Evelason Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 Ja tak czytam i z podziwu wyjsc nie moge co sie tutaj wyprawia :-o. Aby sie nie rozpisywac zbytnio posluze sie kilkoma cytatami; "Nie bierz uwielbienia swojego psa za ostateczny dowód na to, że jesteś super." - Ann Anders "Najważniejsze, to pełna świadomość wad i niedostatków własnych psów. Nikt, kto przekonany jest, że jego pies jest absolutnie doskonały, nie dochowa się niczego..."- A.M. Redliccy "Psy są lepsze od ludzi, bo wiedzą, ale nie mówią." – Emily Dickinson "Być zawsze człowiekiem to psi obowiązek." - J.Roś Quote
Beatrx Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 [quote name='Amber'] Mój pies nie kiedyś sobie rozciął łapę, tylko miał je rozcinane średnio raz na miesiąc, jak leci krew z takiej rany wiem zatem doskonale no i też jakoś żyje ży ;)[/QUOTE] I nie pomyslalas o Miane trasy spacerowej, skoro co miesiac u weta na zakladanie 10cm szwu chodziliscie? Bo jakos nie chce mi sie wierzyc, ze absolutnie wszedzie sa u was potluczone szkla porozrzucane. Quote
Amber Posted July 30, 2014 Posted July 30, 2014 W końcu kupiłam mu buty Ruffweara ;) Niestety nad Wisłą jest bajzel okropny, łapy najczęściej sobie rozcinał w wodzie, albo biegając jak głupi po krzakach. Teraz już też nie chodzę tam tak często, bo oprócz szkła jest też coraz więcej dzików. Na początku jak go miałam nie miałam też samochodu, więc byłam niejako na tę Wisłę skazana, bo u mnie w najbliższej okolicy nie ma lepszego terenu spacerowego. Teraz wolę wsadzić go w samochód i pojechać kawałek do lasu. Quote
Fauka Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='Dardamell']Dla mnie normalne jest, że broni zasobów. A jak bierze coś co może powodować, chociażby lekkie nieprzyjemności zdrowotne, to również normalne jest dla mnie, że podchodzę, zabieram i odchodzę. Po czym dalej "pierdziele" się z problemem aż przychodzi kolejna rzecz, którą zabrać trzeba to zabieram, a potem się znów przy innych rzeczach "pierdzielę". I jaki to problem?[/QUOTE] To broni w końcu czy nie? Moja młoda suka dostała za bronienie parę razy po ryju, za spokojne jedzenie dostała gratisy i żre bez problemu w towarzystwie mojego drugiego psa. Tu nie ma miejsca na sentymenty. Zanim osiągnie 20kg wagi będzie po problemie a ja nie będę się obawiała, że psy mi się złapią. [quote name='Dardamell']Mnie zwyczajnie bardzo dziwi, jak ktoś może nie rozumieć, że psy są różne. Mają różne charaktery, różne temperamenty, różne progi pobudzenia, etc. Nie rozumiem też takiej wszędzie obecnej hipokryzji - ja mam prawo się wkurzyć i powiedzieć komuś coś nie miłego ale psu tę możliwość odbieram. Ja mam prawo złapać psa za fraki i siłą coś na nim wymusić, ale on w stosunku do mnie nie ma prawa zachować się agresywnie. Wielu uważa, że ludzie to najmądrzejszy i najinteligentniejszy gatunek a psy to takie tam mało myślące zwierzęta, i nam tym hiper mega wolno ale tym "po prostu psom" już nie. Nie rozumiem też dlaczego miałabym wchodzić w konfrontacje z psem, jeżeli nie ma ku temu ważnych powodów odnośnie bezpieczeństwa czy to psa czy otoczenia. Zupełnie nie jestem w stanie tego pojąć. I to wszystko co powyżej twierdzi osoba, która uważa się za najbardziej zajebiaszczego znawcę psiej natury.