Elik - tylko nie płacz. Zabierz kogoś na wizytę, a sama popatrzysz przez szybkę samochodu. Wprawdzie to jedynie namiastka, ale zawsze jakieś pocieszenie. Przynajmniej zobaczysz "Zdrajczynię|" żywą.
Moja Neśka osobę wydająca zobaczyła po prawie dwóch latach, kiedy wybraliśmy się z wizytą. I nic nie wskazywało na to, że coś pamięta. A szczeniaczkiem nie była. Wprawdzie była wesoła, ganiała z psiakami, ale potrafiła schować się za ławką, na której siedziałam.