Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/09/22 in all areas
-
Trochę zaganiana, ale bardziej rozdarta pomiędzy dwoma żądnymi uwagi psami Ale jestem. Na początek dnia dobre wieści : Nuuka wczoraj wieczerem dostała takiej radosnej energii, że o mało mi domu nie rozniosła Podskakiwała, cieszyła się, bawiła się zabawką Dżekusia. Ale głównie wskakiwała mi na kolana i bez przerwy całowała merda ogonkiem i cała się wygina, aż się boję czy się nie złamie... Nie pije i nie sika już aż tak dużo, sikała wczoraj wieczorem, była jedna kałuża po nocy, i siusiała rano na spacerze. Nuuka boi się bardzo i wielu rzeczy, ale najbardziej chyba dzieci. Nawet te niesione na rękach ją przerażają, chce uciekać, kuli się, chowa za mnie. Na spacerze co chwila podnosi głowę i patrzy na mnie jakby szukała aprobaty - pogłaskana, idzie kilka kroków i znów patrzy. I jeszcze mały sukces - tadam - jeździmy windą !!! Rano zablokowałam windę na moim piętrze, postawiłam w niej spodeczek z renalem .... i ??? Kilka minut Nuuka biła się z myślami, potem udawała żyrafę ,próbująć z korytarza sięgnąć jedzenie nie wchodząć do windy, ale w końcu - ha !!! - sama weszła. Głaskanie i chwalenie przyjęła z zadowowleniem Gorsze wieści są takie, że nie znosi nawet na chwilę zostawać sama, wczoraj gdy byłam na 20 minutowym spacerze z Dżekusiem, Nuuka obgryzła drzwi do łazienki. Zaczęła od wejśćiowych, ale zrobiła tylko kilka głębszych rys, były za mocne dla niej ,więc zabrała się za łazienkowe. Zostawiam uchylone, bo lubi tam się załatwiać, więc maleńka otworzyła je do końca, opierając je o ścianę, po czym przytrzymująć łapką wypchnęła to kółko plastikowe z otworów wentylacyjnych na dole drzwi, i powiększyła nieco ten otwór Taka zaradna ta nasza maleńka. No i bardzo płakała kiedy byłam w pracy, sąsiad mi mówił .... Ale nic to, na razie mamy weekend, maleńka ma towarzystwo, więc płakać nie będzie Później jedziemy na kropówkę, odezwiemy się po południu.8 points
-
Limonka bardzo zaganiana przy Nuuce i Dżekusiu, więc pewnie trochę czasu jeszcze minie, zanim będzie mogła tu wejść i spokojnie napisać. Zatem tylko na szybko Wam napiszę, że na razie efekt transfuzji jest niezwłykły - Nusia jest pełna energii i uśmiechnięta I baaardzo zakochana w Limonce Cały czas domaga się głaskania. Ten przypływ energii może być oczywiście chwilowy, bo wreszcie organizm trochę się oczyścił, ale Limonka jest szczęśliwa, że sunia ma chociaż namiastkę normalnego dobrego życia. Chociaż przez moment czuje się jak zdrowy pies I choćby z tego powodu - warto było zrobić transfuzję. Limonko, jesteś dobrym duchem tego psa, dajesz jej tyle czasu, miłości, uwagi, nie śpisz po nocach. Niech ci ta kruszyna odpłaci po stokroć, bo chyba tylko ona może to zrobić. Niech sobota będzie piękna i spokojna u Was. Oby Dżekuś przekonał się choć trochę do nowej domowniczki.8 points
-
5 points
-
Jesteśmy już w domu. Nuuka żwawa i ruchliwa. Trochę się to wszystko przedłużyło, bo nie mogłam wyjść z pracy by być punktualnie na 12.00 by odebrać Nuukę, byłam 12.15 a pani doktor już miała pacjenta z którym spędziła ponad godzinę. (jesteśmy z malutką ponadplanowo, bez wcześniejszego zapisywania, bo akurat do tej pani doktor trzeba się zapisywać min. dwa tygodnie wcześniej). Rokowania ostrożne, pani doktor uważa, że kluczowe będą najbliższe 5 dni. Jutro jedziemy na kroplówke, potem w poniedziałek. Maleńka ma jeść puszki kidney care lub renal, mam dodać trochę rozgotowanego ryżu. Kupiłam kidney. Na razie nie zleciła podawania enzymów. Mam robić zdjęcia kup i liczyć ich ilość, i co wieczór jej wysyłać. Miała dziś podaną krew i leki, ale nie zapamiętałam jakie, miałam dostać kartę informacyjną, ale w recepcji wydano mi przez pomyłkę kartę innego pacjenta. Jestem mocno zmęczona i zauważyłam dopiero w domu .... Jutro będąc na kroplówcę poproszę o wydruk i wkleję tutaj. Cieszę się, że Nukusia jest u mnie, ale martwię się moim Dżekusiem. Jest gorzej niż wczoraj, nie chce jeść, chowa się do szafy, jest zdenerwowany, Nuuce się to trochę udziela, czuje