strix Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Victoria napisał(a): Nie mam zamiaru sprawy zostawic - czekam tylko na moment, kiedy zgłoszenie jej przyniesie największe efekty, więc prosze mi nie mówić ze relacje z kolezanka sa wazniejsze, bo po ukonczeniu szkoły (za 7 miesięcy) urwie sie kontakt między nami. Ja Ci niczego nie wmawiam. Sama to wielokrotnie podkreślałaś. Quote
Abrakadabra Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 strix napisał(a):Ponieważ przez 25 lat mieszkałam w Polsce, jestem w Polsce częstym gościem, część moich klientów to Polacy mieszkający w Polsce i w przyszłym roku wracam do Polski :D A dlaczego Ty się czepiasz zamiast zaproponować rzeczowe argumenty? Ja się czepiam :crazyeye:? Zadałam niewinne pytania ... Dasz się w przyszłym roku powitać na lotnisku :cool3: ? Quote
evel Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 strix napisał(a): A dlaczego Ty się czepiasz zamiast zaproponować rzeczowe argumenty? Ten typ tak ma ;) Quote
Victoria Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Zachamowania mam nie ze względu na relacje 'ja-ona', tylko ze wzgledu na to ze znam jej rodzine, warunki w jakich sie wychowywała i mieszka (nie bede tego tu opisywac) i mam do niej indywidualne podejście, ktorego Wy nie mozecie zrozumiec, bo jej nie znacie. Quote
strix Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Abrakadabra napisał(a):Ja się czepiam :crazyeye:? Zadałam niewinne pytania ... Dasz się w przyszłym roku powitać na lotnisku :cool3: ? Możesz czekać na lotnisku, jak lubisz, ale raczej będę jechać samochodem, bo mam spory majdan i dwa psy. Jesli chcesz ustawić komitet powitalny przy wjeździe do Wrocławia, to oczywiście nie bronię. :P Quote
Szura Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Ależ da się. Wystarczy telefon do TOZ-u, że pies nie ma co jeść i musi szukać jedzenia na mieście. Niestety, to nie jest takie łatwe... Nikomu się zwyczajnie nie chce interweniować, albo nie widzą podstaw. Znajoma raz od TOZu usłyszała, że oni na interwencję nie pojadą, bo... nie mają na paliwo! Zaoferowała, że zapłaci - nadal nie pomogło. Nie przyjechali. U mnie na osiedlu błąkał się duży, bezpański pies. Zadzwoniłam z koleżanką po straż miejską, poczekałyśmy, cały czas pilnując, gdzie jest pies. Strażnicy byli OBURZENI, że psa same nie złapałyśmy (nie dawał do siebie podejść), strasznie zdziwieni spytali "no ale jak mamy go złapać?" Szlag mnie trafia, to ich praca czy moja? Do przerażonego szczeniaka wyrzuconego z autobusu przy ulicy czekałyśmy na patrol trzy czy cztery godziny... Wysłany tylko dlatego, że dzwoniłyśmy kilkukrotnie i byłyśmy upierdliwe. Więc bym się nie spodziewała, że przyjadą do psa, który ma dom, ma jedzenie i nie wygląda na wychudzonego/chorego/bitego. Quote
Victoria Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Właśnie - oto nasza polska sm.. A moze tylko w Mazowieckim takie lenie są ??:evil_lol: Quote
strix Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Szura napisał(a):Niestety, to nie jest takie łatwe... Nikomu się zwyczajnie nie chce interweniować, albo nie widzą podstaw. Znajoma raz od TOZu usłyszała, że oni na interwencję nie pojadą, bo... nie mają na paliwo! Zaoferowała, że zapłaci - nadal nie pomogło. Nie przyjechali. Z tego, co ja zrozumiałam, to Victoria dzwoniła tylko do SM i to wsprawie innego psa? Jeśli się mylę, to przepraszam. Ale nie ma co zakładać, że sprawa jest z góry przegrana, bo wtedy nie robi się nic. Jeśli zrobi się wszystko, a sprawa nie ruszy, to co innego, niż kiedy nie zrobi się nic. Takie jest moje prywatne zdanie. Quote
