Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 452
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wiem co napisać...
Pewnie nie muszę wspominać, ze nie było naszą intencją zasilanie jednej z dogomaniaczek tym pokaźnym stadkiem, ale tak czy owak, czują się... hmm... cokolwiek niezręcznie :roll:.
Pamiętam, jak pisałem na wspólnym wątku Maszy i Kiko o tym, że celowo została wpuszczona do psa w kojcu. To była celowa robota :angryy:.
Jedno jest pewne - opatrzność czuwała nad Maszką, ponieważ niedoświadczony opiekun/wet mógłby tego nie skojarzyć. Masza i tak jest dość "puszysta", więc namierzenie tego nie było proste. Jeszcze trochę, a byłoby za późno na sterylkę.
Co prawda nasz wet zrobił kiedyś sterylkę aborcyjną (suni naszych sąsiadów) na tydzień przed rozwiązaniem, ale to skrajność. Co ciekawe, psina zniosła ją wyjątkowo dobrze i już na drugi dzień biegała, obszczekując intruzów za płotem.
Trzymamy kciuki za udany zabieg i potencjalny domek. W pewnym sensie będzie to swoistym testem na faktyczne intencje zainteresowanych.

Posted

To już wiemy, dlaczego nie chcieli za nic oddać Maszy...
To była celowa robota, wsadzili ją do kojca z psem, żeby zaciążyła :-(
Nie zrozumiem nigdy takich ludzi. Totalne bezmózgowia. Czworo dzieci, cztery psy na krótkich łańcuchach bez bud, kilka kotów i małe kociaki, bida aż piszczy, chata chyląca się do ziemi, brudne, zaniedbane, chude dzieci, a oni jeszcze psy rozmnażają... :roll:
Nie mówiąc już o tym, że kilkunastu by Maszka nie wykarmiła :shake:
Masakra...
Jak sobie pomyślę, jakie życie by ją czekało, gdyby tam została, to mi skóra cierpnie...
Na wiosnę byłoby całe pole pali z łańcuchami, a na końcu każdego z nich- zabiedzony szczeniak...

Posted

Ania-tygrysiczka napisał(a):
To już wiemy, dlaczego nie chcieli za nic oddać Maszy...
To była celowa robota, wsadzili ją do kojca z psem, żeby zaciążyła :-(
Nie zrozumiem nigdy takich ludzi. Totalne bezmózgowia. Czworo dzieci, cztery psy na krótkich łańcuchach bez bud, kilka kotów i małe kociaki, bida aż piszczy, chata chyląca się do ziemi, brudne, zaniedbane, chude dzieci, a oni jeszcze psy rozmnażają... :roll:
Nie mówiąc już o tym, że kilkunastu by Maszka nie wykarmiła :shake:
Masakra...
Jak sobie pomyślę, jakie życie by ją czekało, gdyby tam została, to mi skóra cierpnie...
Na wiosnę byłoby całe pole pali z łańcuchami, a na końcu każdego z nich- zabiedzony szczeniak...


A ja myślę, że oni chcieli po prostu dać swojemu psu rozrywkę, a po urodzeniu szczeniaczków, wrzuciliby je do rzeki, czy pozbyli się inaczej:-(
Tak, czy inaczej, najważniejsze, że Maszka jest już bezpieczna:-)

Posted

Ewa Marta napisał(a):
A ja myślę, że oni chcieli po prostu dać swojemu psu rozrywkę, a po urodzeniu szczeniaczków, wrzuciliby je do rzeki, czy pozbyli się inaczej:-(
Tak, czy inaczej, najważniejsze, że Maszka jest już bezpieczna:-)

Być może. Albo też myśleli, że sprzedadzą.
Słyszałam o tych "innych sposobach", pan nam opowiadał, jak po każdym oszczenieniu się jego suni, zabiera szczeniaki, wkłada do wiadra z zimną wodą i przyciska drugim wiadrem... do dziś mam ten obraz przed oczami :-(
Tomek bał się, ze skoczę temu gościowi do gardła...

