asiak_kasia Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 [quote name='rozi']Rinuś, arogancja i bystrość umysłu rzadko chodzą w parze, a "solidne słowa" (masz na myśli chamski rynsztok?) być może robią wrażenie w Toruniu - w moim środowisku traktowane są jak swego rodzaju folklor i nikt nie bierze ich do siebie, ani nie traktuje poważnie. Chwała Bogu raczej nie zamieszkasz w mojej okolicy, więc się nie spotkamy (: Natomiast brak elementarnej kultury spacerowej masz we krwi? Taki wniosek można z Twoich postów wysnuć. Dodatkowo wybacz, ale myślę, że nie tylko Rinuś zrobiła by w ten sposób. Jeżeli zdroworozsądkowe argumenty nie docierają, to trzeba się uczyć na własnych błędach :roll: Szkoda tylko, że w tym wypadku najpierw o Twojej nonszalancji dowie się pies, a dopiero potem Ty. Quote
evel Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 A ja tam życzę każdemu właścicielowi podbiegacza, żeby jego pies został przetelepany przez jakiegoś zasmyczonego, takie wydarzenia, choć przykre, zazwyczaj dobrze wpływają na procesy myślowe beztroskiego właściciela pieska smyczą nieskalanego. Quote
a_niusia Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 a ja bym pozwolila papikowi sie przywitac, po czym w zaleznosci od sytuacji albo bym kazala laskom usiasc i poczakala az pieska zaberze wlasciciel albo tez kazalabym dziewczynom sobie isc i tez poczekala na wlasciciela pieska. dlatego ze oceniam innych swoja miara, wiec nie postrzegam calego swiata jako bandy chamskich psiarzy i po prostu pomyslalabym, ze komus uciekl szczeniak, co sie zdarza. do glowy by mi nie przyszlo dzwonienie po straz miejska, bo moje psy na spacerach tez zawsze sa luzem. wykladu wlascicielom ciekawskich papisi tez nie daje, bo nie sadze, zeby to bylo na miejscu. Quote
a_niusia Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 evel napisał(a):A ja tam życzę każdemu właścicielowi podbiegacza, żeby jego pies został przetelepany przez jakiegoś zasmyczonego, takie wydarzenia, choć przykre, zazwyczaj dobrze wpływają na procesy myślowe beztroskiego właściciela pieska smyczą nieskalanego. watpie. po prostu taki wlasciciel by uznal, ze jego pies dstal "lekcje zycia". Quote
motyleqq Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 a_niusia napisał(a):a ja bym pozwolila papikowi sie przywitac, po czym w zaleznosci od sytuacji albo bym kazala laskom usiasc i poczakala az pieska zaberze wlasciciel albo tez kazalabym dziewczynom sobie isc i tez poczekala na wlasciciela pieska. no dobrze, ale niektóre pieski nie lubią szczeniaczków. albo są bardzo duże i bardzo entuzjastyczne. i wbrew temu, co sądzi rozi, takie psy też mają prawo do spaceru. poza tym, nie trudno się domyślić, kto ma w nosie to, że szczeniaczek uciekł. bo jak się komuś zdarzyło, to podejdzie i przeprosi. a jak ktoś ma tak ciągle, to oleję sprawę. Quote
filodendron Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 Wczoraj miałam sytuację trochę "od drugiej strony". Mnie nie przeszkadzają luzem puszczone psy o ile nas nieproszone i nieznane nie zaczepiają - i idziemy sobie wprost na parę pani z ONkiem, ONek bez smyczy, ale widzę, ze jest zajęty, skupiony na pani, no to spoko. I tak się zbliżamy, zbliżamy, jesteśmy całkiem blisko, pani nas widzi ale psa na smycz nie łapie, i ja nagle skręcam w bok - no bo do domu szłam, a to akurat tamtędy wypadało :D, a pani na to: "on nie zaczepi, on nie zaczepi!" Chyba pomyślała, że zwiewamy przed jej psem :D Może to była dogomaniaczka :D Powinnam była odkrzyknąć, że my do domu skręcamy, ale jakoś tak spieszno było - mam nadzieję, że jej nie było głupio, bo widać bylo, że pies w kontakcie z przewodnikiem i nie przyszło mi do głowy, żeby uciekać :) Quote
