Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/21/22 in all areas
-
U Lilka nowość. Wstawiłam dach do kontenera i wsypałam kocie chrupki. Są małe, a więc dłużej się je wygrzebuje. Lilek wszedł prawie cały, tylko tylne łapki zostały na zewnątrz. Jak na pierwszy raz to nieźle. I kolejna nowość. Lilek dzisiaj bawił się z suczkami w ogrodzie. Biegał z nimi. Robił to trochę niezgrabnie, bo pierwszy raz w życiu.4 points
-
Zdecydowanie tak! Przy cimalgexie trzeba podawać osłonowo omeprazol (do kupienia w aptece pod różnymi nazwami np. polprazol). Dla psa wielkości Micha to nawet 2 tabletki dziennie. W ostatnią sobotę zawoziłam do weta niechodzącą sunię bezdomnych. Dostała 3 zastrzyki (Melovem, Catosal i Vecort), a do domu właśnie cimalgex z omeprazolem. Po 2 dniach podniosła się i czuje się dużo lepiej. Mam też inne doświadczenia z cimalgexem i zawsze pozytywne. Elu, trudno doradzać cokolwiek nie znając psa i hoteliku i nie mając innej propozycji rozwiązania problemu. Ja nie chcę się odzywać, bo nie mam już możliwości wsparcia finansowego. Jednak nie zdecydowałabym się chyba na umieszczenie go w małym kojcu, bo tam będzie głównie leżał nie mając co robić. Spacery nawet 3 dziennie nie zaspokoją potrzeby rozruszania stawów. W mieszkaniu cały czas może się przejść, poruszać. Ania napisała dzisiaj, że może zaczekać u niej na bezpieczne miejsce, ale też nie wiem, czy sytuacja nie zmieni się nagle jak kilka dni temu. Rozumiem jej rozterkę, bo z jednej strony biedny Michu, z drugiej biedne jej psiaki. Tu nie ma dobrego rozwiązania na już3 points
-
Tak czy inaczej to ja bym go faszerowała p/bólowymi. Czy pożyje miesiąc czy rok to powinien w komforcie. Wtedy i warunki hotelowe są drugoplanowe.3 points
-
Nie wiem jaka decyzja zapadła, hoteliku oceniać nie będę bo nie znam. Natomiast tak pomyślałam sobie, że Michu może na zawsze zostać w hoteliku, miejmy nadzieję że jeszcze wiele lat przed nim, szkoda, żeby te lata spędził w kojcu. Moim zdaniem jeśli nie musi być zabieramy na cito warto poszukać mu miejsca gdzie będzie mógł zakosztować swobody, gdzie będzie mógł chodzić po ogrodzie, a nie spędzić prawie cały dzień sam w zamknięciu. Tylko czy to realne...3 points
-
O rany, czy Wy naprawdę musicie ?3 points
-
Miałam telefon od Pani Zuzanny. Przeczytała informacje o stanie bioder i stawów Micha i w tej sytuacji nie ma wyjścia, z żalem, ale musi zrezygnować z adopcji Micha. Jednak polubiła naszego chłopaka i chce mu pomóc finansowo. Deklaruje 50,00 zł stałej. Już zrobiła wpłatę za styczeń. Pani Zuzanna oferuje swoją pomoc także w innych psich sprawach. Ogromnie się cieszę. Będziemy w kontakcie. Pani Zuzanno, to dla Pani - wirtualny bukiet czerwonych róż3 points
-
3 points
-
Przyszłam na zaproszenie Aldrumki, przeczytałam od początku. Biedna dzikuska, ale póki co z każdym dniem u Pani Ewy robi postępy. Zadeklarowana jestem na dogo i poza dogo, ale dyszką stałej wspomogę. Dla Sabinki i dla ewu...2 points
-
Ja Michowi zrobię bazarki. Damy radę.2 points
-
"lek przeciwbolowy i przeciwzapalny lub np cimalgex" prawdopodobnie (opinia wetów w Białym) najbezpieczniejszy ale i tak trzeba podawać przy nim leki osłonowe na żołądek / wątrobę i kontrolować morfologię - po dłuższym stosowaniu może wywołać anemię Mam psa na tym leku (Szagi) Przy witaminach z grupy B dobrze robić przerwy bo może wystąpić świąd skóry2 points
-
Wyszła, zwiedziła dom - to już bardzo dobrze2 points
-