[/QUOTE] Pies jak dziecko, a dziecko jak wychowujesz? Masz prawo je opieprzyć ale dzieciak nie ma prawa opieprzyć ciebie. Sorry ale jak strzelisz psu w pysk albo złapieś go za fraki to nic strasznego mu się nie stanie, natomiast jak on złapie ciebie to krew się poleje albo skończy się szyciem. Dlaczego? o ty masz to pod kontrolą, pies swoich zachowań często nie kontroluje i ich nie przemyśli. Moim zdaniem pies nie ma prawa się odwijać czy atakować właściciela. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć niechęć do weta/obcego człowieka o ile właściciel jest w stanie to opanować. Jeżeli pies atakuje, to jest coś nie halo z więzią czy respektem psa do opiekuna. Przerobiłam psa który bez oporów dawał znać mi zębami co mu się nie podoba, zaczęło się niewinnie - od bronienia zasobów a skończyło na ostrych zaburzeniach psychicznych. Lary (labradorek <3) potrafi naburczeć na weta i wbijać się w drzwi do gabinetu bo ma straszne przeżycia za sobą, nie mniej jednak przy mnie kagańca nie potrzebuje. Mój 13 tygodniowy szczyl potrafi rzucić się przy żarciu na dorosłego psa, czasem naburczeć na człowieka choć tutaj już się hamuje i też kategorycznie na to nie pozwalam i dużo nad tym pracuję, efekty są zadowalające. Można to tłumaczyć że to "taki pies" "taka rasa" albo że to w ogóle pies i to jest normalne ale nie, nie jest normalne. Trzeba ustalać w domu jakieś granice i zasady coby wszystkim dobrze, wygodnie i przede wszystkim bezpiecznie się żyło. Przynajmniej w moim domu na takie akcje miejsca nie ma i nie będzie. Quote
a_niusia Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 a i jeszcze: czym innym jest bronienie zasobow przed innymi psami (nie mowie o rzucaniu sie z checia mordu, ale o daniu do zrozumienia "to jest moje, nie zabieraj mi") szczegolnie tymi obcymi, nienalezacymi do stada, a co innego bronienie przed czlowiekiem. Quote
Fauka Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='a_niusia']a i jeszcze: czym innym jest bronienie zasobow przed innymi psami (nie mowie o rzucaniu sie z checia mordu, ale o daniu do zrozumienia "to jest moje, nie zabieraj mi") szczegolnie tymi obcymi, nienalezacymi do stada, a co innego bronienie przed czlowiekiem.[/QUOTE] Oczywiście, pod warunkiem że piesek ogranicza się do warknięcia a nie do wyskakiwania z zębami po jednej setnej sekundy. Bronienie zasobów lubi wymykać się spod kontroli i piesek w pewnym momencie zaczyna warczeć na cały świat i tracić kontrolę. Grunt to mieć nad tym władzę i nie twierdzić "piesek tak ma, to normalne". Quote
Rinuś Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 Nie wiem czy płakać z żalu czy ze śmiechu w tym wątku.... Nie wyobrażam sobie TERAZ w czasie rzeczywistym żeby mój pies mnie ugryzł. Mam labradory, fakt lamerskie pieski :evil_lol: nawet jakby któryś spróbował mnie kłapnąć za to , że coś im robię przy ranach,oczach, uszach to uwierzcie że nigdy więcej by tego nie zrobiły. Zgodzę się z Aniusią choć z ciężkim sercem to robię :diabloti: Nie jest normalne, że pies się odwija jak się mu coś robi, już nie mówię nawet o ugryzieniu. Brutus miał otwartą ranę w przedniej łapie bo mam ropniaka, weterynarz wsadził mu na żywca pensetę do środka, tak go zabolało że strasznie zawył, ale nawet nie pomyślał żeby się odwinąć... to samo z bronieniem zasobów, jak masz psa od szczeniaka to nie wiem co trzeba zrobić, żeby pies bronił zasobów i nie pozwalał dojść do siebie