hrabionszcz Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 Ja szanuje, że niektórzy się boją i mam psa pod zupełną kontrolą jak ktoś przechodzi. Pozwalanie psu do kogoś pobiec i krzyczenie, że nie zaczepi/nie ugryzie nie jest do końca eleganckie. Jak w takim starym dowcipie: "wal pan śmiało, pies szczepiony" ;) Quote
asiak_kasia Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 filodendron o to nam się tez zdarza coraz częściej, zdaje się, że jednak jest nadzieja w narodzie ;) Zdecydowanie uwielbiam sytuacje, kiedy możemy sobie spokojnie przejść, bez zaczepek, już mamy kilku spacerowiczów, obok których możemy bez najmniejszego problemu przechodzić, bo wiem, że psiaki nie leca na łeb na szyje "sie witać" Chciałabym móc takie bezproblemowe spacery zaliczać za każdym razem. Niestety, ostatnio cieczki się zaczęły i mamy do czynienia z podbiegaczami gwałcicielami. Ostatnio jeden jorko-westo-coś tam koniecznie chciał mi nogę zapłodnić. :roll: Quote
Rinuś Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 Mój obecny pies nie zrobiłby krzywdy szczeniakowi, ale mój poprzedni pies o niezwykłej sile (mix dobka z chartem) potrafił przewrócić moją mamę przez takie podbiegające pieseczki :angryy: dlatego krew mnie zalewa jak czytam Rozi Twoje durne i egoistyczne wypowiedzi na temat biegającego szczeniaczka bo on może bo jest młody.... :angryy: Quote
motyleqq Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 asiak_kasia napisał(a): Niestety, ostatnio cieczki się zaczęły i mamy do czynienia z podbiegaczami gwałcicielami. Ostatnio jeden jorko-westo-coś tam koniecznie chciał mi nogę zapłodnić. :roll: u nas też cieczka i korzystam z uroków posiadania ogrodu i nie mam zamiaru ruszać się poza podwórko, bo jak pomyślę, że przylezie jeszcze więcej psów niż te, co są w najbliższej okolicy... Quote
nick_ Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 a ja mam takich "super" sąsiadów, że nawet nie chce wchodzić w szczegóły.. sąsiadów którzy agresywnego beagle i kundla puszczają luzem na osiedlu, no bo po co smycz? kij z tym ze setki razy rzuciły się na mojego psa i kij z tym że nałożona została grzywna na nich (przez SM) widać pieniążków mają pod dostatkiem :) Quote
rozi Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 [quote name='Rinuś']mój poprzedni pies o niezwykłej sile (mix dobka z chartem) potrafił przewrócić moją mamę przez takie podbiegające pieseczki :angryy: Chcesz powiedzieć, że ten pies wychodził na ulicę pod opieką osoby, która nie była w stanie nad nim zapanować? Quote
Tree Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 Rozi, czy Ty naprawdę puszczasz lub uważasz, że masz święte prawo puszczać swojego yorka do innych psów luzem bez zgody właścicieli? Wszyscy Ci tłumaczą, że to może naprawdę bardzo źle się skończyć dla Twojego psa. Gdyby podbiegł do mojego, to może i by nawet nie doszło do sprzeczki, ale gdyby tylko próbował zdominować mojego psa albo z radości skakać mu po głowie to zostałby obryczany przez mojego. Od razu kontakty w innymi psami zaczęłyby mu się kojarzyć bardziej negatywnie i to mogłoby doprowadzić do lękliwości... Ja mam psa w typie yorka, a pomyśl, co by było, gdyby trafił na owczarka niemieckiego