Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

a ja dzisiaj usłyszałam od dziewczyny młodszej ode mnie na oko o pare lat " Ty gówniaro weź tego kundla " po tym jak mój pies RASOWY:evil_lol: będący na smyczy chcący się bawić z podbiegającym szczekaczem płci suka(kocha je obojętnie czy go gryzą czy lubia bez wyjątku) niechcąco ją wgniótł w ziemie .
nie odezwałam się , szkoda tylko suczki bo faktycznie pisnęła (miała +/-4kg a mój ponad 17)a nie było to nasza wina że podleciała .

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Szura napisał(a):
gops, jak nie wasza wina, trzeba było wziąć sukę na głowę, żeby biednego podbiegacza nie zestresować niepotrzebnie. :evil_lol:

tym razem byłam z psem dlatego podkreśliłam rasowy :evil_lol:
na szczęście on jest pozytywny do suk bardzo ale jakby to był pies to nie wiem czy by nie oddał a wtedy to ja bym była ta zła bo przeciez mam morderce (słysze to tak często że chyba niedługo zaczne wierzyć i go oddam:lol: )

Posted

Spoko, ja miałam 'amsztafa' dla szpanu. ;) On był agresywny (tzn u mnie nikogo nie pogryzł, ale hałasu i dymu narobić umiał), a zasada była prosta. Wychodził w kagańcu, to ludzie mieli w dupie, że ich podbiegacz go zaczepia, nie reagowali na moje prośby. Jak na widok podbiegaczy wiadro z mordy było zdejmowane, to nagle i smycze się znajdowały, i po psa się dało pofatygować. :evil_lol: I to oburzenie, 'no co pani wyrabia!'

Posted

Ja (jak może wiadomo) mam dwa maluśkie yorki w tej chwili. Traktuję je jak psy, mają się słuchać etc.
Ale Miszka ma 7 miesięcy, strasznie chce się bawić z każdym psem, i teraz - co? Trzymam go na smyczy, żeby nie utrudniał życia właścicielom psów... trudnych. Ale on nic złego nie robi, biegałby sobie, radosny (nie ujada, po prostu wije się z radości, jak to szczeniul), popodskakiwałby chwilę w nadziei na zabawę i to wszystko. Czemu taki maluch, który nie jest w żaden sposób zagrożeniem dla nikogo, ma być uwiązany non stop tylko dlatego, że po ulicach chodzą niebezpieczne psy i w dodatku ich właściciele mają za złe, że ten mój szczeniul podejdzie i sprawi im kłopot.
Całe życie miałam duże psy, mógł do nich podchodzić kto tylko zechce, byle nie z zębami na wierzchu.

Posted

rozi napisał(a):
Ja (jak może wiadomo) mam dwa maluśkie yorki w tej chwili. Traktuję je jak psy, mają się słuchać etc.
Ale Miszka ma 7 miesięcy, strasznie chce się bawić z każdym psem, i teraz - co? Trzymam go na smyczy, żeby nie utrudniał życia właścicielom psów... trudnych. Ale on nic złego nie robi, biegałby sobie, radosny (nie ujada, po prostu wije się z radości, jak to szczeniul), popodskakiwałby chwilę w nadziei na zabawę i to wszystko. Czemu taki maluch, który nie jest w żaden sposób zagrożeniem dla nikogo, ma być uwiązany non stop tylko dlatego, że po ulicach chodzą niebezpieczne psy i w dodatku ich właściciele mają za złe, że ten mój szczeniul podejdzie i sprawi im kłopot.
Całe życie miałam duże psy, mógł do nich podchodzić kto tylko zechce, byle nie z zębami na wierzchu.



Ja wychodzę z założenia, że trzeba nad swoim psem panować, nawet jeśli jest on z tych trudnych. Trzeba to najzwyczajniej w świecie wyćwiczyć.

Ja przestałam się już obchodzić jak z jajkiem z moim psem i jego relacjami z innymi psami.
Jeśli widzę że leci w moją stronę jakiś sierściuch a właściciel nad nim nie panuje (bądź na moje "czy może pan zabrać psa?" odpowiada głosnym "on nic nie zrobi") to na ogół puszczam smycz (co by dac suce swobodę) i niech się dzieje wola nieba- ja mogę co najwyżej skarcić złe zachowanie mojej suki, nad którą w pełni panuję głosem. No ale jak się podbiegacz jej nie spodoba, albo jest wobec niej niedelikatny (w jej mniemaniu) to niestety- dostanie od niej kilkusekundowy OPR przerwany moją ostrą reakcją.

