Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Podpisane! Może to coś da, kto wie?..
  2. No, jak już mnie całkiem "złoży", to będę miała czas na... jeszcze dłuższe opisy - bójcie się!!!! :) Imka jest... NIEREFORMOWALNA! Wczoraj powitała nas golusieńka, a sukieneczkę z przegryzionymi "rękawkami" - jednym z przodu, drugim z tyłu (oba po tej samej stronie) znalazłam sponiewieraną pod drzwiami wejściowymi!!! Ponieważ Sławek wczoraj musiał jechać do miasta, zahaczył o lecznicę i dostał "z demibilu" drugą sukieneczkę - o numer większą. Wystroiłam w nią Imuszkę, pilnowałam cały wieczór, rano jeszcze ubrana z łóżka wylazła, ale już GOLAS wrócił z ogrodu po zaledwie 5 minutach! Mało tego - nie mogliśmy odnaleźć sukieneczki!!!! Musi ją w jakichś jeszcze nie przyciętych na zimę krzaczorach posiała :( Sprawdziłam szew - na szczęście jest suchy i nie ma żadnego zaczerwienienia. Ale czy tak dotrwa do niedzieli?... Natomiast Florentyna jest zdyscyplinowana i karnie nosi swą różową kreację. Za to na łapce zaczyna zarastać sierść po wygoleniu do kroplówki i tam się psica wygryza. Kocio wreszcie powoli się przekonuje, że psy nie muszą gonić i dopadać kotów w celach morderczych, wczoraj się przełamał i przyszedł sam z siebie do salonu. Przespacerował się dookoła, ale gdy wzięłam go na ręce i posadziłam na kanapie pomiędzy Kreską a Florką uznał, że na takie ekscesy jednak jeszcze nie jest gotowy ;) Zeskoczył i poszedł się głaskać do Sławka, na fotel :) Aha, bo znowu zapomnę - do postu rozliczeniowego wpisuję koszt sterylizacji - po 120 zł od "sztuki" plus koszt dojazdu do lecznicy. Kupiłam też paczkę dużych podkładów za 9,50 zł. 4 zostały zużyte podczas opieki posterylkowej, reszta na "zalania" podczas naszej nieobecności... Dzięki uprzejmości Cioci Kejciu wczoraj zamówiliśmy też karmę, więc jak już dojdzie, wpiszę "zużycie" i podliczę. Na razie Pańcio gotuje makaronik z mięskiem i pieski są baaaaaaaaardzo zadowolone, a czas karmienia jest mocno wydłużony, bo miski są wylizywane... na wylot! :)
  3. Mówi się, że ładnemu we/ze wszystkim ładnie, ale buda najwyraźniej całkiem nie pasowała do image'u Wigi ;)
  4. ... i ani trochę nie wredne (choć rude) - całkiem niezgodne z przysłowiem :)
  5. Ech, głupole z tych psiaków czasami takie, że ręce opadają i nie tylko :( Rozważałyśmy z Marysią różne wersje - z palmerem włącznie. Jednak z uwagi na bliskość szosy, po której samochody pędzą pomimo ograniczenia do 60 km ze względu na puszczę i zamieszkujące w niej zwierzęta, użycie środka usypiającego, który nie zwali psiny z łap natychmiast jest baaaaaardzo niebezpieczne :( Z kolei nikt obcy nie podejdzie do niej na tyle blisko, by ją np. na pętlę schwytać... Tak więc faktycznie, chyba tylko głodem można ją będzie "wziąć".
  6. Ucz się, Malagosie, ucz, co byś... potężna była! ;)
  7. Zjawiskowej urody pies jest z Marlona, bez dwóch zdań! :)
  8. A nawet jeszcze więcej! Bardzo się cieszę :)
  9. A ja mówię, się wyrażam, a gdzieś o wianiu na Uralu nie słyszałam :)
  10. Pani sobie na pewno poradzi, bo jej zależy :) Stary ciuszek "na zmarnowanie" to dobry pomysł. A Tolcia jest bardzo, bardzo dzielna. Ona czuje, że to jest jej dom już na zawsze, mówię Wam ;)
  11. Może na mazowieckie też go ogłosić. Jednak u nas chyba największy odzew z ogłoszeń jest... Już sama nie wiem :(
  12. Ja też kiedyś dostałam gałęzią w oko - 2 dni przed rozmową o pracę w obecnej firmie ;) Też wylądowałam na ostrym dyżurze, gdzie czekałam na przyjęcie 8 godzin!!!! Poszłam na rozmowę w przyciemnianych okularach, wyglądałam jak żul z podbitym i przekrwionym okiem, a mój obecny szef... z troską zapytał czy mam dobrego okulistę! :) A dziś, wychodząc z biura, powiedział, że ma... kask rowerowy i może mi pożyczyć na dalszy ciąg prac ogrodowych ;) Rezonans wykonany - wynik będzie w najbliższy piątek, ale co on dla mnie oznacza, okaże się najwcześniej 7 listopada, po wizycie u profesora P. (jeśli będzie termin na ten dzień) - speca od inwazyjnej niestety naprawy kręgosłupów. Tak więc do tego czasu nadal drepczę sobie o kuli i prac ogrodowych powinnam się wystrzegać nie tylko z powodu ataków sekatorów i gałęzi...
