Przyznam szczerze, że boję się tej sterylki. To znaczy nie samego zabiegu, bo tu wierzę w umiejętności naszego Doktora jak w święty obraz, ale raczej w samą "akcję". I dumam jak to zorganizować, tzn. która pierwsza ma iść na stół - Florka czy Imka. Myślę, że chyba Imka, żeby się jak najmniej stresowała. A potem, jak zacznie się wybudzać, a Florka jeszcze będzie na stole, już przy niej będę i może nie uzna mnie za śmiertelnego wroga...