Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/01/22 in all areas
-
4 points
-
U dexterki to do kojca, a on powinien do domu3 points
-
Ja też jestem " cicha". Wydaje mi się , że czekanie 2 dni + potem kolejne do przyjścia przesyłki lub zamówienia to za długo. Teraz jest najtrudniejszy okres dla Micha i tym samym dla Ani. Kaganiec jest potrzebny na wczoraj.2 points
-
Ja też jestem "po cichu".2 points
-
1 point
-
Aniu, kupujemy dla Miszka kaganiec typu Baskerville nr 6 Proszę wypatrz w sklepie i podrzuć mi do niego link.1 point
-
Ale paskudztwo mu się zrobiło1 point
-
Nieźle sobie rozwalił togo hot spota A daje go sobie chociaż zabezpieczać bez burczenia? Odnośnie kagańca, to może poczekajmy Aniu, bo ktoś może zaproponuje nie potrzebny mu już kaganiec. Jeśli do 2 dni nikt nie zgłosi chęci wyposażenia Miszka w kaganiec, to poproszę Cię o wybranie odpowiedniego w sklepie internetowym i podesłanie mi linku, to kupie z dostawą do Ciebie.1 point
-
Też się mało odzywam.W sprawie miejsca nie mam jak pomóc, chociaż bardzo pies leży mi na sercu.Kocham molosy.Cale życie miałam rottki.1 point
-
Widziałam po gabarytach rezydentek : )1 point
-
1 point
-
Miałam wczoraj na koniec ciężkiego dnia miłą niespodziankę. Jadę do domu tramwajem, było ciemno, w tramwaju światła, więc niewiele widziałam. Nagle patrzę po drugiej stronie ulicy idzie jakiś mały, biały piesek z dwoma paniami i drugim pieskiem. I mnie olśniło, przecież to Feluś. Napisałam do Iwony sms, że chyba przed chwilą ich widziałam. Iwonka zadzwoniła i okazało się, że owszem. Mieszkamy w tej samej dzielnicy Sosnowca, jak zrobi się cieplej jesteśmy umówione na wspólny spacer. Ciekawe, czy Feluś i Leoś się poznają po tak długim czasie.1 point
-
Molcia znalazła ds,który wie,że w razie czego zawsze może wrócić,ale chcę jej dać szansę mieszkanie 60m2,dziewczyna mieszka sama,wie o charakterze Molusi,ale jej to nie zniechęciło była wizyta przedadopcyjna,która wypadła dobrze ja jestem w ogromnym stersie,nie nadaję si e na dt być może pojedzie w piątek,z synem ali1231 point
-
Wczoraj zadzwoniła p. Magda, że jest Pan z Jaworzna ktory chce adoptowac Gaję. Niewiele wiem, bo nie ma ankiety, pan dzis chce przyjechać. P. Magda pomyliła Jaworzno z Jastrzębiem i juz sie ucieszyłam, że to bliziutko i będziemy mogli sami pojechać na wizytę, a Gaję stopniowo oswajać z nowym opiekunem przez kilka spotkań. Nie wiem, czy jest tu ktoś z okolic Jaworzna? Dla mnie to byłaby trudna adopcja, dla Gaji jeszcze bardziej. Gaja normalnie funkcjonuje z moimi małymi psami, więc pocichutku zaczęłam myśleć o pozostawieniu jej. Oczywiście jeśli dom okaże się super, to bardzo się uciesze, ale naprawdę się stresuję. Zobaczymy jak w ogóle zareaguje. U nas na wsi nie miala kontaktu z obcymi w domu, bo balam się, że kogoś ugryzie i będę miała nieprzyjemności.1 point
-
Elu, chętnie ogłoszę Micha i udostępnię na fb.1 point
-
Jak jest transport, to szkoda wziąć tylko jednego, ja mogę opłacić 2giemu psu np 3 mies, z dokładką, może coś małego adopcyjnego? Bo jeśli nieadopcyjny, tylko na stałe w hoteliku, to wolałabym nie być sama w finansowaniu1 point
-
Wątku nie poprowadzę, ale oferuję stałą 30 zł. Więcej nie dam rady.1 point
-
