Amber Posted October 18, 2013 Posted October 18, 2013 [quote name='sleepingbyday']i wszystko jasne! Co jasne? [quote name='aussie&husky']Wiecie co,ja przepraszam,że znowu ciągnę niezwiązaną z tematem wątku dyskusję...ale prawdopodobnie nie miałam racji z tym munsztukiem,bo okazuje się,że można nazywać munsztuk rodzajem wędzidła (aczkolwiek pierwszy raz o tym słyszę,do tej pory wszędzie rzucało mi się w oczy wyraźne rozróżnienie tych dwóch rodzajów kiełzn,więc już nie wiem co o tym myśleć).Niniejszym,zwracam honor Amber i asiak_kasia.Tymi słowy kończę dyskusję o wędzidłach i munsztukach,prosząc innych o to samo. Spoko. Doceniam otwartość umysłu, nie każdy ma tę wspaniałą cechę ;) [quote name='motyleqq']a ja tam nie uważam, że słuszne jest wybieranie 'mniejszego zła' ;) w takiej sytuacji wyborem powinno być zrezygnowanie z roweru jak go wychowasz tak, żeby mógł jeździć bez kolczatki, to prędzej znajdzie się chętny :razz: ponoć to Etna jest taka niewychowana. a jakoś może po mieście biegać w szelkach przy rowerze, podczas gdy jedyna kontrola jaką nad nią mam, to głos, bo smycz jest pod siodełkiem ;) Cortina też, ale ona jest jamnikiem i to nie jest powód do chwalenia się czy dziwienia. Małe, słodkie pieski tak mają, że są małe i słodkie :loveu: Och well, niestety spawana klatka odpada, bo moje kulawe kolanka jej nie ogarną, więc zostają kolce :( Quote
asiak_kasia Posted October 18, 2013 Posted October 18, 2013 Amber napisał(a):Co jasne? No jak to co? Jestes grafoman i się realizujesz na forum, bo w żadnej gazecie Cię nie chcą :evil_lol: Quote
motyleqq Posted October 18, 2013 Posted October 18, 2013 Amber napisał(a): Cortina też, ale ona jest jamnikiem i to nie jest powód do chwalenia się czy dziwienia. Małe, słodkie pieski tak mają, że są małe i słodkie :loveu: Och well, niestety spawana klatka odpada, bo moje kulawe kolanka jej nie ogarną, więc zostają kolce :( Etna nie jest małym, słodkim pieskiem, o czym dobrze wiesz ;) ale możesz sobie umniejszać moją rolę w tym, że teraz może bez problemów jeździć w szelkach przy rowerze :lol: zostaje nie jeździć rowerem z psem, czyli w sumie nic się nie zmienia, bo przecież i tak nie jeździsz :) Quote
Amber Posted October 18, 2013 Posted October 18, 2013 [quote name='asiak_kasia']No jak to co? Jestes grafoman i się realizujesz na forum, bo w żadnej gazecie Cię nie chcą :evil_lol: Wypraszam sobie, jestem magistrem nadredaktorem! Realizuje się w redagowaniu paragonów z Maca* [quote name='motyleqq']Etna nie jest małym, słodkim pieskiem, o czym dobrze wiesz ;) ale możesz sobie umniejszać moją rolę w tym, że teraz może bez problemów jeździć w szelkach przy rowerze :lol: zostaje nie jeździć rowerem z psem, czyli w sumie nic się nie zmienia, bo przecież i tak nie jeździsz :) Przy Jarim jest i też dobrze o tym wiesz. Przy czym jamnice przy Jarim to nawet nie są psy... No oprócz tego, że i tak nie są ze względu na rasę. Kamon... No teraz nie jeżdżę, ale od przyszłego roku obiecuje, że się wezmę na serio! Ruch to zdrowie :multi: * Tak kiedyś ktoś brzydko zażartował :( Quote
asiak_kasia Posted October 18, 2013 Posted October 18, 2013 Amber napisał(a):Wypraszam sobie, jestem magistrem nadredaktorem! Realizuje się w redagowaniu paragonów z Maca* :evil_lol: o ile się nie myle, to Martyńcia-miszcz :loveu: za ten tekst powinna dostac jakas nagrode. Amber napisał(a): No teraz nie jeżdżę, ale od przyszłego roku obiecuje, że się wezmę na serio! Ruch to zdrowie :multi: Nie kłam. Ty tego psa masz tylko po to zeby groźnie wygladał i leczył Twoje kompleksy, a nie żeby z nim coś robić :eviltong: Quote
