Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 06/10/22 in all areas

  1. Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia. Dopiero dziś jestem w stanie pocieszać się tym, że nie chorował, nie cierpiał iodszedł tak, jak każdy chyba chciałby. Psy spały z nim i też nie zorientowały się, co się stało. jak zaczęłam płakać, przytulać go i histerycznie wołac męża, to podniosły się i zaczęły go obwąchiwać. Nie potrafię się jednak nadal z tym pogodzić. Było dobrze i nagle pyk, życie zgasło. Nie tak miało być. Po tym jak zadusił Pietruszkę na początku, już nigdy nic nie zrobił nie tak. Był zawsze koło mnie, zrównoważony, spokojny, pozytywnie nastawiony, zadowolony ze wszystkiego co na koniec życia otrzymał od losu. Przez ten cały czas, kiedy był u nas ani razu nie podniosłam na niego głosu, był najgrzeczniejszym i najlepszym psem na świecie. Kochał wszystkich, każdego gościa witał, podstawiał głowę do głaskania, odprowadzał i żegnał. Mieliśmy swoje przyzwyczajenia,np.odkurzanie.Większosć psów ucieka przy odkurzaniu. Borynio lubił,kiedy go też odkurzałam. Chyba uznał, żeto lepsze, niz szczotka i czesanie. A że sierci miał mnostwo i drugie tyle podszerstka,to wymagał stałej pielęgnacji. Wiele razy śmiałam się z tego. Borynio uwielbiał ciocię Asię i jej szyjki, cieszył się na kazdy Jej przyjazd ichodził za Nią. Potem co dzień, kiedy drobiazg szedł na spacer, przychodził pod blat do kuchni czekać na kawałek szyjki. Jak kończyły się szyje, to musiałam mu dawać inny smaczek,bo to był taki nasz wspólny rytuał, to buszowanie nosem po blatach. Kiedy uznawał, że spóźniam sie z karmieniem albo Baryton przed nim dostawał swoją porcję, to monotonnie szczekał, żebym o nim przypadkiem nie zapomniałam. Był zawsze przy mnie i dlatego teraz jest tak trudno bez niego. Dziękuję wszystkim za pomoc mu, zaangażowanie. To była wtedy nagła decyzja i byłam bardzo zdesperowana, żeby mu pomóc. Czasem tak mam, że zobaczę jakiegoś zwierzaka i juz spać nie mogę. Wiem, że muszę mu pomóc. Potem okazuje się, że to był ostatni moment lub zwerzak tak cierpiał, że zabranie go, zmieniło całe jego życie.Borys też miał przed sobą góra kilka dni wegetacji w stanie, w jakim był po przyjeździe. Dzięki Wam nie został anonimowym burym staruszkiem zagryzionym w schronisku ,tylko kochanym i lubianym przez wszystkim Boryniem. Boryniem, którego brakuje na każdym kroku. Mylsę, że zostanie nie tylko w moim i mojej rodziny sercach. Borys został tam,gdzie poznał prawdziwe życie. Tęsknię za nim, ale jeszcze nie jestem gotowa nawet oglądać jego zdjeć. Patrzę na prostokąt zalewanej deszczem ziemi i jest mi tak źle, że ściska w dołku.
    8 points
  2. Twoje wyprawy do schroniska ostatnio do końca trzymają w napięciu, co za "jajko niespodzianka" przyjedzie. Oby tym razem nie było żadnego w takim stanie.
    2 points
  3. Ze swojej strony chciałam jeszcze tylko dac znac, że dotarły 4 worki karmy dla Zewa od maltańczykowej fundacji. Tym sposobem ma zabezpieczone jedzenie do końca października. Fundacja również opłaciła mu kontynuację leczenia,opłaciła opakowanie super preparatu witaminowo-minerałowego i czeka na niego opłacone szczepienie po zakończeniu leczenia jelit, płuc i uszu. Właśnie wysłalam faktury do fundacji w celu rozliczenia. Czekał tyle miesięcy na pomoc, ale jakoś udaje się teraz ogarnąć wspólnie jego potrzeby. Dziękuję bardzo za pomoc, Asia Alaskan powyżej pisała, że ma trochę zamieszanie,więc pewnie przeoczyła wpis.
    2 points
  4. Kolejne biedaki ... ten mały przypomina trochę Dunaja, któremu Basia znalazła DT, a który póżniej umarł na raka mózgu. Chyba musimy jakoś pomóc ...
