Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/02/22 in Posts

  1. Dzis juz jest znacznie lepiej. U nas jest bardzo zimno, mokro i wietrznie, ale słonecznie. W Fafla wstąpiła energia. Dzis nie chodzil na porannym spacerze tylko biegał. Jeszcze drży i trochę ziaja, jak coś się dzieje, ale nie tak jak po przyjeździe. Jutro grooming
    5 points
  2. Moja opinia pokrywa się z opinią Sowy. Mimo, że zadeklarowałam tylko jednorazową deklarację, to będę się cieszyć z każdej decyzji, która pomoże psu opuścić schron. Tam nie ma żadnych szans na zdrowie i życie. A wszystkiego i tak się nie da przewidzieć i zaplanować. Po to tu jesteśmy, żeby reagować i wspierać osobę wyciągającą psa ze schronu w różnych sytuacjach, także tych trudnych.
    4 points
  3. To dobrze bo kandydatow na podopiecznych nie brakuje o ta baba na przyklad nie wie jeszcze gdzie sie podzieje, na krotki okres ma DT ale rozrabia bardzo bo jest sama, przydałby sie kumpel
    3 points
  4. Już niedługo wracam do żywych, choć jeszcze bardzo dużo pracy przede mną. Pierwszy pokój dla zwierzaków już prawie skończony
    3 points
  5. Stale czasu brak. Wyslalam Ci smsem zdjęcie. Obróżkę założyłam jej od razu po przyjeździe w aucie, tylko smyczy nie da przypiąć. Wyszla z psami, ogrod się spodobał na tyle, że musialam zużyć całą paczkę smaczków na powrót do domu juz bałam się, że będziemy razem nocować w ogrodzie. Zakumplowala się z Weną. Tola pisala, ze dlugo byly razem na jednym wybiegu, wiec może się rozpoznały. Tak się spodobało jej, że teraz juz nie idzie na górę tylko leży w pobliżu drzwi. Zagroda po Suvi jest po drugiej stronie ogrodu. Zajmuje ją Zew.Ta widoczna na zdjęciu jest od Babucia, co poznać po błocie Zew ma bruk, z tyłu trawke i krzaki, pelna kulturka a Babuć przeryła czesc od wejścia i ostatnimi dniami ma tu ogromne błocko. Dzis tak na nim fiknęłam, że tylko dzięki chwyceniu panela nie wyrżnelam zębami w murek. Skończyło się na skręconej kostce. Za to przy budzie, pod jodłą suchutko i nie robi chlewa. Tylko chyba kładkę musialabym kłaść do tej budy jak niosę jedzenie.
    3 points
  6. Przypomnę tu dwa staruszki które swoje ostatnie lata życia spędzają u Pani Kasi w Bieszczadach - bardzo dziękujemy za opiekę Jeden z nich, Łacio zaczął kaszleć, jego samopoczucie się pogorszyło, zaczął się dusić, podejrzenie padło na serduszko. Wykonano echo serca i badania krwi. Obydwa psiaki są u Pani Kasi bezpłatnie, ale ostatnio wymagają nie tylko więcej opieki, ale też badań i leczenia, a deklarowaliśmy pomoc w opiece weterynaryjnej. Na moim koncie wciąż są pieniądze zebrane po śmierci Basi na pomoc dla psów z M., myślę że powinniśmy zwrócić Pani Kasi choć za te ostatnie badania Łacia, wszystko jest coraz droższe , a psiaki nie muszą spędzać czasu jaki im pozostał w schronisku ...
