LadyS Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 Dzwonić na SM do oporu, prosić o nazwisko osób przyjmujących zgłoszenie i mówić, że na miejscu poczeka się na patrol - wtedy przyjeżdżają ;) Jeśli wiesz, gdzie mieszkają, możesz podpowiedzieć strażnikom. Nagraj też te psy, np. jak jesteś sama, że biegają bez smyczy. Quote
evel Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 anna.maria napisał(a):Nie chce psikać na nie gazem, bo zwierzęta nie powinny płacić za brak odpowiedzialności swoich właścicieli. To niestety bardzo przykre, że za głupotę właścicieli mają płacić psy, ale jeśli właściciele to kretyni to może chociaż psy się nauczą, żeby Was unikać, jeśli zarobią kilka razy gazem po oczach. No i pozostają telefony na SM/policję, jak radzi ladySwallow. Wspominałam, że uwielbiam psy, które kumają jasny przekaz? Wracam sobie z młodą ze spaceru późnym wieczorem, jesteśmy prawie pod klatką, widzę jakieś błyszczące ślepia i za chwilę zaczyna do nas szybkim truchtem zmierzać przerośnięty ONek. Zu zaczyna świrować, wić się, stroszyć i przygotowywać do wrzasku, bo owczarkowatych się boi jak diabeł wody święconej, więc wzięłam ją bliżej do siebie, po czym poluzowałam smycz i głośno, stanowczo powiedziałam NIE, zamierzając ją za chwilę albo wziąć na ręce (żadna to radość kotłować się z dwoma psami, z których jeden jest naprawdę duży a drugi mały i rozhisteryzowany), albo nagrodzić, jeśli się wyluzuje. Okazało się, że owczarek chyba też zna znaczenie tego słowa, bo zatrzymał się, zawrócił i poszedł dalej wąchać trawkę a my zwiałyśmy do klatki schodowej. Szlag mnie trafia na te puszczane luzem psy, właściciel to był nie wiem gdzie, bo nawet go widać nie było :roll: Quote
strix Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 ladySwallow napisał(a):Ja nie spuszczam mojego psa ze smyczy wcale. Biega jedynie na lince. Myślisz, że umrze ze zgryzoty? Mój też. Faust dopiero od niedawna chodzi luzem w lesie. A to dlatego, że po wyprostowaniu wielu traum psychicznych można było przystąpić do nauki komend i obecnie Faust jest odwoływalny. Jest też nieagresywny. Kiedyś był, ale teraz przechyliło się w druga stronę - nie tylko nie atakuje ale zaatakowany nie broni się tylko patrzy na mnie. Jedyne, co ma za uszami to to,że lubi 'zabawowo' dominować mniejsze psy (był pogryziony kilkakrotnie przez małych dobiegaczy jako szczeniak). Niby się bawi, ale jest to dla mniejszego psa niekomfortowe. Ponieważ jednak jest odwoływalny, po prostu pilnuję w lesie albo na polu, żeby nie wybiegał do przodu. W parkach i na leśnych ścieżkach uczęszczanych przez sporo osób chodzi na lince. Dla jego i innych komfortu i bezpieczeństwa. Dodam, że miałam kiedys ON-ka, którego wyszkoliłam w 'obedience' do dość zaawansowanego poziomu. Pies chodził na 'niewidzialnej smyczy', był 100% odwoływalny itp. Mimo to, w miejscach rekreacyjnych ale uczęszczanych przez ludzi z psami chodził na lince. Pies to pies, może być szkolony, ale jako zwierzę, kieruje się w życiu instynktem i może być jedna sytuacja na sto kiedy instynkt okaże się silniejszy, a może mieć to fatalne skutki. Ot, takie jest moje zdanie. Znam faceta, który od 30 lat szkoli psy dla policji. Jego psy są niesamowicie usłuchane a mimo to, jeśli chce im dac pohasać gdzieś indziej niż na swojej działce, jedzie w leśną głuszę, gdzie na pewno nie będzie miał towarzystwa. Nigdy nie puszcza też psów w miejscach publicznych. Jak sam mówi, instynktu nie można z żadnego psa wyeliminować w 100% i jeśli akurat zdarzy się jedna sytuacja, gdzie instynkt zwycięży nad szkoleniem, może być z tego katastrofa. Pies mojej znajomej, wyszkolony i posłuszny mały mieszaniec stracił życie w szczękach suki rottweilera. Pani wybrała się z suką na spacer, suka na smyczy. Pies podbiegł, nie posłuchał właścicielki, widocznie instynkt okazał się silniejszy. Już nie wrócił. Ja takich sytuacji chcę uniknąć. Quote
