Gezowa Posted August 1, 2014 Posted August 1, 2014 Mój pies pilnuje zasobów (w zasadzie tylko zabawek :grins:) przed innymi psami. I tylko dlatego, że chciałam, aby to robił. Był to pies mega niepewny siebie, który nawet nie potrafił warknąć na innego psa, kiedy ten go gniótł czy podgryzał. Po prostu stał jak sierota. Wraz z budującą się pewnością siebie, postanowiłam dołożyć właśnie pilnowanie zabawek. I to też nie jest wyskakiwanie z zębami. Bardzo podoba mi się jak wysyła sygnały, wreszcie tak naprawdę mogę go "czytać". Zanim w ogóle warknie czy pokaże zęby, pokazuje cały szereg innych sygnałów i zazwyczaj kończy się tylko na "tym spojrzeniu" ;). Bardzo podoba mi się ta niepisana, psia zasada: "dorwałeś pierwszy - jest Twoje". Nie ma miejsca sytuacja, w której on leci wpieprzyć innemu psu, bo ma jego piłkę, którą jeszcze przed momentem z uwielbieniem memłał. Z niektórymi znajomymi psami jest w stanie się dzielić, wyrywają sobie z ryjków i się przeciągają, ale obcy pies nie miałby na to szans. A ja zakladam że nie podchodzi się ze swoim psem do obcego psa który wlasnie bawi się jablkiem. No to też prawda poniekąd ;) Zależy po prostu jakby pies zareagował (i Twój i jego), ale koleś nie miał prawa tego wiedzieć i zwykłą głupotą jest pchanie się pod ryj innemu psu, który "coś ma". Miałam ostatnio sytuację ze znajomym psem, z którym wybraliśmy się na spacer. Mój nie atakuje, co już pisałam. Ale była przykra sytuacja, że owy pies koniecznie chciał mu wyrwać z pyska patyk. Mój pokazuje jak może "sory koleś, ale to jest moje", co piesek zignorował i w efekcie pokazały się zęby i warkot. Tamten nie wytrzymał no i zaczęły się "żreć" :grins:. Psy są różne i mam pewność, że mój nie zaatakuje nawet jak coś ma. Po prostu pokaże, że sobie nie życzy chamskiego wyrywania i podbierania. Pytaniem jest jak zareaguje ten drugi ;) Quote
evel Posted August 1, 2014 Posted August 1, 2014 [quote name='chounapa']Yuki, zdobycz nie zdobycz.... Dla mnie logiczne jest, że jak pies jest bez smyczy i kagańca to znaczy że opiekun jest tego psa pewny. Nie wyobrażam sobie puszczenia psa bez zabezpieczenia, jeśli dopuszczam możliwość że zaatakuje innego psa jeśli ten podejdzie.[/QUOTE] Z drugiej strony - ja często puszczam swoją starszą sucz luzem. Czasem bez kagańca, czasem w nim. Jak widzę innego psa to sukę przywołuję do siebie ale niekoniecznie ją przypinam - zależnie od sytuacji. I teraz - jak ktoś do nas z psem specjalnie podłazi czy puszcza swojego to mu mówię zwykle, żeby spadał na bambus, bo moja suka się nie będzie bawić, witać ani przyjaźnić. Czy to oznacza, że zawsze powinna być na smyczy/w kagańcu? Nie sądzę. Wiecie, Raven ogólnie uwielbia wokalizować. Nie chodzi o to, że drze ryja jak mały dupelek (jak Zu :roll:), raczej dużo buczy, warczy, burczy itd. Czasem zaszczeka basem jak coś jej się nie spodoba, ale wtedy dostaje ode mnie komunikat, że ma zamknąć japę. Przy tym ma tendencję do łapania zębami wszystkiego, co znajduje się w jej zasięgu, łącznie z ludzkimi kończynami, bo tak odreagowuje emocje (teraz przynajmniej robi to delikatnie). Dodatkowo miała tendencję do bronienia różnych rzeczy, w tym znaleźnych skarbów jak patyczek czy coś tam. Pobudliwa jest jak diabli, w ciągu sekundy potrafi wskoczyć na najwyższy poziom pobudzenia, bo coś tam. Nie było dla niej czegoś takiego jak "wolniej" czy "poczekaj". Jak zjadła lateksową rękawiczkę i przez dwa dni miała mega sraczkę to musiałam jej na siłę aplikować dopaszczowo leki i tak, miałam podziabane ręce, bo kłapała ryjem na wszystkie strony. Ale nie twierdzę, że ona tak ma, bo to taki temperament czy coś tam. Odrabiam lekcje. Pies przestał bronić zasobów i spinać dupę, jak ma cokolwiek do jedzenia, przestał się zachowywać jak burak przy patyczkach na dworze, przestał maksymalnie zaciskać szczęki na moich dłoniach, bo akurat się podnieciła czymś tam i nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić, potrafi poczekać na różne rzeczy, aż jej nie pozwolę - np. wyjść z pomieszczenia czy czegoś zjeść. Ale nic się samo nie zrobiło i nie zrobi. Quote
