Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Soko napisał(a):
a_nusia ale dziecko możesz wziąć na ręce albo wsadzić na szczyt zjeżdżalni albo na drzewo.. a jak Cię nie ma to nie możesz NIC zrobić. Oczywiście, że są sytuacje gdzie po prostu nie ma żadnej możliwości uratowania dzieciaka ale nie można usprawiedliwiać rodziców.
Tak, psy należy resocjalizować i nie rozmnażać - i tak, to jest bajka nie do spełnienia.


tak, obwiniajmy rodzicow, a psow, ktore zagryzly dzieciaka, nie usypiajmy, ale resocjalizujmy...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Dla mnie abstrakcją jest zostawienie tak małego dziecka samego i tak, uważam, że jest to wina rodziców. Zwykła głupota z ich strony i tyle. Zawsze mieliby szansę pomóc dziecku, starać się przekierować atak na siebie, porwać dziecko w górę, cokolwiek. Zawsze można próbować i nikt mi nie powie, że to nie ma znaczenia, czy dorosły będzie przy dziecku czy nie.
Nie uważam jednak, że jest to tylko i włącznie wina rodziców. Wina leży po obu stronach.

Posted

a_niusia napisał(a):
tak, obwiniajmy rodzicow, a psow, ktore zagryzly dzieciaka, nie usypiajmy, ale resocjalizujmy...

ale tu jest mowa o 30 innych psach, które zostały zabite, a nie o tych co zagryzły...

Posted

omry napisał(a):
Zawsze mieliby szansę pomóc dziecku, starać się przekierować atak na siebie, porwać dziecko w górę, cokolwiek.

już nie mówiąc o tym, że może te psy by się bały podejść widząc dorosłą osobę czy w jakiś inny sposób dorosła osoba zapobiegłaby w ogóle atakowi. a taki 5latek? jest bezbronny i całkowicie zdany na łaskę losu.

Posted

jako mama 5-latka to... szczerze, chodze z młodym na plac zabaw i w takie sytuacji pewnie nie mogłabym nic zrobić. Czemu? Ano bo dziecko nie bawi się pół metra ode mnie, tylko szaleje swobodnie z kolegami po dość sporym, ogrodzonym terenie. Większość umęczonych ukochanymi dzieciątkami matek stara trzymać się w kąciku i tylko z daleka zerkać czy wrzaski nie są głośniejsze niż zwykle ;).
Do tego raz nas pies zaatakował i doskonale pamiętam tamto przerażenie, że nic nie mogę zrobić - pies wyskoczył ze śmietnika całe 2 m od młodego [a byłam ciut dale
j od dziecka]. Wtedy, gdyby nie moja suka [bezwiednie wypuściłam smycz, kudłata rzuciła się na tamtego psa jak już spinał się do ataku] nie wiem jak by się wtedy skończyło... Minęło już 2,5 roku, a ja do dzisiaj mam łzy jak o tym myśle. Gdyby młodego zaatakowały 3 spore psy to choćbym miała go na rękach - jestem praktycznie bezsilna. Pies wielkości malamuta skoczy przecież dużo wyżej niż a będę w stanie posadzić syna.

Posted

omry napisał(a):
A jak to w ogóle było na tym placu zabaw? Czy ja dobrze zrozumiałam, że rodzice zostawili pięcioletnie dziecko samo na placu zabaw, a teraz mają pretensje do całego świata i są wielce poszkodowani? Ja sobie takiej sytuacji w ogóle nie wyobrażam, a jeśli już, to miałabym pretensje tylko do siebie, bo to szczyt głupoty i nieodpowiedzialności.


Psy nie powinny biegać luzem; niedopuszczalne jest atakowanie człowieka. Niezależnie od tego jak bardzo lubię psy ( a lubię bardzo :) zawsze dziecko będzie ważniejsze. Pięciolatek nie powinien być sam na placu zabaw- to jasne. Ale rodzice nie muszą też być o krok od niego prawda? Głupotą byłoby nie reagowanie na wałęsające się samotnie stada psów. A już dla takich które gryza dziecko nie miałabym tolerancji. Nasze dzieci ( te ludzkie) są najważniejsze i to przede wszystkim one mają być bezpieczne. Nie znam dobrze tej sprawy ale nie nazywałabym rodziców w ten sposób- nawet nie umiem wyobrazić sobie koszmaru jaki przeżyli. I to nie ze swojej winy. Zaatakował pies. Niezależnie co zrobiło dziecko, pies nie ma prawa go atakować.

Posted

Napisałam - rodzic nie zawsze ma możliwość uratowania dziecka z takiej sytuacji. Ale nie będąc przy nim w ogóle, nie ma co gdybać czy mogłoby się to skończyć tak, czy inaczej. Wtedy obwiniałabym siebie i właściciela psa, ale głównie siebie. Że mnie po prostu nie było, olałam sobie to dziecko, a nie że stałam dwa metry dalej i nie mogłam nic zrobić mimo, że próbowałam/chciałam.

