Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Mariusz1']Kolorki to mi się same robią .... jeden post z pogrubiona czcionką zrobiłem tylko -.- i nie mogłem tego naprawić dopiero teraz mi się to naprawiło.

Nie trzeba nagrywać i biegać po Policji i zeznania wypełniać wystarczy ze zadzwonisz na straż miejska a oni resztę zrobią.[/QUOTE]

jak napisałam mieszkam niedaleko granic miasta, gdzie SM się nie zapuszcza, oddział SM z mojej dzielnicy jest oddalony tak ok 8 km ode mnie, już w mieście i zanim do mnie dojadą to mija ok 15 min. policja zwala to na SM

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted (edited)

[quote name='omry']Wiesz, niektórzy też mają prawo mieć już dość. Może to nie pierwsza taka sytuacja (niekoniecznie z Twoim psem), a z Twoich postów wynika, że Ty nie widzisz w swoim zachowaniu nic złego. Ja też w pewnym momencie bym miała dość i jakby mi jakiś pies podbiegł do mojego rottweilera, to miałabym to już gdzieś. Skoro jesteś taki nieodpowiedzialny, to się za swojego psa sam martw i może to Cię czegoś nauczy. Ja się odpowiedzialna za wszystkie psy świata nie czuję. Panuje nad swoimi i jakby każdy tak potrafił, to świat byłby piękny.
Nie łudzę się, że coś zrozumiesz, bo jak widać patrzysz baardzo egoistycznie na takie sytuacje. Każdy ma być odpowiedzialny, bo Ty nie chcesz swojego dorosłego samca wychować. Radzę Ci, byś nigdy nie trafił na agresywnego psa, który zrobi Twojemu krzywdę, bo Tobie nie chciało się psa nauczyć, jak należy się zachować.[/QUOTE]
Dobrze a jakby twoj podbiegł do mojego psa to tez bym miał gdzieś i niech zagryzie Yorka a ja będę się przyglądał jak płaczesz a moj pies zjada twojego. Pewnie bys był wściekły na siebie czy na mnie? oczywiście moj pies na smyczy :)


[quote name='Kirinna']jak napisałam mieszkam niedaleko granic miasta, gdzie SM się nie zapuszcza, oddział SM z mojej dzielnicy jest oddalony tak ok 8 km ode mnie, już w mieście i zanim do mnie dojadą to mija ok 15 min. policja zwala to na SM[/QUOTE]


To okłam ich ze pogryzł ciebie w nogę to szybko sie zjawia. :) ewentualnie jeśli nie to to możesz powiedzieć ze ciebie gonił ten amstaf ale zdążyłaś uciec a dzieci sie bawia w piaskownicy.

a Policja powinna przyjąć zgłoszenie tak czy siak.





"[COLOR=#000000]to nie dość że nie jesteś w stanie go odwołać to jak podchodzisz to on jeszcze ucieka od ciebie?? uczysz czegoś tego swojego dwu letniego "szczeniaczka""[/COLOR]


[COLOR=#000000]Tak powodzenia ci życzę jak psy szykujące się do ataku już na 2 łapach odwołaj psa w takiej sytuacji ... JEST TO NIEREALNE. A czy ja napisałem ze ucieka? człowieku LUDZIE WY NAPRAWDĘ JESTEŚCIE AZ TAK NIEZROZUMIALI CZY WY TYLKO UDAJECIE? [/COLOR]

Edited by Mariusz1
Posted

[quote name='Mariusz1']Dobrze a jakby twoj podbiegł do mojego psa to tez bym miał gdzieś i niech zagryzie Yorka a ja będę się przyglądał jak płaczesz a moj pies zjada twojego. Pewnie bys był wściekły na siebie czy na mnie? oczywiście moj pies na smyczy :)
To okłam ich ze pogryzł ciebie w nogę to szybko sie zjawia. :)[/QUOTE]
a później dostane mandat za niepotrzebne wezwanie. nie dziękuje:)

Posted

[QUOTE][COLOR=#000000]To okłam ich ze pogryzł ciebie w nogę to szybko sie zjawia. [/COLOR]:smile:[COLOR=#000000] ewentualnie jeśli nie to to możesz powiedzieć ze ciebie gonił ten amstaf ale zdążyłaś uciec a dzieci sie bawia w piaskownicy.[/COLOR][/QUOTE]
Mariusz przepraszam ale ile ty masz lat??

Popieram LadyS nagraj kilka razy i zanieś na Straż nie bedą mogli tego olać i będą mieli dowód w ręce właściciele nie wyłgają się że to był jeden jedyny raz...

