Chmurcia burzy też nie lubi. I tu się deczko rozmijamy, bo ja lubię. Oczywiście, gdy jestem w domu, trzaska ogień w kominku i leje na tyle umiarkowanie, żeby nie była potrzebna amfibia do pokonania Poziomki ;)
A wczoraj wspominaliśmy ze Sławkiem czasy, gdy Chmurka była taka nieśmiała, podchodziła na głaski tylko po specjalnym zaproszeniu. To se ne wrati! Teraz Chmura - widząc, że ktoś zmierza w kierunku kanapy - pędzi jak wicher (Chmury goniący), by wpaść na kanapę pierwsza i usadzić się w pozycji najwygodniejszej do miziania :)