Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Soko']omry, jak widać, pies TOLERUJE inne psy, bo ćwiczył w skupieniu przed i po ataku. Więc może problemem jest wlatujący w niego w tempie rakiety inny pies, a tego nie musi tolerować żaden pies? Tego nie wiemy.[/QUOTE]

Więc wracamy do punku wyjścia - po kiego grzyba pchać się na wybieg, po którym biegają luzem inne psy? I znów - jak durnym trzeba być, by liczyć, że wszyscy idealnie swoje psy wychowują i że te psy nie podbiegną?

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Omry, dokłądnei tak jak Soko napisała. To, że był astem nie oznacza, że to nie jego wina.
Sama masz w domu rottka, nie irytuje Cię jak ktoś wmawia wszystkim do okoła, że ta rasa to ciepłe kluchy i nie ma możliwości aby to jej przedstawiciel czemuś zawiniła i że to zawsze wina tego drugiego? Bo mnie irytuje.
A teraz wracajac do tego co napisałam: ast jak każdy inny pies MOŻE być agresywny, MOŻE nie lubić przedstawicieli swojego gatunku, MOŻE wszczynac bójki. Nie dlatego, że jest astem a dlatego, ze jest psem.
I wciąż upieram się przy swoim: nie wiadomo czy to z ONkiem było coś nie tak i nie wiadomo jakby sie to skończyło, gdyby podbiegający do niego pies (specjalnie nie zanzaczam rasy) odszedł po opierdzielu a nie "podjął wyzwanie".

Posted

[quote name='omry']Więc wracamy do punku wyjścia - po kiego grzyba pchać się na wybieg, po którym biegają luzem inne psy? I znów - jak durnym trzeba być, by liczyć, że wszyscy idealnie swoje psy wychowują i że te psy nie podbiegną?[/QUOTE]

poza tym...na ogrodzonym, psim wybiegu to raczej wlasnie mozna sie spodziewac niezbyt grzecznych psow, ktorych luzem nie mozna za bardzo puscic nigdzie indziej.

Posted

Mamy obok osiedla psią łąkę. Spotykamy się w określonych godzinach i jest niepisana umowa, że nie wchodzą tam wtedy właściciele z psami, których nasze nie lubią. Są takie dni, że równocześnie bawi się tam około 10 psów, w tym mój ttb, astka, alano. Zdarzyło się, że "nowi" wchodzili wtedy na łąkę co nie było mile widziane. Teraz wszyscy jakoś się dotarli. Psy są odwoływalne, same nie popędzą za nowym, który idzie do lasu (w drugą stronę od nas), ale na podbiegaczy, jeszcze niemiłych wobec małych piesków reagują "alergicznie".
Ci, co na początku, bali się mojego rudzielca, teraz go miziają. Chyba mamy szczęście, że jest normalnie.

Posted

Można liczyć na przyzwoitość ludzi, niekoniecznie na ich psy :)
tylko że z tego co czytam, to prawdopodobieństwo rzucenia się przez ONka ograniczało się do wlatującego na niego psa, bo te latające dookoła go nie ruszały. Natomiast prawdopodobieństwo, że jakiś pies burknie na ASTa było spore, bo bardzo często psy tak między sobą się komunikują (jasne, może akurat na tym psim parku żaden pies do niego się tak nie odezwał), więc mógł też odpowiedzieć. Z tego więc wynika, że potencjalnie większym zagrożeniem był AST, jako pies o niewiadomej reakcji na psa, który komunikuje mu "odwal się".
Dlatego nie uważam, żeby miejsce ONka na psim parku powinno być mu zabronione :)

