Mój sąsiad uwielbia chodzić po górach i raz do roku wyrusza na męską wyprawę, z kolegami. Po jakichś dwóch dniach wędrówki, biwakowania i mycia się w górskich lodowatych strumieniach dzwoni do żony zawsze z tym samy tekstem: "jestem już tak brudny i śmierdzący, że wreszcie szczęśliwy" :)