Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/02/22 in all areas
-
Max już w nowym miejscu. W hoteliku DIVIA Zawiozłam go osobiście, ponieważ chciałam zobaczyć, w jakie warunki i do kogo trafia Max. Max trochę zestresowany, nie poznał mnie, natomiast cieszył się na widok p. Edyty. to ona mu przypięła smycz, założyła szelki i wsadziła do auta. Max ostatnio przebywał sam na wybiegu...wypuszczany tylko wtedy, kiedy inne psiaki były pozamykane. P. Edyta bardzo bała się, że zaatakuje jakiegoś, więc go izolowała..żadnej pracy z nim nie było. Słyszałam ciągle, że ma "mord w oczach.." Max brudny, śmierdzący, sierść niekoniecznie w fajnym stanie.. Dałam preparat Beta karoten&biotyna forte 90tab z prośbą o podawanie mu... Max bardzo ładnie jechał w aucie, cichutko, spokojnie, po prostu spał. Na miejscu sam wysiadł z auta. Wszystkie psy pozamykane, cisza, spokój. Weszliśmy na posesję, szczelnie ogrodzoną. Dom ogromny. Większość psów w warunkach domowych, tylko 6 psów w kojcach wewnętrznych. To jest taka część domu zagospodarowana kojcami, ale wchodzi sią tam bezpośrednio z mieszkania albo z zewnątrz. W kenelu były tez trzy szczeniaki uratowane przez właścicielkę hoteliku. Psy zadbane, śliczna błyszcząca sierść, łagodne, domagające się głasków. Wszystkie pozamykane, nie było żadnego komitetu powitalnego. Max wszedł do swojego kojca, dostał wodę, położył się. Zero szczekania, rzucania się do krat czy warczenia. Zostałam zaproszona do domu na kawę i zupę z soczewicy. Psy domowe, zarówno hotelowe jak i właścicielskie super zsocjalizowane, piękne, zadbane, szczęśliwe. Pani prowadzi dogoterapię, ma swoją owczarkę niemiecką długowłosą, sunię border colli i małego teriera. Pracują w przedszkolach integracyjnych. Jeden psiak jest niepełnosprawny, jeździ na wózeczku. Nie ukrywałam, że jestem bardzo zestresowana ta całą sytuacją, że jeszcze nigdy nie miałam takiej sytuacji, że mam natychmiast zabierać psa!! Pani Viola już dostała info, że Max jest agresywny.... (oczywiście nie ode mnie) Co ustaliłyśmy: - koszt pobytu Maxa to 600zł, w tym; - karma Britt plus puszki Rocco - spacery poza teren, praca ze szkoleniowcem - dowóz do weta - pielęgnacja (szczotkowanie, obcięcie pazurów i ew kapiel) - przygotowanie psa do pobytu w domu (jeśli Max będzie gotowy, to zamieszka w mieszkaniu) - w każdej chwili mogę przyjechać, zobaczyć, - nie usłyszę, że mam psa zabrać natychmiast!! Nie wiem, czy dobrze zrobiłam..całą drogę płakałam, w jedną i drugą stronę, (agat21 bardzo dziękuję za te nocne rozmowy ) Dzwoniłam wczoraj. Max wyszedł na spacer z psem. Zero spiny, zero agresji. W kojcu spokojny. Dzwoniłam dzisiaj. Max wypuszczony ze szczeniakami, które zaczepiały go, chciały się z nim bawić. Zero agresji, nawet nie warknął. Pani Viola bacznie obserwuje, sprawdza, weryfikuje informacje. Jest bardzo oszczędna w słowach. Prosi o czas. Natomiast niepokoi ją brak apetytu i chudość Maxa. Pytała o odrobaczenie. Ja osobiście odrobaczałam Maxa jak tylko go zabrałam, 2 mies temu, kolejną dawkę dałam już do hoteliku...Dlatego będziemy badać kał, czy nie ma robali. Tak bardzo żal mi tego psa..Urodził się pod "nieszczęśliwą gwiazdą", niestety.. Fundowanie mu ciągłych zmian to nie jest dobry pomysł..wiem..ale nie miałam wyjścia... Popełniłam straszny błąd dając go do tego pierwszego hotelu..Super warunki to nie wszystko. A warunki są tam na prawdę extra. Oby ten wybór nie był kolejnym błędem....5 points
-
5 points
-
5 points
-
4 points
-
3 points
-
No właśnie. My się zajmujemy tylko szczęśliwcami, które zostały zauważone i pokazane. A ta cała reszta w schronach i pseudo domach? Żeby powiało optymizmem, to informuję ,że dla Linxa szykuje się rewelacyjny domek. Byłam dziś na wizycie przedA i mam same świetne wiadomości. Kocio zamieszka z Maksimusem, maine coonem niebieskim. Ma 10 miesięcy, jest niezwykle łagodny. Domek to śliczne mieszkanko z pańcią i pańciem. Koty do dyspozycji mają spory taras, który w zasadzie jest wolierą. Całe mieszkanie jest dostosowane do potrzeb kotów. Państwo zasięgnęli informacji jak wprowadzić Linxa do domu. Pani podjedzie po niego do Krakowa. Oczywiście nagadałam się o tym w jaki sposób pomagamy zwierzakom, nachwaliłam ZEA i przyszły DS powinien kapnąć groszem.3 points
-