chounapa Posted August 1, 2014 Posted August 1, 2014 [quote name='evel']Z drugiej strony - ja często puszczam swoją starszą sucz luzem. Czasem bez kagańca, czasem w nim. Jak widzę innego psa to sukę przywołuję do siebie ale niekoniecznie ją przypinam - zależnie od sytuacji. I teraz - jak ktoś do nas z psem specjalnie podłazi czy puszcza swojego to mu mówię zwykle, żeby spadał na bambus, bo moja suka się nie będzie bawić, witać ani przyjaźnić. Czy to oznacza, że zawsze powinna być na smyczy/w kagańcu? Nie sądzę. [/QUOTE] Nie, przywołujesz psa i kontrolujesz co robi. Pies zabezpieczony w sposób który uważasz za wystarczający, wiesz że nie zaatakuje. Ja nie twierdzę że właściciel tamtego psiaka zrobił dobrze podchodząc bez pytania, ale uważam że jeśli jest ryzyko ataku, pies powinien być zabezpieczony, bo nie zawsze da się w czas powiedzieć komuś "nie podchodź". Quote
Beatrx Posted August 1, 2014 Posted August 1, 2014 Moj tez bedzie bronil czegokolwiek przed innymi psami, dlatego nie rzucam mu niczego jesli wiem, ze w poblizu moze byc jakis nieupilnowany pies. A jakbym widziala, ze zza horyzontu nagle wyskoczyl dziadek i ze swym pekinem na smyczy pedza w strone mojego psa to bym go po prosu odwolala, a nie czekala na rozwoj wupadkow. a jak rott po pracujacch rodzicach (no chyba, ze ta praca to wiszenie na rekawku godzine w tygodniu) atakuje wlasciciela to tym bardziej jest to straszne i znaczy tyle, ze wlasciciel skopal wychowanie swojego psa od podstaw. I nie ma znaczenia, ile ten pies komend umie, skoro swojego czlowieka gryzie. Quote
maxishine. Posted August 1, 2014 Posted August 1, 2014 [quote name='Gezowa']Mój pies pilnuje zasobów (w zasadzie tylko zabawek :grins:) przed innymi psami. I tylko dlatego, że chciałam, aby to robił. Był to pies mega niepewny siebie, który nawet nie potrafił warknąć na innego psa, kiedy ten go gniótł czy podgryzał. Po prostu stał jak sierota. Wraz z budującą się pewnością siebie, postanowiłam dołożyć właśnie pilnowanie zabawek. I to też nie jest wyskakiwanie z zębami. Bardzo podoba mi się jak wysyła sygnały, wreszcie tak naprawdę mogę go "czytać". Zanim w ogóle warknie czy pokaże zęby, pokazuje cały szereg innych sygnałów i zazwyczaj kończy się tylko na "tym spojrzeniu" ;). Bardzo podoba mi się ta niepisana, psia zasada: "dorwałeś pierwszy - jest Twoje". Nie ma miejsca sytuacja, w której on leci wpieprzyć innemu psu, bo ma jego piłkę, którą jeszcze przed momentem z uwielbieniem memłał. Z niektórymi znajomymi psami jest w stanie się dzielić, wyrywają sobie z ryjków i się przeciągają, ale obcy pies nie miałby na to szans. No to też prawda poniekąd ;) Zależy po prostu jakby pies zareagował (i Twój i jego), ale koleś nie miał prawa tego wiedzieć i zwykłą głupotą jest pchanie się pod ryj innemu psu, który "coś ma". Miałam ostatnio sytuację ze znajomym psem, z którym wybraliśmy się na spacer. Mój nie atakuje, co już pisałam. Ale była przykra sytuacja, że owy pies koniecznie chciał mu wyrwać z pyska patyk. Mój pokazuje jak może "sory koleś, ale to jest moje", co piesek zignorował i w efekcie pokazały się zęby i warkot. Tamten nie wytrzymał no i zaczęły się "żreć" :grins:. Psy są różne i mam pewność, że mój nie zaatakuje nawet jak coś ma. Po prostu pokaże, że sobie nie życzy chamskiego wyrywania i podbierania. Pytaniem jest jak zareaguje ten drugi ;)[/QUOTE] Figa jest jak twój Ejden odnośnie zabawek/jabłek. Robi to samo, pilnuje je i nie pozwala aby inny pies wziął ;) Koleś nie wiedział więc powiedziałam do niego. :) Quote
