Nie, te nieszczęsne uszy... Jak do nas trafiła, 2,5 roku temu, z uszu leciała ropa i były bardzo bolesne. Tyle leków, wymazów, kropli robionych na zamówienie - i nadal to cholerstwo siedzi. A Milka nie da się dotknąć, nawet obcięcie paznokci graniczy z cudem i wycie jest na całą wieś, a okolice głowy to już kompletna klapa. Wyszczyszczenie uszu to koszmar dla niej i dla nas, ostatnio robione w premedykacji, i tak było skomlenie i cyrk. Już nie wiem, co robić. Czy się robi jakieś usg głowy? Rtg?