Amber Posted October 18, 2013 Posted October 18, 2013 :evil_lol: o ile się nie myle, to Martyńcia-miszcz :loveu: za ten tekst powinna dostac jakas nagrode. No może jej oddam w tym roku tego Pulitzera, bo tak cały czas trafia do mnie... Zaczynają nieśmiało nawet przebąkiwać w kuluarach, że to jakiś przekręt... Hihi, zabawne :lol: Nie kłam. Ty tego psa masz tylko po to zeby groźnie wygladał i leczył Twoje kompleksy, a nie żeby z nim coś robić :eviltong: No zobacz, kompleksy, straszna rzecz :diabloti: Quote
Unbelievable Posted October 18, 2013 Posted October 18, 2013 Amber napisał(a):No może jej oddam w tym roku tego Pulitzera, bo tak cały czas trafia do mnie... Zaczynają nieśmiało nawet przebąkiwać w kuluarach, że to jakiś przekręt... Hihi, zabawne :lol: dzięki, jeszcze nobel z fizyki i mogę się czuć zadowolona ze swoich osiągnięć :)))))) Quote
Franca81 Posted October 18, 2013 Posted October 18, 2013 dziewczyny zycia nie macie? :offtopic: jeszcze troche i kolczatka bedzie oznaczac tyle samo co bumerang bo co haslo to wraca... Zeby psy byly tak przywolywalne.... :diabloti: Quote
Luzia Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 Franca81 napisał(a): Zeby psy byly tak przywolywalne.... :diabloti: Moje są :siara: Quote
marmara_19 Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 Znam troche dobkow chodzacych bez kolcy, ba biegajacych luzem. Znalam dobki co przy rowerze biegaly w srodku miasta bez smyczy- nie potrzebowaly jej. Chyba jakies podroby to byly.. Quote
zmierzchnica Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 Spróbuję łagodnie wrócić do tematu, ale myślę, że nie ma na to szans, i dalej będziecie ciągnąć wątek wędzideł i kolczatek :diabloti: W każdym razie - wczorajszy spacer. Moje cztery psy na polance osiedlowej (jako TOZ uzupełniamy te podajniki z woreczkami na psie kupy, więc na tym sporym osiedlu bywamy nieraz). Wszystkie luzem, Hera wącha, reszta za piłkami biega. Nagle zauważam, że przy Herze pojawił się mały czarny brzydalkowaty piesek :diabloti: Moje psy zachwycone, piesek też. Podchodzi Pani. Pani woła pieska, piesek na jej widok sruuu. 15 minut trwa odwoływanie pieska. Pani wyciąga karmę, kuca, pies podchodzi do niej, a jak ona chce go złapać - odskakuje. Znowu to trwa, nie wytrzymuję, wołam psa, wabię kiełbasą, łapię go i przekazuję Pani. No i mówię, że może jakby karmy nie miała, tylko coś fajniejszego, to by chętniej przychodził. -Ale nie może! To shih-tzu! Weterynarz nam zakazał. Powiedział, że jeśli te psy jedzą coś innego niż specjalna karma to chorują. -Ale proszę pani, to może chociaż gotowanego kurczaka? Żeby chętnie przychodził? -Shih-tzu nie mogą jeść takich rzeczy. To rasowe psy. Weterynarz powiedział, że tylko chudą wołowinę można mu podawać. Nie wchodziłam w dalszą dyskusję, nawet bym nie wpadła, że to "shih-tzu" :diabloti: Domyślam się, który weterynarz zarabia na sprzedawaniu kobiecinie "specjalistycznej karmy specjalnie dla shih-tzu" :roll: Ale chuda wołowina? Pies będzie przebiałkowany, ale może o to chodzi, będzie trzeba go leczyć :loveu: Dalej - pojawił się york. York śliczny, uczesany, w szeleczkach. Znany mi z tego, że nigdy nie widziałam właściciela, a jego spotykam na polach, łąkach, w lesie, na tym osiedlu... Podchodzi do moich psów - mogłam go wziąć na ręce i sprzedać na allegro za kilka stówek :diabloti: Kwestia czasu, aż ktoś na to wpadnie, ale widać właścicielowi nie zależy. Za to przez to, że lata non stop sam, jest genialny - bawi się z moimi 5x większymi psami, ma