Bary, co do Ciebie spokoju nie zagwarantuje mi "doskoczna" opieka rodziny Twojej pani ale dom, dom z prawdziwego zdarzenia, kochający, docelowy
i...ogrodzony...
Faktycznie masz Meksyk, Neris. :-( Bardzo, bardzo współczuję. Ja dziś piłowałam i zaokrąglałam krzesło...pewno to i robota głupiego, bo co moje tornada mają w planie to...trudno przewidzieć.