Kora Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 Kiedy zawiozlam dzis rano jedzenie tak jak obiecalam, weszlam do niego na chwilke, byl taki smutny, ale nie byl przypiety smycza do grzejnika:roll: . Poprawilam lapke bo kroplowka nie schodzila, wymizialam. Koniecznie trzeba mu zrobic przeswietlenie! Natomiast jesli chodzi o umowe z miastem, w tej sytuacji o jego dalszym leczeniu decyduje tylko pan z notesem nikt z Gminy. Quote
pidzej Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 Wiecie co, ostatnio czytałam na wątku Serwa o psie Irmy, chudł i nie chciał nic jeść, wymiotował- chyba nawet po wodzie- okazało się, że połknął zabawkę-myszkę. Wycięli i po sprawie. Quote
eloise Posted December 25, 2006 Author Posted December 25, 2006 Iza kontaktuje się telefonicznie z kliniką napewno zada lekarzowi te pytania, które się pojawiły na stronie. oby Łatek się pozbierał. Quote
paros Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 A miał robione badanie w kierunku chorób odkleszczowych? Jesienią gazety warszawskie pisały o pladze kleszczy i dużej liczby zachorowań psów na choroby odkleszczowe. Właśnie chudnięcie, osłabienie i krew :shake: Cytuję mi. objawy: ".... Obserwujemy nasze psy i każde ich odbiegające od normy zachowanie takie jak: pies smętny, nie ma ochoty na nic, na co do tej pory miał, nie m chęci na zabawy, wyjście na spacer, ma wyraźne bóle 'w kościach', problemy z oddychaniem, brak apetytu, nie zjada z chęcią swojego do tej pory ulubionego jedzenia lub przestaje w ogóle jeść, wymiotuje, podwyższona temperatura,...... Należy natychmiast, udać się z psem do lekarza weterynarii i wydać ok. 30-50 zł na badania krwi w kierunku chorób odkleszczowych. Tylko szybka reakcja z naszej strony może pomóc psiakowi. Każda minuta, godzina jest na wagę życia naszego psa. ..." Tu jest link do tego artykułu: http://arka.strefa.pl/kleszcze.html oraz przeczytajcie koniecznie tu - te objawy pasują :shake: :-( http://www.vetserwis.pl/kleszcze.html Trzeba te badania mu zrobić!! :roll: Quote
pidzej Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 A Łatek ma chyba trochę zapadnięte skronie- to m.in. może być następstwo jakiejś odmiany babesziozy- chrupkowy Tolek tak miał. Quote
Asior Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 hmmm ale kleszcze już dawno się skończyły...znaczy chodzi mi o to, ze one "atakują" tylko latem, więc nie wiem czy to może być to, ale dobrze, zeby wypowiedział się ktoś kto ma większe pojęcie niż ja ;) Quote
LALUNA Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 A miał robione badanie w kierunku chorób odkleszczowych? Przecież to wykluczono na podstawie wyników krwi. Wyniki wskazują na uszkodzenie przewodu pokarmowego. Moze byc to zatrucie, ale moze być to poczatek martwicy przewodu pokarmowego bo cos go blokuje. Powinni wykluczyć to zdjeciem rtg z kontrastem. Poproscie ich, przecież ten pies mógł cokolwiek zjeść i mu to utknęło. We Wrocławiu mieliśmy dwa przypadki zatrucia psów trutkami na szczury lub ślimaki. Ale tam dodatkowo było brak krzepliowsci krwi. W składzie trutki jest kumaryna. Ale u Łatka widzę wenflon i troche zakrwawiona łapka. Jednak ta krew jest krzepliwa. Pies daje do miziania brzuch. Moze pokazuje go gdzie go boli. To oczywiscie tylko sugestie bo nie jestem lekarzem. Ale powinni zrobic psu rtg przewodu aby wykluczyć połkniecie przedmiotu. Quote
asiamm Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 Podobno wcześniej krew ciekła z wenflonu ale dziś już było ładnie. Sama wetka zwróciła uwagę na to że krew przestała lecieć. Co do brzuszka to to było jednorazowe wystawiemie i raczej pod wpływem głaskania bo i ogonek zaczął się wtedy trochę merdać. Quote
pixie Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 pytalam o niedroznosc jelit u latka- otrzymalam odpowiedz - gdyby tak bylo brzuch bylby rozdety... Quote