świetne sygnały, normalnie york jak pies :cool3: Do kompletu pojawił się wyjątkowo paskudny kundelek w metalowym kagańcu. Oczywiście bez właściciela. Ktoś sobie wziął do serca "pies musi być wprowadzany na smyczy lub w kagańcu", ale nie doczytał "pies musi być pod stałym nadzorem właściciela". W każdym razie, jeśli się zgubi, to zdechnie z głodu, adresówki oczywiście brak. Uroczy spacer - miałam przegląd skrajnych poglądów na temat psiego wychowania i doszłam do wniosku, że normalni właściciele stanowią najwyżej 1% populacji psiarzy :loveu: Quote
Fauka Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 marmara_19 napisał(a):Znam troche dobkow chodzacych bez kolcy, ba biegajacych luzem. Znalam dobki co przy rowerze biegaly w srodku miasta bez smyczy- nie potrzebowaly jej. Chyba jakies podroby to byly.. Ja widuję w parku brata sławnego Karilkowego Vuko, chodzi w obróżce, biega po parku między ludźmi i psami bez smyczy i kagańca nie zaczepiając przy tym nikogo, jest pięknie odwoływalny i ślicznie robi posłuszeństwo na klikerze :diabloti: Quote
Czekunia Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 Fauka napisał(a):Ja widuję w parku brata sławnego Karilkowego Vuko, chodzi w obróżce, biega po parku między ludźmi i psami bez smyczy i kagańca nie zaczepiając przy tym nikogo, jest pięknie odwoływalny i ślicznie robi posłuszeństwo na klikerze :diabloti: Może to przez to, że nie jest kopiowany:evil_lol:. Całe szczęście ludzie, którzy mają dobki od 20 lat, mają zgoła inne zdanie na temat ich charakteru, inaczej byłabym skłonna uwierzyć, że dobermany to diabły wcielone. Quote
marmara_19 Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 Zmierzchnica, yorczka mikro sunia, robi spacerki po polach bez wzgledu na pogode - ok 7-9 km im pewnie wychodzi. Lazi ze starszawym panem :) Uczesana, w kucyku.. LAzi, biega, z moim owczarem sie wita. yorek samczyk ze starsza pania laza po calej dzielnicy. Malo kiedy psiak jest na smyczy. Ale jest grzeczny. Czesto sie wita z moim "stlasnym" owczarem, kiedys bawil sie z Alfa['], teraz wita sie rowniez z Ronnie. Quote
WiedźmOla Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 Wczoraj byliśmy z Bestiowatym na plaży, latał sobie luzem bo było mało ludzi, psów prawie wcale. No i idzie pan z jakimś burkiem małym... Krótko się zastanowiliśmy z TŻ czy zapiąć naszego na smycz, ale widzę że mały burek bez smyczy to w nosie, nie zapięliśmy. Mieliśmy przy okazji sposobność na ćwiczenie komendy "stój", kiedy to Bestiowaty radośnie zaczął galopować w stronę burka :diabloti: Pan, który nawet nie miał smyczy przy sobie był bardzo oburzony tym, że nasz pies latał luzem. :cool3: Quote
zmierzchnica Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 [quote name='marmara_19']Zmierzchnica, yorczka mikro sunia, robi spacerki po polach bez wzgledu na pogode - ok 7-9 km im pewnie wychodzi. Lazi ze starszawym panem :) Uczesana, w kucyku.. LAzi, biega, z moim owczarem sie wita. yorek samczyk ze starsza pania laza po calej dzielnicy. Malo kiedy psiak jest na smyczy. Ale jest grzeczny. Czesto sie wita z moim "stlasnym" owczarem, kiedys bawil sie z Alfa['], teraz wita sie rowniez z Ronnie. Ano właśnie, jak właściciel traktuje yorka jak psa, to nie ma problemów :) Niestety, takie normalne yorki napotykam tylko, gdy są samopas i widzę, że same się wychowały. York + właściciel to u mnie w okolicy = darcie się, branie pieseczka na ręce i uspokajanie "roztrzęsionego" pieska, który drży cały (podejrzewam, że z ekscytacji wywołanej burdą :diabloti:). Ale znam kilka yorków, które