jej wolność z wszelkimi tego konsekwencjami...Jest tylko albo-albo..

Posted

Fajna ta sunia, myslę że teraz musi przeżywać ogromny stres. Mi latem też udało się złapać i wysterylizować dziką sunię, w niewoli była apatyczna i zupełnie zobojetniała. Po zabiegu odwiozłam ją na jej tereny i widziałam jej radość jak spotkała się z psami z którymi żyła.
Tak sobie myślę że jeszcze jest przecież druga sunia na terenie tej jednostki, jak uda się ją złapać i wysterylizować też będzie propozycja oswajania jej?
To prawda że na wolności mogą ją spotkać różne zagrożenia, ale w domu też może ją spotkać coś złego, no i znalezienie dobrego domu nawet dla ślicznego pieszczocha jest naprawdę trudne, tym bardziej dla takiej dzikiej suni. Moim zdaniem ona była by szczęśliwa gdyby spowrotem trafiła na swoje tereny, do swojego stada.

Posted

Trinia zachowuje sie bardzo poprawnie, tak normalnie. Przed chwilą nosilam jej pic i wymienialam reczniki. Podnosze do gory te metalowa oslone, a ona nic sobie z tego nie robi. Czuje, ze rozumie, ze za chwile bedzie sucho i przestanie smierdziec. Przyglada sie bacznie jak to robie i o dziwo nie klapie zebami. A rece mialam b. blisko niej. Jezdzilismy dzisiaj po trociny dla kotow i jak ladowalam worki to obwachiwala z zainteresowaniem. dalam jej pileczke do klatki, a ona po chwili wziela ja w zeby i miala zabawna mine. I wszystko wyglada niby normalnie, ale ona choc spokojna, mysle, ze nie jest zachwycona siedzeniem w tej klatce. Poszarpala narzute ktora przykryta byla klatka i powciagala ja do srodka. Jestem pewna, ze gdyby miala okazje dalaby dyla jak nic.
Skoro wiekszosc uwaza, zeby wypuscic, to chyba wypuszcze. My ludzie rozumiemy jej sytuacje inaczej niz ona.

Posted

przez 30 lat (tzn. odkąd pamiętam) żaden z dowódców nie wygonił psów z terenu jednostki a żołnierze (kiedyś nawet i kucharki) karmili psy.
nadal uważam ,że sunię trzeba wypuścić i nawet im szybciej tym lepiej(oczywiście po zagojeniu się szwów)

Posted

Też jestem za tym, żeby wypuścić. Jest tyle psów domowych, które siedzą w schroniskach, ZNAJĄCYCH I TĘSKNIĄCYCH za człowiekiem, nie ma co na siłę uszczęśliwiać dzikusów, które nie znają innego życia niż bez człowieka.

Posted

Cóż... jesteście bezlitosne i okrutne. I oby ta suka przez Wasze "rozsądne" głosy nie cierpiała kiedy nagle będzie musiała opuścić teren jednostki albo 77 letnia kobieta nie będzie miała siły jej dokarmiać bo wtedy dla kilkuletniej zdziczałej suki szykujcie igłe bo NIKT nie da jej szansy na oswojenie. Gratuluje dziewczyny, gratuluje. Ale niestety nie rozsądku i myślenia w czasie przyszłym...

Posted

jaanna019 napisał(a):
Rewelacja podaj adres dowieziemy ci do domu.


Nie muszę. Jest chętna osoba, które zgodziła się dać małej szansę ale Wy nie chcecie z niej skorzystać. Bo wygodniej pozbyć się problemu i wypuścić. A za kilka lat? Będzie alarm. Ciekawe co wtedy mądrego wymyślicie.... wtedy ja zapytam się Ciebie o adres...

Posted

Ja je nie pomogę bo nie mam kasy 3x250.-=750,- - plus ewentualny dożywotni dt jeśli suka się nie oswoi. Ja nie dysponuję.
Wiesz tu nikt nie ma monopolu na pomaganie. My nie możemy jej pomóc ale ty możesz.

Posted

Rewelacja, przecież możesz zapłacić za 3 miesiące i później ewentualnie hotelik jak nic nie wyjdzie z oswajania. nikt Ci tego nie zabrania. I wcale nie jest pewne,że suni tego(oswajania) do szczęścia brakuje. Może ona jest szczęśliwa w swojej wolności. Poza tym tam jest jeszcze druga , też dzika, sunia.
Ponawiam pytanie, jak szwy suni?