Posted (edited)

aha to psy już szykowały sie do ataku? to znaczy że twój szczeniaczek łagodny nie jest?? no cóż skoro facet miał ściągać psa [U]po tym jak podszedłeś byś mógł "złapać"swojego psa [/U]to raczej psinka nie chciała dać się zapiąć grzecznie na smycz...ale mogę się mylić. Bo z tego wynika że nie masz tylko problemu z przywołaniem a w ogóle nie panujesz nad własnym psem

PS: mi chodziło o odwołanie psa jeszcze zanim podszedł do drugiego ale sporo od razu leciał z mało przyjemnymi zamiarami....to tylko gratuluje

i wiem że to wszystko nie jest takie proste dlatego mój mały kundel jest zaopatrzony w linkę i tak będzie puki sie nie nauczy

Edited by PaulinaBemol
Posted (edited)

[quote name='PaulinaBemol']Mariusz przepraszam ale ile ty masz lat??

Popieram LadyS nagraj kilka razy i zanieś na Straż nie bedą mogli tego olać i będą mieli dowód w ręce właściciele nie wyłgają się że to był jeden jedyny raz...[/QUOTE]

23...ja nie popieram nagrywania i wypełniania papierków i czekać miesiąc aż zakończa wewnętrzne procedury... i własnie takimi procedurami to oleją.




Paulina psy w takich sytuacjach przyjmują pozycje obrona tak dla twojej wiadomości a psa musiałem złapac za ogon bo tamten idiota nie zrobił nic żeby swojego PSA ODCIĄGNĄĆ tak trudno przeczytać ze zrozumieniem ?

Edited by Mariusz1
Posted

[quote name='Mariusz1']Dobrze a jakby twoj podbiegł do mojego psa to tez bym miał gdzieś i niech zagryzie Yorka a ja będę się przyglądał jak płaczesz a moj pies zjada twojego. Pewnie bys był wściekły na siebie czy na mnie? oczywiście moj pies na smyczy :)
[/QUOTE]

Moje psy nie podbiegają, bo są WYCHOWANE. Sprawdź sobie w Google co to znaczy :)

Posted (edited)

Psy przyjmują postawę obronną jak zachodzi taka potrzeba a nie od razu na poznanie no chyba że masz prowokatora...to wtedy należy zdwoić starania. Mi z Bemolem zajęło to ponad 2 lata ale wreszcie wypracowaliśmy bo też lubił pokazać całym sobą jaki jest fajny:roll:

Z drugiej strony jak się siedziało na rowerze i trzymało psa na smyczy to nie tak łatwo jest zejść i trzymać psa pod kontrolą zwłaszcza jak coś do niego podleciało i tez przyjął "postawę obronną". Można po prostu stracić równowagę albo zaplatać się, wypuścić smycz z rąk bo akurat jak będziesz schodził to pies np. pociągnie i co wtedy idiota nawet psa by puścił do twojego i już żaden by nie był pod jakąkolwiek kontrolą. Wiesz to się fajnie mówi ze mógł coś zrobić...a mógł po prostu nie wiedzieć co ma począć zwłaszcza że to pewnie były chwile i wymyślać scenariusze to można na zimno a na gorąco to większość ludzi ma pustkę w głowie.

I tak facet mógłby coś zrobić, super by było tylko sytuację spowodowałeś Ty a żądasz by ktoś inny pomagał ci w jej rozwiązaniu. Chciałbyś by ktoś inny odpowiednio reagował na TWOJEGO psa a pies jest TWÓJ i to Ty musisz reagować nie ma co liczyć na poprawne reakcje u innych

Edited by PaulinaBemol
Posted

[quote name='Mariusz1']
Sa inne sposoby by przegonić psa a jak ma sie małego psa to nie problem na ręce go brać,sa rozne odstraszacze które krzywdy psu nie zrobią specjalne! na zwierzyne a nie używać gaz na ludzi kogoś tu mocno poj... [/QUOTE]

Czytałam wczoraj na forum prawniczym o jednej sytuacji - rzecz działa się na polach "w dziczy". Osoby: dwie kobiety, jedna z "amstafem", druga z jakimś małym rasowym (jak się okazało później, o znacznej wartości) pieskiem. Oba psy luzem, bez smyczy, linek, kagańców. W pewnej chwili "AST" biegnie przez pola do małego psa, nie reagując na wołanie właścicielki (!), kobieta od malucha przywołuje swojego pieska i bierze go na ręce a napastnik [B]skacze na kobietę, ściąga z jej rąk psa i go zagryza. [/B]Superowo, nie? Dziewczyna od bullowatego nie miała sobie nic do zarzucenia, bo przecież chodzi tam codziennie i [B]zwykle[/B] nikogo nie spotyka. A tu jakaś durna baba miała czelność spacerować po polu z małym wypierdkiem i prowokować!

Nie wiem, jaki był finał tej sprawy, ale ja bym zrobiła wszystko, żeby dziewczynę puścić z torbami.