    2 points
  7. Aktualności: 1. Dzieci wracając ze szkoły znalazły na totalnym pustkowiu sunię szczeniaka Zabrały ją do siebie i była u nich jakiś czas, ale bałam się, że wydadzą byle komu i zabrałam ją do siebie- szukam domu. Pianka (bo tak ją nazwały dzieciaki) ma ok. 3 miesiące, jest odrobaczona (już dwukrotnie), zabezpieczona od ektopasożytów i po pierwszym szczepieniu od chorób zakaźnych. Będzie raczej niskopodłogowym pieskiem. Uwielbia się bawić - typowy szczeniak 2. W międzyczasie udało mi się odłowić jednego kociaka ze stada bezdomnych kotów. Miał koci katar, wyleczony i już w ds 3. Mam jeszcze u siebie kociczkę (z tego samego stadka). Też leczona była na kk, w przyszły weekend jedzie do domku stałego w Krakowie
    2 points
  8. Pani Ania pisze, że Sisi/Funia jest uosobieniem łagodności. Uczy się od rezydentki, że Pani powrót do domu wymaga powitania i wybuchu radości. Obie sunie śpią razem z Panią Anią.
    2 points
  9. Kama, którą przywiózł mi Radek za co jestem mu bardzo wdzięczna poczuła się już u mnie bardzo dobrze, przejęla wszystkie miejsca Maksa, nauczyła się jeść wszystko to co je Maks choć z początku wiele rzeczy było jej nieznanych i uczyła się ich smaku ale szybko się jej spodobało. No i jest niesamowitym pieszczochem, całymi dniami leży mi pod nogami do góry bezuszkiem i żąda drapania po brzuszku. Zdjęcia mam w telefonie więc muszę je skopiować do laptopa to moiżeuda mi się ją pokazać.
    1 point
  10. Miałam telefon o Usię z Wrocławia. Panstwo mieszkają w swoim domku z ogrodem. Mają trzyletnią sunię w typie labradora, zabraną ze wsi. Jest wysterylizowana. Zobaczymy co z tego wyniknie.
    1 point
  11. Moja deklaracja jest aktualna i jeśli Agat opuści schron będę go wspierać w miarę moich możliwości.
    1 point
  12. Elik, moja niewielka deklaracja jest aktualna, niezależnie od tego gdzie trafi pies. Nie da się ocenić na niewidzianego jak takie schorowane psie nieszczęście zachowa się w nowych warunkach. A na widzianego - też nie, nawet wolontariusze zabierający często jakiegoś psa na spacer mogą bardzo mylić się w ocenie.
    1 point
  13. Jestem za. Pieniądze były zbierane na pomoc psom w spadku po ewu. Wciąż nie dociera do mnie.
    1 point
  14. W pełni popieram. Też uważam, że tym staruszkom należy się pomoc na badania i leczenie weterynaryjne.
    1 point
  15. Wyrózniłam Olx Zewa do konca pażdziernika https://www.olx.pl/d/oferta/przepiekny-owczarek-zen-do-adopcji-CID103-IDQr17R.html?bs=olx_pro_listing
    1 point
  16. Oczywiście, że probuje dotykać. Kiedy przechodze kolo niej, ocieram się nogami i nie reaguje, dopiero dotyk ręki powoduje panikę. Dzis rano udało mi się zapiąć jej smycz, ale w trakcie miotania się ugryzła Na szczęście smycz, nie moja dłoń. Po spacerze chcialam ją za smycz chwycić i zaprowadzić do domu. Nic z tego. Jak poczuła, ze trzymam drugi koniec smyczy, to zaczęło się dzikie rodeo i odleciany wzrok. Musialam puścić, bo wydostalaby się z obroży. Nie może zostawac sama z psami w ogrodzie, bo stale krąży wzdłuż ogrodzenia, wącha, szuka chyba luk. Cały czas trzeba jej pilnować. I do domu nie chce wracać. Podchodzi na smaczki pod schody za Kretem i tyle. Musimy poczekać kilka dni, aż uzna ze to jej miejsce, bo na razie te spacery są bardzo stresujące dla nas. Nie ma mowy nawet o założeniu adresatki. Za to zjada z ręki bez problemu, chodzi za mną, leży wyluzowana. Byle nie gmarać przy niej rękami. Nawet przy lekkim dotknięciu dłonią z tyłu, odskakuje. Myslalam, ze to tylko okolice obroży, ale jednak nie.
