Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Ryss']To napisał mój pies, gdy poszedłem do kuchni zrobić sobie kawę.[/QUOTE]

Mój to przeczytał, po czym powiedział "polemizowałbym".

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='Harley']Na studiach dorabiałam sobie pracując w firmie petsitterskiej, wyprowadzałam psy na spacery i zajmowałam się tzw. "opieką dobową". To było kilka lat temu we Wrocławiu.[/QUOTE]

No proszę, a myślałam, ze take rzeczy to tylko w Stamach zjednoczonych. :)

Posted

[quote name='Wola istnienia.']Po prostu jesteś zazdrosna, że jemu się tam udało pięknie udało wychować psa :evil_lol:[/QUOTE]

No pewnie, zazdrość mnie zżera..:diabloti: I to jeszcze rasowiec! Te moje kundle takie głupie, jak je spuszczę ze smyczy to łażą za mną jak te głupie, jak mówię siad to siedzą, takie to ciołki.. Nie to co prawdziwy wyżeł prawdziwego profesjonalisty, który reaguje frunięciem na każde szarpnięcie smyczą :loveu:

A co do wyprowadzania psów - chyba się da jakoś na tym zarobić, tylko nie wszędzie ;) Jak byłam we Wrocławiu to w wegańskiej knajpie znalazłam ulotkę "Pet service" - firma proponowała wyprowadzanie psów, wizytę behawiorystów, wzięcie psa do weta czy groomera i takie tam. Jest też klika osób z Warszawy na facebooku, które trudnią się - z tego co zauważyłam - wyprowadzaniem psów, np. "Biegająca z psami petsitter". Czytałam też artykuł w którejś z gazet o psim przedszkolu - ale dosłownie przedszkolu, miejscu, gdzie zostawiasz psa na 8 godzin, kiedy idziesz do pracy. Ma tam organizowane zabawy, spacery, szkolenie i odpoczynek, jak w normalnym przedszkolu :p To też była Warszawa.
Wydaje mi się, że faktycznie trzeba trafić w duże, dość bogate miasto. Jak ja chodzę z psami to mnie ludzie nieraz pytają czy wyprowadzam psy i czy "wezmę też ich psa"... Ale im się oczywiście marzy za darmo :evil_lol: Znajoma szukała psiego hotelu, jak się okazało, że za to trzeba płacić (wow!) to... zostawiła swojego wychuchanego, malutkiego pieska na działce :roll: Także wydaje mi się, że w małych miastach ludzie są jakoś mniej skłonni płacić za usługi dotyczące zwierząt...

Posted

W mniejszych miastach wszystko wygląda nieco inaczej. ;) Jak w Lesznie pójdziesz z gryzoniem do weta to jest wielki szok, że z takim maluchem się chodzi do weta. Natomiast w większych miastach jest to już dość 'popularne' (bo i weci dla gryzoni tam są).

Co do tego psiego przedszkola - całkiem fajna sprawa, bo to jest dość dobry socjal dla takiego malucha. I nie taki 'na odczep' jak to bywa w psich przedszkolach gdzie umawia się na zajęcia itp. Założę coś takiego. :evil_lol:

Posted

na gumtree jest kilka ogłoszeń pestitterów z mojego miasta, nie znalazłam jednak żadnej firmy zrzeszającej i zatrudniającej sprawdzonych "wyprowadzaczy" - myślę, że jest to taka oferta na zasadzie "podleję kwiatki, wyprowadzę psa, popilnuję domu", choć pewnie są ludzie, którzy są psiarzami i robią to z zamiłowania.

za moich czasów szkolnych miałam na osiedlu komitywę pt. "pracujemy w wakacje" i wtedy z dziewczynami obmyślałyśmy, jakby tu "dorobić" po sąsiadach - jedni wynosili śmieci, grabili ogródki, a ja wyprowadzałam pudliczkę Dianę pewnej starszej pani, dostawałam w zamian chrupki albo jakieś słodycze, a przy okazji miałam psa na pół dnia ;), więc nie wiem, dlaczego kilkanaście lat później ten biznes miałby nie kwitnąć, zawsze jest na to zapotrzebowanie wg. mnie.

Posted

[quote name='Dioranne']W mniejszych miastach wszystko wygląda nieco inaczej. ;) Jak w Lesznie pójdziesz z gryzoniem do weta to jest wielki szok, że z takim maluchem się chodzi do weta. Natomiast w większych miastach jest to już dość 'popularne' (bo i weci dla gryzoni tam są).

