Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dokładnie tak samo bym krzyczała- tak myślę, chociaż w praktyce, kto to wie?
Co do gryzienia. Dawno temu (byłam w ostatniej klasie liceum) na mojego psa prowadzonego na smyczy i w kagańcu napadł Rotek (żeby nie było Rotek przeciągnął swoją pańcie na smyczny z drugiej strony ulicy), no i ja broniłam swojego psa z takim skutkiem, że tamten ugryzł mnie w rękę (dość poważnie, miałam zszywane ścięgna, potem rehabilitacja), właścicielka Rotka stała z głupią miną i mówiła:"fe Pikuś, feeeeeee". Po tym zdarzeniu chyba nie będę taka odważna żeby wkładać łapy między walczące psy.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Chodzi mi o to że teoretyczna matka zawsze wybierze życie swego dziecka, a powiedzmy psiarz co poniektóry wybiera życie psa.Ale jeżeli już chodzi o niego wybiera siebie.

Posted

[quote name='Kiłi']
Jakby nie było to tutaj zdziebko off top się zrobił:evil_lol:[/QUOTE]

Ano. Przeszliśmy od tragicznego w skutkach puszczania luzem psów, poprzez matczyną miłość, wychowywanie dzieci, aż do moralności w życiu codziennym i stu pytań "co by było, gdyby..." :evil_lol:

[quote name='stroosia83']to jest chore...[/QUOTE]

Jakim prawem oceniasz omry? I to oceniasz w taki sposób? Dla Ciebie to może być chore, dla innego to jest normalne. Ja w sytuacji kiedy startuje do nas obcy, duży pies, za wszelką cenę staram się obronić mojego własnego. Tak, znam konsekwencje, wiem, że mogę być pogryziona. Tylko, że jak pies pogryzie psa to zazwyczaj nic się nie dzieje, jak pies ugryzie mnie to policja ma obowiązek wszcząć postępowanie.

Posted

Ja dołączę do grona wypaczonych, aspołecznych jednostek, moralnych degeneratów.
W sytuacji mój pies a obcy człowiek - dla mnie odpowiedź jest prosta. Mój pies jest moim przyjacielem, członkiem rodziny, jestem odpowiedzialna za jego zdrowie, ogólnie pojęty dobrobyt, bezpieczeństwo a przede wszystkim - za jego życie.
Zostawić na pastwę losu jedną z najbliższych mi istot, żeby pomóc komuś, kogo nie znam, kogo już prawdopodobnie nigdy nie zobaczę? Przykro mi, ale nie.

Posted

[quote name='WATACHA']A ja się zastanawiam, gdyby była taka sytuacja:
Jest, zima, Ty z psem na spacerze.Chodzicie nad jeziorem, pies wchodzi na lód, ten pęka i pies wpada.Teoretycznie, biegniesz ratować psa, niestety lód załamuję się też pod Tobą.Akurat przechodzi jakiś człowiek i co wtedy?Krzyczysz ratuj psa, czy ratuj mnie?Moje pytanie to zwykła ciekawość, nie żadne złośliwości.[/QUOTE]
Ratuj psa;) Podobnie gdy np. moje dziecko zamiast psa - ratuj dziecko.

Wolałabym jednak nie być postawiona w podobnej sytuacji, głównie dlatego, że sama myśl o którymkolwiek moim psie w niebezpieczeństwie przyprawia mnie o ból, więc nie chce o tym myśleć:shake:

Posted

[quote name='evel']Ano. Przeszliśmy od tragicznego w skutkach puszczania luzem psów, poprzez matczyną miłość, wychowywanie dzieci, aż do moralności w życiu codziennym i stu pytań "co by było, gdyby..." :evil_lol:
[/QUOTE]
Ciekawe jaki jeszcze temat poruszymy heheheh:evil_lol::evil_lol:

Posted

[quote name='Kiłi']Ratuj psa;) Podobnie gdy np. moje dziecko zamiast psa - ratuj dziecko.

