Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. cudne są obie, i na pewno tam jest multum takich cudaków. Ale zawsze to jedno psie życie uratowane. U mnie od czwartku też zagościła maleńka mamusia bez szczeniaków, Figunia.
  2. Maniuś został, mam nadzieję, ze bez żalu. Dostał na odchodne od ans wielką kość, którą się zajął z apetytem. Odczekamy kilka dni i na razie wstrzymujemy oddech. Jak zwykle.
  3. Maniuś zamieszkał niedaleko, z 1 km od nas, u naszej znajomej babeczki z Kola Gospodyń. Figunia się zadomowiła na dobre. Trochę jest zazdrosna o Nusię i czasem mi przykro, jak zasłania ją głową, odpycha ode mnie, podsiada w posłanku. I coraz częściej szczeka :)
  4. Nasza tymczasowa jamnisia z Łodzi, z 6-7 lat temu, też był Figa (jej mama Fajka). Teraz spi sobie na fotelu, zaraz idziemy na spacer po ogrodzie, wsypać ziarenka wróblom, a niedługo zawozimy Maniusia.
  5. Zaglądam na chwilkę, bo zapomniałam kabla do laptopa z biura :( Manius dziś po obiedzie pojedzie do domu, zawieziemy go - to niedaleko nas. Nie jest to gospodarstwo, domek ogrodzony, duże podwórko, w razie potrzeby duży kojec i ocieplana buda. Ale psiaczek ma być domowo-podwórkowy, jak poprzedni staruszek piesek Krecik, któremu się zeszło w lecie. Pies w kojcu nadal siedzi, jeździmy do niego wyprowadzić i w weekend dać jeść. "Zleciłam" gminie szukanie mu domu, bo ręce opadają, przesłałam zdjęcia i tym razem gmina zrobiła plakaty, porozwieszała i czekamy na telefon. Od dwóch miesięcy czeka ten biedak... Jutro wznowie ogłoszenie na MojaOstrołęka.
  6. Zaglądam na momencik, póki mi baterii wystarczy :) A skąd wiedziałyście, ze maleńka nazywa się FIGA? Tak tez zaproponowała moja siostra, a chodziło mi po głowie tez Malinka, Drobinka, Binka. Figusia, Figowiec, Igunia... A to jej cycuszki dziś rano - prawie ok, za dwa, trzy dni wrócą chyba do normy imgupload Figunia jest energiczną panienką. Zaprzyjaźniła się z fotelem i kanapą, i oczywiście z moim łóżkiem... Wczoraj ją zaprosiłam tylko nad ranem (wyszłyśmy na siusiu o 6.00 i na godzinkę wróciłam do łóżeczka dospać), a tę noc calutką przespała obok mnie, kota i Nusi. Na dworze biega bez smyczy i obróżki, goni wróble, zaszczekała na mnie, jak stałam przy schodkach i czekałam na Nusię, która jeszcze poszła w krzaczki - po co stać, jak można już iść do domku?? Apetyt dopisuje ogromnie. Nawet chrupki, które początkowo kłuły w ząbki, teraz znikają szybko. W końcu obok maja miseczki i Nusia, i Zulka, to trzeba się uwijac.
  7. I gdyby nie konfirm13, która te zdjęcia wrzuciła na dogomanię, i gdyby nie spodziewany domek dla Maniusia-tymczasowicza i wizja wolnego miejsca u nas w bdt, i gdyby nie dobre serce Tomka, to...czekałby nadal. A tak - sunię po południu przywieźliśmy do nas. Pani doktor w Makowie powtórnie ja zbadała, dała jeszcze Galastop na dwa dni, zaleciła kąpiel i dobre odżywienie. Mała wazy 5,6 kg, widać kosteczki na doopinie i żeberka :( i te cycuszki, nadal obrzmiałe, ale juz nie twarde, posmarowane jodyną. Suczysko jest bardzo poddańcze, przeprasza za wszystko, a jak się na nią spojrzy, to pokazuje brzuszek i cieniutki ogonek majtający się między nóżkami :( Na dzień dobry zlała się na łóżko, potem pod stołem. Na smyczy nie umie chodzić, maleńka obróżka podarowana przez konfirm ją drażni, a smycz paraliżuje. Wieczorem wychodziłyśmy jeszcze dwa razy - puściłam ją w ogródku ze swobodnie zwisającą smyczką (też od konfirm - dziękujemy!!) to zrobiła kupola bardzo "zapachowego" i przed snem siusiu. Noc spędziła w kuchni, spokojnie i bezkałużowo. Gdzie ten pies przebywał? Smyczy nie zna, po panelach ledwie chodzi, na łóżko bez problemu wskakuje, kota całkowicie ignoruje, nasze psy też. z wzajemnością, całe szczęście. Tylko Zulka na razie ma traumę i nie przyszła do kuchni na śniadanie rano...