Na szczęście póki co nie dostałam opieprzu od kogokolwiek za jej niegrzeczne zachowanie. Co najwyzej na stwierdzenie właściciela "ojej, a ona nerwowa chyba jest?" odpowiadam "ostrzegałam" ;)

Niemniej pojawia się we mnie strach w momencie gdy leci w moją stronę pies dużej rasy bo właśnie te najbardziej psują całą moją pracę. I nie musi taki pies mieć złych zamiarów, wystarczy że jest niedelikatny.

Ale ja podbiegacze nawet polubiłam, jak mają spoko właścicieli to niech sobie biegają ile wlezie :) gorzej jak się trafi własciciel-buc i pies-gwałciciel

To jest niestety dość skomplikowana sytuacja- z jednej strony wiem co czują właściciele psów problemowych (bo takiego mam),z drugiej- jak ma się odbywać socjalizacja szczyla czy ogólnie zapewnienie psu kontaktu z innymi psami, gdy wszyscy dookoła się pultają, że pies bez smyczy i zaczepia. A na smyczy psy się jednak dogadują o wiele gorzej.
Potem chodzą małe frustraty które z nadmiaru emocji na widok innego psa nie potrafią się normalnie przywitać tylko chcą wszystko zrobić na raz i prowokują mniej cierpliwe czworonogi.

Także na dobrą sprawę wszystko sie odbywa na Twoje ryzyko- jeśli Twój brzdąc trafi na mało cierpliwego psa i na skutek ataku ze strony takiego będzie miał uraz to będziesz mogła winić tylko i wyłącznie siebie.


Niestety ale nie kazdy ma wpływ na zachowanie swojego czwronoga i jego stosunek do innych psów. Można wyćwiczyć z psem ignorowanie innych czworonogów, ale w momencie zbyt intensywnego zaczepiania psiemu nerwusowi mogą puścić nerwy na te kilka sekund.

Posted

No, moje (duże) psy albo ignorowały szczeniaka, albo na chwilę wkręcały się w zabawę. To jest dla mnie norma. Tak się to chyba odbywa w stadzie, dorosły osobnik może skarcić zbyt natarczywego szczeniaka, ale generalnie nie ma obawy, że go poturbuje/okaleczy/ ukatrupi...
Teraz widzę, że trzeba się z tym liczyć, to nie jest sytuacja normalna.

Posted

A ja nie wiem z czym wy macie problem. Skoro jest potrzeba socjalizacji psa, to po pierwsze wybiera się do tego psy zrównoważone, po drugie zawsze można zapytać "czy pieski mogły by się pobawić?" i tyle.
Ja kilkakrotnie wyciągałam z paszczy mojego rota taki słodkie joreczki, bo one chcą się bawić. Mój pies tez chciał-ale po swojemu. I co? agresywny nie był, ale krzywdę mogł zrobić, kto cham? Ja bo nie było kagańca czy podbiegacz, bo podbiegał( no socjal c'nie? :diabloti:)

Poza tym ja mam schemat spaceru, i duzą jego cześć stanowi ćwiczenie komend, w tym chodzenia przy nodze, ze zmianami kierunków, ogólnie pies ma byc przyklejony. Z czasem robiliśmy to na długiej lince, która leżała na ziemi. I właśnie wtedy blabladorki, joreczki i inne futra KONIECZNIE musiały się przywitać. Pies się najzwyczajniej w świecie irytował, bo o ile 2-3 pierwszych olewał wgapiając się w zabawkę, o tyle przy 6 miał dość i potrafił wystartować z zębami. No i znowu kto cham? Ja bo powinnam przewidzieć, że mój pies się tak zachowa? Czy spragnieni socjalizacji właściciele?