właścicielowi podczas jedzenia, trzeba spartolić wychowanie i tyle. Skoro dla kogoś normalnym jest fakt, że jego pies odwija się i gryzie przy robieniu czegoś przy nim co może sprawiać ból no to sory, ale nie wiem czy tacy ludzie powinni mieć psa. Dla psa właściciel powinien być Bogiem i powinien wiedzieć, że choćby nie wiadomo co by się działo nie ma prawa ugryźć. Dodam jeszcze, że Salma do mnie trafiła mając 17 miesięcy, czyli w sumie dorosły pies, tylko raz PRZY MNIE wystartowała do Brutusa broniąc konga, to był jeden jedyny raz, myślę że tą lekcję którą jej dałam zapamiętała sobie na zawsze, bo do tej pory tego nie powtórzyła, a dostają kongi w tym samym pomieszczeniu i ogarniają je obok siebie leżąc. Quote
a_niusia Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 (edited) [quote name='Fauka']Oczywiście, pod warunkiem że piesek ogranicza się do warknięcia a nie do wyskakiwania z zębami po jednej setnej sekundy. Bronienie zasobów lubi wymykać się spod kontroli i piesek w pewnym momencie zaczyna warczeć na cały świat i tracić kontrolę. Grunt to mieć nad tym władzę i nie twierdzić "piesek tak ma, to normalne".[/QUOTE] no powiem ci tak: u mnie psy jedza morda w morde w trojke. w ogole sie na nie patrze wtedy. tak samo jak maja cos do gryzienia itd. w ogole nie musze sie marwic, ze cos sobie zrobia. nawet mam taka duza klatke, gdzie mieszcza sie dwa i zawsze ja biore na wyjazdy i tam to juz w ogole jedza jedna na drugiej. najmlodszy kundel dostaje znacznie wieksze porcje zarcia i jak stare rury koncza, to lubia sobie usiasc i gapic sie w jej miche. i jak slysze charakterystyczny odglos ze strony mojego najmlodszego pieska, to znaczy, ze trzeba starym powiedziec, ze maja spadac na drzewo, gdyz kazdy ma prawo spokojnie zezrec, co jego. generalnie to u mnie w chacie w ogole nie ma problemu jesli chodzi o zarcie. chociaz sadze, ze gdyby jakis kndel z zewnatrz chcial sie dobrac do ktorejs z misek to mialby do czynienia z calym oddzialem:)) a jeszcze dodam, ze moj najmlodszy pies ma ODRUCH odwijania sie. normalnie jako jedyna lubi lapac za rece przy zabawie i w ogole nawet w przyplywie czulosci lubi szczypac mimo ze jej nie wolno i o tym wie. ale normalnie daje przy sobie zrobic wszystko i nie potrzebuje kaganca. nie ma mowy, ze sie odwinie, bo cos ja boli i nie potrzebuje kaganca przy kropieniu oczu. jest menda, ale zna zasady. Edited July 31, 2014 by a_niusia Quote
Unbelievable Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 my jak jeździmy na zawody z 6-7-8 psów, to też wszystkie jedzą razem, a największym zadymiarzem jest mały terrierkowaty kundelek. Tyle, że takie akurat się psy trafiły, co miski nie bronią, agresywne nie są, i w ogóle sielanka. Quote
Dardamell Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 Fauka, jakbyś za bronienie moją sukę trzasnęła po ryju to masz jak w banku wizytę na ostrym dyżurze. Nie ten kaliber co to się po ryju trzaska. Ale Ty zapewne też z tych co nie rozumieją, że psy są różne i jedne przyjmą to, że dostały a drugie oddadzą z nawiązką, co doprowadzi tylko do zaostrzenia reakcji przy następnej sytuacji. Pies to nie dziecko. Ja temat kończę, bo rozumiem, że wy się znacie na wszystkim na świecie, więc jakakolwiek dyskusja nie miałaby sensu. Życzę dalszego bardzo udanego życia z labradorami i gordonami. Quote
