Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/23/20 in Posts
-
Bardzo dziękuję wszystkim na forum za pomoc i zaangażowanie w zorganizowaniu pomocy! Sam bym nie wiedział co robić. Pozdrowienia serdeczne!5 points
-
4 points
-
Radzio Radzio nieźle bił się z kotami bo na uszach miał wiele śladów po odpadniętych strupach. Bardzo brzydko to wyglądało. Teraz nie wiem kiedy wszystko zniknęło. Na uszach urosła sierść. Za uszami natomiast z tyłu były duże łyse placki. Zauważyłam je dopiero po upływie pewnego czasu bo ma dość gęste futro i były ukryte. Placki już zaczynają zarastać sierścią. To chyba było od świerzbowców.4 points
-
Grunt to motywacja ,) Proszę jak pięknie stoi na dwóch łapinkach i obejmuje panienkę ,)3 points
-
3 points
-
Zapłaciłam do końca grudniowy dług z koty w Izbicy i poprosiłam o nowe rozliczenie. Dora 1020 wpłaciła do Izbicy kiedyś 100 zł i ostatnio 100zł- dziękujemy darczyńcom :))3 points
-
3 points
-
Obudziła nas pierwsza w tym roku burza..., grzmi, niebo rozświetlają czerwone zygzaki i pada grad. Rudzia leży u siebie, chyba nie boi się burzy. Noc minęła spokojnie..., panienka noska nie wysunęła z "budki" Nie boi się psów..., boi się ludzi. Nie umie chodzić na smyczy..., od razu próbowała wysunąć główkę z obróżki i przegryźć smycz. Pierwsze wyjścia z domu wyłącznie w szelkach. Delikatna, smukła budowa, kształt i długość łapek, główka, uszki, sierść - panienka w typie pinczera3 points
-
Bardzo dziękuję za bazarek. Mam nadzieję, że uda się zabrać sunie stamtąd. Będę jutro rozmawiać z Anetka co do konkretów.2 points
-
Kochani, nasza Riwiera pojchała do swojego domku. Zamieszkała na obrzeżach Wodzisławia Śląskiego. Pojechała kilka dni temu, nie chciałam od razu ogłaszać bo to taka trochę adopcja podwyższonego ryzyka. Riwiera to jednak sunia wciąż bojaźliwa, boi się obcych ludzi i wielu innych rzeczy. Jak Państwo pojechali do DT ją poznać to nawet nie chciała podejść. Ale Państwo się tym nie zrazili, Pani nieba gotowa suni przychylić. Martwi się, że sunia nie chce jeść suchej karmy więc gotuje jej piersi z kurczaczka z ryżem i marchewką, byleby Riwierka czasem nie była głodna. Na początku Riwiera bała się wchodzić po schodach , trzeba ją było wnosić ale teraz, po kilku dniach sama już śmiga. W domu coraz częściej przebywa w pokoju gościnnym, na początku trzymała się raczej korytarza, bliżej drzwi. Państwo nie naciskąją, dają suni tyle czasu ile trzeba. Już obszczekuje hałasy jakie usłyszy z zewnątrz więc coraz pewniej czuje się w domu. Wracających domowników już wita z radością. Miejmy nadzieję, ze to tylko kwestia czasu kiedy stanie się sunią przytulanką, no ale jeszcze trochę czasu potrzebuje.2 points
-
Była duuuża kupka a w niej różności poprzetykane suchą trawą :( Robali nie widziałam... Do domu wbiegła sama..., weszła po schodach na górę..., zwiedziła piętro i zmieniła miejscówkę :)2 points
-
2 points
-
A, i poproszę o dane do przelewu, rozumiem że zbiera mk8, ale nie mogę nigdzie jej znaleźć w wątku. Mogę poszukać chętnych do wpłat wśród znajomych (no ciesze sie, że takie szybkie postępy, najlepsza jak widać jest dogoterapia)2 points
-
Maks był mi bliski, bo podobny do "mojego" jednouchego Pirata, łzy kapią :( :( Maks był szczęśliwy dzięki Murce i Wam, odszedł cichutko, zapewne we śnie może to marna pociecha - zazdroszczę takiej śmierci - szybkiej, bez bólu i cierpienia, bez patrzenia " czy już" i podejmowania "tej decyzji"... w styczniu pożegnałam pięknego , ogromnego owczarka, nie wiem, kto bardziej cierpiał - pies, czy ja patrząc na jego stan :( Maksowi i Murce taka sytuacja została oszczędzona... przytulam <32 points
-
Chyba poczekamy do wtorku. Jak już będzie coś wiadomo poproszę koję o wizytę .2 points