  8. Zdjęcia w internecie tej suni nie dały zasnąć... Maleńka, przerażona, chuda, z ogromnymi sutkami pełnymi mleka. Kto ją porzucił? Dwa dni jakiś dobry człowiek ją dokarmiał, ale "sobie poszła dalej". Trafiła do punktu przetrzymań, pod skrzydła pani Asi, cudownego Psiego Anioła. Przedtem zbadała ją pani doktor. Mała miał masę pcheł i była wychudzona. Dostała też Galastop na powstrzymanie laktacji. I cichutko czekała na rozwój wydarzeń w kojcu i budce...
  9. Z tego wszystkiego zostawiłam w biurze w Makowie kabel od kompa, więc muszę szybciutko napisać, póki mi bateria trzyma (w Makowie będę dopiero w poniedziałek). akcja szybka - rozmowa z Tomkiem, czy możemy zabrać sunieczkę na dt, Jego zgoda, telefon do konfirm, Ona do pani Asi opiekującej się psami, tel.do pani doktor z Makowa, bo Asia nie odbiera, konfirm do mnie, ja do pani Asi, ja do Tomka kiedy może przyjechać do Makowa po suczkę, tel.do pani Asi o której będziemy, tef. do konfirm że będziemy et cetera... Widok tego maleństwa w kojcu naprawdę łapie za serce...Posiusiała się pod siebie z wrazenia, ale zaraz ucieszona i potulna zakotwiczyła na rękach. Wizyta u lekarza, bo cycuszki nadal obrzmiałe, Galastop na dwa jeszcze dni, na wynos...i do domciu. Ot, tyle. Założę zaraz wątek, a konfirma kochanego poproszę o wstawienie zdjeć tych "kojcowych"
  10. Mamy na koncie 230 zł z bazarku Mazowszanki! Dziękujemy!!!!!!!
  11. mamy plan.......;)
  12. On przynosi na kanapę wszystko, co wpadnie w zęby - ściereczki, stare kostki, łopatkę z kociego żwirku, psią szczotkę ... Pobawi się chwilkę i biega szukając nowej zabawki :)
  13. Tak, tak, pozdrów cudownych ludzi! :) i Muszeńkę :) I Ciebie, Maryniu, gorąco sciskamy!
  14. No toś konfirmie "dowaliła do pieca" jak mówią moje dzieci......
  15. Ogromne dzięki, Mazowszanko! Pozwól, ze podzielę trochę tę kwotę i dołozę 100 zł do długu Rudzika.
  16. Masz jej zdjecie moze?......
  17. Toć po zdjęciach widać, ze rasowy! Po co pytać! :)
  18. Ja niezmiennie zachwycam się imieniem - Struś :) Szczepienie na wirusówki to koszt max 44 zł, warto zaszczepić, zawsze to większa odporność na te choróbska.
  19. Mały i biszkopcik to on jest, ale kawał diablika! Nie poleży, nie pośpi, cały czas w ruchu. Ciągle gdzieś biegnie, ciągle zagląda w różne kątki, co chwila coś przynosi (ulubione są ściereczki z kuchni), a to zaczepi kota, a to naskoczy na biedną głuchą Zulkę, aż pisk się rozlega, to przeskoczy przez Nusię, aż ta warczy i szczeka...cyrk na całej linii! Nie miałam dawno szczeniaka, ale żaden nie był taki nakręcony jak Niuniek. A przy tym jest przyjemny i uroczy - nawet na kolana się pcha, ale nie żeby pospać, o nie! Ogryza rękę, fotel, rękaw bluzy - cokolwiek, by zająć pyszczydło.
×
×
  • Create New...