Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/23/20 in Posts

  1. Bardzo dziękuję wszystkim na forum za pomoc i zaangażowanie w zorganizowaniu pomocy! Sam bym nie wiedział co robić. Pozdrowienia serdeczne!
    5 points
  2. Radzio Radzio nieźle bił się z kotami bo na uszach miał wiele śladów po odpadniętych strupach. Bardzo brzydko to wyglądało. Teraz nie wiem kiedy wszystko zniknęło. Na uszach urosła sierść. Za uszami natomiast z tyłu były duże łyse placki. Zauważyłam je dopiero po upływie pewnego czasu bo ma dość gęste futro i były ukryte. Placki już zaczynają zarastać sierścią. To chyba było od świerzbowców.
    4 points
  3. Grunt to motywacja ,) Proszę jak pięknie stoi na dwóch łapinkach i obejmuje panienkę ,)
    3 points
  4. Melduję, ze mijają dwa lata od chwili przyjazdu dwóch kotek do nas :) A wydaje się, że są od wieków! Jeszcze raz dziękuję za nie, są cudowne!
    3 points
  5. Zapłaciłam do końca grudniowy dług z koty w Izbicy i poprosiłam o nowe rozliczenie. Dora 1020 wpłaciła do Izbicy kiedyś 100 zł i ostatnio 100zł- dziękujemy darczyńcom :))
    3 points
  6. Obudziła nas pierwsza w tym roku burza..., grzmi, niebo rozświetlają czerwone zygzaki i pada grad. Rudzia leży u siebie, chyba nie boi się burzy. Noc minęła spokojnie..., panienka noska nie wysunęła z "budki" Nie boi się psów..., boi się ludzi. Nie umie chodzić na smyczy..., od razu próbowała wysunąć główkę z obróżki i przegryźć smycz. Pierwsze wyjścia z domu wyłącznie w szelkach. Delikatna, smukła budowa, kształt i długość łapek, główka, uszki, sierść - panienka w typie pinczera
    3 points
  7. Bardzo dziękuję za bazarek. Mam nadzieję, że uda się zabrać sunie stamtąd. Będę jutro rozmawiać z Anetka co do konkretów.
    2 points
  8. Kochani, nasza Riwiera pojchała do swojego domku. Zamieszkała na obrzeżach Wodzisławia Śląskiego. Pojechała kilka dni temu, nie chciałam od razu ogłaszać bo to taka trochę adopcja podwyższonego ryzyka. Riwiera to jednak sunia wciąż bojaźliwa, boi się obcych ludzi i wielu innych rzeczy. Jak Państwo pojechali do DT ją poznać to nawet nie chciała podejść. Ale Państwo się tym nie zrazili, Pani nieba gotowa suni przychylić. Martwi się, że sunia nie chce jeść suchej karmy więc gotuje jej piersi z kurczaczka z ryżem i marchewką, byleby Riwierka czasem nie była głodna. Na początku Riwiera bała się wchodzić po schodach , trzeba ją było wnosić ale teraz, po kilku dniach sama już śmiga. W domu coraz częściej przebywa w pokoju gościnnym, na początku trzymała się raczej korytarza, bliżej drzwi. Państwo nie naciskąją, dają suni tyle czasu ile trzeba. Już obszczekuje hałasy jakie usłyszy z zewnątrz więc coraz pewniej czuje się w domu. Wracających domowników już wita z radością. Miejmy nadzieję, ze to tylko kwestia czasu kiedy stanie się sunią przytulanką, no ale jeszcze trochę czasu potrzebuje.