a_niusia Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 no pewnie, jakby trafil do mnie dorosly pies, ktorego poprzedni wlasciciel nie nauczyl go podstaw, to nie zaczynalabym od trzaskania po ryju za bronienie miski. Quote
Rinuś Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 Dardamell co Ty masz za pieski? A mi się wydaję, że wyolbrzymiacie :) bo uważacie, że traśniecie psa po pysku to maltretowanie go. Quote
a_niusia Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 ej...tu ludzie pisza o tym, ze pies za glowe ich lapie, wiec to nie chodzi o maltretowanie zwierzat. Quote
Rinuś Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='a_niusia']ej...tu ludzie pisza o tym, ze pies za glowe ich lapie, wiec to nie chodzi o maltretowanie zwierzat.[/QUOTE] No mnie kiedyś jamnik moich rodziców ugryzł w twarz, bo się zesłościł na innego pieska i odwinął się mi.... wtedy ani ja nie miałam zielonego pojęcia o wychowaniu psów ani moi rodzice, teraz sobie takiej sytuacji nie wyobrażam po prostu, nie na tym etapie życia i znajomości psiego charakteru itp. Quote
Kesja Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='a_niusia']ej...tu ludzie pisza o tym, ze pies za glowe ich lapie, wiec to nie chodzi o maltretowanie zwierzat.[/QUOTE] Właściwie jeden "ludź" o tym pisał :evil_lol: Macie rację, niedopuszczalne jest żeby pies zaatakował swojego właściciela. Wszelkie takie akcje muszą być od razu korygowane. Bo to nie jest normalne. Jak już kiedyś ktoś tu napisał pies nie ma prawa gryźć ręki która go karmi. Moja sucz nigdy nie pokazała po sobie żadnych oznak agresji. To labrador, fakt, ale przecież każdy mógł wybrać rasę dla siebie. Jeśli nie dam rady z wychowaniem dobka to wybieram inną rasę. Quote
Czekunia Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='Dardamell']Fauka, jakbyś za bronienie moją sukę trzasnęła po ryju to masz jak w banku wizytę na ostrym dyżurze. Nie ten kaliber co to się po ryju trzaska. Ale Ty zapewne też z tych co nie rozumieją, że psy są różne i jedne przyjmą to, że dostały a drugie oddadzą z nawiązką, co doprowadzi tylko do zaostrzenia reakcji przy następnej sytuacji. Pies to nie dziecko. Ja temat kończę, bo rozumiem, że wy się znacie na wszystkim na świecie, więc jakakolwiek dyskusja nie miałaby sensu. Życzę dalszego bardzo udanego życia z labradorami i gordonami. Dardamell, bardzo cenię Ciebie i Twoje posty na tym forum, ale to jest słabe na maksa... Na tym zazwyczaj polega dyskusja, że ludzie dzielą się na dwa obozy i ciężko jest jednych przekonać do stanowiska drugich, ale argumentów w typie powyższego nie spodziewałabym się akurat po Tobie. Czy to znaczy, że tylko osoby, które miały psa w typie dobka/rotka/belga itp. itd. mają jedyną słuszną rację? Quote
rashelek Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='Amber']No widzisz, twój warczał i kłapał czyli było to świadome, mój nigdy na mnie nie warknął, tylko w 1 sec. podniosłam mu ciśnienie tak, że nie zapanował nad sobą. Złapał i puścił. To jest nieco inna sytuacja. Nad pierwszą można spokojnie pracować. [/QUOTE] Czyli, że jak piesek chory i warczy to jest źle, bo nad sobą nie panuje i nie ma więzi. Ale jak piesek chory i ugryzie właściciela, to jest normalne, bo mu ciśnienie skoczyło? Jakimi kategoriami Ty myślisz? Quote