Jak to mawiała moja babcia, "koniec języka za przewodnika" i nikt wam w pysk nie strzeli jak zapytacie, czy się wasz szczyl może posocjalizować z obcym pieskiem. A osobom takim jak ja ułatwi i uprzyjemni to życie. Myślę, że wy też nie byłybyście przeszczesliwe gdyby każdy mijany człowiek na ulicy ściskał wam ręce i rozdawał buziaki :diabloti:

Posted

[quote name='rozi']Ja (jak może wiadomo) mam dwa maluśkie yorki w tej chwili. Traktuję je jak psy, mają się słuchać etc.
Ale Miszka ma 7 miesięcy, strasznie chce się bawić z każdym psem, i teraz - co? Trzymam go na smyczy, żeby nie utrudniał życia właścicielom psów... trudnych. Ale on nic złego nie robi, biegałby sobie, radosny (nie ujada, po prostu wije się z radości, jak to szczeniul), popodskakiwałby chwilę w nadziei na zabawę i to wszystko. Czemu taki maluch, który nie jest w żaden sposób zagrożeniem dla nikogo, ma być uwiązany non stop tylko dlatego, że po ulicach chodzą niebezpieczne psy i w dodatku ich właściciele mają za złe, że ten mój szczeniul podejdzie i sprawi im kłopot.
Całe życie miałam duże psy, mógł do nich podchodzić kto tylko zechce, byle nie z zębami na wierzchu.

IM sprawi kłopot? Chyba raczej krzywda mu się stanie :roll:
Poza tym nie chodzi tylko o psy aresywne, ale też np. chore (chciałabyś, by Twój szczeniaczek podbiegał i zaczepiał chorego psa?) czy coś z właścicielem aktualnie robiące.

Dla mnie takie zachowanie jest niedopuszczalne, nigdy na to nie pozwalałam, psy mogą iść bawić się z innymi jak uzgodnimy to z właścicielami i na wyraźną komendę.

[quote name='asiak_kasia']A ja nie wiem z czym wy macie problem. Skoro jest potrzeba socjalizacji psa, to po pierwsze wybiera się do tego psy zrównoważone, po drugie zawsze można zapytać "czy pieski mogły by się pobawić?" i tyle.
Ja kilkakrotnie wyciągałam z paszczy mojego rota taki słodkie joreczki, bo one chcą się bawić. Mój pies tez chciał-ale po swojemu. I co? agresywny nie był, ale krzywdę mogł zrobić, kto cham? Ja bo nie było kagańca czy podbiegacz, bo podbiegał( no socjal c'nie? :diabloti:)

Poza tym ja mam schemat spaceru, i duzą jego cześć stanowi ćwiczenie komend, w tym chodzenia przy nodze, ze zmianami kierunków, ogólnie pies ma byc przyklejony. Z czasem robiliśmy to na długiej lince, która leżała na ziemi. I właśnie wtedy blabladorki, joreczki i inne futra KONIECZNIE musiały się przywitać. Pies się najzwyczajniej w świecie irytował, bo o ile 2-3 pierwszych olewał wgapiając się w zabawkę, o tyle przy 6 miał dość i potrafił wystartować z zębami. No i znowu kto cham? Ja bo powinnam przewidzieć, że mój pies się tak zachowa? Czy spragnieni socjalizacji właściciele?

Jak to mawiała moja babcia, "koniec języka za przewodnika" i nikt wam w pysk nie strzeli jak zapytacie, czy się wasz szczyl może posocjalizować z obcym pieskiem. A osobom takim jak ja ułatwi i uprzyjemni to życie. Myślę, że wy też nie byłybyście przeszczesliwe gdyby każdy mijany człowiek na ulicy ściskał wam ręce i rozdawał buziaki :diabloti:
Ano właśnie.

Posted

a ja sie tym tak bardzo nie przejmuje. jaak mijam kogos z psem luzem i ta osoba widzi, ze z przeciwka idzie ktos z psami, a mimo to nie lapie kundla na smycz, to i ja swoich nie zapinam. wiadomo, ze w ktryms momencie mijania ludzie wymienia "dzien dobry" (tak, bardzo czesto wymieniam "dzien dobry z zupelnie obcymi ludzmi), a psy sie przywitaja z wieksza lub mniejsza kurtuazja lub tez nawet sobie zakreca razem kilka kolek i wtedy zawsze czekam az wlasciciel bedzie mogl swojego psa odwolac, jesli nie zamierzamy kontunuowac razem spaceru, bo dobrze wiem, ze ludzie maja w wiekszosci problem z odwolaniem swoich psow z zabawy. a czasem jeden pies drugiemu nie przypasuje, pogonia sie kilka krokow i tez z bani, trudno. dopoki czyjs pies puszczony luzem nie stanowi zagrozenia dla moich psow, to w sumie mam to gdzies.

