Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/20/22 in all areas
-
6 points
-
Dokładnie rok temu w naszym życiu pojawiły się dwa wychudzone, 8-miesięczne słodziaki. Baloo nie podchodzący do tej pory do nikogo i Luśka odważniejsza, ale tylko na pozór. Byłam pewna, że to tymczasy, którym znajdziemy z Elunią wspaniałe domki. No i jak zwykle kiedy mówię "na pewno nie", życie płata mi figla i jest na odwrót. Nie planowałam adopcji dwóch dużych, młodych psów. To było miesiąc po śmierci Barsiczki, psychicznie i finansowo nie byłam na to przygotowana. Jacek od początku wiedział, że chce adoptować Baloo, o Luśce nawet nie marzył, zresztą ona pojechała na DT do Marty. Kiedy w końcu mój mąż przyznał się, że Balutka nie odda, wróciła do nas Luśka. Pamiętacie pewnie nasze dylematy, zastanawianie się, czy damy radę i czy to dobry pomysł, żeby została z nami. Dzisiaj wiem, że to była najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć i nie rozumiem, jak mogliśmy tak długo się zastanawiać. Może to zarozumiałe co napiszę, ale wiem, że one są z nami szczęśliwe. My z nimi też. Musieliśmy włożyć dużo pracy, żeby zrozumiały, zwłaszcza Luśka, że jest z nami bezpieczna. Ta praca ciągle trwa, bo lęki w niej zostały, ale radzi sobie z nimi świetnie i co najważniejsze dla nas ufa nam. Tak pięknie reagują na odwołanie, tak bardzo się pilnują teraz. Biegają swobodnie, bawią się z innymi psami, ale odwołane przybiegają. W zasadzie każde zwrócenie się do nich powoduje merdanie ogonków. Są bardzo wielkimi pieszczochami, mogłyby cały czas być głaskane. Nie umiem sobie wyobrazić ich życia tam na podwórku bez dotyku człowieka. Kiedy pracuję, Balutek kilka razy dziennie podchodzi i trąca mi rękę noskiem, po czym siada, dwie przednie łapki wkłada mi w ręce i prosi o głaskanie. Nie umiem mu tego odmówić Są stale przy mnie, nawet jak się kąpię, to pilnują pod drzwiami albo wręcz wchodzą do łazienki i sprawdzają, czy nic się złego nie dzieje. Ich relacja z Figą jest wspaniała. Bawią się razem, wylizują pyszczki. Peruszka też w końcu zaakceptowała to wyrażanie miłości, chociaż są dni, kiedy wyraźnie stawia granice. One to szanują i nie są namolne i za to kocham je jeszcze bardziej. Patrzę na nie, są śliczne, odkarmione, wesołe, szczęśliwe, posłuszne - czego chcieć więcej? Wywróciły nasze życie do góry nogami, ale dały tak dużo miłości, szczęścia, satysfakcji. Rok minął błyskawicznie. Teraz jesteśmy na etapie czerpania radości i satysfakcji z efektów naszej wspólnej pracy. Oby tych lat było jak najwięcej. Luśka, Baloo - jesteście naszą rodziną, kochamy Was bardzo i nigdy nie pozwolimy Was skrzywdzić4 points
-
Koszalek i Karolcia na wylocie, a Kimbo korzysta z uroków życia rodzinnego, wczoraj był na działce i pani Aneta tak pisze: Takiego mam ogrodnika, omal nie wykopał mi gruszy. Ale zna się na rzeczy, bo chyba się nie przyjęła. Ja daję jej jeszcze szansę, Kimbo wie lepiej Trenujemy teraz daj łapkę, siad, służ, ale filmik podeślę, jak już będzie perfekcyjnie. A jeszcze ponoszą go trochę emocje Uwielbiamy tego szkraba3 points
-
2 points
-
Celowałam w środę 25, ale dzisiaj byłam u weta i moja sunia musi mieć operację we wtorek, więc Szymuś i Cudny wyjadą w piątek za tydzień 27-go.2 points
-
2 points
-
1 point
-
Przez Ciebie chyba wezmę świnkę, zamiast drugiego psa :DDD1 point
-
Ojej Trzymam kciuki za sunię, żeby operacja się udała i żeby wszystko było ok.1 point
-