strix Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 ladySwallow napisał(a):No ale widzę, że pojawia się na dogo trend, który istnieje wśród właścicieli psów u mnie na osiedlu - piesek, który nie biega bez smyczy, czyli luzem, jest głęboko nieszczęśliwy, rzuci mu się na mózg i będzie agresorem do wszystkiego, co się rusza. Jeśli mój pies nie będzie odwoływalny we wszystkich prawie (z granicą błędu) sytuacjach, w tym przy kotach, ptaszkach, psach itd., to będzie do usranej śmierci chodzić na lince - i jestem pewna, że będzie normalniejszy od większosci psów puszczanych luzem, bo to nie jest kwestia chodzenia na lince czy bez niczego, tylko podejścia właściciela i panowania nad psem. To jest bzdura. Agresorem będzie pies, który wdaje się w bójki albo jest notorycznie 'gnębiony' przez inne psy, co zdarza sie nagminnie w przypadku psów biegających luzem. Potem taki pies rzeczywiście reaguje nerwowo na inne psy kiedy jest na smyczy, ale właściciele winią smycz a nie 'zabawy' pieska z innymi. A prawda jest taka, że gdyby smyczy nie było, to ten pies albo by zwiał albo zaatakował w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak. Smycz go organicza, więc panikuje, ale to nie smycz jest winna tylko złe doświadczenia psa. Faust właśnie dlatego był agresywny, że poprzedni właściciel wyznawał zasadę zero smyczy. Jako szczeniak był popychadłem i był wielokrotnie pogryziony i zastraszony przez inne psy. Ludziom się wydaje, że socjalizacja to puszczanie psów w samopas. A prawda jest taka,że złe doświadczenia są gorsze niż brak doświadczeń. To przekonanie, że każdy pies potrzebuje towarzystwa to jakiś szkodliwy mit wynikający chyba z antropomorfizacji psów. Jasne, są psy ,które bedą się bawić z innymi psami i które to lubią. Ale większość psów jakie ja znam, wcale się nie chce bawić tylko przez większą część 'zabaw' w grupie bez smyczy próbują między soba ustalać hierarchię podczas gdy właściciele nazywają to zabawą. Quote
Bogarka Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 "Szura" napisał(a):A ja sobie nie wyobrażam zabawy psów, gdy wszystkie są na lince... Więc nie wyobrażam sobie, jak towarzyskie psiaki miałyby nie być w ogóle spuszczane. U nas wiekszosc psów jest wyprowadzana tylko na trawnik za blokiem ale jak mój grey Bogar sie zrobił wiekszy to bałam sie go tam spuszczac odkad z dobermanka sasiadki zrobił w trakscie zabawy takie duze koło ze przebiegły przez jezdnie. Myslałam ze na flexi bedzie mógł sie bawic i niespuszczony bo to taka długa smycz. ale gdzie tam, zaplatywał sie wiem usiałam z flexi zrezygnowac. Quote
panbazyl Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 strix napisał(a): To przekonanie, że każdy pies potrzebuje towarzystwa to jakiś szkodliwy mit wynikający chyba z antropomorfizacji psów. Jasne, są psy ,które bedą się bawić z innymi psami i które to lubią. Ale większość psów jakie ja znam, wcale się nie chce bawić tylko przez większą część 'zabaw' w grupie bez smyczy próbują między soba ustalać hierarchię podczas gdy właściciele nazywają to zabawą. tak, znam nawet przypadki, ze po takich "zabawach" po 2 miesiącach szczeniaki byly.... Quote