Co do tego psiego przedszkola - całkiem fajna sprawa, bo to jest dość dobry socjal dla takiego malucha. I nie taki 'na odczep' jak to bywa w psich przedszkolach gdzie umawia się na zajęcia itp. Założę coś takiego. :evil_lol:[/QUOTE]

Z tego co wiem, to psie przedszkole jest też dla dorosłych psów :) Taka przechowalnia na czas pracy opiekuna. Z jednej strony pomysł super, ale chyba głównie dla osób, którym na pracy z psem nie zależy - ja sobie nie wyobrażam, że ktoś inny by szkolił i wychowywał przez osiem godzin moje futra, bo ja jednak wolę pracować z nimi po swojemu. Jak odliczymy czas na sen i czynności poza-psie to taki opiekun dłużej się zajmuje zwierzakiem niż właściciel i ma pewnie też większy na niego wpływ ;) Ale jeśli ktoś ma pracę absorbującą, a nie chce się ze zwierzakiem rozstawać, to takie rozwiązanie jest mega :)

[B]PP[/B], też mi się wydaje, że jest zapotrzebowanie, tylko to idealny pomysł na dorobienie sobie, ale nie regularną pracę.. Każdy chce płacić jak najmniej :razz: Ale patrząc na to, ile ludzi dziennie mnie zaczepia, żebym ich psa też wyprowadzała - i to na moim zadoopiu - to popyt jest :)

Posted

Ludzie to są jednak niezdecydowani... Od czwartku jesteśmy w Poznaniu, jak dotąd nie było żadnej niemiłej sytuacji, wręcz przeciwnie, poznaniacy wiedzą do czego służy smycz. :multi: U nas niestety różnie z tym bywa. Ale dzisiaj trochę chamstwa 'skosztowałyśmy' z mamą.

Poszłyśmy na spacer z Młodym i obie musiałyśmy wyskoczyć do sklepu - mama do TESCO, a ja do zoologicznego. Mama była w sklepie ja z psem na parkingu, starałam się maksymalnie wykorzystać ten czas - dużo ludzi, 'dziwne' dźwięki wydawane przez wózki sklepowe, a i psy się zdarzały. Żadnego nie miłego komentarza nie było, wręcz przeciwnie, niektórzy robili wielkie oczy, że pies przybiega jak go zawołam (różnie z tym bywa, popisywał się przed 'publiką' :evil_lol:). Później mama z nim została, nie chodziła z Młodym, bo miała zakupy, więc siedziała w jednym miejscu, a pies wśliznął się na jej kolana. 'Standardowo' był w kagańcu. Obok mamy przechodziła babka może trochę młodsza od niej, z facetem i dzieckiem. Spojrzała na Młodego, a potem z oburzeniem w głosie powiedziała: [I]Taki mały pies i w kagańcu![/I] Nie wprost do mamy tylko 'w powietrze', ale tak aby mama usłyszała. Mama chciała odpowiedzieć, że chętnie pokaże co piesek 'potrafi' bez kagańca, ale powstrzymała się. :roll:

Nie raz widziałam i czytałam chociażby tu na dogo, że to małe psy często są najmniej pilnowane w myśl zasady 'on mały, nic nie zrobi', a później kończyło się to niemiłymi sytuacjami. Młody jest psem, który bez kagańca jest dużo bardziej 'nabuzowany' i wiele bodźców go wówczas denerwuje. W kagańcu jest łatwiej go ogarnąć, plus my jesteśmy spokojniejsze, że gdyby doszło do sytuacji podbramkowej to nic nie zrobi... Czyli lepiej, żeby atakował wszystko wokół, bo 'jest mały'? :cool3: Ogólnie nie rozumiem jak można komuś zwracać uwagę, że pies jest w kagańcu. To tak, jakby mieć do kogoś pretensje, że jego pies ma różową obrożę, a jest duży, więc mu to 'nie pasuje', 'za słodko wygląda' itp.