Vesper Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 [quote name='Abrakadabra']To dlaczego udzielasz porad osobom, które mieszkają w Polsce? Nie no, żenada po prostu...:roll: Abrakadabro- jeżeli wypowiadasz się w kwestii Strix, zapewne wiesz, że skończyła studia behawiorystyczne (nie wiem czy dobrze to gramatycznie napisałam, ale wiadomo o co chodzi). Zachodnie kraje i ich uczelnie już mają takie kierunki, w Polsce niestety jest to jeszcze w tzw. powijakach. Dobrych behawiorystów jest może kilku...a wszyscy oni kształcili się poza granicami Polski. Zadziwia mnie Twoje podejście, ale zauważyłam że ogólnie zamiast pomyśleć że rady Strix są cenne, negujesz je z sobie tylko znanych powodów- wd mnie po prostu już masz taki "styl"- wszystko na "nie". Czy to jest mądre, oceń sama :razz: A tak prosto, żebys zrozumiała na pewno o co mi chodzi- co ma miejsce zamieszkania z wypowiedziami na forum? Czy jest punkt w regulaminie gdzie zakazuje sie osobom mieszkającym poza terenami RP udzielania się na forum? Brnąc dalej- może (usiłuję zrozumieć Twój tok myślenia, ale poza ogólną negacją nic mi do głowy nie przychodzi) chodzi Ci o to że Strix nie zna polskich realiów? Jak sie okazało-zna, a gdyby nie znała- psy skandynawskie i psy polskie mają te same schematy zachowań, nie uległy naleciałościom kulturowym i tradycyjnym ;)... I chyba wszystko w tym temacie, jeżeli dalej nie rozumiesz i czepiasz sie bo po prostu lubisz sa takie stronki jak demotywatory , hate itp :evil_lol: Co do SM w Polsce- dzwoniłam do nich ok.4-ech lat temu, kiedy likwidowano stadion X-lecia i różnej narodowości handlarze topili w Wiśle szczeniaki- mj kolega widział na własne oczy jak facet rzucał worek ze szczeniakami- niestety zbyt daleko od brzegu, żeby człowiek, nawet nieźle pływający, mógł sobie sam poradzić bez specjalnego sprzętu. Dzwoniliśmy na policję, straż miejską- policja odsyłała do SM, a ci mieli to gdzieś. Dopiero po tygodniu zaczęli pływać motorówkami po Wiśle i wyciągać worki z martwymi juz dawno szczylkami- to raz na zawsze rozwiało moje złudzenia co do tej instytucji :roll:. Quote
strix Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Dzięki, Arielka. :Rose: Studiów jeszcze nie skończyłam, trochę to potrwa, bo system zaoczny i po każdym kursie obowiązkowe praktyki zanim mnie zakwalifikują na następny. :roll: Na szczęście nie ma limitu czasowego, bo to studia dla pracujacych i zalicza się moduły (te trzeba na czas). W każdym razie moje wypowiedzi nie mają na celu obrażania nikogo. Po prostu osobiście wyznaję zasadę, że zło bierze się z braku reakcji świadków. ;) Quote