lilk_a Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 ja nigdy , podkreślam - nigdy nie spuściłam mojej suki , jak i poprzednich moich psów ze smyczy , jeśli mam ją na uwięzi wiem że nigdzie nie pobiegnie , tak jak ktoś wcześniej napisał nie wpadnie pod samochód , nie pobiegnie za jakimś zapachem , że nie napadnie na bogu winnego kota , (kotów nie znosi więc muszę brać to pod uwagę ), Fiśka "uprawia" z moim synem bikejoring więc biegania ma po uszy ;) tak jak pisałam pies to tylko pies i nawet największy znawca psich zachowań nie przewidzi do końca tego co taki pies zrobi , wyznaję zasadę strzeżonego pan bóg strzeże , po co mam sobie później pluć w brodę że Fiśkę pogryzł jakiś pies , albo ona jakiegoś pogryzła , po co mam mieć wyrzuty sumienia że wpadła pod samochód bo szła luzem , po co mam się tłumaczyć że to nie ona jest winna tylko małe dziecko które wsadziło jej palce do oczu czy nosa więc na spacerach mam psa na uwięzi i wiem że nikt niczego mi nie zarzuci ludzie też są różni , kiedyś na spacerze jakiś niepełnosprawny umysłowo człowiek przechodząc kopnął Fisię w brzuch ... dlaczego ? nie wiem ... bo mu się tak uwidziało ? miałam ją na smyczy więc widziałam , byłam blisko niej , mogłam zareagować na szczęście kopnięcie było słabe bo odciągnęłam sukę na drugą stronę ...a gdyby kopnął ją daleko ode mnie , albo uderzył czymś ciężkim , gdyby zabił ? wiem że przesadzam ale ludzie różni są i nie wiadomo nigdy co może się zdażyć pomijając już zwykłą kradzież psa ... a tak mam ją na oku , wiem co robi , nikt mi niczego nie wmówi że mój pies zrobił to czy tamto , nie muszę się tłumaczyć , ani odpowiadać na głupie uwagi Quote
Martens Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 anna.maria napisał(a):Nie chce psikać na nie gazem, bo zwierzęta nie powinny płacić za brak odpowiedzialności swoich właścicieli. Ja bym na Twoim miejscu jak najszybciej kupiła gaz pieprzowy i poczęstowała psy - prawdopodobnie za kilka dni nie będzie potrzebny, bo psy będą Was omijać albo właściciele zaczną ich pilnować. Gaz jest dostępny za kilkanaście złotych bez zezwoleń, więc musi być tak zrobiony, żeby nie powodował trwałych uszczerbków na zdrowiu, tylko 15-30 minut niemiłego pieczenia i łzawienia. Jestem po prostu w szoku, że bardziej szkoda Ci obcych agresywnych bydlaków, niż własnego starego psa, który na okrągło jest narażony na pogryzienie, zastraszony, zestresowany. U psa w tym wieku tak silny częsty stres może spowodować nasilenie wszelkich przewlekłych chorób (serce, wątroba, cukrzyca, problemy hormonalne) i realnie skrócić jego życie. Jak nie potrafisz wpłynąć na właścicieli (policja, straż miejska), tylko godzisz się w praktyce pośrednio na regularne znęcanie się nad Twoim psem, to niestety ale mniej w tobie humanitaryzmu niż gdybyś lała te podbiegające psy kijem... Zanim zaczniesz się użalać nad obcymi szukającymi guza psami, spójrz co dzięki temu przeżywa Twój własny... Quote
motyleqq Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 lilk_a napisał(a):ja nigdy , podkreślam - nigdy nie spuściłam mojej suki , jak i poprzednich moich psów ze smyczy , jeśli mam ją na uwięzi wiem że nigdzie nie pobiegnie , tak jak ktoś wcześniej napisał nie wpadnie pod samochód , nie pobiegnie za jakimś zapachem , że nie napadnie na bogu winnego kota , (kotów nie znosi więc muszę brać to pod uwagę ), Fiśka "uprawia" z moim synem bikejoring więc biegania ma po uszy ;) tak jak pisałam pies to tylko pies i nawet największy znawca psich zachowań nie przewidzi do końca tego co taki pies zrobi , wyznaję zasadę strzeżonego pan bóg strzeże , po co mam sobie później pluć w brodę że Fiśkę pogryzł jakiś pies , albo ona jakiegoś pogryzła , po