Posted

[quote name='Dardamell']Omry, dokłądnei tak jak Soko napisała. To, że był astem nie oznacza, że to nie jego wina.
Sama masz w domu rottka, nie irytuje Cię jak ktoś wmawia wszystkim do okoła, że ta rasa to ciepłe kluchy i nie ma możliwości aby to jej przedstawiciel czemuś zawiniła i że to zawsze wina tego drugiego? Bo mnie irytuje.
A teraz wracajac do tego co napisałam: ast jak każdy inny pies MOŻE być agresywny, MOŻE nie lubić przedstawicieli swojego gatunku, MOŻE wszczynac bójki. Nie dlatego, że jest astem a dlatego, ze jest psem.
I wciąż upieram się przy swoim: nie wiadomo czy to z ONkiem było coś nie tak i nie wiadomo jakby sie to skończyło, gdyby podbiegający do niego pies (specjalnie nie zanzaczam rasy) odszedł po opierdzielu a nie "podjął wyzwanie".[/QUOTE]

Denerwuje, tak samo jak wmawianie mi, że te psy są agesywne i wielkie zdziwienie, że małe jeszcze żyją :lol: Ostatnio miałam w pracy ciekawą rozmowę z jedną babką, wmawiała mi, że Iwan i tak wszystkich pozagryza, ogólnie rozmowa ocierająca się o granice absurdu, a na koniec dowiedziałam się, że jej jamnik przez ROK chorował i CIERPIAŁ, nie chodził, był cały rok na lekach przeciwbólowych, wmuszała mu jedzenie itd. ale nie miała sumienia go uśpić, bo pies to jak człowiek i trzeba walczyć.
Autentycznie poszłam sobie ;)

Jasne, że ast może, każdy pies może, zgadzam się. Jednak to nie on wystartował z zębami.
Każdy ma prawo wejść na psi wybieg, ale jeśli pies ma jakikolwiek problem i istnieje prawdopodobieństwo, że będzie nieprzyjemnie w kontakcie z innymi psami, a mimo to wchodzi na ten wybieg i być może nawet liczy, że inny pies 'nie podejmie wyzwania' to w moim odczuciu jest durniem, bo to proszenie się o kłopoty, nic więcej.

Posted

[quote name='Soko']A kto sobie zawłaszcza,ja się pytam? Przyszedł facet z płotkiem i go postawił wokół siebie? Nie - dał niemą prośbę, żeby mu nie przeszkadzać. I ja bym tej prośby posłuchała, nawet jakby to była wąska ścieżka i usunęła się w krzaki. Bo to jest w porządku wobec drugiej osoby i jednej z niewielu, które chcą wychowywać swoje psy. Dla mnie to postawa godna szacunku.[/QUOTE]
Się pytasz, więc odpowiadam: otóż osoba ćwicząca z psem na psim wybiegu zawłaszcza sobie jego ładny kawałek. Choćby dlatego, że mimo że nie posiada płotka ;) to w naturalny sposób (jak napisałaś: niemy) informuje, że ten kawałek tutaj jest jego. Pouczasz co jest w porządku wobec innej osoby: otóż dla mnie to nie jest w porządku, a tym bardziej jakby ktoś robił taki numer na wąskiej ścieżce (wspomnianej przez Ciebie). Nie, nie usunąłbym się. A dlaczego? Dlatego, że nie zamierzam łazić po krzakach przez debila, który właśnie ścieżkę znalazł sobie jako miejsce na tresurę.

Posted

[quote name='a_niusia']poza tym...na ogrodzonym, psim wybiegu to raczej wlasnie mozna sie spodziewac niezbyt grzecznych psow, ktorych luzem nie mozna za bardzo puscic nigdzie indziej.[/QUOTE]

O to to. U mnie jest bardzo fajne, duże podwórze, ale nie korzystamy z niego, bo biegają po nim luzem te wszystkie niewychowane psy.

Posted

Tylko że abstrahując od tego "agresywnego" ONka, wystartowaćz zębami mógł sikający pies. I co wtedy z nim też won, bo się przez to też mogły pogryźć?
Powiem tak: mnie też z Werą pewnie chciałybyście wywalić na pierwszych kilku psich parkach, ale potem naprawdę się wszystko uregulowało. Więc ja dałabym facetowi szansę ;)

A może na ścieżce ktoś MUSIAŁ stanąć, bo ma strachliwego, nerwowego psa który nie chce iść dalej? No i jasne - ładujmy się,bo to TAKI PROBLEM, pójść kilka kroków poza ścieżką.

