Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Korenia , jak na razie nie wiedzę przeszkód w poniedziałek.Mój telefon jak w ogłoszeniu Braszki.
U suni mlekotok się zakończył, brzusio pięknie wygojony. Nadal na krok nie odstępuje Dolarka. Woli jeść gotowane, dama jakaś się znalazła.
A Bonusek słabiutki, chociaż dzielnie tupta i wskakuje na niewysokie parapety. Nadal nie je, więc strzykawa w ruchu. Serce mi ściska na myśl co jego i nas czeka.

Posted

Bonusek jest bardzo słabiutki.Niechętnie połyka gdy go karmię strzykawką. Na rękach wisi jak szmateczka. :-(.Serce mi chyba pęknie.

Posted

Poker napisał(a):
Bonusek jest bardzo słabiutki.Niechętnie połyka gdy go karmię strzykawką. Na rękach wisi jak szmateczka. :-(.Serce mi chyba pęknie.


:( wiem jak to sie czuje, Poker, sciskamy mocno.....

Posted

Witam was bardzo serdecznie późną porą :) nie chcę nic sugerować w sprawie Braszki, ale nasza mała Chilli (mała gnidka w typie chihuahua ze schroniska) też miała spore problemy z kontaktami z ludźmi i zwierzętami (z innymi psami ma nadal) i wiecie co? On np uwielbia jeździć pociągiem :D samochodem nienawidzi i cokolwiek byśmy robili to jest strasznie zestresowana i zaczyna się ślinić. Za to w pociągu mimo tłoku (jestem studentką i podróżuję w czasie największych tłumów powracających do domu) nasza psinka się bardzo uspokaja i nawet jakoś szczególnie nie garnie się na kolana. Wydaje mi się, że chyba ją ten jednostajny stukot uspokaja :D sama nie wiem co tak działa :)

Druga sprawa, że w przypadku kontaktów z ludźmi nasze studenckie mieszkanie jej bardzo pomogło :):) teraz już nawet obszczekuje obcych :)
Problem mamy dalej ze zwierzętami, bo u nas na osiedlu psów o dziwo jak na lekarstwo.

Wszystkie na pewno chcemy dla Braszki jak najlepiej ale czasami opcja, która nam się wydaje kiepska może się okazać bardzo dobra :) Wiem, że na pewno weźmiecie pod uwagę ewentualną kandydaturę tej studentki ale tak chciałam się wypowiedzieć jak to wyglądało u nas :)

Posted

Pokerku i jak się miewa Bonusek??
Trzymaj się dzielnie dobra kobieto i pamiętaj, że gdy przyjdzie czas na podjęcie decyzji, tej ostatecznej - nie miej wyrzutów, to dla dobra Bonuska, on i tak Ci jest wdzięczny za tyle wspólnie spędzonych lat, tyle ciepła i miłości jakie zaznał od Ciebie i Twojej rodziny, a przecież to jest najważniejsze.

Posted

Bonusek umiera , ale nie możemy znaleźć weta, który by przyjechał pomóc mu. Nasz ulubiony będzie dostępny od 16. Nie chcemy go wozić przez miasto, bo to stres dla niego. Mąż wrócił z prazy i czuwamy przy nim. Chyba juz mało kontaktuje.Ostatkiem sił zszedł z góry jakieś 2 godziny temu , położył się jak szmateczka. Jeszcze rano był w kuwecie.
Teraz patrzy w jeden punkt, widać ,że mu ciężko oddychać. Co jakiś czas ma drgania łapkami.Ale brany na ręce płacze. Wiedzieliśmy , że to jego czas, ale tak trudno się pogodzić. Ponad 15 wspólnych lat to jednak bardzo długo.

Posted

Jestem z Wami !!!!!!!!!!!!

... wiem, że to bardzo trudne chwile, człowiek jest bezsilny, gdy czas nadszedl ...........

mam nadzieję, że będzie Mu tam dobrze, spokojnie, bez bólu i stresu, jeśli nie ma innego wyjścia :(

ale dopóki jest nadzieja trzeba walczyć i wiem, że Ty , Wy walczyliscie i nie odpuściliście ani na chwilę .