motyleqq Posted August 1, 2014 Posted August 1, 2014 [quote name='asiak_kasia']Motyl, ale pomiędzy ciucianiem, a waleniem w ryj jest caaaałe mnóstwo innych możliwości, które można wykorzystać. Dla mnie walnięcie psa w ryj nie jest powodem do dumy. Natomiast z moimi psami tak czasami trzeba. Ja osobiście nie wyobrażam sobie pracować 4 lata nad tym, żebym mogła podejść do kanapy, na której pies leży. A ZNAM takie przypadki. [/QUOTE] no widocznie wśród wszystkich psów które się u mnie pojawiły przez ostatnie pół roku nie trafił się taki, któremu trzeba by dać w ryj. a suka którą mam teraz rzucała się na Piotra i dwa razy próbowała go złapać, ale był szybszy :eviltong: wczoraj po raz pierwszy wyszli sami na spacer... jestem z nas wszystkich dumna :evil_lol: też nie wyobrażam sobie przez 4 lata nie móc podejść do kanapy. ale patrząc na tą moją dzikuskę mam podstawy sądzić, że taka osoba może nie musi walić psa, tylko po prostu robi coś źle ;) Sonia jest u nas 2-3 miesiące i było bardzo nieprzyjemnie dla mojego TŻ nie móc się poruszać normalnie po domu. na szczęście nie stracił cierpliwości i opłacało się. ale każdy robi jak uważa za słuszne i skuteczne :) Quote
omry Posted August 1, 2014 Posted August 1, 2014 [quote name='Dardamell']Omry, zanim odpowiesz to zastanów się czy faktycznie odpowiadasz na to, co ktoś napisał, czy na to co inni Ci "wmówili", że on napisał. Ja nie znalazłam fragmentu, w którym napisałam, że pilnowanie zasobów wynika z tego, że pies jest takiej rasy a nie innej. Ale napisałam, że z powodu pewnych predyspozycji rasowych oraz osobniczych i nie możności wyjścia bez poważnych obrażeń z konfrontacji z psem takiej wielkości wolę używać innych metod. Zanim zaczęłaś mi imputować pewne rzeczy mogłaś zwyczajnie zapytać "a co robisz gdy pies..." i ja bym Ci wtedy odpowiedziała jak sobie poradziłam z takim problemem. Bo naprawdę są inne metody niż te, które tu są omawiane. P.S. Iwan nie jest jedynym na świecie psem walniętym w czerep. Ja natomiast wolę określenie "zaburzony psychicznie" lub jak to jest przyjęte w moim otoczeniu "Cujo" (kto lubi Kinga ten rozumie).[/QUOTE] Od samego początku piszesz, że bronienie zasobów nie jest niczym złym. Z nóg zwaliło mnie też, że pies ma prawo być agresywny w stosunku do właściciela, bo równość, miłość, tolerancja :diabloti: Wiesz co, dla mnie to jest całkowicie normalne, że to ja ustalam zasady i to ja przywołuję psa do porządku, a nie on mnie. Tu jest chyba ta różnica między nami. Quote
Dardamell Posted August 1, 2014 Posted August 1, 2014 Aha, to fajnie wiedzieć, że napisałam "bronienie zasobów nie jest niczym złym" oraz "że pies ma prawo być agresywny w stosunku do właściciela, bo równość, miłość, tolerancja". Bo ja myślałam, że napisałam coś innego. Ale dobrze, że są takie osoby jak Wy, które mi powiedzą co myślę na dany temat, bo sama w sobie bym się zagubiła. W tym momencie EOT z mojej strony, bo to nawet nie jest rozmowa. Rozmowa polega bowiem na słuchaniu drugiej osoby i rozumieniu co ona mówi oraz odnoszeniu się do tego co powiedziała/napisała a nie na nadinterpretacji jej wypowiedzi i przekształcania jej w taki sposób, aby nie przyznać sie do tego, że czegoś się nie zrozumiało i uważać, że wygrało się potyczkę z uwagi na zakrzyczenie drugiej strony i wmawianie jej różnych rzeczy. Ale cóż tacy w końcu są użytkownicy dogomanii. Quote
zmierzchnica Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 Kochani, mam problem. Powiedzcie mi, czy są jakieś przepisy regulujące używanie odstraszaczy na psy? Moja znajoma ma dwa psy, kupili dom i wszystko było pięknie... Do czasu, gdy sąsiedzi postawili odstraszacz. Psy dostają szału, gryzą się, nie chcą wychodzić :( Od początku były brane na noc do domu, nie szczekały non stop. Sąsiedzi to pieniacze, wcześniej mieli nieuzasadnione pretensje o drzewo. Nie wierzę, że zgodne z prawem jest używanie tego ustrojstwa tak, by zahaczało poza posesję właściciela. Ale jak zebrać dowody? Myślicie, że policja w ogóle to uwzględni? To mała wioskowa miejscowość, nie ma straży miejskiej :shake: Pisałam też tutaj: http://www.dogomania.pl/forum/threads/254704-S%C4%85siad-postawi%C5%82-u-siebie-odstraszacz-i-psy-dostaj%C4%85-sza%C5%82u-co-robi%C4%87 , ale na "Chamstwie..." jest więcej ludzi i wierzę, że pomożecie. PS. Szukałam w internecie przepisów i tylko znalazłam fora, gdzie ludzie radzą sobie, jak uciszyć "na chwilę" lub "na zawsze" psa sąsiada... Przerażające :roll: Quote