Posted

Mój Iwan zawsze 'podejmie wyzwanie' ale nigdy nie zaatakuje pierwszy. Mam skakać z nim po drzewach, czy co?
Ostatnio byłam na nieogrodzonym psim wybiegu, kilkanaście psów biega luzem, w tym wszystkie trzy moje. Nagle przypełzła baba z malamutem (nienawidzę malamutów w tamtych rejonach, wszystkie są niewychowane) na smyczy i drze się do mnie, że mam zabrać Iwana, bo jej pies nie toleruje dużych psów. Zapytałam tylko, po co więc tu przylazła i uwierzcie mi, połowa tych ludzi zmierzyła mnie, bo babkę znali, a mnie średnio :lol: Ale miałam to w dupie, przywołałam Iwana tylko bliżej siebie, ale nie zapięłam, a babka dała za wygraną i sobie poszła.

Posted

omry, to trochę inna sytuacja ;) ja np. wtedy po prostu pilnowałabym Wery, żeby nie podbiegała do malamuta i jeśli tamten byłby pod kontrolą babki, to spokojnie byśmy sobie poradzili. Inna sprawa, że kobieta na taką, co psa chce kontrolować nie wygląda :P

Posted

[quote name='Soko']omry, to trochę inna sytuacja ;) ja np. wtedy po prostu pilnowałabym Wery, żeby nie podbiegała do malamuta i jeśli tamten byłby pod kontrolą babki, to spokojnie byśmy sobie poradzili. Inna sprawa, że kobieta na taką, co psa chce kontrolować nie wygląda :P[/QUOTE]

Ja to przytoczyłam tak nawiasem, pokazując, czego potrafią wymagać psiarze. Iwan nawet na jej psa nie patrzył (on bardzo lubi psy, ale raczej na krótko, po chwili zajmuje się sobą), tylko wąchał trawkę, a ona wymagała zabrania go, bo ona chciała puścić swojego psa nietolerującego innych.

Po prostu nie rozumiem, co według Was mają robić osoby, które mają psy, które nie boją się konfrontacji? Ja zawsze mogę liczyć na Iwana, kilka razy dupy małym uratował, ale sam pierwszy nie sprowokuje, bo lubi wszystkie psy.

Posted

Myślę, że tez powinni je kontrolować. Jest ON na lince na psim parku - zapala się czerwona lampka, że wyrwany z pracy może bezmyślnie się rzucić (moja Wera też kocha wszystkie psy, ale jeszcze bardziej kocha mnie i zapomina o świecie podczas pracy, więc jak nagle czuje coś w tyłku, to nawet nie orientuje się, że to fajny pies, tylko robi bach i tyle). Więc albo pytamy się właściciela jak to jest,albo pilnujemy swojego. Oba psy nie są idealne, bo kłapnięcie zębami ONka podejrzewam zakończyłoby całą dyskusję z astem, gdyby ten nie odpowiedział, to nie było zagrożenie życia, żeby pies musiał komuś dupę ratować.

Posted

oba psy nie sa idealne, ale w psim parku mozna pewnie spotkac np. grupe psich kumpli, ktora sie bawi w ganianego i ktora moze podbiec do takiego onka "cwiczacego w rozproszeniu" i ja, wlascicielka psow, ktore do nikogo nie podbiegaja, nie sa targetem psich parkow, sa dobrze wychowane, uwazam, ze nie ma w tym absolutnie nic zlego i problem nie lezy w uzytkownikach psiego parku, tylko we wlascicielu takiego onka, ktory nie powinien przychodzic z psem w takie miejsce.