co mam mieć wyrzuty sumienia że wpadła pod samochód bo szła luzem , po co mam się tłumaczyć że to nie ona jest winna tylko małe dziecko które wsadziło jej palce do oczu czy nosa więc na spacerach mam psa na uwięzi i wiem że nikt niczego mi nie zarzuci ludzie też są różni , kiedyś na spacerze jakiś niepełnosprawny umysłowo człowiek przechodząc kopnął Fisię w brzuch ... dlaczego ? nie wiem ... bo mu się tak uwidziało ? miałam ją na smyczy więc widziałam , byłam blisko niej , mogłam zareagować na szczęście kopnięcie było słabe bo odciągnęłam sukę na drugą stronę ...a gdyby kopnął ją daleko ode mnie , albo uderzył czymś ciężkim , gdyby zabił ? wiem że przesadzam ale ludzie różni są i nie wiadomo nigdy co może się zdażyć pomijając już zwykłą kradzież psa ... a tak mam ją na oku , wiem co robi , nikt mi niczego nie wmówi że mój pies zrobił to czy tamto , nie muszę się tłumaczyć , ani odpowiadać na głupie uwagi dla mnie to podchodzi pod lekką paranoję... ale każdy postępuje zgodnie ze swoimi przekonaniami. mi nic do tego, chcesz to spuszczasz, nie chcesz to nie spuszczasz, skoro wyładowujesz psią energię w inny sposób, to wszystko jest ok. jednak ja jak i wiele innych osób psa spuszczam i nie oglądam się na widzimisię innych ;) Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 motyleqq napisał(a):dla mnie to podchodzi pod lekką paranoję... ale każdy postępuje zgodnie ze swoimi przekonaniami. mi nic do tego, chcesz to spuszczasz, nie chcesz to nie spuszczasz, skoro wyładowujesz psią energię w inny sposób, to wszystko jest ok. jednak ja jak i wiele innych osób psa spuszczam i nie oglądam się na widzimisię innych ;) Dokładnie... Poza tym nie każdy pies lubi biegać czy to z właścicielem (w sensie jogging), czy przy rowerze. Mój na spacerze najbardziej lubi eksplorować teren, raczej nie biega, chyba że bawi się z jakimś psem czy coś mu rzucam. Nie jest jednak fanem aportowania, od czasu do czasu lubi, ale na pewno nie jest to podstawa spaceru. Na rowerze też jeździmy czasami, ale raczej na krótkie trasy i w ramach rozrywki, a nie wybiegania psa. Quote
Beatrx Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 lilk_a napisał(a):ja nigdy , podkreślam - nigdy nie spuściłam mojej suki , jak i poprzednich moich psów ze smyczy , jeśli mam ją na uwięzi wiem że nigdzie nie pobiegnie , tak jak ktoś wcześniej napisał nie wpadnie pod samochód , nie pobiegnie za jakimś zapachem , że nie napadnie na bogu winnego kota , (kotów nie znosi więc muszę brać to pod uwagę ), a jaką masz pewność, że karabińczyk się nie urwie albo linka nie pęknie?;) Quote
LadyS Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 motyleqq napisał(a):dla mnie to podchodzi pod lekką paranoję... ale każdy postępuje zgodnie ze swoimi przekonaniami. mi nic do tego, chcesz to spuszczasz, nie chcesz to nie spuszczasz, skoro wyładowujesz psią energię w inny sposób, to wszystko jest ok. jednak ja jak i wiele innych osób psa spuszczam i nie oglądam się na widzimisię innych ;) No cóż, wszystko zależy od tego, jakiego ma się psa i gdzie się mieszka ;) Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Wnioskując po awatarze chciałam tylko zwrócić uwgę, że lilk_a ma psa wyżłowatego, a jak wiadomo, nad psem z tak silnie wpojonym instynktem myśliwskim i zamiłowaniem to wąchania bardzo trudno zapanować, bo jeśli "złapie wiatr" to może stać się całkowicie głuchym na wołania właściciela. Co nie zmienia faktu, że również jestem zwolenniczką spuszczania psa ze smyczy, choć ze względu na to, że mój pies nie w każdej sytuacji jest odwoływalny to luzem biega tylko na terenach odludnionych lub takich, gdzie jest duże prawdopodobieństwo, że nie trafimy na psa niewychowanego, z jeszcze bardziej niewychowanym właścicielem. Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 U mnie na osiedlu jest kilka wyżłów weimarskich, wszystkie są spuszczane na polanie i wracają na zawołanie ;) Więc bez przesady... Quote