Kyu Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 Jeny nie wiedziałam, że istnieje coś takiego ;/ Wygooglałam, to to na ultradźwięki? Co ja bym zrobiła? Zwyczajnie zadzwoniłabym na policję. To podchodzi pod znęcanie się, to g. nie ma prawa działać na mojej działce, dodałabym jeszcze, że moje Championy nie mogą odpowiednio odpocząć przed kolejną wystawą i jeśli stracę grubą kasę ( tak, przeciętny zjadacz chleba myśli, że tam wygrywa się kasę) dodatkowo zainwestowaną w psy, pielęgnacje, żywienie, pitu, pitu to wyjadę z pozwem. I tyle :) Swoją drogą psiaki musiały być chyba uciążliwe jeśli ktoś montuje coś takiego, chyba, że czysto po złości... Quote
Gezowa Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 Niektórym przeszkadza sama obecność psa... Sąsiadka mojej koleżanki ciągle robiła jej afery, że pies wyje. Do czasu aż psa wzięła ze sobą i po powrocie do domu znowu usłyszała: "jak ten pies jeszcze raz będzie tak wył to zadzwonię na policję!" :grins: Pies, którego nie było w domu - wył :grins: Quote
Talia Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 [quote name='Gezowa']Niektórym przeszkadza sama obecność psa... Sąsiadka mojej koleżanki ciągle robiła jej afery, że pies wyje. Do czasu aż psa wzięła ze sobą i po powrocie do domu znowu usłyszała: "jak ten pies jeszcze raz będzie tak wył to zadzwonię na policję!" :grins: Pies, którego nie było w domu - wył :grins:[/QUOTE] Pies widmo! :crazyeye: Ja bym od razu zagadała jakiegoś prawnika po znajomości. Nie sądzę żeby takie coś mogło działać. I oczywiście policja na zaraz. Quote
Brezyl Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 Rozpocząć należy od znalezienia kogoś, kto zmierzy na jakiej częstotliwości to działa i na jaka odległość i wystawi oficjalne zaświadczenie. Plus nagranie na wideo jak zachowują się psy, poddane temu świństwu. Podwjrzewam, ze kupili nadajnik, który działa na znacznie większej powierzchni niż ich teren. Obawiam się, że skończy się to na normalnej sprawie cywilnej, chyba że jakiś specjalista orzeknie, że fale te mogą mieć wpływ na zdrowie człowieka. [quote name='Talia'] I oczywiście policja na zaraz.[/QUOTE] Taaa, chciałabym zobaczyć, jak policjant przyjmuje takie zgłoszenie. Quote
spike1975 Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 zawsze uważałem większość wypowiedzi w tym temacie jako klasyczne "pretensje do garbatego że ma proste dzieci". a to że ktoś skomentował czyjegoś psa. a to że jakiś inny podbiegł. jednym słowem pierdoły kompletne. a dzisiaj się tak wkurzyłem że aż sam muszę napisać. ja jestem bardzo zadowolony z ludzi tam gdzie wyprowadzam psy. psiaki są w porządku, umieją się zachować, jak z jakimś są problemy to jest trzymany na uwięzi czy w kagańcu i jest OK. poza jednym...... jest sobie starsza pani, drobnej budowy która ma młodego, ok. 2 letniego, potężnego psa podobnego do owczarka niemieckiego może zmieszanego z rottweilerem, ze 45 kg jak nic. pies jest wielki, ona nad nim kompletnie nie panuje a on robi sobie co chce. nie gryzie i nie atakuje innych psów ale nęka je ciągle chcąc się "bawić", ściga biegaczy i rowerzystów itd. te jego zabawy to zwyczajne dręczenie. na ogół to jakoś tolerowałem bo gdy psów było więcej to ta jego nachalność rozkładała się na kilka i nie była tak dokuczliwa. ale dzisiaj były tylko 3: mój, jeden inny no i KUBA. mój z tym drugim zaczęły się bawić a oczywiście kuba chcąc też się bawić zaczął ujadać im nad głową bo to są właśnie jego zabawy - dokuczać innym aż zaczną uciekać i wtedy je gonić. mój pies się w końcu zdenerwował, zaczął się odszczekiwać i fajnie zapowiadający się spacer skończył sie bardzo niefajnie bo musiałem go zabrać i iść do domu. ona wprawdzie widzi pewien problem ze swoim psem ale raz że nie potrafi nic z tym zrobić a dwa że uważa że "on się tylko bawi" i skoro nie gryzie to jest OK, ten pies ją po prostu przerasta. i teraz nie wiem co ja mam zrobić. nie przestanę przecież chodzić do parku i nie odbiorę swojemu psu okazji do zabaw z innymi przez durnego kubę. trochę jestem w kropce. Quote