Posted

rozi napisał(a):
No, moje (duże) psy albo ignorowały szczeniaka, albo na chwilę wkręcały się w zabawę. To jest dla mnie norma. Tak się to chyba odbywa w stadzie, dorosły osobnik może skarcić zbyt natarczywego szczeniaka, ale generalnie nie ma obawy, że go poturbuje/okaleczy/ ukatrupi...
Teraz widzę, że trzeba się z tym liczyć, to nie jest sytuacja normalna.


A miałaś kiedykolwiek psa przejściach,psa reaktywnego czy z agresją lękową? i z jakiej paki dorosły obcy pies ma tworzyć stado z małym nieznanym sobie szczeniakiem?

Ja i tak jestem dumna że mogę powstrzymać wybuch mojej suki na kilka sekund, w których zdążę odsunąć nogą/ręką natarczywego psa (czy to dorosłego czy szczeniaka) ale ona cierpliwość ma ZEROWĄ w stosunku do szczeniąt ( i obcych psów) i co ja mogę na to poradzić? Jeśli masz jakiś pomysł to chętnie posłucham ;)




No i tak jak pisano przede mna-lepiej się zapytać czy piesek może podejść

Posted

rozi napisał(a):
Czemu taki maluch, który nie jest w żaden sposób zagrożeniem dla nikogo, ma być uwiązany non stop tylko dlatego, że po ulicach chodzą niebezpieczne psy i w dodatku ich właściciele mają za złe, że ten mój szczeniul podejdzie i sprawi im kłopot.


Temu, że nad nim nie panujesz. Przecież możesz go spuszczać tam, gdzie nie ma innych psów, lub gdzie spotkasz właścicieli, którzy nie mają nic przeciwko. Kluczowe jest to, żeby ZAPYTAĆ drugiego właściciela, czy można, zanim Twój pies podleci. Wiadomo, wypadki się zdarzają, można nie zauważyć, ale wtedy wystarczy pójść po swojego psa, powiedzieć magiczne 'przepraszam' i w 90% przypadków to rozwiązuje problem. ;)

A jakby Twój szczeniak obskakiwał obcych ludzi, to co, też nie widzisz problemu?

Posted

jak ma się odbywać socjalizacja szczyla czy ogólnie zapewnienie psu kontaktu z innymi psami, gdy wszyscy dookoła się pultają, że pies bez smyczy i zaczepia.


Proszę Cię, socjalizacja nie polega na podbieganiu i zaczepianiu każdego psa. Przede wszystkim polega na kontakcie z psami zrównoważonymi, normalnymi, przyjaznymi. Po drugie częścią socjalu jest nauczenie pieska, że nie z każdym spotykanym psem trzeba się witać/bawić, a obce psy można spokojnie olać i minąć.

Tak się to chyba odbywa w stadzie, dorosły osobnik może skarcić zbyt natarczywego szczeniaka


Tak, w stadzie tak, tylko z jakiej racji obcy pies ma Twojego szczeniaka traktować jak swoje stado? :roll:

Myślę, że wy też nie byłybyście przeszczesliwe gdyby każdy mijany człowiek na ulicy ściskał wam ręce i rozdawał buziaki


A pewnie, przecież to normalne, bo trzeba być towarzyskim i miłym. :evil_lol:

Posted

Szura napisał(a):
Temu, że nad nim nie panujesz. Wiadomo, wypadki się zdarzają, można nie zauważyć, ale wtedy wystarczy pójść po swojego psa, powiedzieć magiczne 'przepraszam' i w 90% przypadków to rozwiązuje problem. ;)


No i w tym tkwi całe sedno. Mój pies ma obowiązek tolerować psy ale nie się z nimi bawić. Rozumiem też jeśli pies podbiegnie na chwile i olany odejdzie ale iść za kimś obcym taki kawał drogi.
Co do szczeniaków, to się zgadzam dorosły zrównoważony pies nie powinien zaatakować. Przy czym zaznaczam nie powinien. Mój szczeniaka nigdy na poważnie nie zaatakował, ale do ziemi przygniótł parę razy przerywającego mu w tresurze psa lub namolne szczeniaczki,skaczące po nim. Tyle że mój jest mały więc wiele nie zrobi przygniatając do ziemi, ale gdyby to był jakiś duży pies biada maluchowi.