Posted

[quote name='Soko']Oba psy nie są idealne, bo kłapnięcie zębami ONka podejrzewam zakończyłoby całą dyskusję z astem, gdyby ten nie odpowiedział, to nie było zagrożenie życia, żeby pies musiał komuś dupę ratować.[/QUOTE]

Ej poważnie są rasy, którym niewiele trzeba, by komuś sklepać dupę. Oczywiście, są asty, które w przypadku jedynie kłapniecia odwróciłyby się na pięcie i wróciły do pańcia, ale ja bym nie liczyła na to, że ten przypadkowy ast akurat taki będzie.
Dziwne jest moim zdaniem oczekiwanie, że ttb, molosy czy nawet owczary w obliczu ataku na nie będą stały biernie.

Mam kontrolować Iwana, jak zaatakuje jego (albo mniejsze) inny pies?
Jasne, ale jak już agresor zostanie opanowany (z pomocą moją, TŻ albo właściciela psa). Iwan idealnie spełnia swoje zadanie - przekierowuje atak na siebie, dzięki czemu szybko idzie sytuacje ogarnąć. Zazwyczaj są to sekundy.

Posted

[quote name='Soko']Tylko że abstrahując od tego "agresywnego" ONka, wystartowaćz zębami mógł sikający pies. I co wtedy z nim też won, bo się przez to też mogły pogryźć?
Powiem tak: mnie też z Werą pewnie chciałybyście wywalić na pierwszych kilku psich parkach, ale potem naprawdę się wszystko uregulowało. Więc ja dałabym facetowi szansę ;)

A może na ścieżce ktoś MUSIAŁ stanąć, bo ma strachliwego, nerwowego psa który nie chce iść dalej? No i jasne - ładujmy się,bo to TAKI PROBLEM, pójść kilka kroków poza ścieżką.[/QUOTE]
Cóż za bzdury wypisujesz...
Po pierwsze: sikający na wybiegu pies jest czymś normalnym. Zawłaszczający kawałek parku na swoje potrzeby człowiek z trenującym psem, już nie.
Po drugie: nie odwracaj kota ogonem...ktoś musiał stanąć na ścieżce bo ma strachliwego psa? I dobrze. To normalne. Użyłaś słowa klucza: MUSIAŁ. Różnica jest mniej więcej taka: wąska leśna ścieżka i ktoś na niej rozłożył się z kocykiem, bo taką miał fanaberię, a ktoś kto zasłabł i na tejże ścieżce leży.
Tak trudno to zrozumieć?

Posted

[quote name='omry']Po prostu nie rozumiem, co według Was mają robić osoby, które mają psy, które nie boją się konfrontacji? .[/QUOTE]
ja mam psa, który nie boi się konfrontacji i z tego względu nie podlatuje do każdego napotkanego pieska, niezależnie czy ten piesek jest na smyczy/luzem/w psim parku/na psiej łączce/stoi/leży/siedzi/wącha krzaczki/ćwiczy czy robi jeszcze coś innego. i gdyby właściciel asta też tego przestrzegał to całego zajścia by nie było. właściciel ONka miał prawo wejść na psi wybieg, bo jak sama nazwa wskazuje wybieg jest dla psów a on psa przy sobie posiadał i miał prawo na tym wybiegu nie życzyć sobie kontaktów z innymi psami, bo nigdzie nie jest napisane, ze każdy przechodzący przez próg pies ma latać z innymi psami. co innego, gdyby wlazł z psem centralnie w grupę psów i wywoływał tym awanturę, ale on przeszedł łukiem, stanął z boku no to tylko ktoś wątpliwej inteligencji nie wyczułby aluzji i puścił do niego swoje zwierzątko.