Brezyl Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 [quote name='spike1975'] ona wprawdzie widzi pewien problem ze swoim psem ale raz że nie potrafi nic z tym zrobić a dwa że uważa że "on się tylko bawi" i skoro nie gryzie to jest OK, ten pies ją po prostu przerasta. i teraz nie wiem co ja mam zrobić. nie przestanę przecież chodzić do parku i nie odbiorę swojemu psu okazji do zabaw z innymi przez durnego kubę. trochę jestem w kropce.[/QUOTE] Zapytaj ją w jakich godzinach korzysta z parku, bo nie chcesz narażać swojego psa na takie "zabawy". Podrzuć info o jakis szkoleniach w pobliżu (gonienie biegaczy i rowerzystów). Trudno coś oceniać z samego opisu, ale rzeczywiscie są psy bardzo nachalne, które nie pozwalają innym się bawić i ciągle wkraczają, rozwalając całą interakcję między innymi psami. Quote
spike1975 Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 no właśnie problem jest taki że w sobotę/niedzielę to ok 9 schodzi się do parku dużo psów. i kuba wtedy też. na szkoleniu pani była i nic to nie pomogło podobno i się po prostu poddała. nie wiem gdzie ona z nim była na tym szkoleniu bo pies ani siad ani nic nie potrafi. a poza tym szkolenia są drogie i pewnie drugi raz się nie wybierze skoro raz była, zapłaciła i efektów zero. moim zdaniem ten pies był źle socjalizowany od malucha. był socjalizowany na zasadzie "psy sobie ustalą hierarchię" (nie wiem tego tylko się domyślam że tak mogło być) a ponieważ zawsze był jednym z większych psów to nauczył się że dręczenie innych i gonienie ich jak uciekają to fajna zabawa i teraz to kontynuuje. ja widzę tylko jeden sposób. jak kuba zacznie ujadać to sam go będę brał na smycz i będzie przy mnie siedział aż się nie uspokoi. jak to się pani nie spodoba do trudno, jak już mówiłem - jest starsza i drobna więc dostanie informację że ja nie pozwolę dręczyć swojego psa i tyle więc albo ona go uspokoi albo ja. ona nie jest chamska, ja do niej nic nie mam, ona jest po prostu wobec niego bezradna i jakoś to próbuje racjonalizować że on "nic takiego nie robi". Quote
Beatrx Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 A jak kubunio zechce jakiegos pieseczka jednak zezrec to bedzie na Ciebie, bo Ty psa na smyczy miales. Jak jestescie w grupie i kazdy z tej grupy na widok kubunia zapnie psa na smycz i poprosi pania o zabrania psa to przeciez nie bedzie stala kolo was jak kolek ze szczekajacym psem i nie bedzie tlumaczenia o zabawie, bo zadne psy nie beda sie bawily. Quote
spike1975 Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 (edited) nieee, to tak nie zadziała. ja nie mogę oczekiwać powstania jakiegoś "frontu antykubusiowego". ludzie się niezbyt przejmują tym że ich pies ucieka przed kubą w krzaki albo że on je zmusza do przerwania zabawy i uciekania z odgryzaniem się. to są wszystko duże psy, choć faktem jest że kuba jest największy. nawet jak się z tego powodu robi awantura i w końcu muszą swoje psy odciągać to i tak nie rozumieją że sprawcą tej awantury jest kuba. bo to inne psy, przestraszone przez niego, pokazują w końcu zęby. a poza tym skoro przychodzą do parku puścić psy luzem to nie namówię ich zeby prowadzili je na smyczy dlatego ze kuba przyszedł. on nie jest niebezpieczny, narpawdę nie gryzie, nikogo nie ugryzł i często dzieje się tak że zaczyna jakiegoś ścigać, inny się do "pościgu" przyłącza i kończy się tak że skaczą do siebie z zębami dwa inne psy a kubuś niewinny stoi obok i tylko szczeka. on wywoluje awantury i wprowadza atmosferę zagrożenia bo jest duży i napastliwy ale sam nie gryzie i nie atakuje sensu stricte. ja się nie boję że on pogryzie mojego psa tylko wkurza mnie to że mój pies zamiast w parku bawić się z innymi i wesoło sobie biegać musi się od takiego kuby opędzać i się denerwuje. a ja chcę mieć spokojnego, przyjacielskiego psa. gdybym chciał mieć "ostrego" to "zabawy" z kubą były by idealne. edit: i leży teraz ta moje biedna sierota kompletnie wypompowana bo najpierw się nabiegał z takim fajnym wyżłem weimarskim a potem ten cholerny kuba mu dał w kość. Edited August 2, 2014 by spike1975 Quote