Jaka klata, jak pitbull jeden z nielicznych. Zazwyczaj przyjezdzaja chude badyle.1 point
-
1 point
-
Fajne takie miesięcznice, świadomość że pies jest szczęśliwy bo jest nasz, a my jesteśmy szczęśliwe bo jest z nami1 point
-
No pewnie, jak obiecałam. Jeśli uwierzył, to może mu będzie łatwiej przez te dni...1 point
-
Dziś świętujemy z Aresem 13 miesięcznicę. A wydaje mi się, że to było tak niedawno - dzień w którym przyjechał. Niiebiesko- zielony zadek...1 point
-
Guciuś wreszcie został zaszczepiony na wirusówki. Była już najwyższa pora, na początku zbyt duże ryzyko było z ładowaniem mu jeszcze dodatkowych atrakcji, ale teraz kiedy wydobrzał już trzeba było. Anecik zapłaciła zbiorowo za kilka psiaków, ale da mi znać ile wyszło za Gucia. A tak w ogóle to nasz hrabia i szlachcic stał się baardzo przytulastą wyższą sferą. Innych psów nadal raczej unika - zwłaszcza przy misce - ale do człowieka przykleił się już zupełnie. Domaga się pieszczot i głasków. Śmiałam się wczoraj do anecik, że on po prostu sprawdza najpierw czy obiekt jest godzien jego uczuć i dopiero jak się przekona, że tak - raczy je okazywać1 point
-
I Szymuś dostał szansę na lepsze życie, mam nadzieję że okaże się spokojnym psiaczkiem , a jego być może odstraszające zachowanie wynika z lęku bo czuje się słabszy.1 point
-
Deklarowałam wpłatę stałą dla Sabinki tylko do grudnia tego roku ale będę wpłacać tak długo jak będzie trzeba. Oby udało się chociaż troszkę oswoić dzikuskę, trzymam kciuki1 point
-
Bardzo się cieszę; jutro będę w schronisku to zajrzę do Szymusia:)1 point
-
Daję 20 zł stałej deklaracji i zapraszam na bazarek https://www.dogomania.com/forum/topic/356178-ciuszki-i-stare-książki-na-dobrego-życia-zalążki-dla-szymusia-do-25-maja-godz-2100/1 point
-
Mój nowy kiciulek odpoczywa Byliśmy dziś u weta, bo kocurek ma spory brzuszek, jest jakaś bolesność w okolicy kręgosłupa ale nic nie widać na rtg, pani dr mówi że może uderzony (coś/ktoś) lub kocie bójki. W sobotę może pojedzie do Izbicy na kastrację i dokładniejsze oględziny, później pewnie wróci... kochany jest, już zaczął obsikiwać znalezione reklamówki1 point
-
1 point
-
1 point
-
Wszystko w porządku. Większość czasu spedza luzem na zewnątrz i widać, że jest na swoje możliwości szczęśliwy. Odżył. Jeszcze go tylko odrobaczę kolejny raz, bo tasiemiec to nie przelewki. Jednak juz widać różnicę, kiedy nie zjada go pasożyt i dostaje zakwaszacz moczu. U nas teraz jest naprawdę super, co rzadko sama zauważam, bo stale jestem w biegu i zajęta. Jednak maj na wsi to dla psów raj. Wszystko pachnie, kwitnie, rosną trawy, ptasxki śpiewają, temperatura jest idealna, lekki wiaterek od widocznych w tle gór , po prostu sielanka. Jedynie potrzebuje kupić kolejną porcje zakwaszacza, wit C i preparat na kleszcze i pchly. Na razie jesteśmy bez auta, wiec mogę to załatwić w przyszłym tygodniu, kiedy p. doktor przyjedzie na szczepienia do nas.1 point
-