panbazyl Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 wiesz, ale jak im podleci kura czy goląb - tak samo są odwolywalne? Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 panbazyl napisał(a):wiesz, ale jak im podleci kura czy goląb - tak samo są odwolywalne? Na gołębie i inne ptaszory nie reagują, odnośnie kur to nie wiem, bo na polanie raczej takich nie uświadczysz :cool3: Więc to oczywiście wszystko zależy od tego, gdzie się mieszka, wiadomo, że na wsi mogłoby być znacznie gorzej z tym przywołaniem;) Quote
panbazyl Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Ewa&Duffel napisał(a):Na gołębie i inne ptaszory nie reagują, odnośnie kur to nie wiem, bo na polanie raczej takich nie uświadczysz :cool3: Więc to oczywiście wszystko zależy od tego, gdzie się mieszka, wiadomo, że na wsi mogłoby być znacznie gorzej z tym przywołaniem;) a to dziwne, bo to w koncu psy mysliwskie.... Moje co prawda uprawnień uzytkowych nie mają, ale są myśliwymi z krwi i kości, do bólu. Pióra musza lecieć. Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 panbazyl napisał(a):a to dziwne, bo to w koncu psy mysliwskie.... Moje co prawda uprawnień uzytkowych nie mają, ale są myśliwymi z krwi i kości, do bólu. Pióra musza lecieć. Mój też rasa myśliwska, a ptaki ignoruje totalnie ;) Czasem tylko je pogoni, jak jakaś grupka się zbierze-bo zazwyczaj to oznacza, że mają coś do jedzenia :evil_lol: No i czasami za kaczkami poleci. Sąsiedzi mają kury-mogą mu łazić przed nosem, a on omija i idzie dalej ;) Bardzo to wygodne, przyznam szczerze, chociaż rzeczywiście z instynktem to ma niewiele wspólnego ;) Ale mój nawet w lesie ani nie widzi, ani nie czuje i nie tropi zwierzyny :lol: Quote
panbazyl Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 to moje to idealne dla mysliwych (całe szczęście ze są u mnie, bo by byly postracham lasów i dumą mysliwych), nos jest głównym elemantem ich spacerów - nawet ja zaczynam zachowywać się jak pies - węszę :evil_lol: jak kupuje jedzenie. Pomysle nad kursem na użytki. Tylko ja jestem tak przeciwna myslistwu a mam wybitnie psy myśliwskie..... paranoja Quote
motyleqq Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Ewa&Duffel napisał(a): Ale mój nawet w lesie ani nie widzi, ani nie czuje i nie tropi zwierzyny :lol: zwierzyny może nie, ale wszelkie resztki jedzonka znajduje :evil_lol: Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 motyleqq napisał(a):zwierzyny może nie, ale wszelkie resztki jedzonka znajduje :evil_lol: Tia, do tego to jakoś ma nos :diabloti: Quote
Martens Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Ewa&Duffel napisał(a):U mnie na osiedlu jest kilka wyżłów weimarskich, wszystkie są spuszczane na polanie i wracają na zawołanie ;) Więc bez przesady... Weimary to akurat jedne z posłuszniejszych wyżłów ;) i o ile wyżła jeszcze w miarę łatwo nauczyć wracania na wołanie, bo to psy stworzone do ścisłej wpółpracy z przewodnikiem, tak problem zaczyna się przy gończych, np. beaglach, bo to już psy, które miały iść w sforze po tropie i oszczekiwać zwierzynę; nikt nie wymagał od nich specjalnego posłuszeństwa, po prostu myśliwi szli za nimi. No i co innego puścić wyżła na polance w środku miasta, a co innego w polu, na łąkach... Niestety są psy/rasy których spuszczenie ze smyczy poza ogrodzonym terenem nigdy nie będzie bezpieczne; często są to właśnie gończe albo północniaki. Te drugie zresztą nieraz niemal całe życie spędzają na uwięzi, a jak pracują to na brak ruchu nie narzekają ;) Quote