Posted

[quote name='Beatrx']ja mam psa, który nie boi się konfrontacji i z tego względu nie podlatuje do każdego napotkanego pieska, niezależnie czy ten piesek jest na smyczy/luzem/w psim parku/na psiej łączce/stoi/leży/siedzi/wącha krzaczki/ćwiczy czy robi jeszcze coś innego. i gdyby właściciel asta też tego przestrzegał to całego zajścia by nie było. właściciel ONka miał prawo wejść na psi wybieg, bo jak sama nazwa wskazuje wybieg jest dla psów a on psa przy sobie posiadał i miał prawo na tym wybiegu nie życzyć sobie kontaktów z innymi psami, bo nigdzie nie jest napisane, ze każdy przechodzący przez próg pies ma latać z innymi psami. co innego, gdyby wlazł z psem centralnie w grupę psów i wywoływał tym awanturę, ale on przeszedł łukiem, stanął z boku no to tylko ktoś wątpliwej inteligencji nie wyczułby aluzji i puścił do niego swoje zwierzątko.[/QUOTE]

Tak tak, o tym, że 'miał prawo' już było :lol:

Posted

[quote name='Faustus'] Zawłaszczający kawałek parku na swoje potrzeby człowiek z trenującym psem, już nie. [/QUOTE]
a zawłaszczający całość parku na swoje potrzeby właściciele asta i reszty ganiających psów są już okej?

Posted

[quote name='Beatrx']a zawłaszczający całość parku na swoje potrzeby właściciele asta i reszty ganiających psów są już okej?[/QUOTE]
A czy nie od tego właśnie są psie parki?

Posted

[quote name='Faustus']A czy nie od tego właśnie są psie parki?[/QUOTE]
nie? psie parki są od tego, żeby każdy miał prawo puścić swojego psa luzem bez konsekwencji mandatu, a nie od tego, żeby w nim się tylko i wyłącznie psy bawiły ze sobą.

Posted

[quote name='omry']Denerwuje, tak samo jak wmawianie mi, że te psy są agesywne i wielkie zdziwienie, że małe jeszcze żyją :lol: Ostatnio miałam w pracy ciekawą rozmowę z jedną babką, wmawiała mi, że Iwan i tak wszystkich pozagryza, ogólnie rozmowa ocierająca się o granice absurdu, a na koniec dowiedziałam się, że jej jamnik przez ROK chorował i CIERPIAŁ, nie chodził, był cały rok na lekach przeciwbólowych, wmuszała mu jedzenie itd. ale nie miała sumienia go uśpić, bo pies to jak człowiek i trzeba walczyć.
Autentycznie poszłam sobie ;)

Jasne, że ast może, każdy pies może, zgadzam się. Jednak to nie on wystartował z zębami.
Każdy ma prawo wejść na psi wybieg, ale jeśli pies ma jakikolwiek problem i istnieje prawdopodobieństwo, że będzie nieprzyjemnie w kontakcie z innymi psami, a mimo to wchodzi na ten wybieg i być może nawet liczy, że inny pies 'nie podejmie wyzwania' to w moim odczuciu jest durniem, bo to proszenie się o kłopoty, nic więcej.

Czyli tak naprawdę właściciel asta i reszty psów biegający też prosi się o kłopoty bo zabiera swoje nie czytające znaków psy w miejsce z innymi psami.

Ja mam sukę która 100% zareagowała jak ON w takiej sytuacji ale puszczona luzem nie wykazuje żadnych oznak agresji. Ostatnio miałam podobną sytuacje. Było już ciemnawo i myślałam nikogo nie ma na że wybiegu. Weszłam żeby poćwiczyć na przeszkodzie po nie mam takiej a potrzebna mi do obi. Ledwie zaczęłam a z krzaków wyszli ludzie i oczywiście zgraja psów lecących. Nic się na szczęście nie stało ale ludzi oczywiście żadnego problemu nie widzą.

A tak jak bym miała uciekać zawsze jak jakiś pies podbiega jak szkole to nigdzie się nie da. W parkach i łączkach też biegają niewychowane a aportu czy przeszkody nie będę robić przy ulicy. Wybiegi zostały stworzone żeby prawnie można było psa spuścić z smyczy a nie żeby puścić psa i zapomnieć o istnieniu innych, własnego psa i odpowiedzialności za niego. Po coś są przeszkody na terenie.