Zrobiłam Wenie sesję zdjęciowa do ogłoszeń. Zdjęcia rozjaśniłam i wysłałam Toli na maila do zmniejszenia, bo mój aparat szaleje i znowu wychodza ogromne rozmiary fotek. Tu są dwie, które po obcięciu weszły. Wena jest z ugniecionym futerkiem po ubranku. Nie wiem, czy uda mi się ją samej wyczesać. Już zakraplamy jej uszy i szaleje. Na mój widok ucieka do budy i warczy, bo to ja jestem teraz ta zła. Wena została zaszczepiona 5 skł. szczepionką, koszt 30 zł. Warto zacząć ją ogłaszać. proszę o to, kto może pomóc, bo gdyby znalazła dom, to wtedy inny większy czy starszy pies, dla których najtrudniej o miejsce, będzie mieć szansę na wyciągnięcie ze schroniska. Okazało się, że Wena idealnie chodzi na smyczy, nie boi się samochodów ( bo nie słyszy). Jest grzeczna na spacerach i zainteresowana otoczeniem. Może więc zamieszkać w mieście raczej bez problemu. Jesli czegoś nie chce,to potrafi postraszyć zębami, więc trzeba zaznaczyć, że nie nadaje sie do domu z małymi dziećmi. Trzeba też zaznaczyc, że Wena nie słyszy lub ma znaczny niedosłuch, co w praktyce nie oznacza różnic. Trzeba kontaktować się ruchami, dotykiem lub reaguje na drgania. Nie mozna jej spuścić ze smyczy. Dla mnie to nie stanowiłoby róznicy,bo poza własnym terenem zawsze prowadzam psy na smyczy, ale w pierwszej rozmowie warto to zaznaczyć, bo wielu puszcza psa luzem, a w przypadku niesłyszącego nie bedzie jak go przywołać. Jest spokojna, nie niszczy, waży 31,5 kg, jest wielkości owczarka niemieckiego. Nie jest szczekliwa, uciążliwa. Nie niszczy. Idealna dla dojrzałych, spokojnych ludzi, ale ze względu na wielkość, więc i siłę nie nadaje się do osób zaawansowanych wiekiem. Zgadza się z innymi psami, nie reaguje na ptaki. Nie jest kłopotliwa z jedzeniem. Mysle, ze z tych informacji uda sie bez problemu stworzyć treść ogłoszeń.1 point
-
Do tego w międzyczasie udało się znaleźć domki dla dwóch suczych dziewczynek, ok. 3-4 miesięcznych. Beżowa Fanta pojechała do Świdnika, łaciata Cola- pod sam Kraków Kolejna bida w gminie Orońsko- koleżanka znalazła sukę, która oszczeniła się na opuszczonej posesji, 9 szczeniąt Szóstka już w nowych domach, zostało trzech chłopaków- przebywają w domu tymczasowym w woj. łódzkim. Mamusia przeszła we wtorek sterylkę, dochodzi do siebie i jak dobrze pójdzie niedługo pojedzie do domu stałego do Łodzi1 point
-
Mały update: 1. Współpraca z gminą zakończyła się na dobre. Nasze prywatne rzeczy odebraliśmy po 2 miesiącach, dwóch pismach, telefonie i dwóch mailach ponaglających Ale się udało. 2. Wójt (po ataku na sesji Rady Gminy kilku radnych) się wściekł, podobno był purpurowy. Zapewnił radnych, że będzie pozyskiwał wolontariuszy do Punktu (ciekawe gdzie)... Oczywiście nie obyło się bez pomyj, że przez wolontariuszy panował nieporządek i psy chorowały, że wolontariusze chcieli wójta wsadzić do więzienia itd 3. Działamy prywatnie, bez udziału gminy... Ozzy (wyciągnięty już ze schronu) zostaje u jednej z wolontariuszek już na stałe Dla Candy ciągle szukam domu Super sunia- grzeczna, czysta, nikt jej nie chce Aktualnie do adopcji są: Imbir- roczny psiak, ma swoje lęki (boi się dużych psów i hałasu, ale pracujemy nad tym). 9 kg, komplet szczepień, mikrochip, na bieżąco odrobaczany i zabezpieczany przeciwko kleszczom, pod koniec maja kastracja. Max vel. Krokusik- ok. roczny samiec, 20 kg. Grzeczny, dobrze dogaduje się z innymi psami. Komplet szczepień, mikrochip, zabezpieczany od pasożytów wewnętrznych i zewnętrznych. Wkrótce kastracja. Przebywa w hoteliku niedaleko Grójca (woj. mazowieckie).1 point
-
Nigdzie niestety nie ma librelli. Wszyscy weterynarze rozkładają ręce i mówią, że nie ma na razie gdzie tego leku kupić. Na szczęście Makary jakby poczuł wiosnę i lepszą pogodę Kikou pisze, że sam z siebie wychodzi na przechadzki, ma dobry humor i apetyt Bardzo się cieszę. Dobrze, że daje na razie radę bez tego leku. Pewnie z nim byłoby lepiej, ale dobrze jest jak jest.1 point