Posted

Nasze dzieci ( te ludzkie) są najważniejsze i to przede wszystkim one mają być bezpieczne. Nie znam dobrze tej sprawy ale nie nazywałabym rodziców w ten sposób- nawet nie umiem wyobrazić sobie koszmaru jaki przeżyli. I to nie ze swojej winy. Zaatakował pies. Niezależnie co zrobiło dziecko, pies nie ma prawa go atakować.

Na tym forum takie coś nie przejdzie. Przeca wiadomo, że głupi zapluty, okrutny bachor sprowokował piesecka. :)

A ja znalazłam w gazecie miła wzmiankę, o wyroku dla jakiegoś faceta, który zakatował psa. tylko pół roku więzienia, ale zawsze coś.

Posted

Pies ma prawo go atakować bo jest psem. Psa obowiązują jedynie prawa, jakie przyznaje mu jego właściciel. A właściciele psów bezmyślnie puszczonych luzem "przyznają" im właśnie prawa gryzienia, włażenia pod samochody, zżerania trutek na szczury, robienia kup gdzie popadnie i wiele innych zasad, które pieski przestrzegają :)
Pies który WIE że robi źle faktycznie można powiedzieć o nim że nie miał prawa. Nie miał prawa tego ruszyć, tego zjeść, bo wiedział, że jest źle, właściciel mu o tym powiedział. Ale w momencie, kiedy jest po prostu sobą na tyle ile może w tym dziwnym, ludzkim świecie, nie wymagajmy od psa przestrzegania PRAWA. Pies gryzący, agresywny to nie pedofil który mimo wszystko wie, że mu nie wolno. Pies myśli, ze mu wolno. Dziecko też myśli że wolno mu pieska ciągać za ogon a piesek że można gryźć dziecko i jedno i drugie muszą mieć jasno powiedziane: NIE. Proste.

Posted

przejdzie przejdzie... Ja rozumiem podejście dogomaniackie ale chyba trzeba zachować zdrowy rozsądek w ocenie psów i dzieci.
no tak- ja psów jak ludzi nie oceniam. Oczywiście psy mogą ugryźć i pojęcia prawa nie znają. Wina jest człowieka- ale nie podoba mi sie pisanie o głupocie rodziców dziecka. Naprawdę to nie ich trzeba krytykować. Mam dwa psy i dwoje dzieci. Od dzieci wymagam odpowiedniego względem psa postępowanie. Psy tez uczę, nigdy nie było większych problemów. Jednak do psów mam mimo wszystko zasadę ograniczonego zaufania i samych ich z dziećmi nie zostawiam. Jednak pies to pies; i dalej twierdze że dzieci najważniejsze a rodzice maja prawo wymagać by mogły one czuc sie bezpieczne ( tym bardziej na placu zabaw)

Posted

joana napisał(a):
przejdzie przejdzie... Ja rozumiem podejście dogomaniackie ale chyba trzeba zachować zdrowy rozsądek w ocenie psów i dzieci.
no tak- ja psów jak ludzi nie oceniam. Oczywiście psy mogą ugryźć i pojęcia prawa nie znają. Wina jest człowieka- ale nie podoba mi sie pisanie o głupocie rodziców dziecka. Naprawdę to nie ich trzeba krytykować. Mam dwa psy i dwoje dzieci. Od dzieci wymagam odpowiedniego względem psa postępowanie. Psy tez uczę, nigdy nie było większych problemów. Jednak do psów mam mimo wszystko zasadę ograniczonego zaufania i samych ich z dziećmi nie zostawiam. Jednak pies to pies; i dalej twierdze że dzieci najważniejsze a rodzice maja prawo wymagać by mogły one czuc sie bezpieczne ( tym bardziej na placu zabaw)


Tak mi się przypomniało... Ostatnio kiedy odbierałam młodego z przeszkola to dzieci bawiły się na dworze. Wszystkie [po za moim] głaskały przez płot psiaka [za zgodą właścicielki - mamy jednego z dzieci]. jak tylko przyszłam to pani spytały się mnie, czy Maciek boi się psów "bo nie chciał podejść pogłaskać"... Młody od początku był uczony przeze mnie, że bez mojej zgody do psów podchodzić nie wolno. Widać lekcja mi wyszła, bo jak tylko pozwoliłam mu podejść do pieseczka to poleciał też głaskać ;). Przyznam szczerze, że dumna z niego byłam :).