Posted

Żeby była jasność w temacie: Aniu, Tomku, absolutnie nie mam do Was żadnych pretensji!!!! ;)

Podejrzewam, że szczeniaki chcieli sprzedać, a te, które by "nie poszły"... no... lepiej nie mówić :(

Na spokojnie myśląc, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bo gdyby Pan "zza Wisły" wczoraj przyjechał, na szczepienie pojechalibyśmy dopiero w czwartek, czyli sterylka w czwartek nie byłaby możliwa, przesunęłaby się na kolejny czwartek, bo nie mamy możliwości teraz wziąć urlopu...

Wersja równie albo i jeszcze mniej optymistyczna, to oddanie Maszki do domu "za Wisłą" bez sterylki, bo braliśmy taką opcję pod uwagę, gdyby Pan się zobowiązał do zabiegu. Miałam mu nawet zaproponować zabieg u naszego Doktora, bo umowa była i Doktor z pewnością by się nie wycofał ani z obietnicy zabiegu ani ceny za niego! Tylko chcieliśmy najpierw zrobić wściekliznę, żeby było "książkowo". Jak pomyślę co by się stało, gdyby Maszka się temu Panu nagle oszczeniła... Nie, lepiej nie myśleć!

A propos aborcji - u jednej naszej tymczasowiczki Doktor zrobił aborcję na 2 dni przed porodem, ale tego jak ona dochodziła do siebie - szczególnie psychicznie - po tym zabiegu (np. 2 doby nie siusiała, że o skowycie i szukaniu dzieci nie wspomnę), wolałabym drugi raz nie przeżywać...

Posted

Ania-tygrysiczka napisał(a):
To już wiemy, dlaczego nie chcieli za nic oddać Maszy...
To była celowa robota, wsadzili ją do kojca z psem, żeby zaciążyła :-(
Nie zrozumiem nigdy takich ludzi. Totalne bezmózgowia. Czworo dzieci, cztery psy na krótkich łańcuchach bez bud, kilka kotów i małe kociaki, bida aż piszczy, chata chyląca się do ziemi, brudne, zaniedbane, chude dzieci, a oni jeszcze psy rozmnażają... :roll:
Nie mówiąc już o tym, że kilkunastu by Maszka nie wykarmiła :shake:
Masakra...
Jak sobie pomyślę, jakie życie by ją czekało, gdyby tam została, to mi skóra cierpnie...
Na wiosnę byłoby całe pole pali z łańcuchami, a na końcu każdego z nich- zabiedzony szczeniak...

Aniu pewnie wlasnie tak by bylo, dobrze ,ze Maszenka zostala zabrana.Nie wyobrazam sobie co by sie teraz mialo stac z tymi szczeniakami, gdzie one by przetrwaly zime:(

Posted

Ania-tygrysiczka napisał(a):
Być może. Albo też myśleli, że sprzedadzą.
Słyszałam o tych "innych sposobach", pan nam opowiadał, jak po każdym oszczenieniu się jego suni, zabiera szczeniaki, wkłada do wiadra z zimną wodą i przyciska drugim wiadrem... do dziś mam ten obraz przed oczami :-(
Tomek bał się, ze skoczę temu gościowi do gardła...

To nie sa ludzie...................................

Posted

Aniu...przeczytałam o tym wiadrze.....nie wiem co napisać nawet...:placz::placz:
Maszeńko...ty jesteś w czepku urodzona dziewczyna!
Nutusiu - ach...słów mi brakuje :loveu::loveu::calus:

Posted

Jesteśmy z Wami i Maszeńką. Będzie dobrze. Napisz jak zniosła operację.
Maszka, trzymaj się Kochanie, dzielna dziewczynka jesteś.
Nutusiu, ściskamy :buzi:

Posted

No dobra, alarm odwołany - Sławek stanął na rzęsach i wymusił dzień wolny. W razie czego w sobotę do pracy pojedzie, albo w niedzielę...