zmierzchnica Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 [quote name='Kyu']Jeny nie wiedziałam, że istnieje coś takiego ;/ Wygooglałam, to to na ultradźwięki? Co ja bym zrobiła? Zwyczajnie zadzwoniłabym na policję. To podchodzi pod znęcanie się, to g. nie ma prawa działać na mojej działce, dodałabym jeszcze, że moje Championy nie mogą odpowiednio odpocząć przed kolejną wystawą i jeśli stracę grubą kasę ( tak, przeciętny zjadacz chleba myśli, że tam wygrywa się kasę) dodatkowo zainwestowaną w psy, pielęgnacje, żywienie, pitu, pitu to wyjadę z pozwem. I tyle :) Swoją drogą psiaki musiały być chyba uciążliwe jeśli ktoś montuje coś takiego, chyba, że czysto po złości... Ja się obawiam, że policja nic nie wskóra. Nie ma dowodów, nie ma nawet odstraszacza widocznego - sąsiedzi powiedzą, że to nieprawda. Jedyna droga to chyba to, co powiedziała Brezyl. Trzeba jakoś udowodnić jego działanie. Może wtedy faktycznie policja - i trzeba trafić w zaprzyjaźnionego policjanta lub przyjaznego dzielnicowego - w ogóle raczy zająć się sprawą. Ja bym osobiście poprosiła policjanta, aby poszedł do sąsiada ze mną, dowodami i z wydrukiem z Kodeksu Cywilnego, i poinformował ich, że ich działanie jest łamaniem prawa. Na razie nieoficjalnie, po prostu na zasadzie ostrzeżenia. Potem bym założyła sprawę w sądzie, jeśli sytuacja się nie zmieni. Choć z opowieści raczej bym przypuszczała, że ci ludzie zabraliby odstraszacz... I otruli psy. W każdym razie na pewno nie zostawiłabym tego tak sobie i to samo przekazałam znajomej, co tu napisałam. Kochana Kyu, mało znasz ludzi chyba.. Naprawdę pies nie musi przeszkadzać, żeby sąsiedzi zrobili Ci piekło na ziemi :-( Moi czasem próbują, ale się nie daję i też nie mają okazji, żeby moje psy i mnie o coś oskarżać - nie są nigdy same na podwórku, wychodzą na smyczy, zbieram po nich. Ale myślę, że gdyby tylko mogli... Przecież jak ich mijam to słyszę, co mówią za plecami. Ja w ogóle mam 4 psy, mieszkam jako wyjątek w środowisku, gdzie wszyscy są byłymi pracownikami jednego zakładu. Gdyby mieli na mnie haka, to by go użyli :p Już nam problemy robili, kiedy weszła nowa ustawa o śmieciach. A jak się uśmiechają i ładnie odpowiadają "dzień dobry", bo nie wiedzą, że my wiemy :evil_lol: spike1975 - sytuacja nie jest zabawna. Kuba ma koło 2 lat, jak piszesz. Za najdalej rok dojrzeje płciowo i te jego agresywne zabawy zmienią się po prostu w bójki i zwyczajne ataki na inne psy. A że już się nauczył, że może sobie pozwolić na bezkarne wprowadzanie rygoru, zrobi się naprawdę niebezpiecznie. Szkoda by było, żeby Twój pies był pierwszą ofiarą "rozbrykanego" Kuby. Moim zdaniem trzeba z tą panią bezwzględnie porozmawiać. Nie znam jej, nie wiem jaka jest - może powiedz, że słyszałeś, że wiele osób się skarży i że "ktoś, ale nie wiesz kto" chciał nawet zgłosić jej psa do straży miejskiej/na policję? Albo stosuj metodę zdartej płyty i za każdym razem jak widzisz tego psa, mów pani, że ma go zapiąć bezwzględnie i nie wdawaj się w dyskusje? Trudno orzec, co podziała. Ale ja na Twoim miejscu nie bagatelizowałabym tej sprawy, bo ten pies z opisu wcale nie wydaje się chętny do zabawy, a raczej sprawdza swoje siły. Aż któryś pies mu się postawi, on poczuje w sobie samca i poleje się krew... Quote
isabelle301 Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 Święte słowa Zmierzchnico... Widziałam już kiedyś takie własnie "dojrzewanie" psa. Był to DON... piękny, młody DON... zachowywał się wypisz wymaluj jak Kubuś... ludzie nawet mieli siłę... próbowali panowac - w ich mniemaniu panowali. Nawet był szkoleniowiec i on ponoć stwierdził, ze nie ma powodu do obaw. Po paru mcach od owego stwierdzenia państwo coraz rzadziej mogli pójść z pieseczkiem gdziekolwiek. Bo natychmiast lała się krew. Pieseczek zaczął polowac na psy. Do naszego parku od lat nie wchodzą... ale to raczej efekt powszechnego ostracyzmu który ich spotkał ze strony psiarzy. Skad inąd wiem, ze tamten pieseczek parę psów mocno poturbował. Potem został sam mocno poturbowany i skończył na pejczu w kagańcu na sanitarnych spacerach na trawniku pod domem. Quote