Martens Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Victoria napisał(a): Obiecałam sobie, że zadzwonię do tozu albo na sm, jak wejdzie w zycie ustawa zabraniająca puszczanie psa samopas.. A od kiedy polskie prawo pozwala puszczać jakiegokolwiek psa samopas po ulicy?? :crazyeye: Victoria napisał(a):Zachamowania mam nie ze względu na relacje 'ja-ona', tylko ze wzgledu na to ze znam jej rodzine, warunki w jakich sie wychowywała i mieszka (nie bede tego tu opisywac) i mam do niej indywidualne podejście, ktorego Wy nie mozecie zrozumiec, bo jej nie znacie. Oj ja znam kilka takich osób, niektóre znacznie bliżej niż bym chciała i z różnych powodów nie mogę zerwać z nimi kontaktu w 100% - ale doskonale wiem, o czym możesz mówić. Tylko mi już dawno przeszła litość do osób, które płaczą, że mają ciężkie warunki życiowe, a biorą sobie psa - bo nikt do posiadania psa nikogo nie zmusza. Nie potrafię zrozumieć, czemu w najbiedniejszych rodzinach robi się często największy zwierzyniec, i to nie na zasadzie przygarniania biednego pieska, ale przywożenia szczeniaczka od znajomych ze wsi, a to brania od sąsiada bo mu się fajne urodziły, a to wreszcie kupowania przez kogoś psa pseudorasowego, który potem siedzi w kojcu z blachy falistej i dostaje do jedzenia jakieś resztki, i lament, że pies nawet na wściekliznę nie zaszczepiony, bo pieniążków nie ma (ale o dziwo na piwko z biedronki i papieroski zawsze się znajduje). Tylko w przeciwieństwie do strix uważam, że zgłaszanie tego gdziekolwiek może przynieść odwrotny skutek - halo, tu jest Polska, tu psa, który nie jest wychudzony na szczapę i ma coś w misce żadna organizacja nie odbierze - a tym bardziej SM, która co najwyżej postraszy mandatem za wypuszczanie psa, i tym samym być może sprawi, że psa już nikt nie będzie dokarmiał i zostanie na samym makaronie. Wtedy pies na pewno schudnie i będzie podstawa do interwencji - cóż, to też jakaś metoda :roll: Natomiast przekonanie, że temu psu będzie lepiej w przeciętnym polskim schronisku niż w rodzinie, która go nie bije, i będzie tam jadł lepiej niż teraz świadczy dla mnie tylko o tym, że strix baardzo dawno z Polski wyjechała, albo w ogóle nie zna realiów w przeciętnych polskich schroniskach... Ja bym po prostu z koleżanką porozmawiała - jest masa sposobów na tanie, a dobre wykarmienie psa. Do owego makaronu pies powinien dostać mięso - a w hurtowniach, na bazarkach, w niektórych mięsnych, można mięsne odpadki dostać za grosze, czasem nawet za darmo. Wszelkie okrawki, surowe uszy, śledziony świńskie - te w ubojniach są odpadem i pracownicy mogą brać je za darmo; wystarczy zapoznać się z kimś, kto tam pracuje i za jakieś grosze poprosić o takowe, albo iść bezpośrednio do właściciela. Potem wystarczy to ugotować (prócz kości), zmieszać z makaronem, do tego Can_Vit (kilka-kilkanaście zł wielka pucha), kapka oleju i pies jest żywiony naprawdę dobrze. Tylko to więcej gadania niż anonim na policję, która zrobi psu jeszcze gorzej, i jeszcze więcej niż namiętne przyglądanie i użalanie się, jak to nic nie można zrobić... Quote
Vesper Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 strix napisał(a):Dzięki, Arielka. :Rose: Nie ma za co dziękować, po prostu napisałam co myślę, mnie np pomogłaś zrozumieć zachowanie mojego psa... A w Polsce znależć dobrego behawiorystę to naprawdę duża sztuka ;)... Quote
panbazyl Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 STRIX - dzieki za obecnośc :) i pomoc. a po jaką choler wracasz do PL???? Tu druga fala kryzysu też dotrze, co prawda z opóźnieniem - u ans wszystko się spóźnia przecież, ale dotrze. Quote