Wolałabym jednak nie być postawiona w podobnej sytuacji, głównie dlatego, że sama myśl o którymkolwiek moim psie w niebezpieczeństwie przyprawia mnie o ból, więc nie chce o tym myśleć:shake:[/QUOTE]

No i właśnie łoooooooooo to mi chodziło :).A kombinacji może być wiele :).

Posted

[quote name='Kiłi']Ciekawe jaki jeszcze temat poruszymy heheheh:evil_lol::evil_lol:[/QUOTE]

No przydało by się w końcu poruszyć temat chamstwa psiarzy ;)

Posted

stawianie psa ponad siebie-lepiej niech ja tonę,a pies się uratuje to trochę chora miłość.I nie mówię tego złośliwie-bo sądzę ,że większość psychologów powiedziałaby to samo.

Posted

[quote name='omry'][B]WATACHA[/B], ratuj psa. Bez wątpienia ratuj psa.
Tak samo, jak starałabym się przekierować atak agrsywnego psa na siebie.[/QUOTE]

Na pewno sam pies wolałby aby atak został przekierowany na niego.Niż na jego pana.
Miałam właśnie taką sytuacje.
Szłam z psem(owczarek belgijski malinois).Moja znajoma z 6 letnią córką szła przed nami. Trochę się oddaliły,gdy nagle z samochodu wyskoczył pies ,duży kundel(mieszaniec owczarka), który zaatakował znajomą i kąsał po nogach ,a dziecko uciekało na około matki,płacząc. Nikomu nie życzę takiego widoku..Właściciel psa oczywiście go wołał i próbował odciagac.. To jest moment.Nie myślisz normalnie. Malinois oczywiście szarżował na tamtego.Nie miałam wyjscia i go puściłam ze smyczy. Na szczescie tamten wilczur odpuścił i uciekł do własciciela. A swojego odwołałam. Znajoma z ranami kąsanymi trafiła do lekarza.Dziecku na szczęście nic nie ma oprócz lęku przed dużymi psami..
Szczerze? bałam się o swojego psa,ale wiedziałam ,że będzie szybszy.Szybciej dobiegnie.Lepiej oceni sytuacje i zagrożenie.Gdy dziecko i znajoma byłyby bezpieczne,ratowałabym wtedy psa.

Posted

[quote name='kavala']Ja bym nawet zeszła z drogi gdyby ktoś się bał... przypuśćmy mojego kapelusza (nie chodzę w takowych ;)) I tu nie chodzi o to kto ma "prawo" przejść albo kto ma rację, tylko o to, że czasami miło jest coś bezinteresownie zrobić dla kogoś, za ten przysłowiowy uśmiech. Niestety świat ogarnia znieczulica i egocentryzm, każdy teraz myśli tylko o sobie, bo [B]skoro on ma prawo do czegoś, to za wszelka cenę musi to zrobić[/B]. Ja staram się nie zawsze tak postępować, jeśli nic na pójściu na ustępstwo nie stracę, albo stracę niewiele, jestem w stanie coś dla kogoś zrobić, lub poświęcić, nawet dla nieznajomego.[/QUOTE]Ależ nie chodzi mi wcale o to, że skoro mam prawo iść, to idę, nie patrzę dookoła i wypchajcie się wszyscy, jak macie problem ;). Z natury ze mnie całkiem ugodowy stwór. Jeżeli podczas spaceru widzę, że ktoś się patrzy z pewną obawą na psa, właściwie zawsze go przywołuję (psa, nie tego kogoś :lol:), daję do wykonania z dwie-trzy komendy i mijamy przechodnia na "równaj". Dawno zauważyłam, że ogromna większość ludzi przestaje się bać, kiedy widzą, że pies jest ułożony i zajęty raczej swoim człowiekiem niż obcym.

Grzecznie poproszona - nawet zmienię trasę. Potrafię zrozumieć, że ktoś np. ma traumę; teoretycznie to nie mój problem, ale właśnie też uważam, że warto myśleć o innych.