że on jej nie lubi. byłam z nią na godzinym spacerze, nie chciała wracać, ciągnęła w stronę drzew i krzaków, podnosi główke jak surykatka i rozgląda się, wypatruje. W końcu musiałam ją zanieść do domu, pod same drzwi, bo do windy też nie wejdzie - dobrze że taka leciutka, bo mieszkam na IV piętrze Myślę, że już mnie lubi bo na mój widok - nawet jak nie mam jedzenia - macha ogonkiem jak szalona i aż się cała wygina. Co jakiś czas siadam koło niej i głaszczę, wtedy się wtula i mam wrażenie , że chcialaby tak siedzieć cały czas. Zrobiłam w przychodni kilka zdjęć, ale marne bo pacjentka bardzo żwawa a poza tym nie lubi aparatu i nie chce pozować :-)3 points
-
2 points
-
Z transfuzją krwi przyszło mi do głowy, zeby zapytac po tym, jak przy chorych nerkach i nie odbudowującej sie krwi u mojego kota dr Olender mówiła, że w jego przypadku ona już nic nie da. Z innych sytuacji wiem, że krew może naprawdę wiele. Bardzo cieszę się, że Nuuce "dodała skrzydeł", wczorajszy wieczorny telefon od Limonki o tym, że mała zaczęła szaleć ucieszył mnie niesamowicie. Oby dalej krew pomagała i mała dała radę.2 points
-
Jak już będzie w hoteliku wtedy wystąpię o dofinansowanie do Skarpety im.Talcott.1 point
-
1 point
-
Z przyjemnością zajrzę jak już bazarek będzie.1 point
-
Ciężko, bo mam już deklaracji na dogo na ponad 200 zł, ale dla tego bieda\ka wyskrobię jeszcze 2 dyszki stałej i w jakimś bazarku/bazarkach go uwzględnię. Tylko proszę o przypomnienie, bo trochu dużo mi się uzbierało. Koniecznie pozapraszaj na wątek biedaka inaczej niewiele osób się o nim dowie i szanse na deklaracje będą niewielkie.1 point
-
Bardzo miło,że zaglądasz.1 point
-
U mnie będzie ciężko ze stałą Doraźnie, z jakiegoś bazarku postaram się wspomóc.1 point
-
Opłacona faktura na 500 zł - z pieniędzy, które pozostały na konto fundacji po Lumi. faktura Sara.pdf1 point
-
Jednorazowo 100zł. Proszę o nr konta.1 point
-
Dziś pani doktor powiedziała, że w przypadku Nuuki będziemy reagować w zależności od rozwoju sytuacji. Plan na najbliższe dni - jutro kroplówka, w poniedziałek kroplówka, badanie krwi wtorek lub środa. Tak jak pisałam, mam obserwować ilość i wygląd kup, w zależności od tego enzymy / leki. jutro wstawię kartę co dostała dziś w przychodni. Mam jej dawać 1 i /1/2 puszki renala w czterech porcjach, mam dodawać odrobinę rozgotowanego ryżu i obserwować. O siemieniu nic nie mówiła, ale podaję z każdym posiłkiem. Waży niecałe 7 kilo. nie chciałam z nią chodzić godzinę, ona po prostu nie chciała wrócić do domu, woli przestrzeń ,choć wiele rzeczy ją przeraża. Nie wzięłam jej wcześniej do domu bo myślałam że się załatwi, ale i tak załatwia się głównie w domu. Nie chodziłyśmy cały czas, ona dużo stoi albo się kładzie. Balkon mam, ale zamykam, bo chce przez niego uciekać, tak jak pisałam - woli przestrzeń.1 point
-
Wszystko zapowiada się dobrze. Gaja dala się pogłaskać obojgu państwu. Początkowo chciala uciekać. Pojechala sama z moim mężem i chyba to była dobra decyzja, bo przy mnie mogła zachowywać się inaczej i mnie bronić. Mamy przyjechać na drugą wizytę. Panstwo ją chcą, tylko jest kwestia zabezpieczenia ogrodzenia. Są za duże odległości między prętami i za duża luka pod bramą. Pani ponoc nie bardzo byla przekonana o konieczności, bo jej pierwsza suczka nie uciekała. Jednak Gaja od razu chciała uciekać na smyczy, wiec dla mnie to konieczny wymóg i do sprawdzenia. Poza tym wszystko ok. Po drugim spotkaniu państwo chcieliby ją odebrać ok 27.07 z powodu urlopu. Bardzo się cieszę, że sytuacja dobrze się rozwija.1 point
-
Przeniosłam ogłoszenie Odisia z Poznania do Wałbrzycha.1 point
-