zaginiona sara Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 [quote name='panbazyl'](a tak na marginesie - te suche karmy są doskonale dla kur - poczytajcie sobie składy karm, ktory pies w naturze zajada się kukurydzą czy ryzem a do tego jeszcze popiół?) O kochana, o takie okrucieństwo Cię nie podejrzewałam. Oskarżę Cię o znęcanie się nad kurami :). Widziałam takiej karmy kury nie ruszały a jak moje dostawały czasem orlando to sroki nawet wpadały na obiad. Teraz żadnej suchej nie używamy. Quote
lilk_a Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 tak a propos interwencji Tozów i sm w domu obok nas mieszka starsza kobieta , dobrze sytuowana w pełni władz umysłowych , sympatyczna , grzeczna ... przez wiele lat miała psa który siedział w budzie na podwórku na łańcuchu , nie zdarza się to na naszym osiedlu często w zasadzie na palcach jednej ręki można policzyć psy które są np w kojcach a na łańcuchu psa nie ma no więc pies , taki kudłaty średniej wielkości siedział sobie w tej budzie , na łańcuchu w malutkiej zagródce , szczekał , wył całe dnie , sąsiedzi , my , robiliśmy pielgrzymki do sąsiadki z prośbami o spuszczenie go z łańcucha , o nową budę , o powiekszenie kojca ,proponowaliśmy pomoc , nie docierały do niej żadne argumenty parę razy do roku odwiedzał ją (na interwencję kogoś z nas , jej sąsiadów ) toz , instruował , zobowiązywał , i dawał czas na poprawę sytuacji psa , i nic się nie zmieniało , inspektorzy toz nawet nie fatygowali się żeby sprawdzić ży ich zalecenia zostały spełnione , na nasze następne zgłoszenie traktowali jako pierwsze pies uciekał i nie było go nieraz parę miesięcy , zawsze wracał....do tego łańcucha , do rozwalającej się budy , do pani , która za to, że szczekał i wył krzyczała na niego mijające lata długą sierść Karolka zamieniły w dredy , w swoim małym kojcu kopał głębokie doły , które wypełniał padający deszcz , w pewnym momencie nie miał już nawet budy bo stara się rozpadła i za schronienie służył mu tylko pozostały w całości dach budy pewnego lata pani złamała nogę i leżała ponad miesiąc w szpitalu psem opiekowaliśmy się wspólnie z sąsiadami i wtedy wzieliśmy sprawy w swoje ręce Karolek został ostrzyżony i wykąpany , sąsiedzi wspólnymi siłami wybudowali zadaszony duży kojec , jeden z nich zrobił pożądną budę , podłoga kojca z odpowiednim spadem została w części wybetonowana i odizolowana drewnianą podłogą ,wreszcie miał odpowiednie warunki , przeżył jeszcze parę lat ,w sumie osiemnaście co do jedzenia popiołu przez psa , to ja nie jestem przeciw , maja suka jak wejdzie do kotłowni , ( palimy w piecu drewnem) to zawsze sobie liźnie trochę popiołu , do pewnego momentu nie pozwalaliśmy jej na to , ale jak doczytałam skład takiego drewnianego popiołu nie mam nic przeciwko taki drewniany popiół ma w sobie duże ilości wapnia , magnezu i potasu ma w składzie również trochę żelaza , krzem , fosforu i sodu Quote
strix Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Martens napisał(a):Natomiast przekonanie, że temu psu będzie lepiej w przeciętnym polskim schronisku niż w rodzinie, która go nie bije, i będzie tam jadł lepiej niż teraz świadczy dla mnie tylko o tym, że strix baardzo dawno z Polski wyjechała, albo w ogóle nie zna realiów w przeciętnych polskich schroniskach... NIGDZIE nie napisałam, że psu byłoby lepiej w schronisku. Moja propozycja odwiezienia go do schronu była reakcją na wpis Victorii,ze pies biega w samopas, atakuje inne psy itp. Jednak kiedy ja wyjeżdżałam z Polski, a było to 6 lat temu, wiec nie tak dawno, w schroniskach nie karmili makaronem tylko jakąś tam karmą, więc to też napisałam. Z resztą nie widaje mi się, żeby było o co kruszyć kopię. Naprawdę ;) Myślę, że tak naprawdę wszystkim nam leży na sercu los tego psa i wkurza nas postawa właścicieli. Quote