też puszczonego luzem, daleko od właścicieli... My też mieliśmy dużo nieprzyjemnych sytuacji z agresywnymi psami. Mój "york" jest psem lękliwym, cierpi na agresję lękową i nie życzę sobię, żeby obce psy niszczyły całą naszą pracę nad odwrażliwianiem... Już dzisiaj czuł się bardzo niepewnie w bardzo fajnym miejscu spacerowym, bo jakiś czas temu próbował zaatakować go w pobliżu pies i skojarzył, że w tym miejscu biega mnóstwo psów luzem... Zwykle, jak wysyłam podbiegającym psom sygnały dominujące (stoję przed swoim psem przodem do nich i patrzę im twardo w oczy) to rezygnują z podbiegnięcia, ale niektóre są tak podekscytowane okazją do rzucenia się z zębami na mojego pieska, że olewają mnie (o swoich właścicielach oczywiście już nawet nie wspominam) i próbują obiec mnie i skoczyć na mojego psa. Niestety muszę go wtedy wziąć na ręcę, bo lepsze to niż kolejna trauma spowodowana przewróceniem przez obcego psa... Pewnego razu wracaliśmy już ze spaceru, gdy zauważyłam średniego agresora w kagańcu, ale oczywiście bez smyczy. Szedł razem ze staruszkiem, a raczej krążył obok niego i szukał okazji do bójki. Jak go zobaczyłam, akurat rzucał się od tyłu na owczarka niemieckiego na smyczy... Próbowałam go ominąć, tak żeby nas nie zobaczył, ale niestety nie zdążyliśmy się schować za samochodami... Pies nas zobaczył, jego właściciel oczywiście nic sobie nie robił z ataków swojego pupila, a kundel zaczął biec galopem w naszą stronę, usztywniony po linii prostej, wiadomo w jakim celu... Najpierw spróbowałam zatrzymać go na odległość, ale zaczął obiegać mnie i właśnie wtedy w ostatniej chwili zdążyłam wziąć swojego psa na ręcę. W tym czasie pies już zawiedzony robił kółka wokół mnie i patrzył w górę. Byłam już wściekła, spytałam się faceta czy nie może odwołać psa. On odpowiedział oczywiście, że może i zawołał go, tamten oczywiście nic sobie z tego nie zrobił. Zaczęłam odchodzić i gdy byliśmy już dość daleko, postawiłam psa na ziemii. Na wszelki wypadek obróciłam się, by sprawdzić, czy tamten za nami nie biegnie, no i oczywiście... Ten sam cel. Tym razem przyhamował przede mną, ale nie miał ochoty odpuścić. Warczał na nas, olewał wołanie właściciela, które nie brzmiało zbyt zachęcająco. W końcu musiałam na niego tupnąć, żeby uciekł. Jedyna dobra strona tego była taka, że potem mój piesek patrzył na mnie z większym szacunkiem, bardziej się skupiał na mnie, bo rozumiał, że w razie czego jestem w stanie go obronić... Quote
Rinuś Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 [quote name='rozi']Chcesz powiedzieć, że ten pies wychodził na ulicę pod opieką osoby, która nie była w stanie nad nim zapanować? Dopóki żaden obcy pies nie podbiegał do Rina to pies był grzeczny. Czasem bywają sytuacje, że jak mnie nie było w domu to ktoś musiał z nim wyjść, tym kimś była tylko moja mama, a przez takich nieodpowiedzialnych ludzi jak Ty, którzy myślą, że wszystkie pieski się kochają i są słitaśne mogła wydarzyć się tragedia. Quote
rozi Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 [quote name='Rinuś']Dopóki żaden obcy pies nie podbiegał do Rina to pies był grzeczny Pies ma być "grzeczny"/pod kontrolą niezależnie od sytuacji. Niedopuszczalne jest, żeby duży pies, który atakuje i może wyrządzić krzywdę, znajdował się wśród ludzi i innych zwierząt pod opieką osoby, która nie da rady go utrzymać. Quote
