-
Posts
26841 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Dobrego dnia Grzesiu. -
Witamy wszystkich w poniedziałkowy chmurny poniedziałkowy poranek. Po zmianie pogody wszystkie moje psiaki maja normalny apetyt, nawet Lala nie wybrzydza. O dziwo - sucha karma też zrobiła się jadalna, nie muszę już codziennie gotować. Mam nadzieję, że nowy tydzień zaczynacie wypoczęci, w miarę zrelaksowani. I niech będzie on spokojny, bez żadnych dodatkowych "efektów".Trzeba powoli przyzwyczajać się do chłodniejszych poranków, choć ciężko to przychodzi. Jakoś zakodowałam sobie, że można wyskakiwać na dwór bez cieplejszych ciuchów i często czuję chłód, a kataru nie mogę zgubić. Za to zwierzaki są w zupełnie innym nastroju. Teraz wprawdzie śpią, ale rano (tzn. wcześniej niż teraz) bardzo czekały na wyjście.
-
Kofi /Sofi w bajecznym domku w Holandii. Kolejna czarnulka u nas w BDT
Nesiowata replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Pewnie, że będziemy trzymać - musi być dobrze! -
Historia starego Miśka, co miał pana pijaka. W BDT
Nesiowata replied to Moli@'s topic in Już w nowym domu
Czy ktoś zbiera pieniądze dla psiaka poza zbiórką? -
Mamy pochmurny poranek, trochę kropi deszcz. I Neśka zbuntowała się - ona przy takiej "strasznej" pogodzie za nic nie wychodzi za drzwi! Zaparła się i koniec. Ponieważ zaczęła się bawić ze mną w chowanego - musiała wyjechać na smyczy. Jak już przekroczyła drzwi - łaskawie dalej poszła sama. Zrobiła siusiu i spokojnie wróciła do domu. Teraz już od dawna (po zjedzeniu śniadania) śpi i nie zwraca na nic i nikogo uwagi.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
No niestety - ludzie oślepli całkowicie. Taki grzeczny przystojniak nikomu nie wpadł w oko i serce. Trudno to zrozumieć. Bądź zdrów czarny księciuniu. -
Oby nie za dużo - umiar wskazany we wszystkim. A ja dziś zadowolona jestem od samego rana - od rana (a może wcześniej) mży spokojny deszczyk. I niechaj nie przestaje, nawet przez cały dzień.Tyle, że niebom już się przeciera więc pewnie zbyt długo nie będzie to trwało. No, ale lepsze to niż nic. To nie do wiary jak trochę wody z nieba może człowiekowi poprawić humor. Trzymajcie się zdrowo i spokojnie.
-
Witamy w niedzielny pochmurny i trochę wilgotny poranek - od jakiegoś czasu kropi sobie deszczyk. Nie jest to żadna ulewa, drobny deszczyk. Ja chodzę swobodnie (z nadzieją na więcej), ale Nesia zaparła się i za nic nie chciała wystawić nosa za drzwi - musiała "wyjechać" na smyczy. Nie była tym zachwycona, ale w końcu zrobiła siusiu i łaskawie, dostojnym krokiem wróciła do domu. Wszystkie bez problemu zjadły śniadanie (nawet Lala) i śpią dalej. Muszę chyba w nadchodzącym tygodniu zamówić drzewo, czas płynie tak szybko. I tak w tym roku będzie to później niż w ubiegłym, ale ciągle odkładałam i jakoś tak zeszło. Odpoczywajcie skutecznie przed nadchodzącym kolejnym tygodniem, trzeba choć trochę regenerować siły.
-
Dusia robi to bardzo delikatnie, Nesia jest bardzo, bardzo natarczywa. Nie dość, że z każdej strony zagląda w oczy to jeszcze przednimi łapami oprze się na nogach i potrafi nimi przesuwać po skórze. To już nie należy do przyjemności.
-
Czekam na nr konta do wpłaty.
-
Późno dziś wróciłam z sobotniego objazdu. Zmarnowane 3 godziny. Ale dość długo łaziłam po targu patrząc na ceny. I nic się nie zmienia - są obłędne.Ledwo pokazał się bób i już ceny idą w górę. Cebula - 4 - 5 zł, pietruszki młodej nadal nie ma, marchew i buraki po 3 zł. A towaru nie brakuje. Swoje zakupy zrobiłam dość szybko, ale właśnie to łażenie bez celu zajęło mi sporo czasu. I na dokładkę wnerwiło. Ale to już na własne życzenie. Kiedyś w mojej okolicy były pola pełne kapusty, kalafiorów, marchwi czy cebuli. Teraz część zarosła chwastami, a reszta jest zabetonowana. Dość blisko mam gospodarstwo, które do czasu prowadzenia go przez ojca pracowało pełną parą. Przejął je syn (ale to już moje pokolenie), dopóki ojciec żył to jeszcze coś tam było na polu. Ojciec odszedł i syn po kawałku rozprzedał wszystko, pozostały tylko budynki. A on i jego dzieci nawet nie pracują. Ciekawa jestem na jak długo im to wystarczy. Z pewnością nie jest to odosobniony przypadek. Kiedyś to było nie do pomyślenia, nikt nie sprzedawał ziemi. Nawet małych kawałków, wszystko było zagospodarowane. A teraz co niektórym nie opłaca się nawet przez kilka lat zaorać pola. Dla mnie najśmieszniejsze jest to, że rolnicy (i to mający duże gospodarstwa) jajka kupują w sklepie., kur nie opłaca się trzymać. Czasem przejeżdżam przez kilka wsi i drobiu nie słychać ani nie widać. Za bardzo się rozpisałam. Spokojnej soboty życzymy wszystkim, odpoczywajcie i bawcie się.