Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/03/26 in all areas
-
Mari, jesteśmy z Tobą, pamiętaj. A zwierzęta potrafią bardzo długo i bardzo wytrwale ukrywać cierpienie. Nasza kotusia, której nowotwór kości rozpuścił już praktycznie część czaszki, do końca zachowywała się prawie normalnie i miała apetyt. Mój facet nie chciał słyszeć o eutanazji, bo uważał, że jak kotka nie miauczy, nie płacze czy nie daje innych takich w sumie ludzkich objawów, to znaczy, że nie jest źle. Musiałam umówić wizytę u szanowanej onkolożki, która po zobaczeniu kotusi po prostu powiedziała mu prosto z mostu, że kotka powinna była odejść już dawno, a teraz po prostu fundujemy jej koszmar. Dopiero opinia tej lekarki na niego zadziałała, mnie nie chciał słuchać.2 points
-
2 points
-
Dzisiaj nasza mała mordka była na kontroli u naszej pani doktor. Zabraliśmy ze sobą wyniki echa serca, krwi, moczu i dokładnego USG. W sumie to wszystko pozytywnie, bo stan zdrowia Gajulki się nie pogorszył od ostatnich badań, ale mamy ciut krótszy odstęp do kolejnych badań. Kolejne badania mamy zrobić za około 2 miesiące. Kolekcja leków pozostaje bez zmian. Gajka została również dokładnie osłuchana i obejrzana A przed powrotną podróżą do domu wyglądała tak2 points
-
1 point
-
Wchodzę tu ze ściśniętym sercem Mari, współczuję, przytulam1 point
-
1 point
-
mari, będę dosadna. Schowaj swoje uczucia w kieszeń i daj temu nieborakowi spokojnie umrzeć. On nie rozumie dlaczego cierpi.1 point
-
Jesteś jego aniołem i nic tego nie zmieni.1 point
-
opłata za maj 2026 r. - 372 zł stan konta na 31.05.2026 r. : + 652 zł Nesiowata + 10 zł 01.06.2026 r. Monika z Katowic + 30 zł 02.06.2026 r. Anecik + 50 zł 05.06.2026 r. Elik + 30 zł 05.06.2026 r. Pani Agnieszka + 30 zł 05.06.2026 r. opłata za czerwiec - 360 zł stan konta na 30.06.2026 r. : + 442 zł1 point
-
1 point
-
Na pewno jest szczęśliwy. Mam nadzieję,że jego rodzina z nim też jest szczęśliwa.1 point
-
Biedny piesiunio. Marysiu współczuję. Jeśli chodzi o Mikusia wszystko ok. Dzisiaj został wykąpany. Rozbrykał się. Chyba jest szczęśliwy1 point
-
To takie trudne tematy... słuchaj,nikt za Ciebie decyzji nie podejmie,mogę się tylko wypowiadać,co ja bym zrobiła (i swego czasu zrobiłam). Piesio jest starszym pane,chłoniaka nie da się wyleczyć,to choroba śmiertelna. Jeśli wizyty u weta i te wszystkie czynności w gabinecie są tak bardzo dla niego stresujące,to zapewniłabym mu wielką dawkę miłości,wygodne leżanko,najlepsze jedzenie jakie zechce,trochę zabawy,trochę spaceru,czyli zwykłe psie życie.które on kocha i którego potrzebuje.I Twoją obecność,która jest dla niego najważniejsza. Tak,zdecydowanie.Ale jest jeszcze jedno...przyglądaj się uważnie,czy chłopak nie cierpi, mimo wdrożonego leczenia p/bólowego.Ja mam jedą zasadę i bardzo żałuję,żę nie może ona dotyczyć ludzkich pacjentów...nasze pupile mają to szczęście,że nie muszą cierpieć... "lepiej pozwolić im odejść jeden dzień za wcześnie,niż minutę za póżno..." Jesteśmy im to winni za lata bezwarunkowej miłośći,wiernośći,oddania... Jeśli masz ochotę - napisz do mnie maila,pozdrawiam,Magda. p.s - wiem,że Ci przykro,że to boli,wiem to b.dobrze i przykro mi,że Cię ranię...1 point
-
Mamy dziś wpłatę Mgog za 2 m-ce - 40,00 zł. Dzięki wielkie! Wpłacam też swoje 20 zł.1 point
-
Zdecydowanie lepiej Dla Gajulki upały są trudne. Wiek, chore serducho i parę innych schorzeń. Dobrze, że dziś chłodniej.1 point
-
Dobrze, ze facet udostępnił mu piwnicę. A Bartuś mądry i skorzystał z niej.1 point
-
1 point
-
Mari, to okropnie okropnie trudna decyzja. Ale czy jest jeszcze jakakolwiek szansa dla niego na lepsze życie? Czy to już tylko wiara w cud i męczenie stworzenia? Przepraszam, że takie pytanie wprost zadałam, ale komuś z boku łatwiej pewne rzeczy zauważyć..1 point
-
Myślę, ze wystarczy jak Murka potwierdzi. Szkoda papieru.1 point
-
Mimo strasznego upału poszłam wczoraj raniutko do Bartusia zobaczyć jak się ma Nie było go,siedział w piwnicy,nawet pod drzewem było dla niego za gorąco1 point
-
Do tego, żeby odczuwały przyjemność z dotyku jeszcze droga bardzo daleka, jeśli w ogóle kiedykolwiek to nastąpi. Ale już sam fakt, że podchodzą po smaczki i dają się dotknąć to ogromny sukces i trzeba się cieszyć. One już raczej nigdy nie będą "normalne", wieloletnia trauma pozostanie na zawsze, tym bardziej takie drobne "kroczki" cieszą i wzruszają. Dla nich ogromnym szczęściem jest sam brak zagrożenia - powoli poznają, że jest inne życie i to jest najważniejsze na tym ich "ostatnim etapie". Niech będą szczęśliwe "po swojemu", spokojne, bezpieczne, zaopiekowane najlepiej, jak się da Gaja potrzebowała dwóch miesięcy żeby radością reagować na mój widok, dać się dotknąć, złapać za obrożę... i bardzo się cieszy, podskakuje z radości, ale przy dotyku wciąż "sztywnieje" trochę, podobnie, jak mały Bezik.1 point
-
Oto łazęga Wczoraj zrobiłam mu te zdjęcia Jak go zobaczyłam na ulicy chciałam go zprowadzić do domu Ale nie chciał do mnie podejśc,chociaż widział,że go wołam Schowałam się za budynkiem,bo znam cwaniaczka,był ciekawy gdzie poszłam i zaraz przyczłapał Wlałam do miski wodę,dałam mu troszkę karmy,ale nie chciał,czepił się jakiegoś gnata,który położył mu ten człowiek i leżał sobie w cieniu na trawce Po kiego licha on tak łazi to nie wiem,1 point
-
Tak,to prawda. Ale jak chcę go pogłaskać muszę kucnąć i wyciągnąć rękę. Nie wszyscy byli dla niego dobrzy1 point