Tree Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 rozi napisał(a):Pies ma być "grzeczny"/pod kontrolą niezależnie od sytuacji. Niedopuszczalne jest, żeby duży pies, który atakuje i może wyrządzić krzywdę, znajdował się wśród ludzi i innych zwierząt pod opieką osoby, która nie da rady go utrzymać. Mówi to osoba, która nie ma żadnej kontroli nad swoim podrostkiem i nie widzi w tym nic złego. Wypadki się zdarzają, uważasz, że to dyskwalifikuje tego psa? Widzę, że jesteś strasznie nietolerancyjna. Ty masz prawo do wszystkiego, a jak innym zdarzy się coś złego, i to przez Twojego psa, to już od razu byś ich wykluczyła ze społeczeństwa... Quote
Beatrx Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 rozi napisał(a):Pies ma być "grzeczny"/pod kontrolą niezależnie od sytuacji. no właśnie. a Ty twierdzisz, że Twój pies może podbiegać do innych psów, czyli nie być pod kontrolą, bo jest mały i szczeniak i mu wolno. Quote
Rinuś Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 [quote name='rozi']Pies ma być "grzeczny"/pod kontrolą niezależnie od sytuacji. Niedopuszczalne jest, żeby duży pies, który atakuje i może wyrządzić krzywdę, znajdował się wśród ludzi i innych zwierząt pod opieką osoby, która nie da rady go utrzymać. Jak do psa policyjnego podbiegnie obcy pies to on też potrafi się rzucić tzn że te psy nie powinny funkcjonować w społeczeństwie? Niedopuszczalne to jest żeby pies biegał samopas bez smyczy w miejscu publicznym jak i niedopuszczalne jest Twoje zachowanie w tym przypadku. Bo masz w dupie innych psiarzy, ich psy i problemy tych psów, jesteś pępkiem świata i mam nadzieję, że zostaniesz za to w końcu ukarana, ale najpewniej to Twój pies oberwie najpierw i Ty będziesz miała psa na szyciu. Quote
filodendron Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 Chyba trochę Was poniosło. Można się zżymać, że szczeniak yorka jest podbiegaczem, bo się ma takie albo inne problemy z własnym psem, ale bez przesady - jest jednak różnica między szczylkiem yorczka, którego od biedy każdy może wziąć za fraki i podnieść do góry a mixem dobermana, którego nie jest w stanie - w razie czego - utrzymać dorosła kobieta. Krew mnie zalewa, jak widzę te wszystkie starsze panie z amstafami, bo wnusio akurat odsypia imprezę albo wyjechał do Anglii za chlebem. Quote
Beatrx Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 filodendron napisał(a):Chyba trochę Was poniosło. Można się zżymać, że szczeniak yorka jest podbiegaczem, bo się ma takie albo inne problemy z własnym psem, ale bez przesady - jest jednak różnica między szczylkiem yorczka, którego od biedy każdy może wziąć za fraki i podnieść do góry a mixem dobermana, którego nie jest w stanie - w razie czego - utrzymać dorosła kobieta. Krew mnie zalewa, jak widzę te wszystkie starsze panie z amstafami, bo wnusio akurat odsypia imprezę albo wyjechał do Anglii za chlebem. ale tu nie o to chodzi. po prostu śmieszne jest to, ze osoba, która nie ma kontroli nad swoim psem zarzuca innym ten sam brak kontroli. jak wiem, że ja się nie zachowuje w porządku to nie mam pretensji do kogoś, kto również nie jest w porządku. trzeba zacząć od siebie. Quote
filodendron Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 Beatrx napisał(a):ale tu nie o to chodzi. po prostu śmieszne jest to, ze osoba, która nie ma kontroli nad swoim psem zarzuca innym ten sam brak kontroli. jak wiem, że ja się nie zachowuje w porządku to nie mam pretensji do kogoś, kto również nie jest w porządku. trzeba zacząć od siebie. Biorąc pod uwagę kolejność wypowiedzi, to jednak Rinuś wyskoczył jak filip z konopi z argumentem o mixie dobermana. Owszem - przyganiał kocioł garnkowi. Quote