są OK, niestety - to nie moi sąsiedzi. U mnie jedna sąsiadka ma yorka-agresora którego szczuje na moje przez bramę, druga ma mini yorczkę która chodzi na spacer raz na tydzień, inna ma dwa yorki, które uwielbiają wszczynać awantury, a kobieta ma potem pretensje do ludzi z psami, że idą tym samym chodnikiem co ona i stresują jej psy. Także taki york, który bawi się jak szalony z Herą to dla mnie objawienie i coś świetnego, jako że przez tego szczutego na moje yorka, moje psy tej rasy nie znoszą. WiedźmOla, jak wiadomo - są psy i Psy. Widocznie pan uznał, że wasz pies to nie Pies :evil_lol: Ech, w podobnym stylu wspomniana kobieta z dwoma yorkami mnie zjechała, że chodzę z moimi psami po trawniku. Ja jej mówię, że ona chodzi po moim trawniku ze swoimi yorkami i nie zbiera, a ja po moich zbieram. Na co ona: ale one są takie malutkie, ledwo co zrobią! :loveu: Quote
klaki91 Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 (edited) WiedźmOla napisał(a):Wczoraj byliśmy z Bestiowatym na plaży, latał sobie luzem bo było mało ludzi, psów prawie wcale. No i idzie pan z jakimś burkiem małym... Krótko się zastanowiliśmy z TŻ czy zapiąć naszego na smycz, ale widzę że mały burek bez smyczy to w nosie, nie zapięliśmy. Mieliśmy przy okazji sposobność na ćwiczenie komendy "stój", kiedy to Bestiowaty radośnie zaczął galopować w stronę burka :diabloti: Pan, który nawet nie miał smyczy przy sobie był bardzo oburzony tym, że nasz pies latał luzem. :cool3: Mnie zastanawia skąd się wzięło przekonanie widoczne tu też na dogo, że brak smyczy u spotkanego na spacerze psa oznacza, że każdy inny może do niego podbiegać? Jak moja suka idzie bez smyczy (a tak spędza 95% spaceru) to wszyscy dookoła są przekonani że ich psy też mogą sobie zasuwać bez jakiejkolwiek kontroli. Tylko, że ona jest odwoływalna, nie zaczepia innych psów gdy powiem NIE i potrafi iść bez smyczy przy nodze. A potem zdziwienie jak moja się wydrze na jakiegoś burka który na nią wleci albo postanawia się z nią ostro przywitać :) i to stałe "ojejku to też pies a nie suczka, tak?" :) Ja bardzo lubię yorki, moja suka zreszta też nie ma z nimi problemu :) widocznie histerycy powinni się trzymać razem :) Edited October 19, 2013 by klaki91 Quote
maxishine. Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 Franca81 napisał(a):Zeby psy byly tak przywolywalne.... :diabloti: moje są, a przynajmniej Figa (zawsze wraca) i hasior Kena. Juny nie spuszczam bo we krwi ma uciekanie. Quote
Amber Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 [quote name='Fauka']Ja widuję w parku brata sławnego Karilkowego Vuko, chodzi w obróżce, biega po parku między ludźmi i psami bez smyczy i kagańca nie zaczepiając przy tym nikogo, jest pięknie odwoływalny i ślicznie robi posłuszeństwo na klikerze :diabloti: Jari jak był młody też tak robił :loveu: Kto chce niech sobie zobaczy w mojej galerii. Tylko, że nieco bardziej dynamicznie :eviltong:Później mu się w główce poprzestawiało i przestał tolerować inne samce. To z braku wychowania, bo przecież wiadomo, że dorosłe samce dobermanów kochają inne pieski. Dlatego hodowcy mają je po 4-5 i trzymają razem, bo łatwo je upilnować. Co nie znaczy, że Jari z innymi samcami przebywać nie może, natomiast sam Vuko się na własnej skórze przekonał, że Jari nie ma dużej cierpliwości do innych chłopaków. Natomiast był tak niewychowany, że się dał odwołać słownie. Znam troche dobkow chodzacych bez kolcy, ba biegajacych luzem. Znalam dobki co przy rowerze biegaly w srodku miasta bez smyczy- nie potrzebowaly jej. Chyba jakies podroby to byly.. Julek, nasz znajomy dobeman, jak pada nie wstaje z kanapy przed godz 11 i jest chodzącą flegmą. Każdy pies jest inny. Mi się trafił mega pobudliwy i mówi to każdy. No ale najlepiej wydawać wyroki jak się psa na oczy nie widziało ;) Quote