Rinuś Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='Czekunia'] Czy to znaczy, że tylko osoby, które miały psa w typie dobka/rotka/belga itp. itd. mają jedyną słuszną rację?[/QUOTE] Zapewne, bo reszta to lamusy, którzy wybrali sobie iście łatwe rasy i nie mają pojęcia o agresji i jej zwalczaniu :p Quote
Dardamell Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 Czekunia, ale czego byś się nie spodziewała? Zarówno labrador jak i gordon nie mają takiej siły w pysku jak rott, a dodatkowo pyski mają miękkie. Hodowane są pod zupełnie innym kontem i inne cechy przekazują z pokolenia na pokolenie. Rott ma twardy pysk i nawet jeżeli jego reakcja w danej chwili będzie na takim poziomie jak laba czy gordona, to szkody poczynione będą większe. Dodatkowo u ras obronnych pielęgnowany jest poziom agresji w stosunku do człowieka. Bo tak je się wykorzystuje. Ich odruchy obronne będą bardziej zdecydowane niż u ras myśliwskich. Ich inteligencja adaptacyjna również jest inna niż ras myśliwskich. A teraz wyobraź sobie, że mając 45kg rotta, po rodzicach pracujących, który szybko ocenia i zdecydowanie reaguje w sytuacji zagrożenia, używając do tego nie tylko pyska ale świadomie wykorzystując swoją masę strzelasz go w pysk, bo warkną jak chciałaś odebrać mu jedzenie. Tu nie chodzi o to, że tylko osoby mające twarde psy mogą się wypowiadać w temacie agresji. Ale o to, że te typy ras bardzo ale to bardzo się różnią fizycznie i psychicznie i przekładanie reakcji jednego typu psów na drugi jest dziecinadą (i nie ważne czy ktoś wkłada rotta w schemat laba, czy laba w schemat rotta, bo obydwa te kierunki są bezsensowne). Ja nie neguję osób, które nie miały psów obronnych i nie uważam, ze to oznacza, że nie mają pojęcia o życiu. Ja neguję tylko te osoby, które na wszystkich patrzą tylko i wyłącznie przez pryzmat swojego własnego psa. To tak jakby właściciel mopsika napisał, że jesteś lamerem, bo Twój chart goni zające, a przecież to takie proste bo on swojego mopsika... Rozumiesz teraz, co miałam na myśli pisząc o życiu z gordonem czy labem? Quote
Czekunia Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='Obama'][FONT=Verdana]W życiu bym nie pozwoliła,żeby mój bulterier na mnie warknął czy ugryzł. Także w sytuacji bolesnej czy zagrożenia.[/FONT] [FONT=Verdana]W zeszłym roku pies mój cierpiał ogromnie przy wydobywaniu z organizmu masy kałowej i kości. Straszny był to widok cierpiącego psa, ale byłam z nim w chwilach największego bólu, w chwilach kiedy weterynarz wykonywał kolejne zabiegi i wykazał zero chęci urwania mi głowy. A to by mnie zabolało przy tej masie psa etc[/FONT] [FONT=Verdana]I nie, nie jestem bajkopisarzem, bo wielokrotnie przyznawałam się, do zachowań mojego psa, które wielu wydają się niedopuszczalne,a ja akceptuję. Mój pies jest temperamentnym świrem,ale na linii ja-pies...nie może być niepewności.[/FONT][/QUOTE] Poniekąd rozumiem, ale... w takim razie o czym świadczy post Obamy, który został w dyskusji pominięty? Jak widać stanowisko nie zależy od tego, jakiego psa się ma;) można mieć psa rasy obronnej/bojowej i jednocześnie uważać, że nie ma on prawa kłapać na swojego człowieka. Może i u ras obronnych jest nadal pielęgnowana agresja wobec ludzi, ale chyba nie są pożądane reakcje agresywne wobec SWOJEGO CZŁOWIEKA, prawda? Quote