Dzięki zapomniałam zadzwonić u mnie czas awarii pompa wodna napędziła mi strachu - 1,5 dnia bez wody w kranach, na szczęście nic poważnego / kosztownego. W samochodzie kolejno padały żarówki..., hihihi kilka dni jeżdżąc skręcałam wyłącznie w prawo bo lewy tylny migacz nie działał - da się ,) a dziś wymieniałam świece z kabelkami..., cholercia teraz pół samochodu trzeba wybebeszyć, żeby dostać się do świec Szaleństwo.1 point
-
Z panią Dorota mam cały czas kontakt, u Loni wszystko dobrze, małymi kroczkami pokonuje pzyzwyczajenia i strachy. Dzisiejszy sms od p. Doroty: Wszystko w porządku, Lonia kochana psotnica, nadal najfajniejsze są dla niej kołdry i poduszki, tak że trzeba ją bacznie obserwować, żeby było jak najmniej "wybuchów". Powoli uczy się jeść smyczki, z czystością nie ma problemu,czasami coś się przytrafi Szczeka na każdego, kto przychodzi i chowa się za Anię lub Kazia. Pozdrawiamy serdecznie P.S. Teraz mamy sporo pracy w związku z pomocą dla uchodźców, ale śmiejemy się, że Lonia to nasz pierwszy uchodźca1 point
-
Ciocia Basia, w którą na zdjęciu wtula się sunia została matką chrzestną i dała suni imię Nana. Sunieczka skradła serce cioci Basi, ale w jej małym wrocławskim mieszkaniu mieszka już spora gromadka zwierzaków (w tym sunia ode mnie) i tylko to powstrzymało ją przez zabraniem Nany dzisiaj.... no i obawa o jej reakcję na duże miasto, sunia i bez tego jest kłębkiem strachu. Ma około 3 do 4 miesięcy, ząbki wszystkie mleczaki, to dziecko jeszcze. Żeby nie mogła zaszyć się w zakamarku i miała większy kontakt wzrokowy z człowiekiem, psami itp. Nana przeprowadziła się do dużego salonu, ze swojego "apartamentu" widzi wszystko i wszystkich. Byłyśmy na zewnątrz, sunia tkwiła bez ruchu w jednym miejscu na trawie, przyklejona do podłoża, skulona. Być może smycz ją tak paraliżowała..... ale powoli będziemy próbować, dalsze siedzenie pod wanną w łazience byłoby bez sensu, bo oprócz jedzenia w mojej obecności niczego więcej nie udało się uzyskać, przede mną trudna praca z Naną.1 point
-
Dzisiaj otrzymałam taką informację:) Myślę, że Sara jest jednak szczęściarą i pomimo pomyłki z domem w Krakowie, odnalazła swoją rodzinę, a oni ją znaleźli:) Mija właśnie tydzień od kiedy Sara jest z nami i mogę autorytatywnie stwierdzić, że piesek zaakceptował nas całkowicie. Do wczoraj Sara jeszcze zachowywała się dość czujnie, ale już dzisiaj spała na fotelu nogami do góry jak to odprężone psy tylko potrafią. A i zaczęła jeść jak należy. Okres niewątpliwego dużego smutku minął :). Dlaczego o tym piszę? Jak się domyślam zawsze ma Pani obawy czy piesek nie wróci. W naszym przypadku zaakceptowaliśmy Sarę już z fotografii i opisu. Będąc w hoteliku chcieliśmy tylko potwierdzenia i tak się po kilku minutach stało. Obawialiśmy się tylko czy pies zaakceptuje nas i nowe warunki, bo to w przypadku adopcji ( przez nas postrzeganej jako dobro psa ) najważniejsze. Przez ubiegły tydzień zamęczałem Panią opisami procesu wzajemnej asymilacji, aby Panią i siebie też uspokoić :))) . Ale wszystko przebiegło zgodnie z oczekiwaniami :):):). Sara znalazła dom i zostaje z nami na zawsze:):) Jeszcze raz dziękujemy za tak sprawne i pozytywne przeprowadzenie procesu adopcji. Jutro także rozwieszę kilka plakacików w pracy z namiarami na Fundację i może uda się pozyskać jakieś środki. Pozdrawiam Darek R.1 point