    2 points
  9. Była duuuża kupka a w niej różności poprzetykane suchą trawą :( Robali nie widziałam... Do domu wbiegła sama..., weszła po schodach na górę..., zwiedziła piętro i zmieniła miejscówkę :)
    2 points
  10. Przelałam 152 zł - zwrot za weterynarza
    2 points
  11. A, i poproszę o dane do przelewu, rozumiem że zbiera mk8, ale nie mogę nigdzie jej znaleźć w wątku. Mogę poszukać chętnych do wpłat wśród znajomych (no ciesze sie, że takie szybkie postępy, najlepsza jak widać jest dogoterapia)
    2 points
  12. Maks był mi bliski, bo podobny do "mojego" jednouchego Pirata, łzy kapią :( :( Maks był szczęśliwy dzięki Murce i Wam, odszedł cichutko, zapewne we śnie może to marna pociecha - zazdroszczę takiej śmierci - szybkiej, bez bólu i cierpienia, bez patrzenia " czy już" i podejmowania "tej decyzji"... w styczniu pożegnałam pięknego , ogromnego owczarka, nie wiem, kto bardziej cierpiał - pies, czy ja patrząc na jego stan :( Maksowi i Murce taka sytuacja została oszczędzona... przytulam <3
    2 points
  13. Chyba poczekamy do wtorku. Jak już będzie coś wiadomo poproszę koję o wizytę .
    2 points
  14. Strasznie smutna wiadomość :((( Ale to my cierpimy i Murka, która była z nim codziennie przez te trzy lata, dbała o niego w każdej sytuacji.I nieoczekiwanie znalazła go martwego. Nie wiemy co się stało, ale pamiętajmy, że Max był po poważnej operacji ucha wewnętrznego, a w badaniu TK, wykryto u niego naciekowe zmiany w okolicy mózgu. Taka gwałtowna i niespodziewana śmierć, sugeruje udar? wylew? To z resztą nieważne, ale raczej nie cierpiał. A dzięki Dogomaniakom i Murkom, przeżył piękne, szczęśliwe trzy lata w hotelu, który był dla niego kochającym domem Biegaj wesoło za TM, kochany Maksiu. Będziemy o Tobie zawsze pamiętać, tak jak pamiętamy wszystkie psy, które pojawiły się w naszym życiu.
    2 points
  15. Wczoraj do hoteliku przyjechała bardzo chora bernardynka.... Kori jest przy niej. Ma w tym hoteliku misje....może to własnie misja jego zycia- wspiarać inne bidy
    2 points
  16. Oczywiście, że Ibi cały i zdrowy, już po 2 dniach nie było śladu, że coś się działo. Wybaczcie , że nie jestem obecna mimo iż Monika pisała do mnie chyba ze 3 razy, ale moje staruszki się sypią :( na początku stycznia odszedł Hugo, teraz walczymy o Kajtusia... jest bardzo ciężko pod każdym względem. Wrzucam szybkie rozliczenie za styczeń, a za luty oraz zdjęcia - będzie info w pierwszej połowie marca. Styczeń 2020 Wpływy : Nikuś i Livka + 100zł Monika z Katowic z Dogomaniakami + 155zł Mtf Zalesie + 25zł Aga 76 + 20zł Wydatki: - 300zł hotel Zostaje plus 620zł
    2 points
  17. Od rana mysle o Maksiu ale tez o staruszkach u Murki m.in.o Mileczce Klarze Argusiu pewnie naiedlugo z nimi tez przyjdzie sie pozegnac i pewnie tez nie doczekaja wlasnego domku :(:(
    1 point
  18. Nie ma tego złego.... Chociaż przekonałaś się, że Szelka nadaje się na salony.
    1 point
  19. Mój błąd, zmieniłem tytuł. Wiem, że każdy szczeniak to w mniejszym lub większym stopniu niewiadoma, ale każda rasa ma jakieś konkretne preferencje.