Asiu, jesteś Maxa aniołem. Uratowałaś go. Miejsce, z którego już wyjechał mogłoby zmylić każdego. Pierwsze zdjęcia stamtąd pokazywały naprawdę fajne miejsce, fajne psiaki, fajną osobę. Nie rób sobie ŻADNYCH wyrzutów. Teraz będzie lepiej. Max jest mądrym psem, zaadaptuje się szybko do nowego miejsca, a osoba prowadząca hotel szybko dostrzeże jego ogrom zalet i przestanie wierzyć w bajki o agresorze.. Będzie dobrze, nie matw się.3 points
-
Filmik z dzisiejszego poranka. Sorry za końcówkę. Smycz i telefon to dla mnie za dużo. https://youtu.be/5RBvW-Vm7w0 https://youtu.be/szJso9N78aM Trzeba przyznać, że dobrze je karmili w tym kojcu. Sierść ładna, błyszcząca. Tylko przednie łapki lekko krzywe. Czy witaminki i dobra karma z wapniem mogą to naprostować ?2 points
-
Był pierwszy telefon w sprawie Nikusi. Pani młoda emerytka, aktywna, dom pod Warszawą.2 points
-
2 points
-
Bardzo fajnie zachowuje się na dworku! Jest postęp, to nie ta kuleczka wciśnięta w kąt budy! Będzie dobrze!2 points
-
Dałam jej szarpak, a jutro poszukam piłeczek tenisowych. Ja udaję psa i czasami ją ganiam po domu.2 points
-
Ileż wzruszeń, ileż wspomnień....mnóstwo życzeń dostałam od dawnych podopiecznych i ich nowych rodzin, nie wszystkie ze zdjęciami, część wcześniej przekazała maarit..... pomimo tylu zmartwień piękny to był świąteczno-noworoczny czas - wypełniony tyloma dowodami pamięci i życzliwości.... Poniżej: kiedyś Rudy, teraz Felek - kocisko rozpieszczone niewiarygodnie Vegusia z ukochaną "pańcią" Cezar - właśnie minął rok, jak został sierotą i zbliża się rocznica jego cudownej adopcji Gruby i Muszka (bezdomniaki, które od niedawna mają cudowny domek) to nie były moje tymczasy, ale myślę, że też chcą być "sławne" a przede wszystkim złożyć Wam najlepsze życzenia noworoczne w imieniu swojej wspaniałej Pani2 points
-
2 points
-
1 point
-
To u nas inaczej. Sika ładnie na podkłady. Na zewnątrz nie. Na spacerze jest zaabsorbowana czym innym. Muszę więcej stać, mniej chodzić. Dziś był spacer na łąki. Szła za Małą, w drodze powrotnej za mną, bo Mała i Lilek oddalilisię. Wyraźnie się zmęczyła, bo to kawał drogi, a ona biegła na tych krótkich nóżkach. Do domu nie chce wracać, staje okoniem, trzeba ją wnosić. Na zawołanie nie podchodzi. Ucieka na posłanko, a tam rozkłada się do głaskania, co bardzo lubi. Płacze, gdy jest w innym pomieszczeniu niż psy. Czasami dostaje głupawki, biega po mieszkaniu. Zaprasza do zabawy, czasami szczekaniem. Niestety, bez odzewu. Lilek kłapie zębami, ale tak jakby bez przekonania. Lubi swoje dwa posłanka, na te większe nie wchodzi. Nie jest łasa na przysmaki.1 point
-
malagosku, wydaje mi się ,że ją trzeba jak najszybciej wydać, bo jeszcze mocniej zwiąże się z Tobą i dopiero będzie tragedia dla niej.1 point
-
Pani Marzenka jest w szoku Sunie się lubią (ale tu właśnie ogromna rola uległości Dianki), w dzień śpią obok siebie. W ogóle, Dianka jest duszą towarzystwa (!). W nocy spała w sypialni p. Marzenki, obok spanielki. Już nie chce wracać do siebie do gospodarczego. Dobrze wie, że na parterze ma miskę z jedzonkiem, chodzenie po schodach nie jest dla niej straszne, rano i wieczorem pilnuje pory spacerów. Fantastyczna, domowa sunia.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Co weekend ważymy Gajulkę. W ten weekend okazało się, że nauka zdalna szkodzi psom na linię Parę gram przybyło, a ja otrzymałem reprymendę od Lepszej Połowy. Dawno nie było zdjęcia zaspano-leniwego to nadrobię fotką z dziś1 point
-
1 point
-
Będę chciała prosić panią Iwonę, żeby w przyszłym tygodniu zawiozła Micha na badanie krwi uwzględniające stan wątroby, trzustki, i wymaz z pupy pod kątem robali i giardii, żeby było wiadomo z czym mamy do czynienia i jak postępować, żeby psiakowi jak najszybciej i jak najlepiej pomóc w odbudowie ciałka. Ania ma obecnie pod opieką kilka psiaków, na które nie ma deklaracji. Nie może sobie pozwolić na kolejnego bezpłatnego psiaka. Zaproponowałam Ani płatne DT w kwocie 500,00 zł/m-c. Opłaty za piekę weterynaryjną oczywiście będą leżały w naszej gestii. 500,00 zł za pobyt u Ani i 450,00 zł za pobyt w hotelu, to jak niebo i ziemia.1 point
-
1 point
-
1 point
-
umaszczenie ma "groźne", wielu osobom tak się kojarzy :) W moim domu rodzinnym przez pomad 12 lat był pręgowany amstaff, łagodny, jak dziecko, poczciwy i dobroduszny (siostrzeniec kupił gdzieś na targu szczeniaka), na jego grzebiecie spały koty i malutkie pisklaki indycze, ludzie się go bali, na podwórko nikt nie wszedł. A on nawet nie szczekał, tylko stał i patrzył - "czy ten ktoś wreszcie mnie pomizia?"1 point