Poza tym wiecie może o jakiejś 'modzie' wśród dzieciaków i młodzieży, aby szczekać do przechodzących nieopodal psów? Ja się w trendach u moich rówieśników nie orientuję, więc może Wy mi pomożecie. :lol: Sytuacja nr 1: wnuczka naszych sąsiadów. Jak tylko wyjdziemy z Młodym na ogród, a ona jest na tarasie to zaraz schodzi na dół i patrzy co robimy (ewentualnie wyciąga lornetkę i w taki sposób nas 'podgląda'). Czasami wyjdzie też na balkon, który jest zwrócony w stronę naszego ogrodu. I nie przeszkadzałoby mi to, dzięki temu często możemy sobie poćwiczyć ćwiczenia w rozproszeniach. Jednak już kilka razy zdarzyło się, że dziewczynka zaczynała szczekać/warczeć w stronę Młodego. Mi szczena niemal do ziemi opadła za pierwszym razem jak to usłyszałam. :D Teraz już przywykłam. Myślałam, że tylko ona ma takie 'odpały', ale na wakacjach mieliśmy podobną sytuację (numer 2) - poszliśmy z Młodym do sąsiedniej wioski. Obeszliśmy ją całą i zaczęliśmy wracać do 'naszej'. Mijamy trójkę niewiele młodszą ode mnie (ok. 12 lat mogli mieć, o ile nie starsi). Jak byliśmy już kawałek od nich to chłopak zaczął szczekać, a dziewczyna zaczęła śpiewać [I]oooo cziułała[/I]. :diabloti: I kilka dni temu. Czekałam z Młodym w aucie na parkingu jednego z supermarketów. Obok zaparkowała babka z dzieckiem. Dziecko z babcią zostało w aucie, babka do sklepu poszła. Młody leżał mi na kolanach, więc dość długo pozostawał niezauważony. Postanowił jednak usiąść. Dzieciak zaczął walić w szybę, a potem szczekać. I tu jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo dzieciak mały i chciał zwrócić uwagę psa, ale dwa poprzednie przypadki są dla mnie na prawdę 'zagadkowe'. Mówię - może to jakaś moda, o której ja nie wiem? ;)

Posted

Dioranne żeby było więcej takich jak ty właścicieli małych psów to świat byłby o niebo lepszy :loveu:.

Co do szczekania, cóż to już dawno nie są moi rówieśnicy jednak faktycznie się z tym spotkałam... Tylko że ja nie należę do osób tolerancyjnych na głupotę, tak samo mnie denerwuje jak bachor wisi na gałęziach drzewa i je łamie (dosłownie sobie 'huśtawkę' robi...), tak samo szczekanie na psa. Jak wiadomo moje psy nie są małe, a Szamana szczek przyprawia o ciarki na plecach... Tak więc jak jakieś 'dzieciątko' mordę drze na mojego psa, wtedy ja popuszczam smycz i pozwalam mu odszczekać. Jeśli jest to faktycznie małe dziecko (toleruje tak do 6roku życia), wtedy grzecznie tłumaczę żeby nie szczekało na psa bo mu pies głowę odgryzie jak się zdenerwuje - czasem wychodzą z tego głupie dyskusje typu 'on jest włochaty więc nic nie zrobi' albo 'ja mam takiego podobnego w domu tylko jest o polowe mniejszy'. No cóż wtedy zazwyczaj odchylam wagi psa i pytam się czy ten jego też ma takie ząbki, zazwyczaj dzieci uciekają z płaczem :diabloti:. Jednak drugi raz spotkany dzieciak już nie szczeka mi na psa i zazwyczaj grzecznie pyta czy mógłby pogłaskać :-o, co mi nie przeszkadza bo Szaman kocha dzieciaki.

Posted

a ja dzieciom raczej nie pozwolę podchodzić,bo mój pies to wygodnicki buc i jeśli uzna, że ten oto stwór zaburza jego harmonię przestrzenną,to nie będzie miał oporów, żeby pokazać ząbki :diabloti: jak ma kaganiec i jakaś mama się uprze (mam mocno "prorodzinne" tereny spacerowe), to ok, ale z zasady Pat raczej nie patrzy na to dziecko i traktuje jak powietrze - kagan jest pro forma.

Posted

Szczekanie na psy to norma i to wcale nie jest trend dzieci ;) Szczekają na mnie dorośli ludzie z balkonów, młodzież w przejeżdżającym aucie, starsi państwo na ławeczce... Dlatego, że mam więcej psów, widocznie mają odruchy stadne :diabloti: Dlatego szczekające dzieci mnie nie dziwią zupełnie, ja to już przyjmuję jak element szumu tła ;) Gdybym z tym walczyła, to bym tak z 5-10 razy dziennie na jednym spacerze musiała wchodzić w kontakt z dziećmi, a tego nie lubię :evil_lol: To już wolę ignorować.