rashelek Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 Rasa psa nigdy nie powinna być usprawiedliwieniem jego zachowań - husky nie powinien uciekać, chart gonić zwierzyny a rott gryźć właściciela. Można usprawiedliwiać, że pies nie ufa obcym czy się ciepie na psy, bo w wieku 2 lat został odpięty od łańcucha czy znaleziony w lesie zmaltretowany. Jak się ma psa od szczeniaka a ten broni przed właścicielem miski, to po prostu spartaczył wychowanie i tyle. Ja mam Owczarka Niemieckiego z masakrycznej pseudohodowli na wiosze, gdzie nikt nie myśli co rozmnaża - pies ma chory umysł i jedno w głowie (jak zwierzątko żyje, to ma przestać), ale nigdy mu się nie zdarzyło mnie ugryźć przy misce czy grzebaniu w jakiejś ranie. Bo to jest niedopuszczalne, po prostu. A jak ktoś uważa to za normalne, bo "taka rasa" to chyba powinien kupić sobie pluszaka, bo jego nie trzeba wychowywać. Quote
asiak_kasia Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='Dardamell']Czekunia, ale czego byś się nie spodziewała? Zarówno labrador jak i gordon nie mają takiej siły w pysku jak rott, a dodatkowo pyski mają miękkie. Hodowane są pod zupełnie innym kontem i inne cechy przekazują z pokolenia na pokolenie. Rott ma twardy pysk i nawet jeżeli jego reakcja w danej chwili będzie na takim poziomie jak laba czy gordona, to szkody poczynione będą większe. Dodatkowo u ras obronnych pielęgnowany jest poziom agresji w stosunku do człowieka. Bo tak je się wykorzystuje. Ich odruchy obronne będą bardziej zdecydowane niż u ras myśliwskich. Ich inteligencja adaptacyjna również jest inna niż ras myśliwskich. A teraz wyobraź sobie, że mając 45kg rotta, po rodzicach pracujących, który szybko ocenia i zdecydowanie reaguje w sytuacji zagrożenia, używając do tego nie tylko pyska ale świadomie wykorzystując swoją masę strzelasz go w pysk, bo warkną jak chciałaś odebrać mu jedzenie. Tu nie chodzi o to, że tylko osoby mające twarde psy mogą się wypowiadać w temacie agresji. Ale o to, że te typy ras bardzo ale to bardzo się różnią fizycznie i psychicznie i przekładanie reakcji jednego typu psów na drugi jest dziecinadą (i nie ważne czy ktoś wkłada rotta w schemat laba, czy laba w schemat rotta, bo obydwa te kierunki są bezsensowne). Ja nie neguję osób, które nie miały psów obronnych i nie uważam, ze to oznacza, że nie mają pojęcia o życiu. Ja neguję tylko te osoby, które na wszystkich patrzą tylko i wyłącznie przez pryzmat swojego własnego psa. To tak jakby właściciel mopsika napisał, że jesteś lamerem, bo Twój chart goni zające, a przecież to takie proste bo on swojego mopsika... Rozumiesz teraz, co miałam na myśli pisząc o życiu z gordonem czy labem?[/QUOTE] No to jako włascicielka rotka, z problemami, bo nie miał najmniejszego problemu zeby wyjechać z zębami, dałam mu w pysk RAZ. To samoj moj TZ. Dostał jednego kopa, kiedy próbował przekierować agresję na nas. Uniemożliwiliśmy mu zjedzenie innego pieska. Po zdecydowanym pierdzielnięciu pieska-odpuścił. Po prostu wczesniej tą metodą wymuszał posłuszeństwo u psów i ludzi, a tu nagle zonk. To nie było przemyślane i zaplanowane to był ODRUCH obronny z naszej strony. (Dwie rózne sytuacje, zeby ktoś mi zaraz nie napisał, ze do spółki z facetem lałam psa). Zadziałało. Oczywiście w połączeniu z regularną pracą korekta+nagroda. Dodatkowo zastanawia mnie jak trzeba miec dupowatą relację z psem ras OBRONNEJ, która z zasady powinna być wpatrzona we