Posted

Ależ ja nie twierdzę, że psy powinny biegać luzem i że to wszystko wina rodziców dziecka :icon_roc:
Rodzice są głupi i tyle, bo tak malutkiego dziecka się samego nie zostawia. Mogło się stać cokolwiek, nie tylko agresywny pies.
Wiadomo, że nie zawsze można coś zrobić. Sama wiem, jak na moją Tori z zębami kiedyś leciał wielki pies. Nie działało na niego nic ze strony dwojga ludzi, miał nas totalnie gdzieś i widział tylko Torikę, dopóki Iwan nie wkroczył do akcji. Dopiero wtedy pies się wycofał, ludzi się nie bał. Zawsze jest jednak jakaś szansa, a gdy dziecko pozostaje samo, to nie ma nawet jej cienia.
O winie właścicieli psów nawet nie piszę, bo to raczej sprawa oczywista, ale wkurza mnie, że wiele osób w zostawieniu małego dziecka samego nie widzi nic złego.

A to, że dzieci są ważniejsze od psów tylko dlatego, że są ludźmi do mnie nie przemawia i to nie jest dla mnie żaden argument.

Posted

A jakby dziecko za mocno się wybiło w powietrze, upadło, to co, rozwaliliby wszystkie huśtawki? Tak jak pisze omry - WSZYSTKO mogło się stać..

Posted

Dla mnie wina rodziców jest ewidentna. Za dużo niebezpieczeństw, pedofilów. A później płacz bo skrzywdzono dziecko. No sorry ale prawo chyba stanowi, że małoletni musi być pod opieką dorosłego. Każdy świadomy niebezpieczeństw rodzic pilnuje dziecka... Nie znam żadnego rodzica, który by zostawił bez opieki 5 letnie dziecko....

Tak samo mnie wkurza jak ktoś przywiązuje psa pod sklepem bo wychodząc na spacer sobie zakupy urządza a później płacz bo psa ukradli....

Takie uogólnienie: Jak to jest? Dzieciaka 5 letniego zostawiają bez opieki. Ale dom czy samochód to na klucz zapewne zamykają, torebkę pilnują, portfel także czy telefon... Bezpieczeństwo dziecka powinno być ponad tym.... Chyba że się mylę...

A co do psów. One powinny być wyłapane przez służby znacznie wcześniej przed tą tragedią. Wtedy siedziałyby w schronisku mając szansę na socjalizację.

Nie wiadomo z jakiego powodu zaatakowały. Czy to instynkt czy to głód i zinterpretowanie dziecka jako zwierzyny. Wcześniejsze odłowienie ich i tragedii by nie było. A głupota i nieodpowiedzialność rodziców nie miałaby takich skutków.

A dodam jeszcze tak od siebie. Zapewne ten w typie malamuta to nie jest rasowy. Wytępić pseudohodowle i już ileż mniej błąkających się psów i jakież pustki w schroniskach.... Same plusy!

Posted

joana napisał(a):
Wina jest człowieka- ale nie podoba mi sie pisanie o głupocie rodziców dziecka. Naprawdę to nie ich trzeba krytykować.

jak rozumiem uważasz, że mądrym i odpowiedzialnym jest zostawienie małego dziecka całkowicie samego na placu zabaw? i nie trzeba ich krytykować tylko po główce pogłaskać, bo nie pomyśleli, ze nawet na 'przydomowym' placu zabaw dziecku może stać się poważna krzywda?

Posted

Nie należy zostawiać tak małych dzieci samych na placu i w pełni się z tym zgadzam. Natomiast nie podoba mi takie ostre obwinianie rodziców. Oni i tak mają za swoje.
I tak - uważam że dziecko jest ważniejsze od psa- cokolwiek byście nie pisały :) Lubie bardzo to forum, ale czasem ma wrażenie że niektórym się tu troszkę wartości przemieszały.

Sorry za odbieganie od tematu ale nieco mnie zaintrygowała ta dyskusja.

Co do chamstwa innych psiarzy niewiele moge powiedzieć bo ostatnio spotykamy samych przemiłych właścicieli :) Oby tak dalej.

Posted

to, ze to dziecko mialo 5 lat to tylko przypadek.

rownie dobrze moglo miec 7, 8, 10 czy 11.
i co...wtedy tez to bylaby wina rodzicow?

te psy moglyby zagryzc obojetnie jakie dziecko.
i dlatego powinny zostac usuniete ze spoleczenstwa, w ktorym dla takich zwierzat nie ma po prostu miejsca i tyle.

Posted

A_niusia w takim wypadku podniosły by się krzyki "kto wypuszcza z domu 11 letnie dziecko samo"...

Tak swoją drogą zastanawiam się kto z was byłby w stanie obronić się przed 3 dużymi [bo malamuty, z pseudo czy nie, są duże] psami... Dla utrudnienia pamiętajcie, że macie obok siebie przerażone [krzyczące itp., a więc prowokujące nieświadomie psy] dziecko. Tak na mój mały rozumek to psy jakby chciały to i dorosłego dałyby radę zagryźć.