Ale obcesowe, roszczeniowe domaganie się ustąpienia drogi w dowolnie drobnej sprawie to już zupełnie inna bajka. W moim przypadku takie wymuszanie uległości przynosi wręcz odwrotne do zamiarów skutki. Grzecznie zapytasz? Nie ma sprawy, uśmiechnę się, ustąpię, pójdę na rękę. Butnie zażądasz i oczekujesz, bo tak? Wypchaj się sianem :diabloti:. Dla zasady, bo przymusu nie toleruję. Bo wśród rozlicznych wad mam i to, że jestem ideologiem i nie zrezygnuję ze swoich praw dla czyjegoś widzimisię. Dla kultury, dla uprzejmości - z niektórych mogę, bez problemu.

Sama powiedz: Jeżeli ktoś każe Ci się natychmiast wynosić z kundlem na drugą stronę ulicy, bo on idzie - radośnie i potulnie się zmyjesz z przepraszającym uśmiechem, bo tak nakazuje grzeczność?

Dla mnie naprawdę wiele zależy od podejścia drugiej strony.

[quote name='omry']Ja też schodzę z dorgi ludziom. Nawet z yorkiem, a z 'psem mordercą' szczególnie, ale nie mam obwiązku izolować psa od każdego, kto idzie na naprzeciwka i to, że to robię jest tylko i wyłącznie [B]moją dobrą wolą[/B], o której behemotka pisała wcześniej.[/QUOTE]Otóż to.
Ja tę dobrą wolę mam. Myślę, że każdy kulturalny człowiek ma.
Ale dobra [U]wola[/U], jak sam wyraz wskazuje, jest moim wyborem. Nie narzuconym odgórnie obowiązkiem. Narzucone odgórnie obowiązki określa prawo, a prawo mówi, że tak samo mogę iść na spacer, jak i Ty. Więc jeśli masz z tym problem i nie potrafisz uprzejmie poprosić - to masz problem :eviltong:. I sam(-a) przejdź gdzieś indziej.

[quote name='omry']Naprawdę taki wielki problem macie ze stawianiem swoich zwierząt ponad ludzi? Bo ja nie rozumiem.
[B]Uwierzcie, że głupio się czyta, że ma się wypaczony system wartości tylko dlatego, że ktoś go nie rozumie.[/B] Ja też nie rozumiem, jak można ratować obcą osobę zamiast swojego psa i z tego co było wcześniej widać nie jestem sama, ale czy którakolwiek z nas napisała coś podobnego do Was?[/QUOTE]Też jestem z lekka zażenowana. Ocenianie wartości czyjejś miłości - żeby było bardziej groteskowo, ocenianie przez własne emocje, nie rzeczowe argumenty - jest zwyczajnie niesmaczne.

[quote name='omry']Nie ma tu kultury, nie ma tolerancji i nie ma szacunku. To chyba źle.[/QUOTE]Są. Tylko nie u każdego ;). [B]Kavala[/B] przecież bardzo jasno komunikuje, że można uznawać życie człowieka za zawsze wyższą wartość i zarazem rozumieć, że ktoś myśli inaczej.

Natomiast to interesujące - i znamienne - że brak kultury, tolerancji oraz szacunku wykazują osoby zebrane po jednej stronie.

[quote name='sleepingbyday'][B]reguły społeczne[/B] sa tutaj w tak delikatnej sytuacji logicznej, że nie byłabym taka szybka do uznawania ich za [B]wyznaczniki moralne[/B]. nie, żebym negowała ich istnienie, bądź "państwowozlepcze" działanie...[/QUOTE]To jest bardzo ciekawe spostrzeżenie. Stawianie znaku równości między tymi dwoma pojęciami nie świadczy o moralności, tylko o antropocentryzmie dla zasady.