    1 point
  20. Czyli póki co, Ok. A Ciebie widzę z tymi gołymi nogami i w klapkach, razem ze sforą psów, wśród śnieżnej zamieci :D. Mnie przed szóstą obudził grzmot i biegające po domu psy (obie się boją burzy, ale jak się rozkręci), więc się PRZYZWOICIE ubrałam i wyszłam z nimi w śnieg i zawieruchę, tyle, że tym razem, z każdą oddzielnie. Drugi raz, na szczęście nie grzmiało, a przy Lerce, już nawet mniej sypało. Koło 12, po śniegu nie było śladu, a było przez chwilę biało
    1 point
  21. Zamknięta w kuchni na noc Szelka piszczała, więc ją po prostu wypuściłam. Nasze psy (brawo!) przyjęły ją zupełnie obojętnie, bo i Szelka się zachowała jak należy - ogonek pod siebie, przykucnęła, dała się obwąchać). I nastała cisza. Szelka spała do rana. A że moje suczki i tak by mnie obudziły o 6.00, to wyszłam z nimi przed szóstą. W kapciach, bez okularów, tylko kurteczkę narzuciłam. I nagle się taka burza śnieżna rozszalała, że hej! Błyski, pioruny, śnieżyca, właściwie grad, i wichura! A ze byłam już za domem, to pobiegłam z psami do drzwi od tarasu. A tu niespodzianka, przecież je zamykam na noc :) . I w tych klapeczkach na gołych nogach, w śniegu popędziłam do drzwi. A śmiałam się chyba na głos! Z tego wiem, że: Bezia boi się burzy, Dianka niedosłyszy i ma burzę w nosie, a Szelka się nie boi. Całe życie człowiek się uczy :) No to tak... Szelka spokojnie czeka na obiad, ale na każdy mój ruch się zrywa, podbiega, pilnuje. Na drugi spacer wyszłam ze wszystkimi psami juz bez smyczy. Szelka się pilnuje, ładnie robi na dworze wszystkie psie sprawy.
    1 point
  22. Smutna wiadomość ale odszedł bez bólu i miał wspaniałe trzy lata w kochającym domu. Dla nas, którzy zostają taka nagłka śmierć jest przykra ale dla odchodzących najlepsza.
    1 point
  23. Pieniążki zostały przelane za transport.
    1 point
  24. Witamy! Dziękuję, że zainteresował się Pan bezdomną sunią, wykazał inicjatywę i nie był obojętny na jej los. Piękna :))) Wpłacę jednorazowo 20,-. Poproszę PW z numerem konta.
    1 point
  25. A nie lepiej , żeby osoby z dogo wpłacały na prywatne konto? Przecież zarówno Zrzutka jak i Siepomaga pobierają prowizję. Szkoda każdego grosza.
    1 point
  26. Potrzebne są szelki dla uciekinierów!!! Nie mamy..., są ale za duże. Panowie...bardzo zainteresowani, niekastrowany Szaguś chodzi krok w krok..., panienka chyba przed cieczką! dlatego psy za nią biegały na wsi.
    1 point
  27. Moli@ podaj mi dane do przelewu,przeleję pieniążki za bilet aby trochę odciążyć pierwsze wydatki.
    1 point
  28. z Remikiem ,) i Agusia z Flapi :)
    1 point
  29. miejscówka pod biurkiem zajęta ,) to stolik z wykopalisk się przydał ...
    1 point
  30. Dziękuję Wam za słowa otuchy <3 Jakoś ciężko się zbieram psychicznie, a i fizycznie coś mi znów zdrowie szwankuje :( Pan od Czarusia obiecał nas odwiedzać, ale go nie było, planuję go odwiedzić, może potrzebuje pomocy... oczywiście liczba psiaków zmniejszeniu nie uległa, w ciągu ostatniego miesiąca dwa szczeniaki z ulicy zgarnięte wyadoptowałam, dużą sunię z lasu podstępem umieściłam w DT ( kiedyś dom Reksia[*] to był, teraz nie mają psa), z nadzieją, że nie oddadzą..... szczeniak bez oczka i Dianka - sunia z lasu ten dzieciak kilka dni błąkał się po ulicy... nie był bezdomny, choć to lepsze chyba, niż ludzie, którzy po dopiero tygodniu wrócili i nawet go nie szukają :( i jeszcze mała sunia, złapana na średzkich ogródkach działkowych, taki przerażony dzikusek, nie wiem, komu i jak ja ją wyadoptuję :( była ciężarna, jest młodziutka, prawdopodobnie po pierwszej cieczce, bardzo bojaźliwa :(
    1 point
  31. Dzięki i wielkie ukłony Wam wszystkim, dzięki którym Maksio opuścił obrzydliwy schron i miał dom. Pamiętam, jakie kłopoty były z jego wyciągnięciem stamtąd i jaka była determinacja. Ale się udało i pies miał szczęśliwe i normalne życie. To jest bezcenne. Maksio uśmiecha się do Was zza Tęczowego Mostu i dziękuje Wam za wszystko.