Masza jest na mnie pogniewana, bo nie dostała rano śniadania ;) Na przeprosiny dałam jej 2 ciasteczka wielkości opuszka palca, więc mam nadzieję, że Doktor nas nie zruga! :) Oczywiście dam znać jak poszło. Nie wiem tylko czy dam radę jeszcze wieczorem wejść na dogo, ale wyślę sms-a do Ewy albo do Tomka jak już będzie po wszystkim...

Posted

Nutusia napisał(a):
No dobra, alarm odwołany - Sławek stanął na rzęsach i wymusił dzień wolny. W razie czego w sobotę do pracy pojedzie, albo w niedzielę...

Masza jest na mnie pogniewana, bo nie dostała rano śniadania ;) Na przeprosiny dałam jej 2 ciasteczka wielkości opuszka palca, więc mam nadzieję, że Doktor nas nie zruga! :) Oczywiście dam znać jak poszło. Nie wiem tylko czy dam radę jeszcze wieczorem wejść na dogo, ale wyślę sms-a do Ewy albo do Tomka jak już będzie po wszystkim...



Ufff!!! Tak będzie najlepiej dla Maszki. Mnie jednak nie zna i mogłaby sie stresować moim wtargnięciem. Ale ten Sławek ma siłe przebicia, fiu fiu:-)
Trzymamy kciuki za Maszeńkę!!!
Mój wet zawsze pozwala na lekkie śniadanko na 8 godzin przed zabiegiem. Moja Barsunia zjadłaby własny ogon z głosu, gdyby miala pościć dobę;-)

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Ufff!!! Tak będzie najlepiej dla Maszki. Mnie jednak nie zna i mogłaby sie stresować moim wtargnięciem. Ale ten Sławek ma siłe przebicia, fiu fiu:-)
Trzymamy kciuki za Maszeńkę!!!
Mój wet zawsze pozwala na lekkie śniadanko na 8 godzin przed zabiegiem. Moja Barsunia zjadłaby własny ogon z głosu, gdyby miala pościć dobę;-)


Eeeee tam, moje psy się "obcymi" nie stresują - byle dali się wylizać i pozwalali na siebie skakać! ;)

Nasz Doktor pod względem postu przed zabiegowego jest nieugięty jak skała :( Ale za to rosołek już ugotowany i będzie jutro pyszne śniadanko... ;)

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Ufff!!! Tak będzie najlepiej dla Maszki. Mnie jednak nie zna i mogłaby sie stresować moim wtargnięciem. Ale ten Sławek ma siłe przebicia, fiu fiu:-)
Trzymamy kciuki za Maszeńkę!!!

Ewa ja juz szykowalam awaryjnie poslanie dla Maszenki u mnie, z tego wszystkiego prawie nie spalam i rano o 5 lyknelam zamiast mojego leku , Tramal Jagi na ktory jestem uczulona.
Wlasnie Nutusia po rozmowie ze mna kazala mi isc do lozka;)

Posted

Nutusia napisał(a):
Eeeee tam, moje psy się "obcymi" nie stresują - byle dali się wylizać i pozwalali na siebie skakać! ;)


No to by male zapewnione w 100%, Ewa da ze soba zrobic psiakom wszystko z wielkiej milosci do nich.Wyglaszcze, porozmawia,nachwali:)

Posted

Ellig napisał(a):
Ewa ja juz szykowalam awaryjnie poslanie dla Maszenki u mnie, z tego wszystkiego prawie nie spalam i rano o 5 lyknelam zamiast mojego leku , Tramal Jagi na ktory jestem uczulona.
Wlasnie Nutusia po rozmowie ze mna kazala mi isc do lozka;)


No ładnie, należy Ci się lanie. Eluś, masz o siebie dbać, a nie stresować się wszystkim!

Ellig napisał(a):
No to by male zapewnione w 100%, Ewa da ze soba zrobic psiakom wszystko z wielkiej milosci do nich.Wyglaszcze, porozmawia,nachwali:)


No bo jak ich nie kochać;-) A Twoją Jagę kocham bardzo i w ogóle nie wyobrażam sobie, żeby ja tylko pogłaskać i odejść. Muszę się wyprzytulać, wybawić i nacałować:-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...