Wczoraj doszedł Intestinal i juz wieczorem dałam. Na Joserze nie było różnicy w konsystencji kup, ale dziś rano na diecie weterynaryjnej i owszem. Kup dalej sporo, ale o wiele lepsze. Poranna porcję też dałam jelitową. No i karma smakowita, więc szybko znika. Pierwszą porcję bez Andżeli nie chciał jeść. Długo to trawało, zanim zjadł, ale rano już od razu. Do tego zamówiłam olej rybny i tez wczoraj dotarł, więc podlałam jeszcze olejem ze względu na jego sierść. Wcześniej lamblie mu zaburzały wchłanianie tłuszczu, więc teraz powinno być już tylko lepiej, bo na diecie jelita zaczną więcej wchłaniać.2 points
-
Baloo miał maleńkie skaleczenie, chyba nawet zakłócie między poduszkami. Początkowo nawet tego nie zauważyłam, bo nie utykał. Niestety kilka dni temu w nocy rozlizał sobie to tak, że rana zrobiła się spora, drugi palec też zrobił się czerwony i pojawiła się ropa. W niedzielę chłopak pojechał do weta, który zalecił nasączanie rany Ozonella i bandażowanie, żeby dalej nie lizał. Ozonella pięknie rozmiękczyła ropę i rana się oczyściła. Wczoraj u weta jeszcze raz to obejrzeli, czy nie ma tam żadnego kolca. Rana czysta, ale po usunięciu ropy zrobiła się dziurka. Teraz to musi zziarninować i potrwa kilka - kilkanaście dni. Do tego czasu Balutek ma robione opatrunki, a na ranę nakładam Solcoseryl. Oczywiście usiłuje się do tego dobrać, więc zmieniamy opatrunki 3 razy dziennie. Nie spodziewałam się, że z takiej maleńkiej ranki zrobi się taki kłopot, ale damy radę. Poza tym wszystko u nas gra. Psoiaki są coraz grzeczniejsze, chociaż 2 dni temu Luka przeżyła duży stres. Na spacerze byliśmy z naszą grupą spacerową plus kolejny psiak - terier. Spotykaliśmy go już wcześniej i wszystko było dobrze. Tym razem zaczął dosyć intensywnie zaczepiać Lukę. Ona lubi gonitwy z psami, ale tu zauważyłam, że opędza się od niego. Wszyscy się śmiali, że wreszcie się oboje wyganiają, ale ja przyglądałam się temu i dwa razy zawołałam Lukę, żeby pokazać jej, że jak do mnie podbiegnie, to ją ochronię i Enzo nie będzie jej zaczepiał. Niestety w pewnym momencie on zaczął na nią polować. Ruszył do niej ze skowytem psa, który złapał trop i jak szalony próbował ją złapać za łapę i przewrócić. Pozostałe psy też ruszyły słysząc ten skowyt. Luka uciekała przerażona nie na żarty. Ruszyłam po nią pędem i wołałam. W końcu mnie usłyszała i zaczęła do mnie biec. Wpadła między moje nogi, a Enzo dalej starał się ją atakować. Złapałam gościa za szelki i podniosłam do góry. Chciał mnie gryźć, ale się nie dałam. Oddałam go właścicielce i sama poszłam z Luką kawałek dalej, żeby się uspokoiła. Niestety po kilku minutach Enzo znowu biegał i ponownie zaatakował Luśkę. Tym razem Luka zareagowała na to, że biegnę do nich i ją wołam i przybiegła po pomoc. Znowu go złapałam, ale tym razem było trudniej, bo on też wiedział co chcę zrobić. Stanowczo powiedziałam, że nie będę z nimi chodzić, bo wypracowaliśmy intensywną pracą w Luce poczucie bezpieczeństwa i chęć zabawy z innymi psami, a teraz taka akcja może ją cofnąć lub co gorsza nauczyć, że będzie ze strachu atakowała inne psy. Luśka w domu przyszła na przytulanki i była trochę inna niż normalnie. Na szczęście rano na spacerze spotkaliśmy jej ulubioną koleżankę i bawiły się super.2 points
-
Ja nie daje Michowi konkretnej daty do ktorej moze byc u mnie, jesli mialby trafic do hoteliku w Brynicy to i tak przez najblizsze 2 tygodnie - do 07.02. jest u mnie nadal, czekajac na miejsce. Mam nadzieje ze Michu gdy poczuje sie lepiej zdrowotnie to jeszcze złagodnieje a nie bedzie bardziej dożarty:D. Moze zatrzymajmy jeszcze ta rezerwacje w tym hoteliku chociaz przez kilka dni w razie pogorszenia sytuacji u mnie, a sprobujmy z ogloszeniami ze zdjeciami; a moze udaloby sie ustawic w kolejce do kolezanki LiluTosi, ktora prowadzi domowy tymczas? Ja sprobuje tez dopytac na fb- w grupie radysowskiej byla p Kasia Sieto, ona ma psiaki w domu i rowniez pracuje z nimi.1 point