Obecnie mam małego psa, często atakowanego przez takie "wolne" pieski. W planach mam dużego psa, jeśli dobrze pójdzie, to całkiem niedługo. Jak myślisz, że będę sobie każdorazowo zarzucać ponad 40 kg moich psów na plecy, żeby przypadkiem takiemu "wolnemu duchowi" jak Twój piesek się nic nie stało to - parafrazując Ciebie - chyba Ciebie mocno poj... .

[quote name='Mariusz1']
Nie trzeba nagrywać i biegać po Policji i zeznania wypełniać wystarczy ze zadzwonisz na straż miejska a oni resztę zrobią.[/QUOTE]

Guzik prawda. Zeznanie to tylko słowo przeciwko słowu, jak dzielnicowemu się zachce to pójdzie pogadać z ludźmi i udzieli im napomnienia. A nagranie to już konkretny dowód rzeczowy, który jest podstawą do ukarania np. mandatem. Nie jestem prawnikiem, ale zdaje się, że w naszym systemie prawnym jest coś takiego jak domniemana niewinność, więc trzeba udowadniać winę (co prowadzi nas znowu do dowodów).

[quote name='Mariusz1']
Paulina psy w takich sytuacjach przyjmują pozycje obrona tak dla twojej wiadomości a psa musiałem złapac za ogon bo tamten [B]idiota [/B]nie zrobił nic żeby swojego PSA ODCIĄGNĄĆ tak trudno przeczytać ze zrozumieniem ?[/QUOTE]

Idiota w tej sytuacji był tylko jeden i nie był to rowerzysta.

Posted

[quote name='Mariusz1']to ze inny włąsciciel nie potrafi zareagować jak jakis pies podejdzie to jest po...[/QUOTE]


A jak się powinno reagować?



Ignorowanie psów można wyćwiczyć, można wyćwiczyć też ignorowanie ludzi, psa można wybiegać na lince (cieniutka, przyczepiona do obroży i wlekąca się za nim- zawsze możesz przydepnąć w razie czego), można nakręcić go na jakąś zabawkę, pouczyć aportowania, przeciągać się z nim na spacerach. Tylko trzeba ruszyć głową.

Ja rozumiem, że psy muszą się wybiegać, też puszczam moją ze smyczy. I to nawet w lesie. Ale weź pod uwagę (już nie pijąc do sytuacji z rowerzystą), że psy są różne. I jeśli ktoś idzie z psem reaktywnym, reagującym agresją lękową czy innym problemowym to podbiegnięcie Twojego psa może się skończyć nieprzyjemną sytuacją. Już nawet niekoniecznie polegającą na tym, że Twój pies oberwie- takie podbieganie często cofa szkolenie i odkręcanie zachowania tego drugiego psa (jeśli oczywiście ktoś z nim ćwiczy- bo są i tacy, którzy to olewają i niech sobie pies robi co chce). Trochę empatii do innych psiarzy, tylko tyle.
Przecież nikt z nas nie widzi problemu w biegających luzem psach, które są odwoływalne i nie zaczepiają innych psów czy ludzi. Ja nawet lubię biegające luzem podstarzałe psy czy te super spokojne, bo stanowią fajne obiekty do ćwiczeń z moim małym schizolcem ;) niestety ale częściej trafiam teraz na psy maksymalnie nakręcone na inne czworonogi, a moja suka nie rozumie dlaczego taki na nią wskakuje i chce ją wydymać albo dlaczego wsadza jej mordę pod ogon mimo że ona odskakuje. A już nie daj Boże żeby jego morda znalazła się zaraz nad jej karkiem czy żeby ją łapą potraktował

Posted

[quote name='Mariusz1']
[B]Kopniecie psa czy tez psikaniem gazem jest jedno znaczne ze [/B][COLOR=#4444ff]znęcaniem [/COLOR][COLOR=#4444ff]się[/COLOR][B] .[/B][/QUOTE]

NIE. To jest obrona. I pomijając jakieś straszliwe kopniaki z całej siły w brzuch, nie pozostawia to żadnej trwałej szkody na zdrowiu psa.
Taki malusi wyciąg prawniczy:
"[I]Co do zasady dla uznania, że miało miejsce znęcanie się wymagana jest wielość zachowań sprawcy.[/I]"
Do tego jest jeszcze celowość - czyli zrobienie krzywdy. Żadna obrona nie jest więc znęcaniem się.
Gdybyś Ty szedł z psem na smyczy czy tam bez, a za Wami szedł ktoś, kto wielokrotnie by psa straszył, kopał, rzucał w niego kamieniami - to jest znęcanie się. Jednorazowe odpędzenie psa, również z użyciem przemocy, nie jest znęcaniem się.
Naucz się znaczenia słów i wyrażeń, zanim zaczniesz próbować zszokować nimi ludzi...
Bo prędzej ja mogę podciągnąć pod znęcanie się nieproszone podbieganie czyjegoś niedopilnowanego psa do mojego, który przykładowo ma traumę po pogryzieniu i się go boi, niż moje poczęstowanie gazem agresora.