marmara_19 Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 Amber, ja nie wydaje zadnych wyrokow. Caly zcas podkreslasz, ze Jari jest problematyczny BO JEST DOBERMANEM. A g..o prawda! Jak mowie, znalam i znam i widuje dobki nromalne. Jedne rasowe drugie " w typie" i sa normalnymi psami.. Dorabiasz jakas dziwna ideologie do normalnych problemow z psem. Takie same cyrki z psami maja wlasciciele roznych ras psow.. Niektorzy wychodza na prosta bo maja reke i dobrego szkoleniowca, inni sie tylko dobrze zabezpieczaja zeby nad psem jakos panowac.. chocby fizycznie.. A inni pie...a o tym, ze to taka rasa i tak musi byc.. Quote
WiedźmOla Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 klaki91 napisał(a):Mnie zastanawia skąd się wzięło przekonanie widoczne tu też na dogo, że brak smyczy u spotkanego na spacerze psa oznacza, że każdy inny może do niego podbiegać? Jak moja suka idzie bez smyczy (a tak spędza 95% spaceru) to wszyscy dookoła są przekonani że ich psy też mogą sobie zasuwać bez jakiejkolwiek kontroli. Tylko, że ona jest odwoływalna, nie zaczepia innych psów gdy powiem NIE i potrafi iść bez smyczy przy nodze. Pisałam coś o braku jakiejkolwiek kontroli? ;) Jakby facet powiedział, że nie chce żeby mój pies podbiegał to bym go odwołała. Bardzo proste. Quote
Martens Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 klaki91 napisał(a):Mnie zastanawia skąd się wzięło przekonanie widoczne tu też na dogo, że brak smyczy u spotkanego na spacerze psa oznacza, że każdy inny może do niego podbiegać? Przy TTB to się nie sprawdza :evil_lol: Jak mam psy luzem, to teren jest czysty w promieniu 50 metrów od nas, podbiegacze są łapane w locie już w oddali, zanim nas w ogóle zauważą... :diabloti: Kurde, może to jest recepta? Bo jak mam psy na smyczy, to magia ttb już na innych właścicieli nie działa; mają w d*pie tudzież są przekonani, że ogarnę swoje psy, to ich agresora też przy okazji. Quote
klaki91 Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 (edited) [quote name='WiedźmOla']Pisałam coś o braku jakiejkolwiek kontroli? ;) Jakby facet powiedział, że nie chce żeby mój pies podbiegał to bym go odwołała. Bardzo proste. Ale ja nie piłam w tym poście do ciebie tylko do ogółu ;) inna sprawa, że ja na przykład uważam, że lepiej jest się zapytać czy pies się może przywitać niż wychodzić z założenia, że jak komuś nie będzie pasowało to będzie krzyczał już z oddali "niech pan złapie psa". Ja 5 razy prosiłam kogoś o to żeby złapał psa. Jaka reakcja? Zawsze "ale mój nic nie zrobi" i wręcz celowe lezienie w moją stronę żeby mi to udowodnić :cool1: dlatego teraz już o nic nikogo nie proszę- albo staram się unikać i jak widzę że ktoś idzie z puszczonym luzem psem to zmieniam kierunek albo pozwalam na kontakt z podbiegaczem i niech sie dzieje wola nieba :) na szczeście żaden z włascicieli objechanych przez rudzielca psów nigdy się do mnie nie pluł- bo w sumie z jakiej racji by miał? ;) [quote name='Martens']Przy TTB to się nie sprawdza Jak mam psy luzem, to teren jest czysty w promieniu 50 metrów od nas, podbiegacze są łapane w locie już w oddali, zanim nas w ogóle zauważą... Kurde, może to jest recepta? Bo jak mam psy na smyczy, to magia ttb już na innych właścicieli nie działa; mają w d*pie tudzież są przekonani, że ogarnę swoje psy, to ich agresora też przy okazji. Ja mam liska, więc wszyscy są przekonani że skoro wydaje się sympatyczna to na bank z innym psem się przywita a nawet pobawi. Zdziwienie na twarzy ludzi jest bezcenne jak ruda ze słodkiego biegającego z piłką w mordce pieska zamienia się w rude tornado gotowe nakopać ich rozbrykanemu misiakowi bo śmiał nad nią przeskoczyć :evil_lol: chyba będę musiała pożyczać na spacery jakiegoś ttb Edited October 19, 2013 by klaki91 Quote