Posted

rozi napisał(a):

Ale Miszka ma 7 miesięcy, strasznie chce się bawić z każdym psem, i teraz - co? Trzymam go na smyczy, żeby nie utrudniał życia właścicielom psów... trudnych. Ale on nic złego nie robi, biegałby sobie, radosny (nie ujada, po prostu wije się z radości, jak to szczeniul), popodskakiwałby chwilę w nadziei na zabawę i to wszystko. Czemu taki maluch, który nie jest w żaden sposób zagrożeniem dla nikogo, ma być uwiązany non stop tylko dlatego, że po ulicach chodzą niebezpieczne psy i w dodatku ich właściciele mają za złe, że ten mój szczeniul podejdzie i sprawi im kłopot.


To czekaj, jak sobie wyobrażasz rozwiązanie tego problemu? Witaminka M dla wszystkich psów, które nie lubią innych? :cool3:

Większa część psów, które znam, a trochę tego jest, nie lubi się spoufalać z obcymi psami - kontakty są raczej neutralne, ewentualne przywitanko, czasem krótka spina 'who's the boss' i każdy idzie w swoją stronę. Ale sporo dorosłych suk (w tym moja) nie chce w ogóle mieć do czynienia z większością mijanych psów. Możesz je sobie nazywać nienormalnymi, aspołecznymi czy jakimiś tam, ale faktem jest, że takich psów jest dużo. I teraz załóżmy, że podbiega do niej Twój szczeniak - ja jestem w stanie ją skarcić słownie i uprzedzić, że tego pieska nie zjadamy, ale jest prawdopodobieństwo, że Twój szczeniak zostanie szurnięty o glebę albo nastraszony, obwarczany i obkłapany zębami, zwłaszcza jeśli zacznie skakać po czarnej i się mizdrzyć w typowy szczeniakowaty sposób, np. usiłując ją lizać po pysku czy coś. Naprawdę potrzebna Ci taka "socjalizacja"?

Posted

asiak_kasia napisał(a):
A ja nie wiem z czym wy macie problem. Skoro jest potrzeba socjalizacji psa, to po pierwsze wybiera się do tego psy zrównoważone, po drugie zawsze można zapytać "czy pieski mogły by się pobawić?" i tyle.
Ja kilkakrotnie wyciągałam z paszczy mojego rota taki słodkie joreczki, bo one chcą się bawić. Mój pies tez chciał-ale po swojemu. I co? agresywny nie był, ale krzywdę mogł zrobić, kto cham? Ja bo nie było kagańca czy podbiegacz, bo podbiegał( no socjal c'nie? :diabloti:)

Poza tym ja mam schemat spaceru, i duzą jego cześć stanowi ćwiczenie komend, w tym chodzenia przy nodze, ze zmianami kierunków, ogólnie pies ma byc przyklejony. Z czasem robiliśmy to na długiej lince, która leżała na ziemi. I właśnie wtedy blabladorki, joreczki i inne futra KONIECZNIE musiały się przywitać. Pies się najzwyczajniej w świecie irytował, bo o ile 2-3 pierwszych olewał wgapiając się w zabawkę, o tyle przy 6 miał dość i potrafił wystartować z zębami. No i znowu kto cham? Ja bo powinnam przewidzieć, że mój pies się tak zachowa? Czy spragnieni socjalizacji właściciele?

Jak to mawiała moja babcia, "koniec języka za przewodnika" i nikt wam w pysk nie strzeli jak zapytacie, czy się wasz szczyl może posocjalizować z obcym pieskiem. A osobom takim jak ja ułatwi i uprzyjemni to życie. Myślę, że wy też nie byłybyście przeszczesliwe gdyby każdy mijany człowiek na ulicy ściskał wam ręce i rozdawał buziaki :diabloti:

Amen.
Szczególnie, że niektórzy są spragnieni tej socjalizacji ponad wszelką normę i działa zasada - daj palec, wezmę rękę.
Wczoraj na spacerze spotkaliśmy panią z 7-8 miesięcznym szczeniakiem, oba psy na smyczach, ładne przywitanie psów, bo o ludziach nie bardzo da się to powiedzieć - pani po prostu podeszła nie pytając o nic. Potem coś tam tłumaczyła, że młody i głupi. W porządku, nie przeszkadza mi to ani mojemu psu.
40 minut później, w innym miejscu "spacerniaka" widzę nagle, że z odległości chyba stu metrów zasuwa coś do nas z prędkością światła. Wzrok już nie ten, widzę, że to pies zapiernicza (no bo przecież nie lampart a na kota za duże), sam jak palec, ludzia nie widać, i leeeeci tak, że nie wiedziałam co robić - szukać gazu w kieszeni, brać psa na ręce - no na pewno nie uciekać, bo nigdzie nie zdążę. Doleciał na odległość, którą mój wzrok już obejmuje (o zmierzchu to dość bliska odległość :evil_lol:) to zobaczyłam, że to tamten szczyl. Pani się wychyliła gdzieś tam daleko zza drzewek, po specyficznym kolorze kurtki poznałam, że to ona. I nic. Ani nie podeszła, ani nie gwizdnęła - po prostu uznała, że wszystko jest w porządku, skoro pieski już zawarły znajomość wcześniej (my jesteśmy z daleka bardziej rozpoznawalni ze względu na ubranko). No z psami ok, ale mój stan przedzawałowy to co?