[quote name='Mariusz1']
[B]Sa inne sposoby by [/B][COLOR=#4444ff]przegonić[/COLOR][B] psa a jak ma sie małego psa to [/B][COLOR=#4444ff]nie[/COLOR][B] problem na [/B][COLOR=#4444ff]ręce[/COLOR][B] go [/B][COLOR=#4444ff]brać,sa rozne odstraszacze które krzywdy psu nie zrobią specjalne! na zwierzyne a nie używać gaz na ludzi kogoś tu mocno poj... [/COLOR][/QUOTE]

Ja wzięłam małego psa na ręce w jego obronie tylko raz. Sekundę później miałam opartego łapami o brzuch 50-kilowego bydlaka. Nie, dziękuję, nigdy więcej - wolę gaz. I nie mam zamiaru w ułamkach sekundy kiedy biegnie do mnie obcy duży pies testować odstraszaczy na zwierzynę, czy innych wynalazków o wątpliwej skuteczności. Nie ma na to czasu. A na gazie nie jest napisane, że jest na ludzi. Jest napisane, że jest to gaz obronny. Jeśli już nie daj boże trafi się sytuacja, kiedy mój pies w niemiłych zamiarach pobiegnie do czyjegoś, to 1000 razy wolę, żeby dostał gazem, niż został skopany czy pogryzł się z psem. Niefortunnym kopnięciem można psu coś uszkodzić, złamać, może pęknąć śledziona, cuda. Po pogryzieniu będą skutki psychologiczne, wzrośnie agresja do innych psów albo lęk, mogą być babrające się rany, zakażenie, przy pechu pies może stracić oko, etc. A przy gazie co? Popiecze go pół godziny i koniec? STRASZNE.
Zacznij myśleć logicznie, a nie stereotypami, bo Twoja jazda po gazie pachnie mi jakimś pokoleniem HWDP, które nie ma pojęcia, jak działa, ale jest ZUY, bo policja go używa, i lepiej kogoś połamać niż poczęstować gazem...

[quote name='Mariusz1']
To powiedz mi gdzie mam go puszczać tak żeby nie nabawił sie choroby stawów na starość jak taki madry prawnie jesteś to pewnie wiesz gdzie można psy tak puszczać.[/QUOTE]

Choroby stawów na starość pies może się nabawić od spania na betonie, od zbyt intensywnego treningu, urazów - na pewno nie od tego, że nie biega bez linki. Czytałeś w ogóle co pisałam? Masa husky NIGDY nie biega bez smyczy - a są znacznie bardziej wysportowane od masy wychodzących bez smyczy kanapowców. Husky to pies sportowy. Takiego psa się bierze na jogging, trenuje przy rowerze, jak ktoś ma możliwość to w zaprzęgu... Jest milion możliwości. Puszczenie psa, żeby robił kółka po lesie nie ma NIC wspólnego ze sportem i mądrym treningiem, nie męczy też psa (wyhodowanego tak, że dziennie robił kilkadziesiąt km z obciążeniem...), za to stwarza zagrożenie, jeśli pies nie jest posłuszny.

[quote name='Mariusz1']
Przeprosiny były a on na mnie z morda chociaż nic nie zrobił nie zareagował na to ze albo moj pies zrobi cos jego psu albo ze jego pies zrobi cos mojemu psu jak ja bym zobaczył mniejszego psa który do mojego podbiega odgonił bym go a on siedział na rowerze trzymając psa na smyczy i czekając co sie stanie była byś zadowolona jakby twoj pies podbiegł do mojego a ja bym sie nie ruszał i patrzał na przebieg wydarzeń? Myślę ze nie.[/QUOTE]

A może czekał, aż Ty odwołasz albo zabierzesz psa?
Gdybyś miał minimum wiedzy i doświadczenia w zapobieganiu i rozdzielaniu spięć między psami, wiedziałbyś, że czasami przedwczesna ingerencja człowieka może doprowadzić do eskalacji agresji.

[quote name='Mariusz1']Paulina psy w takich sytuacjach przyjmują pozycje obrona tak dla twojej wiadomości a psa musiałem złapac za ogon bo tamten idiota nie zrobił nic żeby swojego PSA ODCIĄGNĄĆ tak trudno przeczytać ze zrozumieniem ?[/QUOTE]

Bzdury.
Ty chyba sobie stroisz żarty z nas wszystkich. Jak ktoś ma odciągnąć swojego psa, skoro to Twój podbiegł?? Odciąganie swojego psa na smyczy, kiedy podbiega inny luzem, o nieznanych zamiarach, bez kontroli, też może sprowokować bójkę, bo zmuszając swojego psa do wycofania się, prowokujemy obcego, żeby napierał dalej; odciągając swojego również możemy niechcący zmusić go do wysłania sygnałów w mowie ciała, które sprowokują atak.