Nuuka już na podaniu krwi. Noc była trudna - mój Dżeki bardzo źle znosi towarzystwo innego psa, a Nuuka nie mogła sobie znaleźć miejsca w mieszkaniu chciała uciekać na balkon, szukała przestrzeni, bardzo też bała się windy - znosiłam ją na rękach schodami bo za nic nie chciała wejść, boi się miasta, a ja mieszkam w centrum, ale dużo do niej przemawiałam i jakoś dała radę Ogólnie jest cudowna, na widok jedzenia tak merdała tym krótkim ogonkiem, że byłam pewna że się jej urwie Co do kleiku z siemienia, to wymieszałam go z renalem i zrobiłam jej taki koktajl - wciągała aż miło. Bardzo dużo pije, zasikała mi całą łazienkę, kuchnię i przedpokój, mimo że na spacerze też sikała. Z lekarką o szczegółach dalszego leczenia w przez najbliższe dwa tygodnie będę rozmawiała, kiedy będę zabierała Nuukusię do domu, bo wczoraj wszystko odbywało się spontanicznie, a dziś rano miała już pacjenta, a ja musiałam wracać do pracy. Tak się cieszę, że nie zdecydowałam się wczoraj na eutanazję, choć byłam już blisko. Nie wiem, czy malutką uda się uratować, ale iskierka nadziei jest, a maleństwo zasługuje na szansę.1 point
-
Przepraszam że tak późno, ale dopiero teraz jako tako się ogarnęłam. Nie poddałam Nuuki eutanazji. Nie mogłam. Cały czas patrzyła na mnie tymi swoimi oczami, nie spuszczała ze mnie wzroku.... Na badaniu usg - nerek praktycznie nie ma. Lekarka długo przeprowadzała badanie usg, nerki w znacznie gorszym stanie niż trzustka. Ściany żołądka też mocno zgrubiałe. Nuuka grzeczna, choć mocno przestraszona, bardzo do mnie lgnęła. Ogólnie sprawia wrażenie, (oprócz chudości) zdrowego, żywotnego psa. Lekarka długo się namyślała, ponownie przeglądała wyniki, po czym zaproponowała transfuzję, stwierdziła, że w swojej karierze miaa przypadki gdzie pies z podobnym stanem nerek po transfuzji się podniósł, nerki podjęły pracę, i choć na bardzo słabym poziomie wydolności, ale pracowały i pies żył normalnie. Parametry wzkazywały co innego, a pies żył. oczywiście natychmiast się zgodziłam, Nuuka już miała wenflon w łapce, ale okazało się, że z krwią coś się stało i nie nadaje się do podania. Pojechałam do Mikołowa tam jest bank krwi, ale było za późno na podanie ( przychodnia czynna do 20.00) Mamy być jutro rano. Nie mogłam nie dać Nuuce szansy, skoro nikła bo nikła, ale nadzieja jest. Mój Dżekuś w stresie, Nuuka też - szuka znanych sobie ludzi i psów, ale jakoś musimy dać radę. Kupiłam renal, chętnie zjadła, sporo pije. Gdy podałam jej jedzenie, tak zaczęła merdać ogonem ... Zrobiłam jej też kleik z siemienia, trochę wypiła, ale chyba jej nie smakuje. Spróbuję ją jeszcze zachęcić. Aha, lekarka mówił, że jej zdaniem Nuuka nie sprawia wrażenia że odczuw ból. Trzymajcie kciuki za jutro.1 point
-
Rozmawiałam dwukrotnie z moją lekarką, wyniki bardzo złe, ale to już wiemy. Również stwierdziła że szanse małe, i że bardzo prawdopodobne jest, że dalsze próby podtrzymania Nuuki przy życiu nie przyniosą nic oprócz niepotrzebnego stresu i cierpienia. Jednak po namyśle zaproponowała że skoro to taka młoda sunia, to chce ją zobaczyć przed wydaniem opinii popierającej wskazanie do eutanazji. Przyjmie malutką dziś po południu, zrobi usg i wtedy wypowie się co do rokowań. Do niej terminy na dwa tygodnie do przodu zajęte, ale uprosiłam. Mąż Jagny w drodze z innym pieskiem, przekaże mi malutką przy trasie przez Gliwice, a ja ją zabiorę do przychodni. Trzymajcie mocno kciuki.1 point
-
Tolu, a ten piesek dopiero po kwarantannie będzie wykastrowany, tak? I dopiero mógłby wyjechać ?1 point
-
To zamówimy dla niego brita, niech ma swoją karmę którą też będzie mógł się dzielić Odiś piękny jest , tylko ze zdrowiem trochę gorzej, ale nie tracę nadziei. Pokazuję go znajomym, ale ci którym bym była skłonna go oddać, zapsieni po dach, ale mam nadzieję, że Odi wcześniej czy później jednak trafi na swoją ,,wariatkę''1 point
-
oj tam mnie nie objada, bo domowe smakołyki mu nie służą a pieski chętnie się z nim dzielą :) wcinają Brit Care :) Wyróżniłam ogłoszenie Odisia, ale żadnego zainteresowania nie ma myślę, że jeśli znajdzie dom, to raczej dogomaniacki, u takich "wariatek", jak my, bo jednak jest niepełnosprawny a ludzie szukają zdrowych i pięknych... Choć uroda i szalone powitalne skoki Odisia zachwyciły pewną wspaniałą, młodą dziewczynę, to moja dawna wolontariuszka, jest zauroczona Odim, ale ma starą, chorującą labradorkę i mieszka w bloku bez windy, mama na drugiego psa się nie zgodzi absolutnie...1 point
-
1 point