    2 points
  5. Dokładnie rok temu w naszym życiu pojawiły się dwa wychudzone, 8-miesięczne słodziaki. Baloo nie podchodzący do tej pory do nikogo i Luśka odważniejsza, ale tylko na pozór. Byłam pewna, że to tymczasy, którym znajdziemy z Elunią wspaniałe domki. No i jak zwykle kiedy mówię "na pewno nie", życie płata mi figla i jest na odwrót. Nie planowałam adopcji dwóch dużych, młodych psów. To było miesiąc po śmierci Barsiczki, psychicznie i finansowo nie byłam na to przygotowana. Jacek od początku wiedział, że chce adoptować Baloo, o Luśce nawet nie marzył, zresztą ona pojechała na DT do Marty. Kiedy w końcu mój mąż przyznał się, że Balutka nie odda, wróciła do nas Luśka. Pamiętacie pewnie nasze dylematy, zastanawianie się, czy damy radę i czy to dobry pomysł, żeby została z nami. Dzisiaj wiem, że to była najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć i nie rozumiem, jak mogliśmy tak długo się zastanawiać. Może to zarozumiałe co napiszę, ale wiem, że one są z nami szczęśliwe. My z nimi też. Musieliśmy włożyć dużo pracy, żeby zrozumiały, zwłaszcza Luśka, że jest z nami bezpieczna. Ta praca ciągle trwa, bo lęki w niej zostały, ale radzi sobie z nimi świetnie i co najważniejsze dla nas ufa nam. Tak pięknie reagują na odwołanie, tak bardzo się pilnują teraz. Biegają swobodnie, bawią się z innymi psami, ale odwołane przybiegają. W zasadzie każde zwrócenie się do nich powoduje merdanie ogonków. Są bardzo wielkimi pieszczochami, mogłyby cały czas być głaskane. Nie umiem sobie wyobrazić ich życia tam na podwórku bez dotyku człowieka. Kiedy pracuję, Balutek kilka razy dziennie podchodzi i trąca mi rękę noskiem, po czym siada, dwie przednie łapki wkłada mi w ręce i prosi o głaskanie. Nie umiem mu tego odmówić Są stale przy mnie, nawet jak się kąpię, to pilnują pod drzwiami albo wręcz wchodzą do łazienki i sprawdzają, czy nic się złego nie dzieje. Ich relacja z Figą jest wspaniała. Bawią się razem, wylizują pyszczki. Peruszka też w końcu zaakceptowała to wyrażanie miłości, chociaż są dni, kiedy wyraźnie stawia granice. One to szanują i nie są namolne i za to kocham je jeszcze bardziej. Patrzę na nie, są śliczne, odkarmione, wesołe, szczęśliwe, posłuszne - czego chcieć więcej? Wywróciły nasze życie do góry nogami, ale dały tak dużo miłości, szczęścia, satysfakcji. Rok minął błyskawicznie. Teraz jesteśmy na etapie czerpania radości i satysfakcji z efektów naszej wspólnej pracy. Oby tych lat było jak najwięcej. Luśka, Baloo - jesteście naszą rodziną, kochamy Was bardzo i nigdy nie pozwolimy Was skrzywdzić
    2 points
  6. Współczuję straty Boryska. Dowiedziałam się o jego śmierci, kiedy wpadłam na DOGO na chwilę, w pracy. Chciałam wczoraj coś napisać, ale po wczorajszej burzy zerwało mi linię energetyczną i prąd miałam dopiero w nocy. Jestem więc dzisiaj. Poczytałam sobie ten wątek, wątek wyjątkowego Psa, którego na szczęście zdążyliście uratować. Podarowaliście Mu kilkanaście miesięcy normalnego życia, miłości, troski, szacunku, ciepła. Nigdy nie ma odpowiedniego momentu na śmierć, ale może przez to, że Borys nie miał lekkiego życia kiedyś, "zasłużył" sobie na lżejszą śmierć. Z pewnością biega sobie teraz radośnie za Tęczowym Mostem, taką mamy nadzieję.
