Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Dzisiaj przyjechała do nas do DT sunia o imieniu Perełka. 20 grudnia skończyła 7 lat. Dotychczas była oczkiem w głowie swojej pani.Pani ma 90 lat , wczoraj straciła przytomność i trafiła do szpitala. Dziś sąsiadka pani przywiozła sunię do schronu.
Perełka bardzo rozpaczała w schronie i Basia 1244 poprosiła mnie o DT dla niej.
Widać ,ze sunia zadbana, błyszcząca sierść,aż za dobrze odżywiona,waży ok.10 kg, w książeczce wpisy o regularnych szczepieniach.
Dziewczynka rozpacza, ledwie daje się odciągnąć spod drzwi wejściowych. Krzyczy i wyje , aż serce pęka. :-(
Na szczęście zjadła i było sioo na spacerze. Do psów łagodna , kotkę lekceważy.
Musi być u nas 2 tygodnie czyli w okresie kwarantanny ,a potem trzeba będzie ją ogłaszać.
Oto i ona.



Prawda ,że jest podobna do Gusi? Tylko większa i masywniejsza



Widać w oczkach przerażenia



Kulkowata Krycha musi wszędzie swój nos wsadzić.


Sunia umie chodzić po schodach i ładnie na smyczy i obroży.
Mam nadzieję ,że szybko znajdzie dobry domek u starszych ludzi.

Edited by Poker
  • Replies 254
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

i ja przydreptałam jak zawsze do Twojego kolejnego tymczasa Pokerku :)

pierwsze co jak zobaczyłam zdjęcie Perełki to pomyślałam, że wygląda prawie ja Gusia :)

Posted

a ja to nie rozumiem jak sąsiadka mogla tak po prostu zabrać cudzego psa i oddać do schroniska
telewizor tez zadysponowała ?-bo tamtej pani juz niepotrzebny

a pani tego psa wie, ze on jest u Ciebie? czy pani nadal nieprzytomna?

Posted

Sunia rozpacza , zawodzi pod drzwiami. Na noc musieliśmy się zamknąć z nią w sypialni , bo by spania nie było. Żal paróweczki. Do nas nie kłapie zębami.
Pierwszy raz mamy taką płaczącą sunie.Wszystkie milczą jak grób ok.2 tygodni,ale i pierwszy raz mamy w takiej sytuacji,
Sąsiadka ją odwiozła , bo pewnie nie mogła albo nie chciała się nią zaopiekować. Telewizora nie trzeba wyprowadzać i nie woła jeść.Nie sądzę ,że jej właścicielka będzie się nadawała do opieki nad psem. Może ujawni się jakaś rodzina.Zobaczymy, oby.

Posted

Przekopiuję to, co napisałam na wątku zdublowanym:
Wczoraj do wrocławskiego schroniska przywieziono Perełkę w panice. Właścicielka suni, osoba 90-letnia trafiła do szpitala z utratą przytomności, a sąsiadka przywiozła wystraszone maleństwo do schroniska. Perełce grunt spod łap się usunął, oczywiście nawiała, oczywiście polowano na nią, oczywiście kłapała mi zębami, nie chciała dać się okiełznać. Potem zrobiła się paniką wsobną i zastygła. Na mój apel szybko odpowiedziała Poker i już wczoraj Perełka z gatunku panika trafiła do niej na bdt.
Sunia oficjalnie nie może być wydana przed upływem 14 dni, bo pani (nieprzytomna , 90 lat) nie dała zrzeczenia się suczki, więc procedury musimy zachować. Po 14 dniach, czyli od 2 lutego, możemy suni szukać nowego domu. Psinkę zapisałam jednak na 10 lutego na sterylkę, więc najlepiej będzie wydać ją po sterylce. Nie zmienia to jednak faktu, że ogłoszenia można robić już w przyszłym tygodniu , bo jak wiadomo nie ma aż tylu chętnych na nasze psiaki, żeby z marszu znaleźć jej dom.
Sunia ma 7 lat, ma własną książeczkę zdrowia, jest zaszczepiona , odrobaczona, odpchlona, nie ma kamienia nazębnego, wazy 10 kilo i jest ciut przytyta.