Kyu Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 [quote name='zmierzchnica']Ja się obawiam, że policja nic nie wskóra. Nie ma dowodów, nie ma nawet odstraszacza widocznego - sąsiedzi powiedzą, że to nieprawda. Jedyna droga to chyba to, co powiedziała Brezyl. Trzeba jakoś udowodnić jego działanie. Może wtedy faktycznie policja - i trzeba trafić w zaprzyjaźnionego policjanta lub przyjaznego dzielnicowego - w ogóle raczy zająć się sprawą. Ja bym osobiście poprosiła policjanta, aby poszedł do sąsiada ze mną, dowodami i z wydrukiem z Kodeksu Cywilnego, i poinformował ich, że ich działanie jest łamaniem prawa. Na razie nieoficjalnie, po prostu na zasadzie ostrzeżenia. Potem bym założyła sprawę w sądzie, jeśli sytuacja się nie zmieni. Choć z opowieści raczej bym przypuszczała, że ci ludzie zabraliby odstraszacz... I otruli psy. W każdym razie na pewno nie zostawiłabym tego tak sobie i to samo przekazałam znajomej, co tu napisałam. Kochana Kyu, mało znasz ludzi chyba.. Naprawdę pies nie musi przeszkadzać, żeby sąsiedzi zrobili Ci piekło na ziemi :-( Moi czasem próbują, ale się nie daję i też nie mają okazji, żeby moje psy i mnie o coś oskarżać - nie są nigdy same na podwórku, wychodzą na smyczy, zbieram po nich. Ale myślę, że gdyby tylko mogli... Przecież jak ich mijam to słyszę, co mówią za plecami. Ja w ogóle mam 4 psy, mieszkam jako wyjątek w środowisku, gdzie wszyscy są byłymi pracownikami jednego zakładu. Gdyby mieli na mnie haka, to by go użyli :p Już nam problemy robili, kiedy weszła nowa ustawa o śmieciach. A jak się uśmiechają i ładnie odpowiadają "dzień dobry", bo nie wiedzą, że my wiemy :evil_lol: spike1975 - sytuacja nie jest zabawna. Kuba ma koło 2 lat, jak piszesz. Za najdalej rok dojrzeje płciowo i te jego agresywne zabawy zmienią się po prostu w bójki i zwyczajne ataki na inne psy. A że już się nauczył, że może sobie pozwolić na bezkarne wprowadzanie rygoru, zrobi się naprawdę niebezpiecznie. Szkoda by było, żeby Twój pies był pierwszą ofiarą "rozbrykanego" Kuby. Moim zdaniem trzeba z tą panią bezwzględnie porozmawiać. Nie znam jej, nie wiem jaka jest - może powiedz, że słyszałeś, że wiele osób się skarży i że "ktoś, ale nie wiesz kto" chciał nawet zgłosić jej psa do straży miejskiej/na policję? Albo stosuj metodę zdartej płyty i za każdym razem jak widzisz tego psa, mów pani, że ma go zapiąć bezwzględnie i nie wdawaj się w dyskusje? Trudno orzec, co podziała. Ale ja na Twoim miejscu nie bagatelizowałabym tej sprawy, bo ten pies z opisu wcale nie wydaje się chętny do zabawy, a raczej sprawdza swoje siły. Aż któryś pies mu się postawi, on poczuje w sobie samca i poleje się krew... Swoją drogą psiaki musiały być chyba uciążliwe jeśli ktoś montuje coś takiego opcia a , chyba, że czysto po złości... opcja b ;) nie do końca się zrozumiałyśmy ;) Z drugiej strony sama przyznasz, że posiadacze psów czasem sądzą, że nontoperowe szczekanie pieska w dzień jest ok, jak w nocy jest cicho. Ale rozumiem, że istnieje typ " nie mam swojego życia, inni mają, czas im coś zepsuć" albo "nic mi nie pasuje, wszystko źle, więc innych też trzeba powk..", bo posiadam takowego sąsiada na parterze, na szczęście w mieście bywam jak muszę ;) Rzeczywiście masz rację, że mogą się nie przyznać do posiadania odstraszacza, tego nie wzięłam pod uwagę. (Uznałam, że to już zostało ustalone) Zatem może lekka prowokacja, że znajomi ustrojstwo widzieli? Wlazłam trochę na fora, gdzie wypowiadają się ludzie, którzy owego narzędzia używają, piszą, że psy się przyzwyczajają. Może przeczekać i nie dać satysfakcji sąsiadom? Nie wiem co zrobiłabym w takiej sytuacji, chyba pod osłoną nocy zniwelowałabym narzędzie zbrodni... Bo rzeczywiście nie mając dowodu na to że odstraszacz znajduje się na ich działce ciężko będzie coś zdziałać... Quote