lilk_a Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 motyleqq napisał(a):dla mnie to podchodzi pod lekką paranoję... ale każdy postępuje zgodnie ze swoimi przekonaniami. mi nic do tego, chcesz to spuszczasz, nie chcesz to nie spuszczasz, skoro wyładowujesz psią energię w inny sposób, to wszystko jest ok. jednak ja jak i wiele innych osób psa spuszczam i nie oglądam się na widzimisię innych ;) a ja się oglądam , taki mam charakter , nie przeszkadzam innym i wolę jak inni nie przeszkadzają mnie :) ale masz rację to paranoja ;) Ewa&Duffel napisał(a):Dokładnie... Poza tym nie każdy pies lubi biegać czy to z właścicielem (w sensie jogging), czy przy rowerze. Mój na spacerze najbardziej lubi eksplorować teren, raczej nie biega, chyba że bawi się z jakimś psem czy coś mu rzucam. Nie jest jednak fanem aportowania, od czasu do czasu lubi, ale na pewno nie jest to podstawa spaceru. Na rowerze też jeździmy czasami, ale raczej na krótkie trasy i w ramach rozrywki, a nie wybiegania psa. [video=youtube;VGinSV0dGOc]http://www.youtube.com/watch?v=VGinSV0dGOc&feature=mfu_in_order&list=UL[/video] to jedyny filmik który udało nam się nakręcić , Fiśka miała wtedy 7-8 mc , zaczynała biegać ,jeszcze bez profesjonalnego sprzętu później już tylko samochodem można było im dorównać i trzymać kamerkę tak żeby się nie trzęsła dzisiaj gna jak wiatr :lol: chwilami do ponad 40 km/h więc na brak ruchu nie narzeka Beatrx napisał(a):a jaką masz pewność, że karabińczyk się nie urwie albo linka nie pęknie?;) nie mam .... tak samo jak nie mam pewności że pies puszczony luzem nie pójdzie w długą ladySwallow napisał(a):No cóż, wszystko zależy od tego, jakiego ma się psa i gdzie się mieszka ;) mieszkamy w mieście tzn na osiedlu domów jednorodzinnych , ale to miasto , dużo samochodów , ludzi , psów ... Ewa&Duffel napisał(a):U mnie na osiedlu jest kilka wyżłów weimarskich, wszystkie są spuszczane na polanie i wracają na zawołanie ;) Więc bez przesady... kiedyś mogą nie wrócić , moja Fiśka też jest posłuszna , umie chodzić bez smyczy ale i tak jej nie wierzę :):) panbazyl napisał(a):a to dziwne, bo to w koncu psy mysliwskie.... Moje co prawda uprawnień uzytkowych nie mają, ale są myśliwymi z krwi i kości, do bólu. Pióra musza lecieć. nieraz instynkt bierze górę , dużo jest przypadków zaginięcia psów na polowaniach Fiśka to wyżlica , nigdy nie brała udziału w polowaniach ale to wyżeł pełną gębą , poluje na ptaki , koty , pięknie wystawia... jeszcze nic nie udało jej się upolować ... no dobra jednego kota potarmosiła Quote
badmasi Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Co dopuszczania luzem-pies w trybie pracy nie będzie szukał atrakcji w postaci uganiania się za innymi psami dlatego moje psy pracują zawsze luzem. Chodzimy na treningi sportowe, są tam różne psy, niektóre reagujące agresją w stosunku do innych. W trakcie ćwiczeń pies jest zawsze zwalniany a reszta uwiązana, nie było jeszcze przypadku aby nawet agresywny pies wybrał doskakiwanie do innego od pracy z właścicielem. Dlatego pies mający skłonności do agresji jeśli jest luzem to powinien mieć wyznaczone zadania. Nie musi to być koniecznie frisbee może być zwykłe chodzenie przy nodze z kontaktem wzrokowym czy wykonywanie innych komend. Psy łagodne, odwoływalne i skore do zabaw z innymi