Posted (edited)

[quote name='Rewelacja']Cóż... jesteście bezlitosne i okrutne. I oby ta suka przez Wasze "rozsądne" głosy nie cierpiała kiedy nagle będzie musiała opuścić teren jednostki albo 77 letnia kobieta nie będzie miała siły jej dokarmiać bo wtedy dla kilkuletniej zdziczałej suki szykujcie igłe bo NIKT nie da jej szansy na oswojenie. Gratuluje dziewczyny, gratuluje. Ale niestety nie rozsądku i myślenia w czasie przyszłym...

Dziewczyny wcale nie są okrutne i bezlitosne i to, czego z pewnością nie można im odmówić, to właśnie rozsądek. Zauważ, że decyzja nie została podjęta w minutę, została przemyślana i przedyskutowana. Każdy wyraził i uzasadnił swoje zdanie i na tej podstawie zapadła decyzja.

Owszem, najlepiej byłoby umieścić sunię u Madalleny i dać tym samym szansę na zsocjalizowanie. Ale nie ma żadnej gwarancji, że sunia pozwoli się udomowić. Co w takim przypadku? Wypuścić ją na teren jednostki po nieudanej próbie socjalizacji? Co w przypadku, gdy sunia pozwoli się oswoić, ale po trzech miesiącach nie znajdzie domu? Umieścić ją w innym DT? Skąd wziąć finanse na to wszystko? Już sfinansowanie tych trzech miesięcy byłoby ogromnym problemem, a istnieje realne ryzyko, że sunia potrzebowałaby dożywotniego DT.

To nie jest okrutne. Jesteśmy tylko ludźmi. Każda z dziewczyn robi wszystko, co w jej mocy, aby pomóc psom, jednak musimy być realistkami - nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim i musimy dokonywać wyborów, często trudnych i nie zawsze wygodnych. Nawet, gdyby udało się opłacić DT, gdzie sunia miałaby zostać oswojona, to nie ma żadnej, ale to żadnej gwarancji, że zakończy się to powodzeniem. Jest wręcz duże ryzyko, że tak nie będzie. W to miejsce, te pieniądze mogą pomóc kilku innym psom, które mają znacznie większe szanse na adopcje. I to jest okrutne, ale okrucieństwo to nie wypływa ze strony dziewczyn, a ze zwyczajnych życiowych ograniczeń.

Rewelacja
, najwygodniej jest wejść na wątek i osądzić wszystkich dokoła. Chcesz pomóc Trisi? Wiesz jak to zrobić? Jestem pewna, że jeśli zechcesz przejąć opiekę nad nią i odpowiedzialność, jaka się z tym wiąże, dziewczyny nie będą stawać Ci na drodze, a jeszcze niejedna wesprze Cię dobrym słowem. Nie możesz jednak wymagać ani wywierać na kimkolwiek presji, aby wykładał pieniądze (bo o to się tak naprawdę wszystko rozbija) na cel, w którego powodzenie nie wierzy (opierając się na realnych, racjonalnych argumentach). Naprawdę, gdyby była taka możliwość, pomogłybyśmy każdemu psiakowi, jednak nie śpimy na pieniądzach i wiele osób z tego forum dzieli się swoimi i tak bardzo skromnymi środkami finansowymi.

Osobiście, po przemyśleniu całej sytuacji, zgadzam się z dziewczynami, że sunię należy wypuścić z powrotem na teren jednostki.

Edited by sceptiques
Posted

No tak, najlepiej pozbyć się problemu zwalając całą odpowiedzialność na inne osoby...

Więc proszę o odpowiedź osoby, które nie czytają tego co pisze Pipi (a z jej opisów jasno i wyraźnie wynika, że sunia CHE DAĆ SIĘ OSWOIĆ) i chcą chwilowo pozbyć się problemu wypuszczając sunię na zewnątrz -

CO ZROBICIE ZA KILKA LAT GDY SUNIA BĘDZIE MUSIAŁA OPUŚCIĆ TEREN JEDNOSTKI?

CO BĘDZIE GDY SUNIA ZŁAPIE KLESZCZA (i inne)?

CO BĘDZIE GDY STARSZA 77 LETNIA PANI NIE BĘDZIE W STANIE JEJ DOKARMIAĆ?

KTÓRA Z WAS ZAOPIEKUJE SIĘ MAŁĄ, GDY BĘDZIE STARA I NIEDOŁĘŻNA?



I proszę zaprzestać głupich pytań i sugestii kierowanych do mnie odnośnie suni. Przypominam - JEST OSOBA, KTÓRA CHCE JEJ POMÓC ALE WY POMOCY NIE CHCECIE!