Posted

Wiem Poker co czujecie.Jestem myślami i całym sercem z Wami.Pomyśl te ponad 15 lat spędzonych z Bonuskiem to część pięknego Waszego życia i Bonuska.Wy byliście z nim szczęśliwi i On z Wami.Teraz nadszedł ten moment,że musicie się rozstać,Bonusek czuje,wie na 100%,że zawsze był kochany i odchodzi kochany,a to najważniejsze.

Posted

docha napisał(a):
Może pomogą Ci słowa mego ojaca, jak mi wówczas pomogły "on nie zasługuje na męczenie się " . on już chce odejść.


Cioteczka Poker jest mądrą i dobrą kobietą, nie pozwoli Bonuskowi się męczyć dla swojego widzimisię

Posted

Tak mi przykro :( Bonusku kocie..... ale pomyśl, że ma ból i cierpienie za sobą. W takich sytuacjach zawsze sobie coś zarzucamy, że mogliśmy jeszcze więcej zrobić, zawsze jesteśmy nie zaspokojeni, ale dla naszego przyjaciela nasza miłość do niego to jest całe jego życie.

Posted

Dziękuję za pocieszenie.
Nie mogę do siebie dojść.Ciągle mam Bonuska przed oczami jak leży już nieprzytomny i ma drgawki, pręży się.Ostatnie 3 godziny był już nieprzytomny. Nie mogłam nigdzie załatwić eutanazji. Mogłam jechać z 40 mi. do obcego gabinetu.Zyskałabym może w czasie godzinę. Woleliśmy jednak poczekać na naszego cudownego dr.Szczypkę.
Przeprowadził Bonuska za TM spokojnie, usnął przytulony do mnie i głaskany przez męża. Nie wziął od nas ani grosza.
Dziękujemy mu bardzo za pomoc i serce.
Mąż pochował Słoneczko , bo ja musiałam niestety pracować. Ja tak na niego mówiłam " czarne słoneczko" albo "koci kundel"
Oboje nie mozemy pogodzić się z tym ,ze nie ma naszego ukochanego kota. W domu są jeszcze 4 zwierzaki , a jest przerażająco pusto. Nikt nie gada do nas i nie śpiewa w nocy przy naszych głowach.
A nasze zwierzaki wyczuwają ,ze coś się stało.Są poważne i spokojne.Dolar patrzy mi głęboko w oczy jakby pytał co się stało i dlaczego płaczę.

Braszka zachowuje się dobrze.Wczoraj pierwszy raz chwyciła sznurki i bawiła się. Na spacerze po zrobieniu koo podbiega radośnie i czeka na pochwały. Jest coraz fajniejsza.Za 2 dni to już 3 miesiące jak jest u nas. Pewnie spędzi z nami Nowy Rok.

Posted

Pewnie, że Braszka wślizgnie się z Wami w Nowy Rok. Nabierze u Was wiary w siebie.
Pokerku, wspomnienia się ułożą. Każdy z Nas musi takie sytuacje przejść indywidualnie. Jedna bardzo ciepła i mądra cioteczka na tym forum ,napisała mi rok temu, gdy odeszło również moje kocie słonko, że za miesiąc będzie już tylko dobrze i szczerze w to wierzę.

Posted

Pokerku, pocieszające jest to, że kocio odszedł przy Was, w Waszym domku, gdzie przez tyle lat był kochany i szcześliwy.

Mój Mruczek (1,5 roku leczony na nowotwór), gdy przyszła pora przejścia za TM latem tego roku, wrócił z podwórka, miauknał jakby powiedział "żegnajcie" i znów wyszedł na dwór, przez 3 dni go szukałam, w końcu znalazłam u sąsiadów kilka domów dalej - zwinięty w rogalik pod drzewkiem, jakby położył się i spokojnie zasnął już na wieki... nie mogłam sobie darować, że mnie przy nim nie było jak przechodził za TM, ale sam tak wybrał... :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...