rozi Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 Wszystko Wam się pomyliło. Mój "pies" nie może podbiegać i nie podbiega, ja tylko żałuję, że nie może, bo ani nie jest namolny, ani nie jazgocze, ani nie muszę go wołać przez dwie minuty, zanim posłucha i wróci. Normalny, grzeczny, uśmiechnięty psiak, który chce się przywitać z innymi napotkanymi psami. Do nas też podchodzą różne grzeczne psy, to jest chyba normalne na spacerze. Quote
a_niusia Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 filodendron napisał(a):Chyba trochę Was poniosło. Można się zżymać, że szczeniak yorka jest podbiegaczem, bo się ma takie albo inne problemy z własnym psem, ale bez przesady - jest jednak różnica między szczylkiem yorczka, którego od biedy każdy może wziąć za fraki i podnieść do góry a mixem dobermana, którego nie jest w stanie - w razie czego - utrzymać dorosła kobieta. Krew mnie zalewa, jak widzę te wszystkie starsze panie z amstafami, bo wnusio akurat odsypia imprezę albo wyjechał do Anglii za chlebem. zgadzam sie. i jeszcze znam osobiscie faceta, ktory z glana uszkodzil takiego pieska, ktorego pani nie utrzymala na smyczy. pani twierdzila, ze to jest wina typa w glanach, bo jego pies byl luzem, a jej mial kaganiec i przeciez nic by sie nie stalo. a pies tego typka to dzika swinia kundel 6 kg. pies w kagancu to takie 50 kg na oko bydladko. sytuacja byla taka: rzucal psu kijek i nie zauwazyl pani z bydladkiem. jego pies zblizyl sie do nic, wzial kijek i zawrocil, a tamten ruszyl z checia mordu i babka go nie utrzymala. rozne rzeczy sie zdarzaja, dlatego podstawowa rzecza powinna byc zawsze i wszedzie kontrola nad wlasnym psem i to nie tylko fizyczna. podbiegacz zawsze moze sie zdarzyc, niegrzecznych dzieci, kretynow i innych klopotliwych dla psiarzy czlonkow spoleczenstwa tez jest pelno. kazdy powinien wiec przede wszystkim pilnowac wlasnego psa. Quote
Rinuś Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 [quote name='filodendron']Chyba trochę Was poniosło. Można się zżymać, że szczeniak yorka jest podbiegaczem, bo się ma takie albo inne problemy z własnym psem, ale bez przesady - jest jednak różnica między szczylkiem yorczka, którego od biedy każdy może wziąć za fraki i podnieść do góry a mixem dobermana, którego nie jest w stanie - w razie czego - utrzymać dorosła kobieta. Krew mnie zalewa, jak widzę te wszystkie starsze panie z amstafami, bo wnusio akurat odsypia imprezę albo wyjechał do Anglii za chlebem. mając sporego psa z problemami, który nie przepada praktycznie za żadnym psem ciężko jest utrzymać w momencie jak dookoła biega malutki ,szczekający piesek!nie muszę mieć ochory na szarpanie się ze swoim psem. a właścicielowi małego pieseczka wydaje się to normalne, nawet jeśli jest szczeniaczkiem, wypada się zwyczajnie zapytać czy właściciel psa na smyczy nie ma nic przeciwko. Ja niestety leżąc w szpitalu nie byłam w stanie teleportować się do domu wyjść ze swoim psem. A z mixem dobermana wyskoczyłam po którymś już swoim poście skierowanym do Rozi. Wypada mieć choć odrobinę szacunku i wychowania na spacerze aby nikomu dookoła nie sprawiać problemów. Quote
filodendron Posted January 14, 2013 Posted January 14, 2013 No to się zdecyduj - szpital, sytuacja losowa czy "czasem nie ma Cię w domu". Bo jest różnica. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.