Martens Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 W wielu schroniskach pies w ogóle je tylko wtedy, kiedy towarzystwo z kojca da mu dojść do miski... Quote
strix Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Martens napisał(a):W wielu schroniskach pies w ogóle je tylko wtedy, kiedy towarzystwo z kojca da mu dojść do miski... Ale ja nie chcę, żeby tego psa wsadzic do schronu! :) Po prostu odniosłam wrażenie, że Victoria nie chce żadnej konfrontacji z koleżanką, więc,że rozmawiać z nią też nie będzie. Dlatego zaproponowałam telefon do TOZ-u. Jeśli, jak pisała, biega luzem i atakuje inne psy, to prędzej czy później i tak trafi do schroniska (o ile wcześniej nie potraci go samochód). Nie ma jednak pewności, że właściciele go odbiorą i tu jest problem. Nie wiem, jakiej nowej ustawie pisała Victoria, bo puszczanie psa luzem jest juz w kodeksie wykroczeń. Ale nawet jeśli coś nowego ma być, to przecież jak SM złapie tego biegajacego luzem psa, to i tak on wyląduje w schronie ;( Quote
panbazyl Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 zaginiona sara napisał(a):O kochana, o takie okrucieństwo Cię nie podejrzewałam. Oskarżę Cię o znęcanie się nad kurami :). Widziałam takiej karmy kury nie ruszały a jak moje dostawały czasem orlando to sroki nawet wpadały na obiad. Teraz żadnej suchej nie używamy. no wiesz, jak moje psy maja łapać kury to niech już beda czyms "nadziane" :diabloti: Quote
Victoria Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Chodziło mi o tą ustawe o zakazie sprzedawania psow bez uprawnien. Jest tam jakas wzmianka o kontroli nad psem w trakcie spacerow. Nie wnikam w to jakie teraz są prawa (co jest napisane), bo wiem ze nikt i tak sie to tego nie stosuje. Rozmawiałam dzisiaj z osobą, której sasiedzi wypuszczaja psa samego na osiedle. Pomimo próśb i gróźb mieszkańców osiedla, właściciele nie zmienili swojego zachowania. Sąsiedzi wielokrotnie dzwonili na policje i sm, a nawet do tozu, ale bez rezultatów. Rozmowa z kobieta z tozu zakończyła się tymi słowami: "czy jeśli ja tego psa kopnę, to będziecie mieli podstawy do interwencji?" - po czym kobieta po drugiej stronie rozłączyła się oburzona.. A chodziło o to, że pani twierdziła, że nie może nic zrobić w tych sprawach (dzwoniono w sprawie również innego psa, zostawianego na 12h dziennie samego w mieszkaniu) Ta sprawa ciągnie się już kilka lat. Ludzie nie wiedzą już co mają robić, bo wszystkie możliwe słóżby zawiodły. Co do koleżanki - rozmawiałam, tłukłam jej to, namawiałam, prosiłam, błagałam i nic. Żadne rozmowy nie podziałają. Sugerowałam jej kastrację, ale oni nie widzą żadnych podstaw to zabiegu. Byłam ostatnio u niej i widziałam michy. Była tam jakaś inna karma niż zawsze (nie wiem jaka, ale nie farbowana) i w 2. misce resztki marchewki. Konfrontacje.. - uwierz, było ich bardzo wiele, więc jeszcze jedna by nie zrobiła większej różnicy ;) Quote