Posted

od dłuższego już czasu kombinuję, żeby dogadać się z jakimś sadownikiem i wypuścić całą czwórkę na terenie ogrodzonego sadu gdzieś za Białymstokiem. są takie sady tuż obok wsi, gdzie właściciel nawet zimą mógłby zaglądać do psów i zostawiać im jedzenie, ciepłą wodę.
widząc jakie psy mają warunki w jednostce, widząc jak żołnierzom i strażnikom na nich zależy, jak o nie dbają, wstrzymałam się z tym trochę, ale zawsze jest to jakieś wyjście. nawet za pokrycie kosztów karmy i tabletek na odrobaczenie - psy biegałyby sobie po ogromnych sadzie, odstraszały ew. złodziei, mogłybyśmy wtedy postarać się też o jakieś porządne budy dla nich.
jeśli za kilka lat sunia będzie musiała opuścić teren jednostki nie będzie sama, zauważ, że są tam jeszcze trzy inne psy i myślę, że powinny w dalszym ciągu funkcjonować w stadzie jakie same stworzyły.

jeśli sunia się pochoruje, jeśli którykolwiek z jednostkowych psów zachoruje, postaramy się go złapać i pomóc na ile będziemy w stanie.

psy dokarmiane są nie tylko przez starszą panią (która z resztą podaje jedzenie przez kogoś innego, nie robi tego sama), dokarmiam je ja i yup, stale dokarmiają je również żołnierze i strażnicy.

jak do tej pory żadna z osób wchodzących na wątek nie zadeklarowała się z wpłatami na pomoc dla suni, my nazbierałyśmy na klatkę-łapkę, na sterylkę dla tej suni i zbieramy też na sterylkę dla drugiej, zbieramy na szczeniaka, którego zabrałyśmy z jednostki oraz na jedzenie dla tych psów. nie mamy dla małej domu, tak jak nie możemy zadeklarować, że zajmiemy się każdym z dzikich psów z jednostki na starość, tak też i nikt nam nie zadeklarował, że zajmie się sunią za 3 miesiące po udanym bądź nie oswajaniu.

Posted

[quote name='Rewelacja'] JEST OSOBA, KTÓRA CHCE JEJ POMÓC ALE WY POMOCY NIE CHCECIE!

Rewelacja NAPISZ O KONKRETACH, póki suka jest u Pipi można jeszcze coś zrobić, potem nie będzie o czym gadać.

Posted

[quote name='Randa']Rewelacja NAPISZ O KONKRETACH, póki suka jest u Pipi można jeszcze coś zrobić, potem nie będzie o czym gadać.

Konkretnie to Rewelacja mówi co mamy robić. Tylko sama palcem nie kiwnie. Biega po wątkach i robi dym. Tyle potrafi. Z pewnością wielu psom to pomoże...

Pipi jak goją się szwy u małej?

Posted

Szew suchy, a ona nie interesuje sie nim. Dzisiaj ją glaskalam i juz nie kruczkiem, tylko rekami wyciagalam szmaty i rekami suche wkladalam. Zjadla z reki cala parowke. Teraz pogrzalam samochod, klatke koldrami ponakrywalam i sunia spi.
Trzeba cos postanowic, bo jej nozki beda bolaly.Cztery dni minely, a ruchu prawie zero. Albo tak, albo siak. Juz glupia jestem.
Jesli moge cos powiedziec, to gdyby ode mnie zalezalo, dalabym jej szanse. Zime i mrozy by przetrwala, a jak sie nie uda, to przeciez zawsze moze wrocic do swoich.

Posted

Tylko co z nią będzie jak ją ci "swoi" odrzucą jako obcą po takim czasie? Paradoksalnie to, że jest dzika daje jej bezpieczeństwo przed ludźmi. Wiecie co potrafią "dzieci z osiedla". Na wiosnę może być na tyle dzika, że nie będzie nadawała się do życia z człowiekiem ale też w miarę do niego przyzwyczajona - na tyle, że da się potem skrzywdzić.
Pipi ty już masz u siebie dzikie psy, na prawdę myślisz że danie szansy to dobry pomysł? Chyba zdajesz sobie sprawę, że ona zostanie u ciebie a jak na wiosnę napiszesz tu, że nic z tego nie będzie i powinna wrócić to przyjdą tu tacy co powiedzą, że jesteś podła bo po kilku miesiącach chcesz ją wywalić.

Posted

Ona jest młodziutka,skoro daje sie głaskać,moze pragnie kontaktu z człowiekiem. Jest tak mroźno...Przepraszam ale ja nie miałabym sumienia teraz wypuścić.Pipi ja tez dałabym jej szansę

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...