zmierzchnica Posted August 2, 2014 Posted August 2, 2014 [quote name='Kyu']Swoją drogą psiaki musiały być chyba uciążliwe jeśli ktoś montuje coś takiego opcia a , chyba, że czysto po złości... opcja b ;) nie do końca się zrozumiałyśmy ;) Z drugiej strony sama przyznasz, że posiadacze psów czasem sądzą, że nontoperowe szczekanie pieska w dzień jest ok, jak w nocy jest cicho. Ale rozumiem, że istnieje typ " nie mam swojego życia, inni mają, czas im coś zepsuć" albo "nic mi nie pasuje, wszystko źle, więc innych też trzeba powk..", bo posiadam takowego sąsiada na parterze, na szczęście w mieście bywam jak muszę ;) Rzeczywiście masz rację, że mogą się nie przyznać do posiadania odstraszacza, tego nie wzięłam pod uwagę. (Uznałam, że to już zostało ustalone) Zatem może lekka prowokacja, że znajomi ustrojstwo widzieli? Wlazłam trochę na fora, gdzie wypowiadają się ludzie, którzy owego narzędzia używają, piszą, że psy się przyzwyczajają. Może przeczekać i nie dać satysfakcji sąsiadom? Nie wiem co zrobiłabym w takiej sytuacji, chyba pod osłoną nocy zniwelowałabym narzędzie zbrodni... Bo rzeczywiście nie mając dowodu na to że odstraszacz znajduje się na ich działce ciężko będzie coś zdziałać... Jasne, wiem, że ludzie olewają to, że ich psy non stop ujadają na podwórku i wkurzają wszystkich wokół. Ale tego też nie załatwia się poprzez postawienie odstraszacza - tylko przez rozmowę z sąsiadem-właścicielem psa, ew. poprzez policję czy dzielnicowego. Nie wiem, czy przeczekanie coś da, skoro psy boją się wyjść do ogrodu, załatwiają się na tarasie, a na dźwięk odstraszacza gryzą się do krwi :roll: Mi by chyba serce pękło zanim psy by się "oswoiły" :shake: To są pieniacze, jak pisałam - jak tylko znajoma się wprowadziła to zażądali, żeby ścięła spore drzewo, bo im sypie liście do ogrodu. Jakoś póki ona tam nie mieszkała to drzewo rosło i jakoś było.. Może przed nią mieszkał w tym domu jeszcze większy pieniacz, a teraz się wyżywają :diabloti: isabelle301 - też właśnie znam kilka takich pieseczków, których zachowanie od początku wskazywało, że będą z nimi problemy. No i były, jeden (labrador) dorwał mojego psa :roll: Na początku miał takie zabawy nachalne, był bardzo natarczywy, potem prowokował bójki, potem się rzucał na psy... Takie zachowanie się rozwija. Szczególnie, że tutaj to jest jakiś ON z rottem, który nie ma zajęcia psychicznego, żadnej pracy, więc sobie sam takową pracę znajdzie... Eliminację nielubianych psów ze "swojego" terenu :shake: Quote
maxishine. Posted August 3, 2014 Posted August 3, 2014 [quote name='Gezowa']Niektórym przeszkadza sama obecność psa... Sąsiadka mojej koleżanki ciągle robiła jej afery, że pies wyje. Do czasu aż psa wzięła ze sobą i po powrocie do domu znowu usłyszała: "jak ten pies jeszcze raz będzie tak wył to zadzwonię na policję!" :grins: Pies, którego nie było w domu - wył :grins:[/QUOTE] Miiałam to samo z sąsiadem. Jedziemy na weekend z psami do rodziny, psów nie ma w domu i wracamy w ten sam dzień. A następnego dnia sąsiad odwiedza nas i mówi że psy szczekały cały dzień i że jak coś z tym nie zrobimy to on zadzwoni na policję. :grins: Psy których w domu nie było szczekały :mdleje: :grin: Quote
Paulina94 Posted August 3, 2014 Posted August 3, 2014 [quote name='Yuki_']Miiałam to samo z sąsiadem. Jedziemy na weekend z psami do rodziny, psów nie ma w domu i wracamy w ten sam dzień. A następnego dnia sąsiad odwiedza nas i mówi że psy szczekały cały dzień i że jak coś z tym nie zrobimy to on zadzwoni na policję. :grins: Psy których w domu nie było szczekały :mdleje: :grin:[/QUOTE]Hahaha, no widzisz jakie masz zdolne psy :evil_lol: Nie ma ich a szczekają :evil_lol: Quote
maxishine. Posted August 3, 2014 Posted August 3, 2014 [quote name='Paulina94']Hahaha, no widzisz jakie masz zdolne psy :evil_lol: Nie ma ich a szczekają :evil_lol:[/QUOTE] To nie jedyne ich umiejętności :diabloti: Kiedyś przylazł i darł się że nasze psy nasrały mu na balkon (mieszkamy nad nim). :evil_lol: :evil_lol: Z tym że nie mogły tego zrobić ponieważ: a) nie przecisną się przez kraty b)pod naszym balkonem jest taki daszek więc.... c) nasz psy nie srają w biały dzień na balkonie, tylko nad ranem nie jest wcześnie a im chce się koopę, albo późnym wieczorem zdarza im się. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.