Martens Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Victoria napisał(a):Chodziło mi o tą ustawe o zakazie sprzedawania psow bez uprawnien. Jest tam jakas wzmianka o kontroli nad psem w trakcie spacerow. Nie wnikam w to jakie teraz są prawa (co jest napisane), bo wiem ze nikt i tak sie to tego nie stosuje. Ależ stosuje - zależy to zwykle głównie od uporu zgłaszających i chęci dawania mandatów przez SM/policję. I tym bardziej, jeśli dana osoba mimo próśb, namawiania, uświadamiania nie reaguje, to skończyłyby się moje skrupuły w kwestii powiadamiania służb i podobnych działań drastyczniejszych. Quote
strix Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Cóż, może polski rząd pójdzie w końcu po rozum do głowy i zacznie wspomagać finansowo instytucje charytatywne zamiast wywalać kasę na nieskuteczne programy przygotowywane przez urzędasów z nikłą znajomością realiów ;). Wiadomo,ze najlepiej danym zagadnieniem zajmują się ludzie robiący to z przekonaniem... . Za taką kasa szłyby też wymagania, więc skończyłyby się już gadki, że nie przyjada bo nie ma paliwa ;) Pozostaje czekać i mieć nadzieję ;) Swoja droga dziwna to mentalność. RSPCA specjalnie nagłaśnia każdą prawie interwencję, żeby pokazac, jacy są skuteczni i przez to zachęcić ludzi do podarowania tych paru groszy. Żeby nie było, tu w Norwegii tez jest wolna amerykanka i oficjalnie nikt się nad zwierzątkami nie znęca. A nieoficjalnie to już inna sprawa... :P Właśnie jestem w trakcie umawiania wizyty z panią, która przygarneła pieska z problemami. Poprzedni właściciel lubił polować, a ponieważ piesek nie lubił i nie był w tym dobry, pan bił go po głowie ciężkim przedmiotem. Kto myśli, że poniósł za to karę, ten się niestety myli :( Podobne historie zdarzają się nagminnie w przypadku psów pociągowych. Oczywiście oficjalna propaganda w państwowej tv (właśnie ruszył program 'psy w pracy') pokazuje tylko uśmiechniętych myśliwych i właścicieli na zaprzęgach ciągnietych przez zdrowe, dobrze odżywione i puchate pieski. A naprawdę trzymane są tak: Dlatego m.in. opuszczam Norwegię. Wbrew temu, co może wydawać się osobom mieszkajacym w PL, w Norwegii panuje dużo większy 'zamordyzm' jeśli chodzi o mówienie o prawach zwierząt, bo rząd nie lubi, jak ktoś psuje wizerunek najlepszego kraju na świecie. Ale to już jest off topic :P Quote
Vesper Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 [quote name='Victoria']Nie powiem, że pies nie ma co jeść, bo ma! Tyle, że niezdrowe, ale tego sprawdzac nikt nie bedzie.. liczy sie to, że ma cokolwiek przeznaczone dla psa Victorio- czy naprawdę kanapki dzieci z wędliną nafaszerowaną chemikaliami i przyprawami czy może i nutellą to jest jedzenie odpowiednie dla psa? Rozumiem że los psiaka nie jest Ci obojętny- inaczej nie zajmowałabyś się w ogóle sprawą. Napiszę Ci, że ja widzę to tak, że pies jest po prostu cholernie zaniedbany...:roll: To nie jest OK, że mu dobrze bo karmią go obcy ludzie. Tyle na Dogo czyta się o tragediach gdzie człowiek skrzywdził- w sensie pobił, zranił, czy nawet w końcu zabił psa. Nastolatki- szczególnie kiedy wypija- mają debilne pomysły (oczywiscie nie wszyscy, ale swoje widziałam :sad:). Pies oprócz tego że sam stanowi zagrożenie bo atakuje obce psy, sam może stać się ofiarą- chociażby wypadku drogowego. Po prostu zniknie któregos dnia. Czy ktoś go będzie szukał?...Sama sobie odpowiedz. Z drugiej strony, jezeli zamierzasz działać- musisz mieć plan działania-chyba że psa bierzesz do siebie. Warto by za w czasu pomyśleć, co będzie z psiakiem po