Posted

[quote name='Natussiaa']Na pewno sam pies wolałby aby atak został przekierowany na niego.Niż na jego pana.
Miałam właśnie taką sytuacje.
Szłam z psem(owczarek belgijski malinois).Moja znajoma z 6 letnią córką szła przed nami. Trochę się oddaliły,gdy nagle z samochodu wyskoczył pies ,duży kundel(mieszaniec owczarka), który zaatakował znajomą i kąsał po nogach ,a dziecko uciekało na około matki,płacząc. Nikomu nie życzę takiego widoku..Właściciel psa oczywiście go wołał i próbował odciagac.. To jest moment.Nie myślisz normalnie. Malinois oczywiście szarżował na tamtego.Nie miałam wyjscia i go puściłam ze smyczy. Na szczescie tamten wilczur odpuścił i uciekł do własciciela. A swojego odwołałam. Znajoma z ranami kąsanymi trafiła do lekarza.Dziecku na szczęście nic nie ma oprócz lęku przed dużymi psami..
Szczerze? bałam się o swojego psa,ale wiedziałam ,że będzie szybszy.[B]Szybciej dobiegnie.Lepiej oceni sytuacje i zagrożenie.[/B]Gdy dziecko i znajoma byłyby bezpieczne,ratowałabym wtedy psa.[/QUOTE]

Tak. A teraz wyobraź sobie, że ktoś zamiast 30kg (powiedzmy) samca malinois ma małego, poschroniskowego kurdupla z agresją lękową, problemy zdrowotne gratis (w momencie bardzo silnego pobudzenia, jak np. przy bójce, pies zaczyna się dusić). I że to jego trzeba bronić, żeby podbiegający duży pies nie zrobił z niego mielonki.

Swoją drogą, właścicielowi psa, nad którym owy właściciel nie ma żadnej kontroli i puszcza go luzem, a który to psiaczek pokąsał człowieka, urządziłabym piekło na ziemi.

Posted

[quote name='Balbina12']stawianie psa ponad siebie-lepiej niech ja tonę,a pies się uratuje to trochę chora miłość.I nie mówię tego złośliwie-bo sądzę ,że większość psychologów powiedziałaby to samo.[/QUOTE]

to normalna miłość. ale nie sądzę, że można definiować pojęcie miłości, więc nie podejmuję się żadnych tłumaczeń ;)

Posted

[b]evel[/b] no nie jest dla mnie normalną sytuacją, że człowiek mając wybór - własne życie, czy życie psa, poświęci swoje. I wydaje mi się, że nie musisz być adwokatem [b]omry[/b], bo ona chyba sama sobie poradzi.

Posted

[quote name='WATACHA']A ja się zastanawiam, gdyby była taka sytuacja:
Jest, zima, Ty z psem na spacerze.Chodzicie nad jeziorem, pies wchodzi na lód, ten pęka i pies wpada.Teoretycznie, biegniesz ratować psa, niestety lód załamuję się też pod Tobą.Akurat przechodzi jakiś człowiek i co wtedy?Krzyczysz ratuj psa, czy ratuj mnie?Moje pytanie to zwykła ciekawość, nie żadne złośliwości.[/QUOTE]Nie wiem, jak bym się zachowała w takiej sytuacji, czy bym nie spanikowała. Mam nadzieję, że nie. Mam nadzieję, że zareagowałabym tak, jak myślę teraz:

Ratuj psa.
Napisałam wcześniej: kocham swoje zwierzaki ponad życie. O psa się bardziej boję niż o siebie, co jest kombinacją uczuć i logicznej oceny możliwości nas obojga.