właściciela-kochać go najbardziej na świecie i ogolnie Pańcio powinien byc BOGIEM, zeby ten pies Cię gryzł-bo boli. Gdzie zaufanie do właściciela? Gdzie to wpatrzenie? Pomimo tego, że pieska nie wychowywałam od szczeniaczka, pomimo tego ze wzięłam psa popsutego mogłam przy nim zrobić WSZYSTKO. Grzebac w uszach, łapach, ranach, przemywać szwy, grzebać w zebach, bo to jest NORMALNE i pies nie ma prawa reagować w takich sytuacjach agresywnie. Serio zrozumiałabym próbę "ataku" psa po narkozie, którzy nie ogarnia jeszcze do końca rzeczywistości, psa po poważnym wypadku który jest w szoku, ale serio pies broni zasobów i to jest spoko? Za chwile napiszecie, że pieska nie mozna obudzić, bo ugryzie, a pilnowanie posłania jest całkiem naturalne. :roll: Strasznie się musi życ z takim psem. Ja nie wyobrażam sobie chodzenia po ścianach bo moj piesek na próg reakcji taki, a nie inny i jest po pracujących rodzicach. Kurcze Darmamell to molos, a nie nakręcony na maxa pobudliwy maliniak... Dardamell ja ogólnie rozumiem co chcesz powiedziec, bo pies to tylko pies, moze zareagować nieprzywidywalnie dla nas, możemy się zagapić, nie zauwazyć ze wysyła nam komunikat jakiś itd. Dlatego miedzy innymi moje pieski jeżdża w kagańcach w MPK, ale do licha ciężkiego, zeby nie moc opatrzyc psu łapy bo gryzie? Co w sytuacji kiedy nie bedzie czasu/możliwości założenia kagańca? Wtedy piesek ma zdechnąc bo on ma taki próg pobudliwości? Daleko nie szukać DA zaatakowany przez dzika, rozorana tętnica, krew się leje, pies w szoku. Właściciele nie mieli czasu na zastanowienie się nad czymkolwiek, ranę trzeba uciskać, zeby się zwierz nie wykrwawił. Tu nie ma miejsca na takie dyrdymały. Pies ma ufać człowiekowi, człowiek ma za zadanie psa tego zaufania nauczyć. I serio przerobiłam lekowo-agresywnego kaukaza, który w dodatku teraz jest prawie ślepy i głuchy i potrafi wyskoczyć z ryjem zanim się pokapuje kto podchodzi, przerobiłam rota, który nie bał się używać zebów, wiec coś tam wiem o agresji. A zaden z moich psów nie miał problemu przy zabiegach pielegnacyjnych czy weterynaryjnych. Pomimo, że bolało, było nieprzyjemnie itd. Quote
Czekunia Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='asiak_kasia']No to jako włascicielka rotka, z problemami, bo nie miał najmniejszego problemu zeby wyjechać z zębami, dałam mu w pysk RAZ. To samoj moj TZ. Dostał jednego kopa, kiedy próbował przekierować agresję na nas. Uniemożliwiliśmy mu zjedzenie innego pieska. Po zdecydowanym pierdzielnięciu pieska-odpuścił. Po prostu wczesniej tą metodą wymuszał posłuszeństwo u psów i ludzi, a tu nagle zonk. To nie było przemyślane i zaplanowane to był ODRUCH obronny z naszej strony. (Dwie rózne sytuacje, zeby ktoś mi zaraz nie napisał, ze do spółki z facetem lałam psa). Zadziałało. Oczywiście w połączeniu z regularną pracą korekta+nagroda. Dodatkowo zastanawia mnie jak trzeba miec dupowatą relację z psem ras OBRONNEJ, która z zasady powinna być wpatrzona we właściciela-kochać go najbardziej na świecie i ogolnie Pańcio powinien byc BOGIEM, zeby ten pies Cię gryzł-bo boli. Gdzie zaufanie do właściciela? Gdzie to wpatrzenie? [...] . O to to! To właśnie mam na myśli. Amen. Quote