zabraniu go jego-jakby nie było- prawnym opiekunom. A propos- czy on ma ważne szczepienie na wściekliznę? Jezeli nie, zaczęłabym od tego- jeżeli chcesz ratować psa, po prostu weź go do lecznicy i zaszczep. Koleżanka nie musi wiedzieć, możesz później kopię takiego zaświadczenia szczepienia (oryginał lepiej jest zostawic) wysłać jej rodzicom- może to będzie dla nich sygnał, że ludzie widzą co sie dzieje? Jeżeli mają choć trochę ambicji, powinni zacząć zajmować się psem. Bo łatwo zamknąć psa w schronisku- trudniej go wyciagnąć do dobrego domu :sad: Oczywiście ta sytuacja trwać nie moze. Idzie zima- mrozy. Czy wtedy pies pozostawiony sam sobie poradzi sobie z ciągłym przebywaniem na dworze? Czy będzie miał co jeść? Pić? Nie mam zamiaru sprawy zostawic - czekam tylko na moment, kiedy zgłoszenie jej przyniesie największe efekty, więc prosze mi nie mówić ze relacje z kolezanka sa wazniejsze, bo po ukonczeniu szkoły (za 7 miesięcy) urwie sie kontakt między nami. Nie patrz na koleżankę wcale. Pomijając to, że kończycie szkołę, to czy właśnie takimi ludźmi chcesz sie otaczać? Koleżanka juz dawno pokazało jak głęboko gdzieś ma swojego psa. edit: Doczytałam o Twojej wizycie u koleżanki... Marchewka to nie jest jedzenie dla psa! Może być cennym dodatkiem, ale do tego powinno być mięso-pies to stworzenie mięsożerne- i nawet jakiś "wypełniacz", czyli ryż, makaron, nawet kasza... Quote
zaginiona sara Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 panbazyl napisał(a):no wiesz, jak moje psy maja łapać kury to niech już beda czyms "nadziane" :diabloti: Nie dość, że okrutna to jeszcze perfidna hahaha :D, nie dość, że psy na kury posyła i później rosół robi to jeszcze zachwala karmy psie jako dieta cud dla kur, żeby psy tym darmo pokarmić ;) Masz megatolerancyjnych sąsiadów bo na naszych wsiach to by śrutami częstowali. Ale przemyślne te psy, że najpierw czarne wybrały... Moje maluchy czasem lubią kury popłoszyć. Ale jakby kwoka atakowała to by wiały i musiałabym ratować :) Quote
Victoria Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Jest szczepiony Tak, myślę, że będą go szukać. Oni chcą mieć zwierzaka, tylko, że przy najmniejszym wkładzie pracy i minimalnym poświęceniu ze swojej strony. A zimą - nie jest wypychany na siłę na dwór. Znaczy jest, ale zaraz potem wraca, drapie w drzwi i go wpuszczają wtedy kiedy on chce wrócić. Inaczej jest latem, kiedy na dworzu jest ciepło, pies wtedy siedzi dłużej na świeżym powietrzu i z nudów robi sobie wycieczki po okolicy. Rodzice też są problemem. Bo z koleżanką mogę sobie gadać i nawet jeśli bym do niej kiedyś daj Boże trafiła, to z jej rodzicami dyskutować nie będę. Oni doskonale wiedzą, co pies je, bo sami mu to jedzenie kupują, oraz jak wyglądają jego spacery, bo sami tak go nauczyli wychodzić. Pewnie w marchewce makaron był, tylko ja go nie widziałam, bo z całej miski zostały tylko dwa kawałki marchwi. Widzę, że nadinterpretujecie moje posty lub ja coś wyolbrzymiłam. Pies ma zawsze wodę, ma posłanie, jedzenie (tylko nieodpowiednie), nosi obrożę (którą musialam sama luzować, bo palca nie było gdzie wsadzić..), w zimę nie marznie. Tylko jego spacery wyglądają karygodnie i dieta jaką zapewniają mu właściciele. ;) Nie są to warunki zagrażające jego życiu. Mieszka tam już parę ładnych lat Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.