Posted

[quote name='stroosia83'][B]evel[/B] no nie jest dla mnie normalną sytuacją, że człowiek mając wybór - własne życie, czy życie psa, poświęci swoje. I wydaje mi się, że nie musisz być adwokatem [B]omry[/B], bo ona chyba sama sobie poradzi.[/QUOTE]

Nie jestem niczyim adwokatem, chodziło mi bardziej o Twoją postawę, a że akurat Twój komentarz odnosił się do postu omry to tak jakoś wyszło. Dla mnie chore jest to, że ktoś decyduje, że zdanie innego człowieka na jakiś kontrowersyjny temat nie może być inne niż Jedyne Słuszne. I temu się zawsze będę sprzeciwiać, bo w końcu mamy wolny kraj, każdy z nas ma wolną wolę i możliwość dokonywania takich wyborów, jakie uznaje za słuszne, właściwe, konieczne według własnej oceny i nic nikomu do tego.

Posted

[quote name='evel'] I temu się zawsze będę sprzeciwiać, bo w końcu mamy wolny kraj, każdy z nas ma wolną wolę i możliwość dokonywania takich wyborów, jakie uznaje za słuszne, właściwe, konieczne według własnej oceny i nic nikomu do tego.[/QUOTE]
a więc i każdy ma prawo skomentować Twoje zdanie,nieprawdaż?Ma takie samo prawo jak i ty...Więc czegoś nie rozumiem...

Posted

No i widzę, że zgodnie z przewidywaniami prośba o kulturę nie trafiła w gusta rozmówcy. Trudno, nie miałam wielkich nadziei :)
[quote name='Arwilla'][B]Behemotko[/B] - wybacz, nie przedrę się przez Twoje cytaty, większość wolę odpuścić, z wielu względów. Poziomy sobie odpuść, bo aż tak nisko zejść nie potrafię...


Nie podyskutujemy, bo Twój system wartości/światopogląd/kodeks moralny itd jest zupełnie różny od mojego...
Wydaje mi się, że bierze się to stąd, iż uważasz, że pies stoi, a przynajmniej powinien stać na równi z człowiekiem...
O czym świadczy choćby to:

Nie jest tak i nigdy nie będzie...[/QUOTE]Dla mnie jest. I będzie. Zatem kolejna Twoja teoria upada z hukiem.

[quote name='Arwilla']Dlatego jak idę chodnikiem z psem i widzę, że ktoś z naprzeciwka czuje się niepewnie, to schodzę z drogi, a nie idę dalej, :bo ja i mój pies mamy takie same prawo iść"*.
Z tego co czytam Ty masz właśnie takie podejście...[/QUOTE]Poczytaj lepiej ;). Pisałam wyraźnie, że współpracuję - ale z dobrej woli, nie z przymusu. Na przymus reaguję aktywnym oporem :evil_lol:

[quote name='Arwilla']Kiedy człowiek stawia życie psa nad życie ludzkie, to jakim jest człowiekiem?
Prosiłaś, żeby dopowiedzieć Ci "jak to o Tobie świadczy"...
Rozbieżności między nami powodują, że moja odpowiedź brzmi "bardzo źle", a Twoja "bardzo dobrze"...:roll:

*To też kwestia kultury, ale nie o tym...[/QUOTE]Równie dobrze można się zastanawiać, jak o Tobie świadczy fakt, że stając przed wyborem ratowania pedofila, który zgwałcił i zabił dwadzieścioro dzieci, oraz psa gruzowego, który uratował dwudziestu osobom życie - przecież jasne, że ocalisz pedofila.

Zakładam, że Twoje poglądy są na tyle silnie zakorzenione, by się nie zachwiać, gdy tenże pedofil dołączy Twoje dziecko do kolekcji ofiar. Albo gdy to dziecko umrze w zawalonym budynku, bo utonął pies, który mógłby je uratować. [obu zdarzeń nie życzę, oczywiście; i to nie był mój pomysł, by rozpatrywać tego typu scenariusze]

[quote name='Arwilla']Co do mojego "chamstwa" wobec Szury:
Skoro ktoś twierdzi, że nie wie kogo by ratował: psa, czy swoje dziecko, to Twoim zdaniem powinien mieć dzieci, żeby móc się o tym przekonać?[/QUOTE]Nie mnie oceniać, czy ktokolwiek - a już tym bardziej osoba, której nie znam, więc niby jak mam wyrobić sobie zdanie? :roll: - "powinna" mieć dzieci. Tym bardziej nie Tobie, skoro wciąż pokazujesz, że lubisz się ludziom wtrącać do życia.