paros Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 Asior napisał(a):hmmm ale kleszcze już dawno się skończyły...znaczy chodzi mi o to, ze one "atakują" tylko latem, więc nie wiem czy to może być to, ale dobrze, zeby wypowiedział się ktoś kto ma większe pojęcie niż ja ;) Teraz nie ma typowej jesieni czy zimy, nie ma mrozu :shake: Asiorek, w listopadzie było u nas bardzo dużo zachorowań. Bo ciepło, klimat łagodny i kliniki wet. pełne były chorych psów w agonalnym stanie. Dlatego Wyborcza ostrzegała aby natychmiast udawać się do lekarza w razie wystapienia objawów chudnięcia, braku apetytu, wymiotów... Quote
Kora Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 iza_szumielewicz napisał(a):Piszę wg relacji dr Katarzyny Zapaśnik: wyniki: ALAT 189 (norma do 50) ASPAT 240 (norma do 37) AP 1083 (norma do 153) Leukocyty 3,86 (norma 9-10) ale bardzo liczne leukocyty młode wnioski: parwo - prawie na pewno wykluczona nie ma babeszji ma: albo zapalenie lub nowotwór wątroby albo też (co najbardziej prawdopodobne) silne zatrucie; młodociane leukocyty dobrze wróżą przy tak niskiej liczbie ogólnej leukocytów - znaczy, że organizm się broni i wytwarza przeciwciała; pytanie tylko, co z tymi młodymi leukocytami się dzieje.... 14.53 (zapis w karcie) - POTWORNIE silne wymioty; podano środki nawadniające i p-wymiotne Leczenie NA PEWNO potrwa dłużej niż do 27.12.06 Klinika ma się skontaktować z gminą w sprawie finansowania USG (zaznaczyłam, że gdyby gmina się nie zgodziła, sfinansujemy). USG dopiero po świętach. Teraz najważniejsze leczenie wątroby i powstrzymanie wymiotów. Jutro jadę do Łatka skoro świt (znów 5.30).:crazyeye: :lol: (lekarka średnio zadowolona z tego terminu:cool3: ). Tu Iza napisala "nie ma babeszji":roll: , wiec widocznie byly robione badania pod tym katem. Quote
LALUNA Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 pixie napisał(a):pytalam o niedroznosc jelit u latka- otrzymalam odpowiedz - gdyby tak bylo brzuch bylby rozdety... Ciało obce nie powoduje całkowitej niedrozności. Wobec czego brzuch nie musi być rozdęty. U moich własnych miałam trzy raz częsciowa niedrożnosć. Ale wyłapane po kilku godzinach skończyło sie na raz na kroplówce i rokurczowych lekach ( w przypadku zagazowanego) przy dwóch po lekach i parafinie mentolowej. Brzucha nie miały wcale rozdętego. Spytaj sie Pani doktór czy przy niedroznosci częściowej też byłby rozdęty? I popros aby mimo wszystko zrobiła rtg. Przy tylu lekach i staraniach to i tak już niewielki koszt Quote
BoWa Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 Rtg lub usg wydaje mi się konieczne... Mojej koleżanki dobermankę leczyli przez 2 tygodnie niby na zatrucie, pies chudł, wymiotował i w ostatniej chwili inny lekarz kazał zrobic usg-okazało się ,ze utknal jej w jelicie kawałek plastikowej zabawki. Byłoby po psie, gdyby czekali jeszcze parę dni ! Quote
LALUNA Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 GoWa napisał(a):Rtg lub usg wydaje mi się konieczne... Mojej koleżanki dobermankę leczyli przez 2 tygodnie niby na zatrucie, pies chudł, wymiotował i w ostatniej chwili inny lekarz kazał zrobic usg-okazało się ,ze utknal jej w jelicie kawałek plastikowej zabawki. Byłoby po psie, gdyby czekali jeszcze parę dni ! GoWa na jakiej podstawie stwierdzili ze to zatrucie? Mozesz sie dowiedzieć czy robili badania krwi? I jakie wysżły? Quote
iza_szumielewicz Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 Babeszjoza to nie jest. Pytałam. Co do niedrożności, to rzeczywiście coś w tym jest. Zapytam skoro świt. Poproszę o usg albo rtg. W razie czego powiem, żeby robili na nasz koszt. Jak odbijałam mojego Malutkiego z budowy, też miał niedrożne jelita. Okazało się, że był skopany przez roboli i niedrożność plus zerwana nerka:shake: :placz: były właśnie od tego. Miał nefropleksję (podszywanie nery). W stanie krytycznym był ponad tydzień, ale tak złych wyników wątrobowych jak Łatek nie miał. Będę pytać. Quote