Ja nie pozwalam głaskać psów z dwóch powodów: pierwszy taki, że moje psy w różnym stopniu akceptują dzieci. Hera znosi na zasadzie "niech one dadzą mi spokój", Frotek lubi, Luka znosi (bo może mają żarcie), Chibi się boi. Nie ma szans, żeby wytłumaczyć dzieciom, którego psa mogą głaskać, jak i ile czasu. Jak się powie, że "tak, ale tego białego" to zaczynają od Frotka, potem dręczą Herę, a potem gonią uciekającą przed nimi Chibi :roll:
Druga sprawa jest taka, że mieszkam w małym mieście i zwykle spotykam te same dzieci. Jak raz się pozwoli im pogłaskać, będą biegły do mnie za każdym razem. Jednego dnia mam czas na głaskanie i wyjaśnianie, innego się spieszę, jeszcze innego dzieci podbiegają w momencie, gdy obszczekuje nas inny pies i muszę ogarnąć stado. A niestety, nauczyłam się, że jak dasz dzieciom palec... to nie masz ręki i to do ramienia :razz: A ja nie mam do nich cierpliwości :diabloti: Tak serio, to myślę, że prędzej ja bym ugryzła takie dziecko niż moje psy :evil_lol:

Posted

Mi dzieci nie przeszkadzają, to jest tak naprawdę dobre 'szkolenie'. Magia dzieci się boi i je oszczekuje, ale Szaman kocha dzieciołki. Zazwyczaj mówię że można ale tego, bo tamta gryzie i się sprawa rozwiązuje sama - podejrzewam że dlatego iż mam duże psy które są większe od przeciętnego dzieciaka :evil_lol:

Posted

Mój pies uwielbia dzieci znacznie bardziej niż ja.Ale problem w tym,że uwielbia też dzieci,które panicznie się go boją.Kiedy dziecko jest w pobliżu a pies na smyczy to szczeka by go puścić. I tu zły PR robią rodzicie mówiąc: a widzisz,taki mały a jaki agresywny! Niech go pani mocniej trzyma! Kaganiec mu trzeba założyć! Nieważnie,że dziecko piszczy,macha rękami,kopie w powietrze i ucieka-ono ma do tego przecież prawo bo boi się psa NA SMYCZY.

Posted

[quote name='Maron86']Mi dzieci nie przeszkadzają, to jest tak naprawdę dobre 'szkolenie'. Magia dzieci się boi i je oszczekuje, ale Szaman kocha dzieciołki. Zazwyczaj mówię że można ale tego, bo tamta gryzie i się sprawa rozwiązuje sama - podejrzewam że dlatego iż mam duże psy które są większe od przeciętnego dzieciaka :evil_lol:[/QUOTE]

Albo fajne dzieci spotykasz :p Ja mam niestety złe doświadczenia z dziećmi: pozwoliłam porzucać piłkę Frotkowi i pokazałam gdzie... No to gdzie wylądowała piłka? Oczywiście na ulicy :roll: Innym razem pozwoliłam pogłaskać Lukę, to dziewczyna do niej się przyssała i musiałam sunię ratować, bo miała już wieeelkie oczy, a dziewczynka ją dalej gładziła jak jakiegoś misia. Jak jakiś pan podszedł z dzieciakami, bo chciał o coś zapytać w związku z psami, to totalnie nie zwracał uwagi na to, że jego dzieci zapędziły moje psy w róg, nachylały się i wyciągały ręce.. Gdyby to były jakieś mniej socjalizowane zwierzaki to pogryzienie byłoby pewne. W tym przypadku zainterweniowałam, ale nie lubię, jak muszę wychowywać i nieraz sztorcować czyjeś dzieci, bo rodzic nawet nie widzi, co się dzieje :shake:

Ja chyba u dzieci nie mam jakoś posłuchu i kiedy myślę o tym, że mam im tłumaczyć, którego psa mogą głaskać, ile czasu, w jaki sposób, a one i tak potem robią co chcą... To wolę powiedzieć, że nie głaskać, bo się spieszę :diabloti:

Posted

Widzisz, a u mnie problem się rozwiązuje sam. Szamana można tarmosić wszędzie, a jak już chłopiec goniąc go wsadzić próbował rękę w tyłek to dostał od Szamana 'opierdziel' głuchym warczeniem. Magia wystarczy że ktoś dzieciołkowaty podejdzie to ma 30cm pancura na plecach, ogon na sztorc, a wzrok jak u mordercy, jeśli dzieciak nie zrozumie to jeszcze ze szczekaniem wyskoczy. Tak więc ja nie muszę się przejmować że dziecko nie rozróżni podobnych do siebie psów, czy też że za mocno wytarmosi, jednak rozmiar ma znaczenie :diabloti:

Posted

u nas metoda na "chorą skórę" się sprawdza, bo nawet jeśli Patryk jakieś konkretne dziecko ma zamiar zaakceptować i wygląda na wyluzowanego, to ja i tak się spinam i do końca mu nie ufam - kiedy nie ma kagańca, to nie ma głaskania i koniec. mówiłam parę razy, że pies ma chorą skórę i to działa najlepiej wg. mnie, bo przecież może zaraźliwe, może coś tam, [I]lepiej nie.[/I]

dzieciak z klatki nadal nie rozumie, że NIE można głaskać Patryka, pisałam u siebie w wątku, że Pat kłapie zębami w jego stronę kiedy ten dzieciak tylko się zbliża, ewidentnie nie chce z nim kontaktu i nie wiem dlaczego (kiedyś chłopiec mu właśnie rzucał piłkę za moim przyzwoleniem i tak jak u Zmierchnicy - wylądowała na ulicy :diabloti:), bo mu nic nie zrobił.

ot, ma taką fanaberię i go nie lubi, nie to, że atakuje, ale po prostu powiększa sobie przestrzeń osobistą przy tym młodym i nie pozwala się do siebie zbliżyć. co robi młody? mija mnie na schodach, przytula się do barierki jakby się psa obawiał i PAC ręką w grzbiet Patryka, tak prawie niezauważalnie, wzrok w drugą stronę, ale jednak go macnie.

Pat nie nosi kagańca non-stop, więc go odciągam, po klatce nie wbiega sam bez smyczy (chyba że nocą) i uważam na to dziecko, bo niby krzywdy Patryk nie zrobi, ale odbite zęby mogą wystraszyć chłopca (z 10 lat? 9?) i będę miała problem.

i nie, nie pójdę do rodziców - ojciec to straszny buc :evil_lol: i mamy z nim trochę na pieńku, nie chcę jeszcze dokładać, że mam "agresywnego psa który atakuje dzieci". młodego raz uprzedziłam co się stanie jak będzie pchał łapy, uprzedzę jeszcze drugi raz a Patrykowi dam komendę "głos", może to jakoś mocniej zadziała ;)

Posted

A jak Patrykowi polozysz reke na grzbiecie jesCze zanim zaczniecie mijac dzieciaka to nie bedzie lepiej? Moze dzieciak bedzie sie wstydzil polozyc reke na Twojej:P albo Pat nie zajarzy, ze to tamta reka. Noi jeszcze jedna opcja mi przychodzi do glowy: zanim minies dzieciaka to pusc psa przodem na dol, tak zebys miala calego psa przed soba i dzieciak nie mial szans dotknac go niezauwazony. Moze to ostudzi jego zapedy.

Posted

kochana, nie mogę tak zrobić, bo Pat go ukąsi - jestem pewna, co prawda wiem że te jego gryzienie to tylko chwytanie paszczą i nie robi krzywdy (nawet w wielkim stresie, a to nie jest jakiś znowu ogromne przeżycie), ale dzieciak i tak się może wystraszyć, więc nie puszczę psa przodem na żywioł.

po prostu postraszę młodego solidniej ;) albo nie wiem, zbesztam z groźną miną,to taki zahukany dzieciak i wstydliwy, więc pewnie się przestraszy, bo wcześniej mówiłam raczej miło.

Posted

Przecież Pat to nie jest duży pies (z tego co mi świta), czemu go pod pachę nie weźmiesz i po sprawie. Skoro pies go nie lubi 'bo nie', a dzieciak musi zaczepiać 'bo tak'. To faktycznie sytuacja może dojść do punktu krytycznego.