Fakt faktem, że nie spotkałam jeszcze człowieka [U]naprawdę[/U] dbającego o swojego zwierzaka (naprawdę, czyli mądrze, przytomnie, z miłością i rozsądkiem), który byłby złym rodzicem. W drugą stronę - jak najbardziej, to całkiem częste. Przez antropocentryzm, jak mniemam.

[quote name='Arwilla']A jak ktoś nie widzi nic złego w zabiciu psa, to rozumiem, że może sobie zabijać, byle od Twojego trzymał się z daleka, bo szanujesz odmienność jego poglądów? :-D[/QUOTE]Polecam zapytać kogoś obeznanego z językiem polskim, co też może oznaczać wyrażenie "Pół żartem, pół serio". W dużym skrócie, zanim dowiesz się więcej: to taka wypowiedź z przymrużeniem oka. Takim jak to o: ;)

Kilkakrotnie całkiem serio, w prostych słowach (więc teoretycznie można by się spodziewać, że nie będzie problemów ze zrozumieniem) napisałam, że szanuję czyjeś wybory, światopoglądy i systemy wartości tak długo, jak długo nie obejmują one zadawania krzywdy. Nawet Tobie usiłowałam to wyjaśnić:
[quote name='behemotka']Owszem, najwyraźniej mamy zupełnie inny system wartości. Szanuję i akceptuję Twój. Masz prawo do każdego, jaki sobie wymyślisz - i dopóty, [B]dopóki nikogo on nie krzywdzi[/B], nie wtrącam się i nie krytykuję.[/QUOTE]Jeśli uważasz, że zabicie psa to nie jest krzywda... Cóż, współczuję. Psu.


[quote name='stroosia83']to jest chore...[/QUOTE]O, następny głos tolerancji i kultury...

Ponieważ odpowiedziałam identycznie jak [B]omry[/B], rozumiem, że zgodnie z zasadami logiki chore i w moim przypadku. A niezbyt zdrowe to jest chyba dzielenie uczuć na lepsze i gorsze :roll:

Posted

[quote name='Balbina12']a więc i każdy ma prawo skomentować Twoje zdanie,nieprawdaż?Ma takie samo prawo jak i ty...Więc czegoś nie rozumiem...[/QUOTE]

Zdaje się, że mylisz możliwość wyboru z krzywdzącą oceną wyboru innych ludzi.

Posted

Inna sprawa jest taka, że nawet jeśli ktos będzie krzyczał "ratuj psa", to myślę, że mało kto go posłucha, bo... no właśnie, stawia człowieka nad zwierzęciem.


Aha, Balina, twoje "ratuj mnie a potem,razem uratujemy psa." jesy zupełnie nieprawdopodobne, ponieważ człowiek wyciągnięty z lodowatej wody przeważnie nie ma siły zrobić czegokolwiek, a co dopiero do tej wody wracać ;)

Posted

[quote name='behemotka']
Ale są i takie kwiatki:
A dlaczego "trzeba" nauczyć zwierzę tolerancji dla macania? Ja się jak najbardziej zgadzam, że nie może być zgody na sytuację, gdy pogłaskanie przechodzącego psa może się skończyć urwaniem ręki albo przewróceniem na ziemię. Ale niby z jakiej racji pies, któremu ktoś bez zaproszenia wpycha się z butami (tu: łapami) w przestrzeń osobistą, nie może np. zjeżyć się, warknąć, burknąć pod nosem, że nie życzy sobie takiej impertynencji?