psami - oczywiście odpowiednio wybranymi moim zdaniem spokojnie mogą się bawić i trzymanie ich na smyczy w tych warunkach nie ma żadnego uzasadnienia. Jeden z moich psów bardzo chętnie się bawi-sam się dobiera w pary z psami jego gabarytów i podobnym poziomie "kultury". Uwielbia te gonitwy i śmiem twierdzić, ze jest to dla niego równie ważne jak treningi ze mną. Drugi pies nie przepada za ganiankami i po kurtuazyjnych trzech kółeczkach z podbiegaczem zazwyczaj daje do zrozumienia że to by było na tyle... Co do agresorów polujących na inne psy. Ja wyznaję zasadę trzech upomnień-czyli proszę właściciela o zabranie, odwołanie psa, jeśli się to nie udaje to sama odganiam. Grzecznie lub mniej, w zależności od postawy właściciela informuję, że jeśli za kolejnym razem nie przypilnuje psa to pupil oberwie gazem. Zazwyczaj działa. Nawet ci najbardziej zatwardziali i pieklący się na słowo "gaz" reagują właściwie, czyli schodzą mi z drogi. Mam uczulenie na ludzi, którzy choć wiedzą, że ich pies zwyczajowo zaatakuje moje to dupska nie ruszają aby coś zrobić. Dopuszczam, że może zdarzyć się wypadek i psy w trakcie pierwszego, przypadkowego spotkania się nie polubią ale mądry człowiek dojdzie do właściwych wniosków i następnym razem przypilnuje psa, jeśli będzie z uporem powtarzał błędy to niestety jego pies za nie odpowie. Ja osobiście wolę użyć gazu niż pchać ręce między walczące psy. Nie bardzo też rozumiem jak można się tak litować nad agresorami. Jeśli mój pies zaatakował by innego nie miałabym nic przeciwko aby oberwał zanim dobierze się do skóry jakiegoś nieszczęśnika. Dla mnie jest niezwykle ważne aby pies chodzący luzem pozostawał opodal właściciela-dla mnie jest to odległość jednego kroku i wiedział, że może spokojnie węszyć ale pod warunkiem że zostajemy w kontakcie. Smycz jest dla mnie ważna i uważam, że chodzenie na luźnej smyczy przy boku właściciela jest niezwykle ważną umiejętnością-pies przyzwyczaja się że będąc na smyczy ma określony "zasięg" jest to też tryb pracy dla psa. Coś co ma powyżej trzech metrów nie jest moim zdaniem smyczą tylko linką treningową. Lina, szczególnie 10 metrowa to nie najlepszy i mało wygodny sposób na spacery z psem w środku miasta. Lina treningowa powinna dawać psu poczucie luzu i zabawy-być sygnałem w stylu bawimy się, trenujemy. Zabawa się kończy-wchodzimy w tryb spokojnego poruszania się przy nodze to zakładamy smycz. Moim zdaniem ta różnica jest ważna i zauważalna dla psa i warto tę różnicę od samego początku zaznaczać. Quote
gops Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 mój odwieczny problem uciekanie za zwierzętami , moja suka ma bardzo silny instynkt myśliwski , ani kurze, gęsi czy kaczce ani żadnej sarnie czy zającowi nie przepuści , za kaczakmi to potrafi skakać z pomostu w dal i płynie za nimi dopuki one nie odlecą , nie ma opcji żeby psa puścić na polach czy w lesie po godz 16-17 bo wtedy dopiero wszystko wychodzi a pies dosłownie wariuję od natężenia zapachów . a jak ktoś mi mówi że beagl czy inny prawdziwy rasowy pies rasy myśliwskiej jest dużo gorszy pod tym względem to współczuję tym właścicielom ;) wiem że takiej rasy bym nigdy nie chciała . co do chamstwa innych psiarzy wczoraj zaatakował nas york i pogryzł mi buta :lol: tzn gryzł bo szkody żadnej nie zrobił , butem go zatrzymałam , nie kopnełam tylko wystawiłam noge aby nie nie pdszedł mi do suki bo by się to źle skończyło , a ten maluch rzucił mi się na but , dobrze że zimowy to nic nie poczułam ;) właścielka oczywiście żadnej reakcji . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.