[quote name='omry']Wiesz, niektórzy też mają prawo mieć już dość. Może to nie pierwsza taka sytuacja (niekoniecznie z Twoim psem), a z Twoich postów wynika, że Ty nie widzisz w swoim zachowaniu nic złego. Ja też w pewnym momencie bym miała dość i jakby mi jakiś pies podbiegł do mojego rottweilera, to miałabym to już gdzieś. Skoro jesteś taki nieodpowiedzialny, to się za swojego psa sam martw i może to Cię czegoś nauczy. Ja się odpowiedzialna za wszystkie psy świata nie czuję. Panuje nad swoimi i jakby każdy tak potrafił, to świat byłby piękny.
Nie łudzę się, że coś zrozumiesz, bo jak widać patrzysz baardzo egoistycznie na takie sytuacje. Każdy ma być odpowiedzialny, bo Ty nie chcesz swojego dorosłego samca wychować. Radzę Ci, byś nigdy nie trafił na agresywnego psa, który zrobi Twojemu krzywdę, bo Tobie nie chciało się psa nauczyć, jak należy się zachować.[/QUOTE]

AMEN, nic dodać, nic ująć.
Każdy ma się starać i zwijać, tylko nie Ty. Dwuletni samiec podbiegający do innych psów, nieodwoływalny, puszczony luzem, to chodzące kłopoty.
Moja rada - zanim zaczniesz słać ludziom od gimbusów, którym jako jedyny tu chyba jesteś albo niedawno byłeś, jak wnioskuję z postów, sam się postaraj zająć swoim psem. Masz psa z genami husky - stworzonego do SPORTU (a przypominam, że sportem nie jest bieganie luzem między drzewami) - więc mu to zapewnij. Nie będziesz miał czasu ani powodu wymyślać sobie jakichś chorób stawów na starość, a i dorastającemu samcowi lepiej wyjdzie na psychikę jak będzie miał okazję się zmęczyć i wyżyć bez szukania guza u obcych psów. Jak już zapewnisz psu to, do czego jest stworzony, weź się za wychowanie, szczególnie wypracowanie bezwzględnego przywołania.
Wtedy porozmawiamy pewnie na tym wątku w innym tonie i z większym zrozumieniem, bo na razie Ty i Twój pies to pępek świata.

Posted

[quote name='Mariusz1']
@[B][URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/73424-dog193"]dog193[/URL] [/B]
Pies to nie zabawka na smycz...

[/QUOTE]

To świetnie. No i...? :)


[quote name='Mariusz1'] a to ze inny włąsciciel nie potrafi zareagować jak jakis pies podejdzie to jest po... i tyle [/QUOTE]

A jaki jest w takim razie właściciel, który nie ma żadnej kontroli nad psem i go puszcza luzem, radośnie uważając się za pana tej dzielni i myśląc, że każdy napotkany człowiek ma radzić sobie z jego psem, tylko nie on sam? :) Epitetów by zabrakło :p

Posted

[quote name='Mariusz1'] była byś zadowolona jakby twoj pies podbiegł do mojego a ja bym sie nie ruszał i patrzał na przebieg wydarzeń? Myślę ze nie.[/QUOTE]

Myślę, że nie doszło by do takiej sytuacji, bo zdecydowana większość tutaj obecnych ma nad swoimi psami kontrolę. I w tym rzecz, drogi Mariuszu. Gdybyś panował nad swoim psem, to takiej sytuacji w ogóle by nie było i nie miałbyś co roztrząsać.
Rozumiem, że jeśli kiedyś pod auto wpadnie (czego ci oczywiście nie życzę, ale widząc jak idziesz w zaparte ciężko nie brać pod uwagę różnych scenariuszy), bo dajmy na to coś zobaczył ciekawego, a ciebie ma wyraźnie gdzieś, to to będzie wina kierowcy, który akurat przejeżdzał? Obwinisz cały świat, ale siebie nie? To bardzo wygodne ;)

Posted

Wydaje mi się, że trochę koloryzujecie jego wypowiedź... Chodzi tylko o brak reakcji faceta. Ani szarpnięcie smyczą, nie wspominając o odciągnięciu swojego. Dla mnie osobiście jest to niepojęte, żebym nie zareagowała jakby mój pies "zagryzał" innego, bo podbiegł żeby się przywitać... Mariusz ciągle pisze tylko o tym, a ja tu widzę jazdę jak po szmacie, bo "ma niewychowanego psa". Nigdzie nie napisał, że nie czuje się winny i nie ma sobie nic do zarzucenia.