    1 point
  7. Ze względu na Ewu musimy im pomóc. Tylko gdzie znaleźć miejsce?
    1 point
  8. Rozmawiałam z Sylwią z hotelu, spróbujemy zrobić ogłoszenie dla psów jako pary, bo może ktoś będzie chciał, jakimś cudem, wziąć obu. Stąd ten pomysł, że mimo iż oni się czasem kłócą, to Klaus jest wpatrzony w Enzo i właściciwie jak tamten jest przy nim to on się inaczej, swobodniej zachowuje. Klaus w ogóle jest taki jakby ciągle pobudzony, zestresowany. Psychotropy nic nie dawały, bo był jakby półprzytomny. On się już nie zmieni:(, zawsze będzie na dystans do człowieka, chodzi o to, żeby znalazł się jakiś człowiek, który go takim zaakceptuje, psa, który nie chce się przytulać i chodzić na smyczy. I tak są postępy, bo Sylwia może około metra przy nim chodzić i głaskać czasem, bo wcześniej on np. jak robił siku i obaczył ją to uciekał, nie kończąc. W tej chwili chłopaki są w takim swoim lokum na ok 21m2, z budkami, obok mają lasek, zające itd i miejsce ze staruszkami, wiec jest ciszej, co ich też nie stresuje. I widać jak one się cieszą jak sobie tam biegają. Sylwia chciała im zrobić zdjęcia w takim mniejszym boksie, zza krat, może to by kogoś wzruszyło bardziej, ale chyba spróbuje zrobić zdjęcie w ich boksie. I tak to wygląda:(. Czyli kiepsko. Sylwia na razie zrobiła zdjęcia Enzo, powiedziała mu, że ma być na nich trochę smutny,żeby wzruszyć ludzi, ale on wolał się śmiać . Na ostatnim trochę się postarał .
    1 point
  9. Kolejne biedaki ... ten mały przypomina trochę Dunaja, któremu Basia znalazła DT, a który póżniej umarł na raka mózgu. Chyba musimy jakoś pomóc ...
    1 point
  10. 1 point
  11. W sobotę ruszamy na urlop do przyczepy. Jeszcze jestem sama z psiakami w domu, bo Jacek dopiero do nas jedzie. Powinien być za jakieś półtorej godziny (ok. 2:30) w domu. Czekam, żeby zejść z psiakami do garażu, bo inaczej pobudzą cały blok. Ponieważ szykuję od 3 dni jedzenie w słoikach dla nas, żeby choć kilka obiadów mieć gotowych, pakuję kolejne torby, ogólnie krzątam się, cała czwórka chodzi za mną jeszcze bardziej niż zwykle. Kończy się to wchodzeniem Luśki na moje nogi, moim przydeptywaniem ogona Balutka i przepraszaniem go za to i ogólnie jest zamieszanie. Już w sobotę nasze ogonki będą szalały całe dnie na dworze, a my wreszcie pobędziemy trochę dłużej razem i odpoczniemy. Już nie mogę się doczekać. Dzisiaj poszłabym już spać, ale naprawdę muszę sprowadzić psiaki na dół, bo zlecą się sąsiedzi pytać kto kogo morduje, jak Luśka rozpocznie witanie z Jackiem
    1 point
  12. I jeszcze trochę informacji - Chłopaki się super dogadują, Misia, najstarsza kotka, uwielbia z Wolfikiem spędzać czas, Iskra która raczej jest dzikuską zaakceptowała go szybciej niż Borysa to jest chyba ta część która rozpuszcza nam serducha, w domu jest spokój i wszyscy czują się komfortowo.
    1 point
  13. Wśród tylu smutnych informacji jest ta radosna -dropiata suczka ma domZamieszka w Bytomiu, u rodziny z dwoma synami (13 i 16 lat), w domu dwa koty i królik. P. Marta jest ze mną w stałym kontakcie, wie, że nie mamy zbyt wielu informacji o suczce, ale i rodzina i my staramy się, żeby wszystko ułożyło się jak najlepiej. Dzisiaj na wizycie PA była u nich Iwona z Sosnowca i powiedziała, że miłości suni na pewno nie zabraknieDziewczynka jedzie w sobotę do Jagny, rodzina odbierze ją z hoteliku. Sunia ma książeczkę zdrowia, przed wyjazdem będzie zachipowana, zaszczepiona p/wściekliźnie. Sterylizację państwo biorą na siebie, przygotuję oddzielne zobowiązanie (z określoną datą zabiegu). Mam nadzieję, że wszystko ułoży się pomyślnie dla suni. Iwona - bardzo dziękuję za wizytę
    1 point
  14. Dzień dobry. Czy pytaliście o miejsce w hoteliku Sylwii Kapusty? Dawna dogomanka, był u niej m.in. Next. Nadal prowadzi hotelik i udziela wsparcia bezdomniakom. Może po starej znajomości? https://www.facebook.com/hotelikbrzozowy
    1 point
  15. Jaaga, on nawet nie wiedział, że umrze, każdemu życzę takiej śmierci [']
    1 point
  16. Witam Szanowne Dogomaniaczki ! U Lucusia wszystko dobrze- już w pelni wyleczony i ma śliczną lśniącą sierść ! Ale z Niego aparat-wczoraj musiałem pilnie pojechać do Jordanowa śl. po Synową ,by ją przewieżć do Szpitala we Wrocławiu na zabieg i Lucuś został pod opieką żony- i co się okazało ,że jak mnie nie było to kompletnie Ją ignorował i się Jej nie słuchał ! Położył się przy drzwiach w przedpokoju i czekał na mnie.Jak jestem w domu to reaguje na Jej wołanie,przemieszcza się z tarasu do kuchni i jest w stosunku do Niej bardzo komunikatywny-wczoraj nic do Niego nie trafiało dopuki nie wróciłem-jak mnie zobaczył to nastąpiła odmiana pieska-dupcia chodziła jak u panny na weselu ,a ogonek to był holenderski wiatrak !Jak mi żona opowiadała o Jego wcześniejszym zachowaniu to było wprost nie do uwierzenia.Przy mnie znowu zaczął się Jej słuchać-hi,hi,hi -jaki mądry i cudowny piesio - pozdrawiamy serdecznie !