-
Strasznie smutna wiadomość :((( Ale to my cierpimy i Murka, która była z nim codziennie przez te trzy lata, dbała o niego w każdej sytuacji.I nieoczekiwanie znalazła go martwego. Nie wiemy co się stało, ale pamiętajmy, że Max był po poważnej operacji ucha wewnętrznego, a w badaniu TK, wykryto u niego naciekowe zmiany w okolicy mózgu. Taka gwałtowna i niespodziewana śmierć, sugeruje udar? wylew? To z resztą nieważne, ale raczej nie cierpiał. A dzięki Dogomaniakom i Murkom, przeżył piękne, szczęśliwe trzy lata w hotelu, który był dla niego kochającym domem Biegaj wesoło za TM, kochany Maksiu. Będziemy o Tobie zawsze pamiętać, tak jak pamiętamy wszystkie psy, które pojawiły się w naszym życiu.2 points
-
Oczywiście, że Ibi cały i zdrowy, już po 2 dniach nie było śladu, że coś się działo. Wybaczcie , że nie jestem obecna mimo iż Monika pisała do mnie chyba ze 3 razy, ale moje staruszki się sypią :( na początku stycznia odszedł Hugo, teraz walczymy o Kajtusia... jest bardzo ciężko pod każdym względem. Wrzucam szybkie rozliczenie za styczeń, a za luty oraz zdjęcia - będzie info w pierwszej połowie marca. Styczeń 2020 Wpływy : Nikuś i Livka + 100zł Monika z Katowic z Dogomaniakami + 155zł Mtf Zalesie + 25zł Aga 76 + 20zł Wydatki: - 300zł hotel Zostaje plus 620zł2 points
-
Nie ma tego złego.... Chociaż przekonałaś się, że Szelka nadaje się na salony.1 point
-
Mój błąd, zmieniłem tytuł. Wiem, że każdy szczeniak to w mniejszym lub większym stopniu niewiadoma, ale każda rasa ma jakieś konkretne preferencje.1 point
-
Czyli póki co, Ok. A Ciebie widzę z tymi gołymi nogami i w klapkach, razem ze sforą psów, wśród śnieżnej zamieci :D. Mnie przed szóstą obudził grzmot i biegające po domu psy (obie się boją burzy, ale jak się rozkręci), więc się PRZYZWOICIE ubrałam i wyszłam z nimi w śnieg i zawieruchę, tyle, że tym razem, z każdą oddzielnie. Drugi raz, na szczęście nie grzmiało, a przy Lerce, już nawet mniej sypało. Koło 12, po śniegu nie było śladu, a było przez chwilę biało1 point
-
Zamknięta w kuchni na noc Szelka piszczała, więc ją po prostu wypuściłam. Nasze psy (brawo!) przyjęły ją zupełnie obojętnie, bo i Szelka się zachowała jak należy - ogonek pod siebie, przykucnęła, dała się obwąchać). I nastała cisza. Szelka spała do rana. A że moje suczki i tak by mnie obudziły o 6.00, to wyszłam z nimi przed szóstą. W kapciach, bez okularów, tylko kurteczkę narzuciłam. I nagle się taka burza śnieżna rozszalała, że hej! Błyski, pioruny, śnieżyca, właściwie grad, i wichura! A ze byłam już za domem, to pobiegłam z psami do drzwi od tarasu. A tu niespodzianka, przecież je zamykam na noc :) . I w tych klapeczkach na gołych nogach, w śniegu popędziłam do drzwi. A śmiałam się chyba na głos! Z tego wiem, że: Bezia boi się burzy, Dianka niedosłyszy i ma burzę w nosie, a Szelka się nie boi. Całe życie człowiek się uczy :) No to tak... Szelka spokojnie czeka na obiad, ale na każdy mój ruch się zrywa, podbiega, pilnuje. Na drugi spacer wyszłam ze wszystkimi psami juz bez smyczy. Szelka się pilnuje, ładnie robi na dworze wszystkie psie sprawy.1 point
-
1 point
-
Witamy! Dziękuję, że zainteresował się Pan bezdomną sunią, wykazał inicjatywę i nie był obojętny na jej los. Piękna :))) Wpłacę jednorazowo 20,-. Poproszę PW z numerem konta.1 point
-
Potrzebne są szelki dla uciekinierów!!! Nie mamy..., są ale za duże. Panowie...bardzo zainteresowani, niekastrowany Szaguś chodzi krok w krok..., panienka chyba przed cieczką! dlatego psy za nią biegały na wsi.1 point
-
Moli@ podaj mi dane do przelewu,przeleję pieniążki za bilet aby trochę odciążyć pierwsze wydatki.1 point
-
1 point
-