Chyba muszę przekonać się na własnej skórze, że łagodzenie sporów na dogo nie ma sensu :diabloti:

Posted (edited)

nie no zaraz, kolega puszcza psa tylko tam gdzie nie ma ruchu i zwierząt w LESIE....wiec o ile jakiś cham mu samochodem nie wjedzie to nie ma takiej opcji....tylko te zwierzęta mnie zastanawiaja...

Gezowa tylko właśnie psy się jeszcze nie gryzły to pierwsze. A drugie to właśnie szarpnięcie smyczy w takiej sytuacji bardzo łatwo moze sprowokować atak więc bardzo dobrze że facet nie szarpał...bo ciekawe czy wtedy zdążyłby dobiec a facet zejsć z roweru i to nie uszkodzony i utrzymać psa. Dodatkowo utrzymanie i odciągnięcie dużego psa jak ma przed sobą przeciwnika a ty masz jeszcze rower do łatwych nie należy i jak ktoś tu już pisał cofnięcie się psa mogło spowodować upewnienia podbiegacza że warto przeć dalej do przodu i gdzie wtedy niby psa odciągnąć? Facet mógł może i jakoś zareagować. Natomiast tu problemem prawdziwym jest to że ktoś nie umie zapanowac nad własnym psem a wymaga tego od innych....i że tak się brzydko wyrażę jest pies pogrzebany.

ps: W chwili obecnej ja nad moim psem też nie panuje, jak widzi innego psa odstawia takie cyrki że maj tylko ochotę zapaść się pod ziemię..:shake: a nie jest agresywny, autentycznie chce się bawić co nie zmienia faktu że inny pies ma prawo na nachala zareagować agresją i jest to wtedy moja wina

Edited by PaulinaBemol
Posted

[quote name='Gezowa']Wydaje mi się, że trochę koloryzujecie jego wypowiedź... Chodzi tylko o brak reakcji faceta. Ani szarpnięcie smyczą, nie wspominając o odciągnięciu swojego. Dla mnie osobiście jest to niepojęte, żebym nie zareagowała jakby mój pies "zagryzał" innego, bo podbiegł żeby się przywitać... Mariusz ciągle pisze tylko o tym, a ja tu widzę jazdę jak po szmacie, bo "ma niewychowanego psa". Nigdzie nie napisał, że nie czuje się winny i nie ma sobie nic do zarzucenia.

Chyba muszę przekonać się na własnej skórze, że łagodzenie sporów na dogo nie ma sensu :diabloti:[/QUOTE]

Naprawdę uważasz, że ma prawo mieć pretensje do gościa, który jechał na rowerze z psem na smyczy i do którego podbiegł jego pies? Myślisz, że to takie łatwe - zsiąść z roweru, odłożyć go na bok, jednocześnie siłując się ze swoim psem, do którego przybiegł jakiś inny, niewychowany i nieodwoływalny? Naprawdę sie Wam chyba w głowach poprzewracało. Pomijając fakt puszczania psa luzem w lesie - tym bardziej psa, na którym nie ma się kontroli.

Posted

[quote name='PaulinaBemol']nie no zaraz, kolega puszcza psa tylko tam gdzie nie ma ruchu i zwierząt w LESIE....wiec o ile jakiś cham mu samochodem nie wjedzie to nie ma takiej opcji....tylko te zwierzęta mnie zastanawiaja...[/QUOTE]

Wiesz, las lasowi nie równy. U nas przez lasy normalnie przebiegają drogi, zresztą skąd te potrącone sarny, lisy itd się biorą?


[quote name='Gezowa'] Nigdzie nie napisał, że nie czuje się winny i nie ma sobie nic do zarzucenia.
[/QUOTE]

To widać po tonie jego wypowiedzi :) Już samo szukanie winnych na to wskazuje.

Posted

[quote name='LadyS']Naprawdę uważasz, że ma prawo mieć pretensje do gościa, który jechał na rowerze z psem na smyczy i do którego podbiegł jego pies? Myślisz, że to takie łatwe - zsiąść z roweru, odłożyć go na bok, jednocześnie siłując się ze swoim psem, do którego przybiegł jakiś inny, niewychowany i nieodwoływalny? Naprawdę sie Wam chyba w głowach poprzewracało. Pomijając fakt puszczania psa luzem w lesie - tym bardziej psa, na którym nie ma się kontroli.[/QUOTE]
Podejrzewam, że rower by się nie rozsypał nawet jakby został rzucony. Pan najprawdopodobniej byłby bliski wywrotki, ale dla mnie większym survivalem jest utrzymać się na rowerze, trzymając smycz (?) z kotłującym się psem. Pominę kwestię puszczania psa w lesie, bo to akurat nie jest zbyt odpowiedzialne i muszę przyznać Ci rację - korona z głowy by nie spadła jakby była linka nawet 15m. Ciągle staram się przybliżyć centrum tego całego problemu, co idzie mi dość nieudolnie.

dog193, wydaje mi się, że ten ton to taka reakcja obronna :diabloti:. Nie będę go bronić, ale w odpowiedzi na mój post wyraźnie napisał, że nie twierdzi, że jest bez winy.