Posted

[quote name='Wola istnienia.']Troche he offtopic, ale- myślicie, ze w Polsce faktycznie sa juz tacy petsiterzy, którzy zajmują sie wyprowadzaniem psa za pieniądze i faktycznie mają klientów?[/QUOTE]

Są, mam nawet w znajomych kolesia.
Wyprowadza psy na terenie trójmiasta, ma stałych klientów, którzy mają częste wyjazdy, po prostu zostawiają mu klucze.
Nie ma z tego kokosów, ale jeszcze żyje, więc chyba daje radę. :lol:

Posted

[quote name='Maron86']Przecież Pat to nie jest duży pies (z tego co mi świta), czemu go pod pachę nie weźmiesz i po sprawie. Skoro pies go nie lubi 'bo nie', a dzieciak musi zaczepiać 'bo tak'. To faktycznie sytuacja może dojść do punktu krytycznego.[/QUOTE]

Z tego co wiem, Pat jest wielkości mojego Frotka. a ja nie wyobrażam sobie go wziąć pod pachę :evil_lol: Oczywiście, że rozmiar ma znaczenie, no i wygląd - Fro ma przesrane, bo wygląda na białą, puchatą maskotkę; Hera jednak ma coś takiego w spojrzeniu, że nie każdy do niej łapy pcha. Jak jeszcze Frotek był agresywny do psów, to mi ludzie nie chcieli wierzyć, że on taki słodziutki i taki groźny, na pewno przesadzam... No ale jak pokazał co potrafi to zaczynali mi wierzyć (i kilka osób sugerowało różne wymyślne metody na pozbycie się go) :diabloti:

[B]PP[/B], obawiam się, że bez ostrzejszej reakcji się nie obejdzie, obsztorcuj chłopaka, bo w końcu będzie niefajnie... Dzieciaki mają takie pomysły, nie uwierzył Ci, że Patryk go może dziabnąć i będzie próbował po swojemu się z nim zakumplować :cool3: Ale podobną sytuację miałam z dorosłą osobą, poważnie wyglądającą panią w garsonce... Mijała mnie i psy i fruuu - przejechała Frotkowi po grzbiecie od głowy do ogona. Całe szczęście, że trafiła na białego, a nie na Herę, bo wtedy młoda była dość cięta na takie rzeczy i mogłoby to się źle skończyć :shake: Teraz na szczęście ma postawę "człowieki dziwni są, olać, ewentualnie obszczekać" :diabloti:

Posted

Ja nie mam żadnych obiekcji przed krzyczeniem na dzieci kiedy wyciągają łapki. Wiem, że Tina nie jest szczęśliwa kiedy ją dotykają obcy i nie będę jej narażać na stresy, chociaż wiem że by nie udziabała.
Z Meridą jest gorszy problem, bo słodki szczeniaczek, ale tu zdecydowanie odganiam każdego dzieciaka na ulicy, bo wiem że może podrapać i udziabać.

PP, nie ma co się szczypać, ktoś te dzieci musi wychować :diabloti:

Posted

ten chłopiec jest taki...no nie wiem, trudno mi ocenić, czy opóźniony, ale taki lekko nieogarniający, dziwny dzieciak i ma paskudne zachowania (np. kiedyś wlazł w gówno i złapałam go na wycieraniu buta o schody na klatce, zamiast to ogarnąć np. w trawie pod klatką), często gada sam do siebie i grzebie coś tam w ziemi, mam wrażenie, że jest lekko dziwny i moje słowa to trochę grochem o ścianę :cool3: no ale nic, w ostateczności pójdę do jego ojca, choć staramy się udawać, że się nie znamy a "dzień dobry" mówimy sobie jak nie ma już dokąd uciec :cool3:

Posted

nie wiem, nie potrafię określić, na pewno nie jest "niedorozwinięty" w takim potocznym znaczeniu, ma normalne, myślące oblicze tylko się dziwnie zachowuje (właśnie takie dłubanie w ziemi, gadanie do ściany) - wg. mnie to nie choroba tylko taki jego urok.
a przez ten urok trochę tak jak grochem wiadomo o co, ale na razie jest bezproblemowo, dziś minął mnie pod klatką i sobie poszedł.
w razie wu przejdę się jednak do rodziców, bo jak kiedyś naprawdę pies go chwyci albo mocniej wystraszy,to na nic będą moje tłumaczenia, że "przecież mu mówiłam". tak po prawdzie to dorosła osoba umawiająca się z dzieckiem jest trochę mało przekonująca, wobec czego przejdę się do jego rodziców.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...