Okamia Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 marmara_19 napisał(a):Amber, ja nie wydaje zadnych wyrokow. Caly zcas podkreslasz, ze Jari jest problematyczny BO JEST DOBERMANEM. A g..o prawda! Jak mowie, znalam i znam i widuje dobki nromalne. Jedne rasowe drugie " w typie" i sa normalnymi psami.. Dorabiasz jakas dziwna ideologie do normalnych problemow z psem. Takie same cyrki z psami maja wlasciciele roznych ras psow.. Niektorzy wychodza na prosta bo maja reke i dobrego szkoleniowca, inni sie tylko dobrze zabezpieczaja zeby nad psem jakos panowac.. chocby fizycznie.. A inni pie...a o tym, ze to taka rasa i tak musi byc.. Jarek jest po prostu popędliwy, szybki i narwany. Jak ogier Araba czy innego gorącokrwistego konika (nawet tak wierzga jak się najara :diabloti:). Polecam poznać chłopaka na żywo a potem czepiać się Amber że ma problem z psem i pies ma profilaktycznie ubierane kolce a wśród innych piesków kaganiec ;) I czy ja wiem czy cyrki? Amber panuje nad psem, a że pies ma taki a nie inny temperament to raczej tego nie zmienimy w żaden sposób ;) Martens napisał(a):Przy TTB to się nie sprawdza :evil_lol: Jak mam psy luzem, to teren jest czysty w promieniu 50 metrów od nas, podbiegacze są łapane w locie już w oddali, zanim nas w ogóle zauważą... :diabloti: Kurde, może to jest recepta? Bo jak mam psy na smyczy, to magia ttb już na innych właścicieli nie działa; mają w d*pie tudzież są przekonani, że ogarnę swoje psy, to ich agresora też przy okazji. To się sprawdza nie tylko przy ttb ale też przy liczbie psów większej niż 3 :loveu: Zwłaszcza jeżeli w skład wchodzą 2 ttb i DA :evil_lol: Quote
Fauka Posted October 19, 2013 Posted October 19, 2013 Czekunia napisał(a):Może to przez to, że nie jest kopiowany:evil_lol:. Całe szczęście ludzie, którzy mają dobki od 20 lat, mają zgoła inne zdanie na temat ich charakteru, inaczej byłabym skłonna uwierzyć, że dobermany to diabły wcielone. Nie wygląda groźnie więc zachowuje się jak słodziaczek. Dlatego jestem przeciwna kopiowaniu, kopiowane psy stwarzają zagrożenie :shake: Ja na dobkach się nie znam, widzę Vuko który do psów jest okej a jak jest spięcie to Karina nauczyła go ładnie olewać i pies nie daje się wmanewrować w żadne jazdy, widuję jego brata który też jest super, w okolicy chodzi jeszcze inna dobka również bardzo grzeczna. Wiem jak to bywa, mój blablador na początku był mordercą histerykiem bo co spacer jakiś kundel chciał go zabić, jak pozbyliśmy się histerii wyszło że to dominant który sam wszczyna burdy. Pod kontrolą daje rade z samcami się dogadać ale wiem, że gdybym pozwoliła mu podbiec na spacerze do randomowego psa który nie wywaliłby się kołami do góry to skończyłoby się to w najlepszym wypadku Larym przygniatającym go siłą do ziemii, w najgorszym awanturą. Ale myślę że w tym jest spora moja wina i tego, co go spotkało w pierwszych latach życia. Przecież labradory nie mają prawa być trudne, są za to głupawe i uparte. Ale mimo wszystko kolczatki nie potrzebuję, potrafię go pizgnąć ręcznie :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.