Posted

[quote name='Gezowa']Podejrzewam, że rower by się nie rozsypał nawet jakby został rzucony. Pan najprawdopodobniej byłby bliski wywrotki, ale dla mnie większym survivalem jest utrzymać się na rowerze, trzymając smycz (?) z kotłującym się psem. Pominę kwestię puszczania psa w lesie, bo to akurat nie jest zbyt odpowiedzialne i muszę przyznać Ci rację - korona z głowy by nie spadła jakby była linka nawet 15m. Ciągle staram się przybliżyć centrum tego całego problemu, co idzie mi dość nieudolnie.
[/QUOTE]
Z drugiej strony - dlaczego ktoś ma przerywać swoją przejażdżkę na rowerze, bo inny ktoś jest jak widać na tyle nierozwinięty intelektualnie, że puszcza luzem psa, nad którym nie panuje?

Posted

Gezowa, rower na pewno by się nie rozleciał, ale mógłby zostać uszkodzony. Kto wtedy pokryłby ewentualne koszty naprawy? :)

Parę lat temu osobiście widziałam sytuację jak szczeniak uwiesił się dziewczynie na zimowym płaszczu. Pióra się posypały, a facet wziął psa pod pachę i dał nogę. Fajnie, prawda? :grins:

Posted

Apropo podbiegaczy do rowerów to ja mam aktualnie szyty brzuch przez właśnie takich BEZMYŚLNYCH właścicieli którzy uważają, że ich psiak może podbiec do zwierzęcia przy rowerze.
Nasze treningi to nie powolny truchcik tylko jazda na pełnych obrotach. Niestety, prędkości które na rowerze osiągam nie pozwalają na szybkie wyhamowanie, rzucenie/odłożenie roweru i walkę z szamotającymi się psami. Nie da się tego zrobić w ciągu kilku sekund.
I właśnie przez panią której piesek był nieodwoływalny i rzucił się na moją sukę która ciągnęła w tej chwili rower. Skończyło się tak że aby uniknąć rozjechania psa który podbiegł nadziałam się na metalowe pręty. Mogło być gorzej, skończyło tylko się 3 dziurami w brzuchu, szwami i szpitalem.

To już nie jest kwestia chamstwa właściciela podbiegacza, tylko to już coś więcej - kwestia bezpieczeństwa..

Posted

Powiem w ten sposób - rozumiem o co mu chodzi z tymi pustymi lasami bez zwierzyny i ludzi, bo sama mam blisko siebie rezerwat i jedyne zwierzaki jakie tam spotykamy to ptaki. Nie mniej zachowuję środki ostrożności, bo do pewnego momentu też myślałam, że tam nikt nie chodzi. A jakie było moje zdziwienie jak spotkałam pierwszych ludzi i to jeszcze konno... :razz:. Osobiście chodzę po lasach z młodym na lince, ale skłamałabym, mówiąc, że zawsze tak było. Za dużo naczytałam się o pseudomyśliwych i odstrzale psów - tak właśnie zginęła borzojka mojej znajomej. Facet zastrzelił ją 2 metry od właścicielki. To dało mi do myślenia i mam nadzieję, że niektórzy też wpoją sobie podobne historie i przyjmą lekcję z pokorą zanim faktycznie coś się stanie i będzie płacz za psem.

Diora, wiesz, z tym rowerem to można iść dalej - a co jakby facet spadł z roweru i coś sobie zrobił? "A co jakby..." i możemy snuć domysły, gdybać. Wiadomo czyja byłaby to wina, to nie podlega dyskusji. Nie mniej dla mnie rower ma mniejszą wartość niż życie psa, ale to tylko i wyłącznie moje zdanie. Może jeszcze nie spotkałam się z takimi sytuacjami na masową skalę, dlatego mam w chwili obecnej takie, a nie inne zdanie o podbiegaczach maści wszelakiej.

Posted

[quote name='iskra_wroc']Apropo podbiegaczy do rowerów to ja mam aktualnie szyty brzuch przez właśnie takich BEZMYŚLNYCH właścicieli którzy uważają, że ich psiak może podbiec do zwierzęcia przy rowerze.
Nasze treningi to nie powolny truchcik tylko jazda na pełnych obrotach. Niestety, prędkości które na rowerze osiągam nie pozwalają na szybkie wyhamowanie, rzucenie/odłożenie roweru i walkę z szamotającymi się psami. Nie da się tego zrobić w ciągu kilku sekund.
I właśnie przez panią której piesek był nieodwoływalny i rzucił się na moją sukę która ciągnęła w tej chwili rower. Skończyło się tak że aby uniknąć rozjechania psa który podbiegł nadziałam się na metalowe pręty. Mogło być gorzej, skończyło tylko się 3 dziurami w brzuchu, szwami i szpitalem.