Posted

7 miesieczny pies to juz nie jest "szczeniul", ale dosyc podrosniety pies, ktory powinien znac podstawowe zasady posluszenstwa.
oczywiecie, wiadomo...moga mu sie zdarzac wpadki.
ale sytuacja, w ktorej podbija radosnie do kazdego psa jest niedopuszczalna.

tego psa trzeba uczyc od poczatku i to bardzo, bardzo konsekwentnie.
ja mam obecnie suke 2,5letnia i 1,5roczna. ta mlodsza jest na maxa zabawowa i jesli ktos tylko nic do niej nie ma, to zawsze z przyjemnoscia sie pobawi.
mimo to mamy wypracowane pewne podstawy. kiedy idziemy na spacer i dziewczyny zatrzymaja sie na sciezce, mam 100% pewnosci, ze z przeciwka idzie ktos z psem, nawet jesli jeszcze go nie widze.
bo od dziecinstwa ucze je, ze nie wolno leciec do wszystkich tylko dlatego, ze jest sie szczeniakiem.

Posted

A_niusia, jak się ma psy, które nie pałają żądzą mordu to spoko, mogę się mijać, ale jak "pracuję" albo ewidentnie widać, że nie chce kontaktu, to podbiegacz zaczyna być mega wkurzający.
I ja na ogól po prostu pomagam pieska złapać i informuje, że nastepnym razem może się to skonczyć u weta, bo moje psy, średnio się nadają do zabawy. Mają dość brutalne upodobania i przeoranie polanki drugim psem, bywa czasem przykre. a tak się moje suńki bawią :diabloti:


I nie pojmuję tez odwagi/głupoty innych. Bo o ile pudel w świadomości ludzkiej jest kochającym cały świat pluszakiem, o tyle kaukaz, rot i mix to już średnio, chyba?
A jednak są tacy, który chyba swoich piesków nie kochają zbyt mocno :diabloti:

Posted

czyli ze co? ktos cie mija na sciezce z psem, a pies nie przefrunie nad sciezka, wiec sila rzeczy musi byc moment, w ktorym minie sie z twoim psem, to jest mega wkurzajacym podbiegaczem?

trywialnie mowiac...oba psy znajduja sie w przestrzei "publicznej" i dlaczego wymagasz, zeby inne psy nie zblizaly sie do twoich skoro z nimi w takiej przestrzeni przebywasz?
ja mowiac szczerze mialabym gdzies, ze ktos "pracuje" ze swoim psem na sciezce, ktora wlasnie idze z psami i nie probowalabym schowac sobie tych psow do kieszeni. po prostu: jesli jest sie z psem w miejscu, gdzie inni ludzie wyprowadzaja swoje psy, to trzeba liczyc sie z tym, ze twoj pies niezaleznie od tego jakiej jest rasy, bedzie mial z tymi psami kontakt.
i nie mowie tu o podbiegaczach.
bo co za roznica czy psy przechodzac kolo twojego psa sa na smyczy czy luzem skoro go w zaden sposob nie zaczepiaja?