    1 point
  17. Współczuję bardzo. Nagłe odejścia jeszcze bardziej bolą. Dałaś mu 1,5 roku szczęścia i to jest najważniejsze. Tak umarł nasz sznupek. Położył się i po 10 minutach już go nie było.
    1 point
  18. Trzymaj się Jagna, Tobie najciężej... Też od wczoraj wciąż o Nim myślę, nie mogę przyswoić że nie żyje ... Przeczytałam od nowa cały Jego wątek, początki - jak poruszył nasze serca, jak błyskawicznie ruszyła pomoc i potem, jaki był szczęśliwy ... Jagna, tak dobrze że Go wypatrzyłaś i zdążył mieć dom i być kochany. Spij spokojnie Boryniu ...
    1 point
  19. nie znam tego leku, skoro sprawdzony przez Ciebie, to myślę, że warto i u Odisia zastosować. Co do adopcji - zrobiłabym Odiemu krzywdę zatrzymując go, on zasługuje (i potrzebuje) być jedynakiem, albo choć domek z mniejszą "konkurencją", np. 1 pies plus Odi
    1 point
  20. Oleneczku co miesiac wciereczka kropelek na karczusio robimy,od miesiaca marca np do listopada jesli jest cieplejszy listopad, a te kropelki przeciw wszelkim paskudnikom kleszczom i robalom
    1 point
  21. Minę ma niewyraźną, ale to ze względu na aparat (gryzie !) https://images91.fotosik.pl/596/7256d13b56a99f4fgen.jpg
    1 point
  22. Dwa latka stuknęły, tyle czasu Lilek jest u nas:) Nadal nie jest "normalnym" psem, ale zrobił i robi ogromne postępy. Na łóżku pokazuje już brzuszek do głaskania. A ostatnio mnie zadziwił: wyszedł naprzeciw naszej koleżance, którą przywitał merdaniem i nadstawił się do głaskania. Smyczy i przytrzymania nadal się boi, ale dałam spokój. Nie owijając w bawełnę zmieniam tytuł wątku
    1 point
  23. Tez na to liczę, że jak ktoś Babucia poznaje, to kiedy będzie mieć następnym razem mięso na talerzu, to mu będzie głupio. Ludzie ją ogladaja, robią zdjęcia, dziwią się ze z psami prosiak lata i wita z ciekawością wszystkich. Mam nadzieje, ze ten obraz im utkwi w głowach. Ma idealny porządek w budzie, nic w niej nie rozgrzebuje i nie brudzi, piorę jej co jakiś czas kocyki, z którymi zasypia, zalatwia się w jedno miejsce, bawi się piłką, ciągnie psy za ogony. To ludzie tak upodlili te zwierzęta. Normalnie niczym nie rozni się od psów w zachowaniu. Jest bardziej nieufna, ale to przez warunki w jakich żyła i brak kontaktu ze światem.
    1 point
  24. Dyżurny żebrak Borynio ma dużą konkurencję (i jeszcze ona rośnie) Pretensje moze mieć jednak tylko do siebie, bo sam pokazał i nauczył.
    1 point
  25. Już niedługo stukną dwa latka u nas. Lilek na golasa. https://images91.fotosik.pl/588/868efff788e3b5e1gen.jpg https://images89.fotosik.pl/589/abd1e8f3e940dc29gen.jpg https://images91.fotosik.pl/588/2386945538d906d9gen.jpg
    1 point
×
×
  • Create New...