Posted

ja jak mialam 11 lat to nawet sama jezdzilam tramwajem znanymi trasam na zajecia dodatkowei-bez przesiadek, wiadomo.

i gdyby rzucil sie na mnie pies, to pewnie bylaby to wina mojej matki.

kurde niedawno mnie tez chcial ugryzc pies. TO WINA MOJEJ MATKI, BO NIE PILNOWALA SWOJEGO 29LETNIEGO DZIECKA.


wrocmy jeszcze do resocjalizacji tych psow. ciekawi mnie jakie pomysly na to, co z nimi zrobuc maja osoby, ktore nie sa za tym, zeby takie psy usypiac...
dla mnie takie psy sa totalnie niadopcyjne. ok-odpowiedni wlasciciel. tylko ze to przecie tylko pies. i zawsze moze strzelic smycz, bo psu "cos sie w kims nie spodoba".

jak kiedys napisalam na dogo, ze moj pies jest w 100% odwolywalny, to zaraz sie podnioslo "to tylko pies, nie mozesz miec pewnosci", a w przypadku psow, ktore juz raz kogos zagryzly jaka mozna miec pewnosc?

Posted

To ja byłam lepsza - w wieku 5-6 lat biegałam po podwórku przed blokiem z rok starszym bratem... Warunki były 2 - mamy biegać razem i nie można nam iść nigdzie z małego placyku zabaw, który rodzice widzieli z okien. I mojego brata [wówczas 7-8 letniego] też pogryzł wtedy pies. O dziwo nikt się moich rodziców nie czepiał, że dziecko biega samo, tylko psa w końcu uśpiono [mały spanielek tybetański nienawidzący dzieci - nie raz siedzieliśmy na drabinach czekając aż ta cholera przestanie na nas czatować na ziemi].

Ech... do dzisiaj pamiętam jak nie sięgałam do domofonu i musiałam sobie patykiem pomagać :lol:

Posted

a_niusia napisał(a):
to, ze to dziecko mialo 5 lat to tylko przypadek.

rownie dobrze moglo miec 7, 8, 10 czy 11.
i co...wtedy tez to bylaby wina rodzicow?

te psy moglyby zagryzc obojetnie jakie dziecko.
i dlatego powinny zostac usuniete ze spoleczenstwa, w ktorym dla takich zwierzat nie ma po prostu miejsca i tyle.


to, że właściciele psów to idioci, a psy powinny być uśpione jest racją. nie wiem tylko dlaczego uśpiono 30 psów, skoro zaatakowały 3. poza tym jestem przekonana, że to nic nie da. zapewne niedługo na ich miejsce pojawi się kolejne 30 luzem biegających psów...
ale to wszystko nie zmienia tego, że małego dziecka nie zostawia się samego. nie i już. tak samo jak nie puszcza się samopas psa. i czy się to komuś podoba czy nie, tak stanowi prawo-dziecko ma być pod opieką. i nawet jeśli matka nie byłaby w stanie nic zrobić podczas zdarzenia gdyby tam była, to też nie zmienia tego, że powinna tam być. w głowie mi się nie mieści, jak można zostawić same tak małe dziecko. bez względu na to, co się wydarzyło. nawet gdyby temu dziecko nic się nie stało, to i tak uważałabym, że jego rodzice to nieodpowiedzialni ludzie

bonsai_88 napisał(a):

Ech... do dzisiaj pamiętam jak nie sięgałam do domofonu i musiałam sobie patykiem pomagać :lol:


haha rozwaliło mnie to :lol:

Posted

30 luzem biegajacych psow stanowi potencjalne niebezpieczenstwo i ja np. nie chcialabym zadnego z nich spotkac i szczerze nie jest mi ich specjalnie zal. nie sadze, zeby dozywocie w schronisku bylo lepsza opcja.

Posted

a ja chcę tylko nawiązać do wypowiedzi że ludzie idioci wezmą kolejne psy i będą je luzem puszczać. Wiem że tak jest natomiast u mnie luzem są puszczane małe kanapowce ludzi z bloków bo im się wyjśc nie chce a na wsi u mojej babci są watahy psów i naprawdę rzadko zdarza się że są to psy ludzi ze wsi (zdarza się ale to są wyjątki) większość tych psów to właśnie psy miejskie wywalone na wieś przez właścicieli. Kończy sie to tym że ludzie urządzają na te psy "polowania" chyba ich uśpienie było bardziej humanitarne bo takie polowania kończą się różnie, a jestem pewna że po takiej sprawie doszlo by do takich działań. Wiem nie jest to wyjście idealne ale moim zdaniem lepsze niż zostawienie je dalej samym sobie....chciało by się żeby psy znalazły opiekę i nowych odpowiedzialnych właścicieli ale dla 30 psów....wszyscy wiemy że to nie łatwe

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...