    1 point
  17. No, no, no cóż za zmiana, czuję, że teraz będzie coraz lepiej i szybko przyzwyczai się do lepszego życia. Nie napisałaś czy próbowałaś ją dotknąć, pogłaskać. Ślicznota w eleganckiej, czerwonej obróżce! A minę ma taką zdziwioną jakby chciała powiedzieć "Dziwny jest ten świat". Krecik może nie jest najprzystojniejszy ale widocznie jej pasuje.
    1 point
  18. Wzielabym pewnie, gdybym tylu wlasnie trudnych nie miała. Jednak zaczęłabym od kojca. Oczywiście, nie mam możliwości oraz warunków na takiego psa. I osobiście nie przepadam za młodymi, dużymi bardzo aktywnymi psami. Moje stado tez nie. Kiedy omylkowo trafił do nas szalony Solar, zamiast podobnego starszego psa, to byliśmy nim naprawdę zmęczeni wszyscy. Psy tez byly nerwowe, pobudzone, starsze widac było, że unikały, jak mogły. Dlatego obawiałam się teraz dla tego chudzielca miejsca domowego, chyba ze hotel ma kojec na wszelki wypadek, jakby w domu szalał.
    1 point
  19. Ale ona ma długie łapinki. Śliczna jest . Jestem bardzo szczęśliwa, że ona jest szczęśliwa
    1 point
  20. Przyjażni z kotem ciąg dalszy. https://images92.fotosik.pl/624/40be022ef1d41513gen.jpg https://images90.fotosik.pl/623/5a0ccafac019da23gen.jpg
    1 point
  21. Rozi, nikt w schronisku nie będzie u niego leczyc lamblii. Pies jest mlody, a może być fajny na wolności. Bieganiem może odreagowywać stres. Mieć zapewnioną jakąkolwiek opcję na wszelki wypadek. Chyba nie byłaś ostatnio na wątku Cudnego. Moze zaglądnij. To nie jest zniechęcanie, co piszemy. Po prostu mysle, ze jesli ma trafić do hotelu, to dość ryzykowne jest łączenie go z innymi psami. I na wszelki wypadek warto, żeby hotel dysponował kojcem. Nie wiadomo, jak pies sie zachowa w domu. Moj Jimmi np po wprowadzeniu do domu rzucał się na wszystkie lustra i okna, wygryzał plastikowe klamki i ramy okienne. Ja wytrzymam wiele, ale nie każdy. Pytałaś tam, gdzie jest Michu? Wiem, ze pisałaś, że on nie jest do kojca. Jednak i tak jest na zewnątrz i jak nic się nie znajdzie, to tak pozostanie, a tak miałby swoja ciepła bude, miske i co najważniejsze leczenie. Jak pies dojdzie do siebie i się go pozna, to można coś dalej myśleć i dostosować.
    1 point
  22. Śliczny model Zdecydowanie szelki typu guard..., wygodne / bezpieczne dla psa. Z tych na modelu, nie ma szans żeby pies się wydostał
    1 point
  23. Czy naprawdę tylko ja mam obawy w tej zaistniałej sytuacji ? Zawsze jest tak, że z zamojskiego schroniska psy jadą od razu do hoteliku, wysiadają w bezpiecznym miejscu, na ogrodzonym terenie. Teraz, na życzenie hoteliku, mam zabrać ze schroniska do lecznicy psa, który do tej pory w boksie ogólnym zachowuje się nietypowo; wcześniej pracownicy nie zgodzili się na zabranie go do boksu wolontariackiego ze względu na niepewne zachowanie. Żeby zrobić test, psa trzeba zabrać ze schroniska. Co będzie, jak w lecznicy nie uda się tego testu zrobić, bo trzeba być przygotowanym i na taką ewentualność? Co mam wtedy zrobić z psem, bo przecież hotelik nie przyjmie go bez testu, to takie pytanie na wszelki wypadek. Moja wątpliwość dotyczy też hoteliku, który jest podobno domowy. I tu mam pytanie - czy właścicielka wie, jak zachowuje się pies w boksie, czy jest przygotowana na być może nadpobudliwego psa w grupie? Pytałam o to elik, bo to jest chyba ważna kwestia po historii z Cudnym; od bardzo dawna to pierwszy pies z dogo w tym hotelu i nie mamy informacji o psach tam przebywających, stąd moje pytanie o ewentualną możliwość hotelowania u p. Kasi. Oczywiście można założyć, że wszystko będzie ok, ale trzeba też być przygotowanym na ten gorszy scenariusz.