    1 point
  32. I mnie był Max bardzo bliski. Miał imię po moim tymczasie ONku Maksie (późniejszym psie mojej Córki) , który dwa lata temu, też w lutym odszedł z powodu chłoniaka. To była znacznie gorsza śmierć. Nagła śmierć, boli tych, którzy zostają i muszą się pogodzić ze stratą. Tych, którzy odeszli, nie boli już nic.
    1 point
  33. Konfirm31, piękne i prawdziwe są Twoje słowa pocieszenia, ale nie wiem, co się stało, że nic nie jest w stanie mnie pocieszyć :( Maks był :( jedynym psem na Dogo, z którym od lat związana byłam emocjonalnie - chociaż była to tylko więź wirtualna. Kończę bazarek dla Maksa, planowałam co dla niego kupimy. Skrzydła mi opadły :(
    1 point
  34. Wydaje sie być bardzo spokojna. Widać, że ma zaufanie do Pana.
    1 point
  35. Mazowszanka13 gdyby nie Twoje zainteresowanie, suńka zmarłaby w tej budzie. A właściciele nawet by tego nie zauważyli. Nic sobie nie zarzucaj! Nie masz wpływu na wieloletnie zaniedbanie stanu tych zwierząt.
    1 point
  36. Dawno nie pisałam co u Figuszki. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie mojej rodziny bez niej. Straszny z niej łobuziak i cwaniara, ale jest tak kochana, tak radosna, że umila nasze życie. Ma w tej chwili super przyjaciółkę - adoptowana przez moją sąsiadkę Myszę, którą przywieźliśmy z wakacji. Co te dwie sunie wyczyniają na spacerach, to się w głowie nie mieści. Mogę na nie patrzeć non stop:) Mam fajne filmiki, ale wgram potem z domu. Figuszek oczywiście nadal zakochany w Jacku. na szczęście z wzajemnością wielką. Ona świata poza nim nie widzi:) Mam szczęście, że go czasami w domu nie ma i wtedy na mnie skapuje troszkę tej miłości i radości:) Wrzucam trochę zdjęć z życia codziennego Figuszki:) Zabiera ze sobą swoje ulubione zabawki. Zielony pluszak jest co jakiś czas prany i zszywany, ale ma go od początku pobytu u nas:). Żółta piszcząca kaczuszka to ukochane dziecko. Zasypia z nią i wszędzie zabiera ze sobą: Jazda na spacer z sąsiadami:)
    1 point
  37. Wydawało mi się, że tak niedawno pisałam o mojej Zulci i 12 rocznicy zabrania jej ze schroniska, a tu minął rok, czas tak pędzi... Dzisiaj minęło 13 lat, odkąd Zulka jest z nami. Wg wypisu ze schroniska ma teraz ok. 18 lat, chociaż cały czas łudzimy się z TZem, że jest młodsza... Zulcia, jak na swój wiek i choroby, z którymi się boryka (guzek na nerce, chore serce, zespół przedsionkowy), jest w dobrym ogólnym stanie. Nie słyszy, coraz gorzej widzi, nie zawsze trafia już do klatki w bloku. Są dni, kiedy trzeba ją znosić, bo nie ma ochoty wyjść na zewnątrz, ale są i takie, kiedy próbuje podskakiwać i bawić się. Moja ukochana babinka dzisiaj
    1 point
  38. Skontaktuj mnie bezpośrednio z Panem to dogramy odbiór w Warszawie ,)
    1 point
×
×
  • Create New...