  13. A grudzień już za pasem...
  14. No po prostu... rewelacja! Od pierwszej chwili Zap po prostu wiedział, że wreszcie jest u siebie, w DOMU :)
  15. Witanko, Internet w domu mam, ale łącze radiowe i cierpliwości za mało, by wytrzymywać otwieranie się każdego wątku po 5 minut :( Poza tym w sobotę (już chyba tradycyjnie) konałam z powodu migreny, a wczoraj się wreszcie wzięłam za szykowanie ogrodu do zimowego snu, co mi na dobre nie wyszło bo... doszło do spotkania III stopnia pomiędzy moim czołem a sekatorem do obcinania gałęzi :( Krew się lała jak z zarzynanego prosięcia, oczy zalewała i wszystko po drodze do domu i łazienki. W ruch poszła gaza, a potem... mrożonka warzywna w charakterze okładu :) Niewiele to dało - szrama pośrodku czoła na ok. 3 cm i śliwa wielkości jajka o malowniczym, żółto-sinym zabarwieniu "zdobią" mi facjatę! Żeby nie straszyć ludzi w metrze, zaposiadam na czole uroczy... plasterek, a mój szef nie mógł się powstrzymać, by mnie nie zapytać co się stało i czy już sobie założyłam niebieską linię! :) Jeśli dodać do tego, że jakiś miesiąc temu Sławka czoła się spotkało z klapą od bagażnika z podobnym do mojego skutkiem, to jesteśmy kwita :megagrin: Rekonwalescentki w porządku. W sobotę wylądowaliśmy w lecznicy, bo nam się Krecha jelitowo pochorowała :( Dostała 4 zastrzyki i 2 na wynos. Przy okazji dostałam jeszcze jedną dawkę syropku p/bólowego dla Florki, tak na wszelki wypadek po tym, jak zeznałam p. Doktor, że nadal jest nieswoja i marnie je. Bo o ile w sobotę rano po Imce już nie dałoby się poznać, że przeszła zabieg, to Florcia była ponad miarę spokojna, polegiwała, przysypiała i bardzo marnie zjadła, po wielu trudach i namowach. W sobotę przed południem przyjechali Państwo, którzy chcieli Florkę adoptować, z Keksem. Szczerze mówiąc nie wiem czy coś z tej adopcji będzie (choć nawet bym chciała, bo dom i ludzie fajni). Tak czy inaczej, Keksik to jeszcze szczenior, który chce się bawić, szaleć i jeszcze mu się zdarza... cycka szukać, więc tak czy inaczej, przed zdjęciem szwów nie mam mowy, by Florentyna mogła z nim być. Wczoraj już z Florcią wszystko było OK, przyłączała się do zabawy, spędziła z nami sporo czasu w ogrodzie. Jeśli chodzi o Imcię, to nie mam pojęcia jak sukieneczka dotrwa do zdjęcia szwów... Tunel, przez który przechodzi tasiemka ściągająca pod szyją został już nadgryziony w kilku miejscach, wymieniłam już trzy tasiemki, jedna z tasiemek na plecach została odgryziona! Niby biega w ubranku, niby w nim śpi, ale nagle coś ją napada i postanawia zrobić striptiz! Niestety, to jej rozbieranie się skutkuje tym, że muszę ją złapać, by ponownie ubrać albo zawiązać troczki. Raz udało mi się nawet złapać ją na podłodze! Siedziała z Gapcią na psim posłaniu pod kaloryferem, w salonie i oczywiście zamierzała nawiać na mój widok, ale udałam, że się schylam do Gapci i... capnęłam Imkę :)
  16. O boże... Ja też za każdym razem, gdy DS nie odbierze i nie oddzwania wpadam w panikę. Znalezienie właściwego domu jest zdecydowanie "najsłabszym ogniwem" całego naszego pomagania.
  17. Siu jest cudowna, w cudownej Rodzinie żyje, to i... CUDÓW doświadcza! :)
  18. Jestem i pewnie powinnam coś napisać... Tylko nie wiem co :( Może tylko tyle, że patrząc na fotki Lando i czytając o nim, wiesz po co to wszystko robisz, Basiu, dzielna Kobieto! Z domu Aszki też płyną same dobre wieści, innych psiaczków pewnie też. To ci, którzy wyciągnęli wygrany los. Niestety, są też ci, których los był... pusty :( I w żadnej mierze nie jest to Twoja wina!
  19. Budka pierwsza klasa! Na fotce Rudzik jeszcze ma wzrok mało przytomny, ale jest bezpieczny, w ciepełku, więc biegusiem doszedł do siebie :)
  20. Na tych ostatnich zdjęciach troszkę z postury Ikę przypomina... Śliczna jest! :)
  21. Ja bym odpisała pytaniem o... wzrost pytającego!!! :pissed:
  22. Najlepsze przyjaciółki z Koty i z Wiguni :)
  23. O rety, przeczytałam z zapartym tchem! Te adopcje o podwyższonym ryzyku zawsze mocniej niż zwykle chwytają za serce i za gardło... Ech, marzyłabym o takim domku dla Imki. Pani czekała 2 miesiące i się... doczekała, więc będzie dobrze, coraz lepiej :)
×
×
  • Create New...