    1 point
  24. Tak, pani wybiera się w następnym tyg.do weta.
    1 point
  25. Może dobrze by było zrobić testy na lamblie i zbadać kał na inne pasożyty?
    1 point
  26. Bąbelek jest malutkim słodziakiem, bardzo się do nas tuli, zaczepia do zabawy. Jest bardzo mądry, wie, że ma swój azyl w klatce, więc jak jest głodny, albo śpiący to wchodzi do niej, albo obok, a jak jest w pełni sił, to wędruje, zwiedza, szaleje z zabawkami, albo z sunią Lilką.
    1 point
  27. Jeśli serio traktować powiedzenie, że "wszystko dzieje się po coś".... to ostatnie wydarzenia były po to, by nasz Fafel trafił tam, gdzie powinien trafić od początku - do Jaagi. Aż mnie złapał ból w klatce piersiowej, jak czytałam kolejne posty... i ufff... Dzisiaj Dzień Chłopaka podobno.... a ja napiszę: Dziewczyny, kocham Was!!!
    1 point
  28. U mojego Dżekunia każdy dzień inny - czasem rześki jak wiosenny poranek, a za kilka godzin całkiem zawieszony, jakby w innym świecie ... Teraz, gdy jestem cały czas w domu oboje całymi dniami śpimy Nie, właśnie że nie zasnę Jednak będę spał
    1 point
  29. Od poniedziałku walczę z covidem - to bardzo nierówna walka dziś czuję się trochę lepiej. Nie mam innych wieści o Nuusi niż to co pisałam wcześniej, choć dzwonię do pani codziennie. Malutka je, czasem bawi się z jednym z psów, którego polubiła bardziej niż resztę, ale radości w niej nie ma. Najbardziej lubi długie spacery w pola. Przestała rano po wypuszczeniu pędem biec pod bramę i wyglądać, chyba zrozumiała że nie wrócę ... Moja wetka też drugi tydzień chora, na razie nie wiadomo kiedy wróci do pracy, więc nie rozmawiałam z nią o wynikach i sposobie leczenia Nuukci.
    1 point
  30. 1 point
  31. Krecik się zadomowil na tyle, że zakumplowal się z dużymi psami i juz nie jojczy. Chce spać i jesc z nimi, bo tez jest wielki, to nic że duchem. Szczególnie zależy mu na Andżeli. Jako jedyny jajeczny przejął się pilnowaniem, bo chyba uznał że jak na prawdziwego faceta przystało, obrona domu to jego zadanie. I tu przydaje mu się Andżela. Krecik histerycznie jazgocze, jak coś go niepokoi, oglada się czy Andżela reaguje i czeka aż ona poradzi sobie z tym, co wyczaił. Wczoraj Krecik dość osobliwie zakochal się w ...Babuciu. Ona ma ruję, a on jej na krok nie odstepuje, kiedy tylko go wypuścimy i chodzi z nosem pod jej ogonem. Jak ona sie poloży, to liże jej brzuch. Miłość nie zna granic
    1 point
  32. Współczuję wam, kocham konie tak samojak psy choc mieć ich nie mogę ale jak byłam młodsza miałam częsty kontakt z końmi a do dzisiaj uwielbiam na nie patrzeć. U mnie w wygaszaczach są psy i konie również.
    1 point
  33. U Micha wszystko w porządku. Inga napisała, że Michu jest radosny, nie burczy już i toleruje ludzi. Na razie tylko takie zdjęcia, bo Inga niezbyt dobrze się czuje.
    1 point
  34. Aga, nie miej wyrzutów sumienia, skąd miałaś wiedzieć jak działać w takim przypadku? Lekarz go zabił. I na jego sumienie spada życie tego psiaczka. Chociaż pytanie czy wszyscy weci aby je mają? ☹
    1 point
×
×
  • Create New...