To już nie jest kwestia chamstwa właściciela podbiegacza, tylko to już coś więcej - kwestia bezpieczeństwa..[/QUOTE]

Boże... współczuję.

Ja tak się czasami zastanawiam, czy właściciele podbiegaczy w ogóle myślą. Ja ze swoim psem zwykle na spacerze coś robię. Myślę, że to widać, że mój pies nie biega sobie bezmyślnie od krzaka do krzaka (choć i tak bywa, bo przecież nie można psa musztrować 24h/dobę), tylko ćwiczymy komendy, Zu aportuje jakieś zabawki, czy to piłka, czy to frisbee, koziołek do obi, no widać z daleka, że coś się dzieje między nami. I przyłazi taki człowieczek z puszczonym pieseczkiem i cieszy twarz, że jego Bobik może sobie pobiegać i poskakać po innym piesku, a na dodatek jeszcze może mu się uda zwinąć zabawkę, ach, cudownie!

Dzisiaj czekałam na TŻ pod jedynym otwartym sklepem w okolicy, jako że święto jest. Bawiłam się z Zu piłeczką na sznurku dla zabicia czasu, na uboczu. Gdy ktoś przechodził, schodziłam jeszcze bardziej z drogi, żeby nie blokować przejścia. No i widzę, że idzie dziadek z psem, wielkości Zu, więc pewnie z 10 kg. Piesek, zjeżony jak szczotka do butelek, [B]przyciągnął[/B] dziadka do nas (sapiąc jak parowóz i dusząc się na obroży). Dopiero jak warknęłam, żeby natychmiast zabrać psa to dziadek się ocknął, powiedział "już, już" i odciągnął swojego wielkiego brytana. Nie rozumiem skąd w ludziach przekonanie, że wszystkie pieski świata będą się bawić z Bobikiem. I nie wierzę, że nigdy dziadek nie miał spiny z powodu tego, że podprowadził swojego psa do obcego, niekoniecznie otwartego na nowe znajomości.

Posted

[quote name='evel']Boże... współczuję.

Ja tak się czasami zastanawiam, czy właściciele podbiegaczy w ogóle myślą. Ja ze swoim psem zwykle na spacerze coś robię. Myślę, że to widać, że mój pies nie biega sobie bezmyślnie od krzaka do krzaka (choć i tak bywa, bo przecież nie można psa musztrować 24h/dobę), tylko ćwiczymy komendy, Zu aportuje jakieś zabawki, czy to piłka, czy to frisbee, koziołek do obi, no widać z daleka, że coś się dzieje między nami. I przyłazi taki człowieczek z puszczonym pieseczkiem i cieszy twarz, że jego Bobik może sobie pobiegać i poskakać po innym piesku, a na dodatek jeszcze może mu się uda zwinąć zabawkę, ach, cudownie!

Dzisiaj czekałam na TŻ pod jedynym otwartym sklepem w okolicy, jako że święto jest. Bawiłam się z Zu piłeczką na sznurku dla zabicia czasu, na uboczu. Gdy ktoś przechodził, schodziłam jeszcze bardziej z drogi, żeby nie blokować przejścia. No i widzę, że idzie dziadek z psem, wielkości Zu, więc pewnie z 10 kg. Piesek, zjeżony jak szczotka do butelek, [B]przyciągnął[/B] dziadka do nas (sapiąc jak parowóz i dusząc się na obroży). Dopiero jak warknęłam, żeby natychmiast zabrać psa to dziadek się ocknął, powiedział "już, już" i odciągnął swojego wielkiego brytana. Nie rozumiem skąd w ludziach przekonanie, że wszystkie pieski świata będą się bawić z Bobikiem. I nie wierzę, że nigdy dziadek nie miał spiny z powodu tego, że podprowadził swojego psa do obcego, niekoniecznie otwartego na nowe znajomości.[/QUOTE]

Bo w naszym kraju z psami się nie pracuje, tylko spaceruje. Na mnie patrzą jak na kretynkę kiedy ćwiczę komendy w parku i proszę o nie 'witanie' się innych piesków z suczą kiedy waruje na 'zostań' po drugiej stronie łączki. Czasem mam wrażenie, że kiedy ściągam smycz ze zjeżoną suką na jej końcu, znaczy to dla innych 'podejdź, śmiało! Przywitaj się !'

Ok, ponarzekałam sobie, a teraz idę na spacer, zrobić z siebie kretynkę która każe wykonywać psu akrobacje, zamiast wlec sie od trawnika do krzaka, za małym parowozem.
:)

Miłego

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...