No i już całkiem dobija, że wedle tego światopoglądu pies nie ma prawa nie tylko okazać lęku (w postaci jazgotania czy agresji - to dla mnie jasne, że przewodnik ma nad tym panować), ale nawet go odczuwać... :lying: Jak niby mam zabronić kundlowi się bać? :confused:

Otóż mój pies wybiera - pewnie nie w ramach świadomego procesu myślowego, ale wybiera - kogo lubi, a kogo się boi. I ja to szanuję. [/QUOTE]
Wydaje mi się, że autor mówiąc to trochę co innego miał na myśli. Gdy pracujemy nad psem, to najlepiej byłoby tak go ukształtować, aby był zrównoważonym psem i panował nad swoimi emocjami, nie tyle nie odczuwał ich, ale potrafił nad nimi zapanować. Ton wypowiedzi jest dość kategoryczny, ale raczej chodzi o to, że pies powinien a nie musi się tak zachowywać, dla naszej wygody i po części dla jego bezpieczeństwa. Te rady odebrałabym jako wskazówki do kształtowania i szkolenia psa a nie do ja oceniania. Przynajmniej ja to tak rozumiem.

[quote name='behemotka']Ależ nie chodzi mi wcale o to, że skoro mam prawo iść, to idę, nie patrzę dookoła i wypchajcie się wszyscy, jak macie problem ;). Z natury ze mnie całkiem ugodowy stwór. Jeżeli podczas spaceru widzę, że ktoś się patrzy z pewną obawą na psa, właściwie zawsze go przywołuję (psa, nie tego kogoś :lol:), daję do wykonania z dwie-trzy komendy i mijamy przechodnia na "równaj". Dawno zauważyłam, że ogromna większość ludzi przestaje się bać, kiedy widzą, że pies jest ułożony i zajęty raczej swoim człowiekiem niż obcym.

Grzecznie poproszona - nawet zmienię trasę. Potrafię zrozumieć, że ktoś np. ma traumę; teoretycznie to nie mój problem, ale właśnie też uważam, że warto myśleć o innych.

Ale obcesowe, roszczeniowe domaganie się ustąpienia drogi w dowolnie drobnej sprawie to już zupełnie inna bajka. W moim przypadku takie wymuszanie uległości przynosi wręcz odwrotne do zamiarów skutki. Grzecznie zapytasz? Nie ma sprawy, uśmiechnę się, ustąpię, pójdę na rękę. Butnie zażądasz i oczekujesz, bo tak? Wypchaj się sianem :diabloti:. Dla zasady, bo przymusu nie toleruję. Bo wśród rozlicznych wad mam i to, że jestem ideologiem i nie zrezygnuję ze swoich praw dla czyjegoś widzimisię. Dla kultury, dla uprzejmości - z niektórych mogę, bez problemu.

Sama powiedz: Jeżeli ktoś każe Ci się natychmiast wynosić z kundlem na drugą stronę ulicy, bo on idzie - radośnie i potulnie się zmyjesz z przepraszającym uśmiechem, bo tak nakazuje grzeczność?

Dla mnie naprawdę wiele zależy od podejścia drugiej strony.
[/QUOTE]

Ja robię dokładnie tak samo, bo naprawdę staram się tak żyć, żeby innym ze mną też było przyjemnie. Ale chamstwa nie cierpię, więc w takiej sytuacji jak opisujesz prawdopodobnie wdałabym się w grzeczną ale rzeczową dyskusję. Na szczęście nie spotkałam się z taka postawa jeszcze.

Posted

Dog193-przestań,proszę się czepiać szczegółów bo to już trochę męczące.Jak ktoś by mnie uratował,to mogłabym chociażby zadzwonić po pomoc dla mojego psa.:shake:

Posted

[quote name='Balbina12']Dog193-przestań,proszę się czepiać szczegółów bo to już trochę męczące.Jak ktoś by mnie uratował,to mogłabym chociażby zadzwonić po pomoc dla mojego psa.:shake:[/QUOTE]

No jak już teoretyzujesz, to nie opowiadaj przynajmniej bajek ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...