-
Jestem podobnego zdania. Jeśli Michu miałby jeszcze czas na szukanie miejsca, to też odradzałabym właśnie ze względu na zbyt małe boksy. Myślę jednak, że i w innych hotelach wymiary boksów będę podobne. Micha ratuje Dt, tylko gdzie znależc kolejny:(1 point
-
1 point
-
Przestań, po co to ? Gdybym miała żegnać się z dogo po każdych werbalnych bęckach to by mnie tu nie było, że ho, ho. Piesunia trzeba ratować i tyle.1 point
-
Sabinka w dzień siedzi w kontenerku, w nocy wyszła, pochodziła zrobiła (dopiero wtedy) siu i ku. Psiaki podchodzą wąchają, nie reaguje. Dziś dała sobie obejrzeć ząbki, chyba jest młoda. Książeczka jeszcze nie dojechała do DT, Na przykurczonej łapce nie staje, gdy chodzi trzyma jakby podawała; Mam zamówić karmę mokrą: Animonda Grancarno1 point
-
1 point
-
Na zabawach Ady z kotem zyskał Lilek. Kot zajęty Adą przestał z nudów zaczepiać Lilka. U Ady postęp. Od wczoraj robi kupy w ogrodzie. Ale jest też małą cofka: sika na podłodze zamiast na podkładach.1 point
-
Prosiłam, ale nie zawsze się udaje, te bardzo ładne zdjęcia Sanda z poprzedniej strony nie bardzo nadają się na zdjęcie główne. Na tych zdjęciach schroniskowych też nie widać dobrze kalectwa psa. Wydawało mi się, że wybrałam to, gdzie widać brak łapy i Sand jest zasmucony...... Sand nie ma wątku, założyłam go w pierwszej kolejności suni Wabi, która też wyjechała ze schroniska, a potem to już tak zleciało....Wczoraj była operacja, Sand trochę przerażony, ale jutro będzie już lepiej. Dzisiaj wyjazd do lecznicy, mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze. Tak, Sand wczoraj miał operację Zbiórkę zatwierdzali 4 dni, stąd tak późno się ukazała. Ale może powolutku nazbieramy te pieniądze, bo teraz jeszcze czekają go wyjazdy do lecznicy, opatrunki, rehabilitacja.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Wspaniale, że w końcu ktoś z nią pracuje! Powodzenia, suniu i pani Ewo1 point
-
1 point
-
Tak Kamili,gdyby nie to,że trafił się super domek,Bolo już pewnie by nie żył. Ale ma super opiekunkę.W porę zareagowała.1 point
-
Moja największa psia miłość Sara, tez wyla i cierpiała po śmierci swojego pana. Dwa tygodnie spędziła pod drzwiami prosząc o wypuszczenie i powrot do domu 20-22godz na dobę zawodziła. Przysypiała na siedząco, żeby nie odstąpić od drzwi. Ludzie zgłosili jej wycie na policję i przyszedł patrol z wolontariuszkami ze schroniska. Pani policjantka "mądrze" powiedziala, że skoro sunia nie chce u nas być, to mam ją oddać do schroniska z powrotem. Zabralam ją stamtąd spod kupy kilkunastu psów, które chciały ja zagryźć. Straciła wole życia. Z czasem jednak zapomniala i nas pokochała rownie mocno. Była najwspanialszą i najmądrzejszą moją przyjaciółką. Gdy bylam ciężko chora na zapalenie płuc, to była wszystkie dni ze mną w łóżku, pilnowała, dotykała nosem, lizała. Musialam z nia wszędzie jeździć i chodzić, była moim cieniem. Byłyśmy zawsze razem; Jaga i Sara. Kiedy zmarła na nowotwór, to leżałam przytulona do niej 1,5 godziny, bo nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że już nigdy wiecej nie poczuję jej ciepła, zapachu, dotyku. Musialam to zapamiętać na lata. Skoro my tak je możemy kochać, to one nas również.1 point