Ja też co czwartek, a czasem częściej, bywam w Makowie, ale kurcze nie rozglądam się, i już... No, może trochę - ze 3 km za Makowem stała na poboczu maleńka sunia, kilometr dalej szedł chudy piesek w sobie wiadomym kierunku. Zawsze coś siedzi, idzie, czeka...
Wczoraj na Wystawie Zwierząt w sąsiedniej gminie (gminie Mazowszanki) głaskałam sunię z brzuszkiem, leżała w cieniu samochodu na parkingu. Czy za kimś przyszła?..