miejscówka pod biurkiem zajęta ,) to stolik z wykopalisk się przydał ...1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dziękuję Wam za słowa otuchy <3 Jakoś ciężko się zbieram psychicznie, a i fizycznie coś mi znów zdrowie szwankuje :( Pan od Czarusia obiecał nas odwiedzać, ale go nie było, planuję go odwiedzić, może potrzebuje pomocy... oczywiście liczba psiaków zmniejszeniu nie uległa, w ciągu ostatniego miesiąca dwa szczeniaki z ulicy zgarnięte wyadoptowałam, dużą sunię z lasu podstępem umieściłam w DT ( kiedyś dom Reksia[*] to był, teraz nie mają psa), z nadzieją, że nie oddadzą..... szczeniak bez oczka i Dianka - sunia z lasu ten dzieciak kilka dni błąkał się po ulicy... nie był bezdomny, choć to lepsze chyba, niż ludzie, którzy po dopiero tygodniu wrócili i nawet go nie szukają :( i jeszcze mała sunia, złapana na średzkich ogródkach działkowych, taki przerażony dzikusek, nie wiem, komu i jak ja ją wyadoptuję :( była ciężarna, jest młodziutka, prawdopodobnie po pierwszej cieczce, bardzo bojaźliwa :(1 point
-
Dzięki i wielkie ukłony Wam wszystkim, dzięki którym Maksio opuścił obrzydliwy schron i miał dom. Pamiętam, jakie kłopoty były z jego wyciągnięciem stamtąd i jaka była determinacja. Ale się udało i pies miał szczęśliwe i normalne życie. To jest bezcenne. Maksio uśmiecha się do Was zza Tęczowego Mostu i dziękuje Wam za wszystko.1 point
-
I mnie był Max bardzo bliski. Miał imię po moim tymczasie ONku Maksie (późniejszym psie mojej Córki) , który dwa lata temu, też w lutym odszedł z powodu chłoniaka. To była znacznie gorsza śmierć. Nagła śmierć, boli tych, którzy zostają i muszą się pogodzić ze stratą. Tych, którzy odeszli, nie boli już nic.1 point
-
Konfirm31, piękne i prawdziwe są Twoje słowa pocieszenia, ale nie wiem, co się stało, że nic nie jest w stanie mnie pocieszyć :( Maks był :( jedynym psem na Dogo, z którym od lat związana byłam emocjonalnie - chociaż była to tylko więź wirtualna. Kończę bazarek dla Maksa, planowałam co dla niego kupimy. Skrzydła mi opadły :(1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dawno nie pisałam co u Figuszki. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie mojej rodziny bez niej. Straszny z niej łobuziak i cwaniara, ale jest tak kochana, tak radosna, że umila nasze życie. Ma w tej chwili super przyjaciółkę - adoptowana przez moją sąsiadkę Myszę, którą przywieźliśmy z wakacji. Co te dwie sunie wyczyniają na spacerach, to się w głowie nie mieści. Mogę na nie patrzeć non stop:) Mam fajne filmiki, ale wgram potem z domu. Figuszek oczywiście nadal zakochany w Jacku. na szczęście z wzajemnością wielką. Ona świata poza nim nie widzi:) Mam szczęście, że go czasami w domu nie ma i wtedy na mnie skapuje troszkę tej miłości i radości:) Wrzucam trochę zdjęć z życia codziennego Figuszki:) Zabiera ze sobą swoje ulubione zabawki. Zielony pluszak jest co jakiś czas prany i zszywany, ale ma go od początku pobytu u nas:). Żółta piszcząca kaczuszka to ukochane dziecko. Zasypia z nią i wszędzie zabiera ze sobą: Jazda na spacer z sąsiadami:)1 point
-
Wydawało mi się, że tak niedawno pisałam o mojej Zulci i 12 rocznicy zabrania jej ze schroniska, a tu minął rok, czas tak pędzi... Dzisiaj minęło 13 lat, odkąd Zulka jest z nami. Wg wypisu ze schroniska ma teraz ok. 18 lat, chociaż cały czas łudzimy się z TZem, że jest młodsza... Zulcia, jak na swój wiek i choroby, z którymi się boryka (guzek na nerce, chore serce, zespół przedsionkowy), jest w dobrym ogólnym stanie. Nie słyszy, coraz gorzej widzi, nie zawsze trafia już do klatki w bloku. Są dni, kiedy trzeba ją znosić, bo nie ma ochoty wyjść na zewnątrz, ale są i takie, kiedy próbuje podskakiwać i bawić się. Moja ukochana babinka dzisiaj1 point
-
Skontaktuj mnie bezpośrednio z Panem to dogramy odbiór w Warszawie ,)1 point