a_niusia Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='Dardamell']Czekunia, ale czego byś się nie spodziewała? Zarówno labrador jak i gordon nie mają takiej siły w pysku jak rott, a dodatkowo pyski mają miękkie. Hodowane są pod zupełnie innym kontem i inne cechy przekazują z pokolenia na pokolenie. Rott ma twardy pysk i nawet jeżeli jego reakcja w danej chwili będzie na takim poziomie jak laba czy gordona, to szkody poczynione będą większe. Dodatkowo u ras obronnych pielęgnowany jest poziom agresji w stosunku do człowieka. Bo tak je się wykorzystuje. Ich odruchy obronne będą bardziej zdecydowane niż u ras myśliwskich. Ich inteligencja adaptacyjna również jest inna niż ras myśliwskich. A teraz wyobraź sobie, że mając 45kg rotta, po rodzicach pracujących, który szybko ocenia i zdecydowanie reaguje w sytuacji zagrożenia, używając do tego nie tylko pyska ale świadomie wykorzystując swoją masę strzelasz go w pysk, bo warkną jak chciałaś odebrać mu jedzenie. Tu nie chodzi o to, że tylko osoby mające twarde psy mogą się wypowiadać w temacie agresji. Ale o to, że te typy ras bardzo ale to bardzo się różnią fizycznie i psychicznie i przekładanie reakcji jednego typu psów na drugi jest dziecinadą (i nie ważne czy ktoś wkłada rotta w schemat laba, czy laba w schemat rotta, bo obydwa te kierunki są bezsensowne). Ja nie neguję osób, które nie miały psów obronnych i nie uważam, ze to oznacza, że nie mają pojęcia o życiu. Ja neguję tylko te osoby, które na wszystkich patrzą tylko i wyłącznie przez pryzmat swojego własnego psa. To tak jakby właściciel mopsika napisał, że jesteś lamerem, bo Twój chart goni zające, a przecież to takie proste bo on swojego mopsika... Rozumiesz teraz, co miałam na myśli pisząc o życiu z gordonem czy labem?[/QUOTE] pod "kontem" to chyba tylko bankowym... zanim moj rot osiagnalby wage 45 kg to doskonale znalby zasady panujace u mnie na chacie i nie byloby powodu, zebym go trzaskala po mordzie, bo najzwycajniej w swiecie nie bronilby przede mna zarcia. zanim rot staje sie 45kg psem "o twardym pysku", a dobek 40kg amfetaminowego ciagu:evil_lol: to kazdy z nich jest szczeniakiem, ktorego treba odpowiednio wychowac tak, aby zycie z nim pod jednym dachem bylo przyjemne oraz bezpieczne. dla mnie zrozumiale jest to, ze ludzie, ktorym nie wyszlo, wypisuja takie bzdury. jednak wezcie pod uwage fakt, e niektorym wychodzi. ja nie musze "trzaskac" moich suk po pysku, bo po prostu dobrze je wychowalam. teraz waza blisko po 30 kg kazda i nie wyobrazam sobie, zeby mialy do mnie wyskakiwac. one tez sobie tego nie wyobrazaja. dlaczego? bo ostaly madrze wychowane. Quote
a_niusia Posted July 31, 2014 Posted July 31, 2014 [quote name='asiak_kasia'] Serio zrozumiałabym próbę "ataku" psa po narkozie, którzy nie ogarnia jeszcze do końca rzeczywistości, psa po poważnym wypadku który jest w szoku, ale serio pies broni zasobów i to jest spoko? [/QUOTE] moj najmlodszy pies ma normalnie haluny po glupim jasiu. i zachowuje sie dziwnie. kiedy przychodzi do chaty jak najszybciej stara sie dostac do swojej klatki i calkiem ostro potrafi wyskoczyc do swoich starszych siostr. co ciekawe one nigdy nie odpowiadaja. gapia sie na nia jakby byla debilem. ale jak ja do niej cos powiem, to merda ogonem. jak nie jest w stanie jeszcze wstac to podpeluje, zeby byc jak najblizej. w aucie nie ma opcji, zeby na mnie nie wpelzla-jest dziwnie, czuje sie zle, gdzie jest moja stara?:)))) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.