Posted

[quote name='evel']To czekaj, jak sobie wyobrażasz rozwiązanie tego problemu? Witaminka M dla wszystkich psów, które nie lubią innych? :cool3:

Większa część psów, które znam, a trochę tego jest, nie lubi się spoufalać z obcymi psami - kontakty są raczej neutralne, ewentualne przywitanko, czasem krótka spina 'who's the boss' i każdy idzie w swoją stronę. Ale sporo dorosłych suk (w tym moja) nie chce w ogóle mieć do czynienia z większością mijanych psów. Możesz je sobie nazywać nienormalnymi, aspołecznymi czy jakimiś tam, ale faktem jest, że takich psów jest dużo. I teraz załóżmy, że podbiega do niej Twój szczeniak - ja jestem w stanie ją skarcić słownie i uprzedzić, że tego pieska nie zjadamy, ale jest prawdopodobieństwo, że Twój szczeniak zostanie szurnięty o glebę albo nastraszony, obwarczany i obkłapany zębami, zwłaszcza jeśli zacznie skakać po czarnej i się mizdrzyć w typowy szczeniakowaty sposób, np. usiłując ją lizać po pysku czy coś. Naprawdę potrzebna Ci taka "socjalizacja"?
Jest dosyć spore grono ludzi, którzy uważają, że szczeniakowi należy się takie kłapnięcie czasem od innego psa...tylko nie zdają sobie sprawy, że kiedyś trafią na takiego psa, którego kłapnięcie spowoduje dosyć spore zmiany u ich pieseczka i to nie na dobre.

Posted

Szura napisał(a):
Proszę Cię, socjalizacja nie polega na podbieganiu i zaczepianiu każdego psa. Przede wszystkim polega na kontakcie z psami zrównoważonymi, normalnymi, przyjaznymi. Po drugie częścią socjalu jest nauczenie pieska, że nie z każdym spotykanym psem trzeba się witać/bawić, a obce psy można spokojnie olać i minąć.


No tu już zdania są podzielone. Są i tacy co uważają, że psa trzeba zaznajamiać z przeróżnymi psami, bez skupiania się jedynie na psach zrównoważonych, żeby miał okazję poznać różne zachowania, różny stopień cierpliwości innych czworonogów itd :roll:.

Inna sprawa,że teraz nawet znalezienie "przede wszystkim" psa zrównoważonego do socjalizacji brzdąca jest ciężkie, przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń, zwłaszcza jeśli ktoś nie ma zapsionych znajomych. Jeszcze jednego/dwa bez problemu się namierzy, ale to za mało moim zdaniem.


Ale z tym, ze psa trzeba uczyć olewania innych psów się zgodzę ;)

Posted

[quote name='Rinuś']Jest dosyć spore grono ludzi, którzy uważają, że szczeniakowi należy się takie kłapnięcie czasem od innego psa...tylko nie zdają sobie sprawy, że kiedyś trafią na takiego psa, którego kłapnięcie spowoduje dosyć spore zmiany u ich pieseczka i to nie na dobre.

bawiac sie ze zrownowazonymi doroslymi psami, ktore do szczeniat nic nie maja, szczeniak dostanie odpowiednia dawke "klapniec zebami" i innych wychowawczych lekcji, a nie zostanie przy tym uszkodzony czy zezarty.
w tym celu nie musi podbiegac do wszystkich pieskow na dzielni.

Posted

[quote name='a_niusia']
ja mowiac szczerze mialabym gdzies, ze ktos "pracuje" ze swoim psem na sciezce, ktora wlasnie idze z psami i nie probowalabym schowac sobie tych psow do kieszeni. po prostu: jesli jest sie z psem w miejscu, gdzie inni ludzie wyprowadzaja swoje psy, to trzeba liczyc sie z tym, ze twoj pies niezaleznie od tego jakiej jest rasy, bedzie mial z tymi psami kontakt.
i nie mowie tu o podbiegaczach.
bo co za roznica czy psy przechodzac kolo twojego psa sa na smyczy czy luzem skoro go w zaden sposob nie zaczepiaja?
Mnie się wydaje, że tu właśnie o podbiegaczach mowa....
Przynajmniej ja definiuję podbiegacza jako niepilnowanego psa, który podbiega nawiązać kontakt, często dość nachalnie (pakowanie nosa pod ogon bez gry wstępnej, skakanie łapami na grzbiet) i nie jest w tym przez właściciela kontrolowany.
A pies, który sobie przechodzi obok, no to jest zwykły pies ;)

Posted

[quote name='a_niusia']bawiac sie ze zrownowazonymi doroslymi psami, ktore do szczeniat nic nie maja, szczeniak dostanie odpowiednia dawke "klapniec zebami" i innych wychowawczych lekcji, a nie zostanie przy tym uszkodzony czy zezarty.
w tym celu nie musi podbiegac do wszystkich pieskow na dzielni.
Tak,. ale odniosłam się do postu Evel i jej suki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...