Posted

Biedulka :( ale jak taka zadbana, to może ktoś z rodziny pomagał tej właścicielce? może się odezwą? dobrze by było, żeby właścicielka dowiedziała się, że suni nic złego nie grozi, a nie zamartwiała w szpitalu, że jej oczko w głowie w schronisku cierpi... czy da się ustalić namiary na właścicielkę bądź sąsiadkę? może jakoś przez lecznicę z tych wpisów w książeczce?
są w schronie dwa sznaucerki mini w tej samej sytuacji - właściciel zabrany do szpitala, samotny, a psy do schronu (pogotowie zgłosiło). I najgorsze jest to, że z powodu ochrony danych, schron nie ma namiarów na tego właściciela i nie wie czy on je odbierze i ewentualnie kiedy, więc sznupy na razie muszą siedzieć :(

Posted

Ja mam książeczkę zdrowia małej z adresem właścicielki i planuję jutro podjechać i popytać sąsiadów czy nie ma rodziny.Jeżeli chodzi o starszą panią , to o ile w ogóle wyjdzie ze szpitala, na pewno nie będzie w stanie opiekować się sunią. Nie sądzę , by pani była świadoma swojej sytuacji - wiek , utrata przytomności nie wróży niczego dobrego.
Na spacerku postawiła ogonek i pomachała.Było sioo i koo. Jeść nie chciała,najwyżej trochę schudnie.
Prowadzę ją obroży , szelkach i na 2.smyczach.Przy otwieraniu drzwi pilnujemy jak oka w głowie, bo już chciała czmychnąć.Pewnie chce szukać swojego domu.
Niestety nadal płacze.:-(

Posted

Poker napisał(a):
Ja mam książeczkę zdrowia małej z adresem właścicielki i planuję jutro podjechać i popytać sąsiadów czy nie ma rodziny.Jeżeli chodzi o starszą panią , to o ile w ogóle wyjdzie ze szpitala, na pewno nie będzie w stanie opiekować się sunią. Nie sądzę , by pani była świadoma swojej sytuacji - wiek , utrata przytomności nie wróży niczego dobrego.
Na spacerku postawiła ogonek i pomachała.Było sioo i koo. Jeść nie chciała,najwyżej trochę schudnie.
Prowadzę ją obroży , szelkach i na 2.smyczach.Przy otwieraniu drzwi pilnujemy jak oka w głowie, bo już chciała czmychnąć.Pewnie chce szukać swojego domu.
Niestety nadal płacze.:-(


To musi być starszny widok...:(
malutak nie rozumie, co się stało....dlaczego znalazła się w innym domu, z obcymi ludźmi....pewnie serduszko jej pęka....:(
może ktoś z sąsiadów się zlituje...? albo okaże się, że ktoś z rodziny zgodzi się nią zająć....? chociaż...skoro do tej pory nikt nie zainteresował się losem suni....

Posted

MOże rodzina nie mieszka we Wrocławiu ,a może nawet w kraju.A może starsza pani jest samotna. Może się czegoś jutro dowiem.Wszystko może....
GłASZCZEMY MAŁĄ, GADAMY DO NIEJ,MAŻ LEŻAŁ Z NIĄ NA PODŁODZE.W OCZACH WIDAĆ TĘSKNOTĘ I ŻAL.

Posted

Faktycznie...kudłata jak wszystkie :D

Ale tak swoją drogą, jak można wziąć szczeniaka mając > 80 lat? Gdzie tu miłość do psa? Nie raz wdawałam się ze starszymi ludźmi w dyskusje na ten temat i wszyscy podsumowywali to jednym zdaniem: "Nie chcę przeżywać cierpienia jeśli pies umrze pierwszy". Ale pies mooże? Gdzie ta niby miłość? :(

Mam nadzieję, że sunia szybko się pogodzi z losem.

Posted

zerduszko napisał(a):
Ale tak swoją drogą, jak można wziąć szczeniaka mając > 80 lat? Gdzie tu miłość do psa? Nie raz wdawałam się ze starszymi ludźmi w dyskusje na ten temat i wszyscy podsumowywali to jednym zdaniem: "Nie chcę przeżywać cierpienia jeśli pies umrze pierwszy". Ale pies mooże? Gdzie ta niby miłość? :(


Też tak najpierw pomyślałam, o tym braniu szczeniaka... ale może tym razem nie było tak? może się przybłąkała do tej pani jako młoda suczka? a może dzieci wzięły sobie szczeniaczka a potem zostawiły babci i wyjechały?
serce pęka jak się czyta o tym jej płaczu, a co dopiero mieć to na żywo :(

Posted

Pani to na pewno nie odbierze sunieczki, a co z rodziną? no mają te dwa tygodnie , żeby się po nią zgłosić - myślę, że warto poczekać te dwa tygodnie, zawsze na początku, jak zdarza się nieszczęście, to ludzie latają do szpitala, dzwonią tu i tam - o psie nie myślą, potem czasem odbierają psiaka, czasem nie.
strasznie zal malutkiej :(

Posted

Zjadła ładnie.Ale jak chciałam przypiąć adresatkę , to nawarczała na mnie i dała dyla na górę. potem uprzejmie zgodziła się. Gdy w trakcie jedzenia podeszła kota, to pokazała na milcząco ząbki.
Ona ma w książeczce konkretną datę urodzin , więc raczej pani wzięła ją od szczeniaka, bo jest tylko jedno nazwisko. A moze w ten sposób uratowała ją np. przed utopieniem? nie wiemy niczego.
Teraz od dłuższej chwili jest cicho.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...