iza_szumielewicz Posted December 26, 2006 Posted December 26, 2006 Oto co rano usłyszałam od dr Żabińskiej. Łatek dalej ma stabilną temperaturę 38,4. Wyszedł z szoku, ale twa walka o życie. Lekarze wykluczają niedrożność jelit/połknięcie jakiegoś przedmiotu typu kamień. Wymioty (były rano, nie było ich w nocy) są skutkiem złej pracy wątroby. Nadal jedynym leczeniem są kroplówki, środki p-wymiotne i leki na wątrobę. Nie wykluczają usg wątroby pod kątem nowotworu (znów ten nowotwór:roll: ). Lekarka prosiła, ŻEBY W SPRAWiE STANU ŁATKA DZWONIŁA JEDNA, A NIE - JAK TO OKREŚLIŁA - SIEDEM OSÓB. BYŁA LEKKO ROZDRAŻNIONA. :mad: POWIEDZIAŁA, ŻE MAJĄ TEŻ INNYCH PACJENTÓW, W TYM DRUGIEGO PSA Z GMINY, KTÓRY NOTA BENE TEŻ WYMIOTUJE. OBIECAŁA JUTRO DO MNIE ZADZWONIĆ, JAK USTALI DALSZY PRZEBIEG POSTĘPOWANIA Z GMINĄ. Nie chciałam zadzierać (z troski o Łatka), więc przyjęłam jej warunki. Czyli "na zachodzie bez zmian". Quote
Kora Posted December 26, 2006 Posted December 26, 2006 Iza jak bedziesz w klinice to zrob zdjecie temu drugiemu psiulowi. Quote
Olga132 Posted December 26, 2006 Posted December 26, 2006 ten drugi wymiotujacy piesek też Bezdomny? może warto ustalić z jakich okolic Ursynowa został przywieziony, bo jeśli z tego samego terenu co ŁAtek, to może jakiś debil w okoicy truje psy? to nie byłby pierwszy taki przypadek na Ursynowie! Quote
Olga132 Posted December 26, 2006 Posted December 26, 2006 A Ty Łateczku - trzymaj sie dzielnie !!! Quote
rebellia Posted December 26, 2006 Posted December 26, 2006 Tak sobie myślę - może jego ktoś chciał otruć? (O właśnie Olga wyżej zauważyłam, ze tez to napisałaś). Jak niektórzy wiedzą - mi otruto 6 lat temu psa, powiem szczerze, że im dłużej to czytam, tym bardziej wydaje mi się to prawdopodobne. Quote
fona Posted December 26, 2006 Posted December 26, 2006 To Latus nie jest z Popularnej we Wlochach? Quote
iza_szumielewicz Posted December 26, 2006 Posted December 26, 2006 Łatuś jest z Włoch! Doradzono nam jednak w klinice, żeby powiedzieć o Ursynowie, bo inaczej nici z finansowania gminy. Drugi piesek tez jest bezdomny. Nic o nim jednak nie wiem. Kto dokładnie odpowiada w gminie (imiennie za program umów z klinikami). Jaki tam jest numer? Kto z was wie? Kora, miałam jutro jechac do Łatka o 5.30 rano, ale wobec oporu kliniki (w sumie dośc zrozumiałego) odpuszczę. Poczekam na telefon. Wtedy ustalimy, co robić dalej. Quote
eloise Posted December 26, 2006 Author Posted December 26, 2006 ze względu na stanowisko kliniki, ja też odpuszczam dzisiejsze odwiedziny. ale mam Łatkowy kocyk, który zasiusiał na początku, więc i tak się wybiorę, ale może jutro, popołudniu. Quote
asiaf1 Posted December 26, 2006 Posted December 26, 2006 iza_szumielewicz napisał(a):Oto co rano usłyszałam od dr Żabińskiej. Łatek dalej ma stabilną temperaturę 38,4. Wyszedł z szoku, ale twa walka o życie. Lekarze wykluczają niedrożność jelit/połknięcie jakiegoś przedmiotu typu kamień. Wymioty (były rano, nie było ich w nocy) są skutkiem złej pracy wątroby. Nadal jedynym leczeniem są kroplówki, środki p-wymiotne i leki na wątrobę. Nie wykluczają usg wątroby pod kątem nowotworu (znów ten nowotwór:roll: ). Lekarka prosiła, ŻEBY W SPRAWiE STANU ŁATKA DZWONIŁA JEDNA, A NIE - JAK TO OKREŚLIŁA - SIEDEM OSÓB. BYŁA LEKKO ROZDRAŻNIONA. :mad: POWIEDZIAŁA, ŻE MAJĄ TEŻ INNYCH PACJENTÓW, W TYM DRUGIEGO PSA Z GMINY, KTÓRY NOTA BENE TEŻ WYMIOTUJE. OBIECAŁA JUTRO DO MNIE ZADZWONIĆ, JAK USTALI DALSZY PRZEBIEG POSTĘPOWANIA Z GMINĄ. Nie chciałam zadzierać (z troski o Łatka), więc przyjęłam jej warunki. Czyli "na zachodzie bez zmian". Mam nadzieje, że mają rację, że jelita są drożne choć pewnie mówią to na podstawie objawów a nie USG czy rentgena. Oczywiście nie ja jestem lekarzem ale jak go przywiozłam to też nie chcieli pobrać mu krwi mimo, że prosiłam kilkanaście razy bo lekarz jednoznacznie stwierdził parwo na podstawie tego wycieku z odbytu. No cóż mam nadzieję, że wiedzą co robią. Izo nie mówili może kiedy chcą zrobić to USG? może przy okazji zrobiliby też to badanie przewodu pokarmowego. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.