Posted

[quote name='dance_macabre']Czyli tak naprawdę właściciel asta i reszty psów biegający też prosi się o kłopoty bo zabiera swoje nie czytające znaków psy w miejsce z innymi psami. [/QUOTE]

Ja widzę różnice między psim wybiegiem, a zwykłym spacerem. Widzę, że ludzie zachowują się skrajnie różnie w tych dwóch miejscach i o ile na zwykłym spacerze potrafiłabym zrozumieć ONka i jego właściciela, tak na ogrodzonym wybiegu, gdzie wszystkie psy biegają luzem, już nie, bo chyba nikt nie liczy na to, że wszyscy psiarze mają idealnie wychowane pieski i że biegając w grupie luzem ominą akurat tego stojącego z boku ONka.

Mi chodzi tylko i wyłącznie o jedno - nie wszyscy psiarze wyznają dogomaniackie zasady, moim zdaniem wymagacie za dużo. I jeśli ten przykładowy właściciel tego ONka chce mieć spokój, to niech się w takie miejsca nie pakuje, po prostu.

Posted

[quote name='Beatrx']nie? psie parki są od tego, żeby każdy miał prawo puścić swojego psa luzem bez konsekwencji mandatu, a nie od tego, żeby w nim się tylko i wyłącznie psy bawiły ze sobą.[/QUOTE]
Otóż widzisz: chcąc nie chcąc przede wszystkim jednak jest po to, aby psy się w nim bawiły, biegając po jego całej przestrzeni. Niezależnie od tego jakie były założenie przy zakładaniu takich parków, czy jakie jest Twoje na to patrzenie, to życie to zweryfikowało.

Posted

a moim zdaniem czesto latwiej sie dogadac z psiarzami, ktorzy nigdy nie byli na dogomanii niz z takimi, ktorzy wyznaja dogomaniackie zasady:)))

jest psi wybieg, ludie puszczaja tam swoje pieski, ktorych czesto nie moga puscic gdzies indziej, bo sa nieodwolywalne itd, pieski sie tam bawia, a ze jest ogrodzenie itd to ludzie nie maja oczu w dupie, bo sadza, ze jest bezpiecznie. i kurde na psim wybiegu nie mozna miec watow o to, ze pies jest narazony na kontakt z innymi psami.

serio...gdybym ja wpuscila na taki wybieg moje 3 psy i zaprzyjaznilyby sie z innymi pieskami i chcialyby sie wszystkie razem pobawic, to pewnie tez bym sie zajela gadka o psich kupach, jedzeniu i innych tematach poruszanych zwykle w grupie psiarzy i tylko bym patrzyla, czy ronka nikogo nie hejtuje, czy tiamina nie ma ochoty juz sie ewakuowac, bo ja troche meczy nadmierne towarzystwo innych psow i czy greta sobie radzi w grupie oraz czy nie drecy jakiegos malego pieska, bo wiadomo...jest szczeniakiem mimo ze juz osiagnela sluszne rozmiary.
mialabym gdzies, czy do kogos ta grupa podbiega czzy nie.
jestes tam, to przzyjmujesz zasady.

a jak pies ma dosc, to wylotka.


ja nie chodze na psie wybiegi. przede wszystkim dlatego, ze moje psy nie sa nie wiadomo jak towarzyskie. wola inny rodzaj spaceru niz brykanie z kolegami, a jesli juz brykaja to zamyka sie to w kilku okrazeniach galopem. jak chca sie z kims pobawic, to maja siebie. ale najwazniejszym dla mnie powodem jest to, ze jesli czyjes towarzystwo mi nie pasi to nie musze stac i z nim gadac ani skazywac moje psy na obcowanie z psem, ktory im nie lezy. po prostu sobie zmieniam trase spaceru.


wiekszosc psich wybiegow ma male rozmiary i nie ma co sie ludzic, ze cos tam z psem sie pocwiczy itd.
po prostu: to miejsce psich spotkan i trzeba sobie zdawac z tego sprawe.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...