Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/22/19 in Posts
-
Rozmawiałam z Panem, Misia przez kilka nocy szczekała i wyła :( - widocznie tęskniła za Szafirkami i tak przeżywała stres i emocje związane ze zmianą, ale od dwóch dni jest już spokój. Na początku ogonek był pod brzuszkiem i chodziła tak sztywno ale jest już lepiej, Misia czuje się swobodniej, Pan może koło niej przechodzić, ona przychodzi do niego po jedzonko bo Pan karmi ją z ręki, a ona czeka przy drzwiach jak on wraca, jak wychodzi na spacerki to troszkę sobie powącha i wraca do domu. Dzisiaj to nawet próbowała poskakać, troszkę pobiegać. Ale najchętniej to czas spędza w domku, na swoim posłanku. Pan do niczego jej nie zmusza, powolutku stara się z nią zacieśnić relację ale daje jej tyle czasu ile potrzebuje, i jest z niej bardzo zadowolony.3 points
-
Taka właśnie jest Mimi. Niestety na przedmieściu, na naszym terenie spacerowym "miastowym" remontują duży budynek, huki, stuki, jakieś szlifierki czy inna maszyneria i finito, straciłyśmy teren. Strach, panika, ciągnięcie w krzaki, ani siku, ani koo. Musiałyśmy zmienić miejscówkę, ale nowy teren to i wszystko zaczynamy od nowa, czyli przyczajka, ogon pod brzuchem. Dzisiaj wyjątkowo się szarpała, ale co się dziwić, straciła znajomy teren. Całkiem w mieście, to tak jak już nie raz i nie dwa pisałam, rozglądanie się i gdzie by tu się wepchnąć w jakąś dziurę lub pod samochody, nawet najmniejsze nieznajome hałasy ją stresują. U mamy w mieszkaniu jest jak w czapce niewidce, siedzi na krzesełku za moimi plecami i nie ma jej, nawet najlepszego smakołyka nie przełknie. W naszym mieszkaniu, kładzie się i mnie obserwuje, ale jak jesteśmy same to widać że mniej jest spięta. Jak wracamy i wjeżdżamy na posesję, Mimi jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki zmienia się, mamy szczekanie, powarkiwania na powitanie domowników, smaczki odzyskują smak i aromat. Mimi potrzebuje mieć swój własny, mały, znajomy świat i człowieka do własnej dyspozycji. Jest trudnym psiakiem, to nie ulega wątpliwości, ale gdzieś na pewno jest ten człowiek i ten dom, który czeka właśnie na nią. Może to będzie własnie ten dom? Blisko dwa lata jest u mnie, więc wydaje mi się że taka jest i taka już zostanie. Trzeba do niej dużo serca, cierpliwości i wyrozumiałości. A tu mnie nadzoruje czy dobrze kwiatki podlewam ;)3 points
-
Przed chwileczką rozmawiałam z Panią (nie jest na dogo) ale czyta...Wspierała KERUSKA a teraz zaoferowała się zakupić Nivalin dla Szagusia. Uzgodniłyśmy, że wcześniej skontaktuję się z wetką Bardzo, bardzo dziękuję :)2 points
-
2 points
-
Heeej, mam taki problem z moim 2,5 letnim psem. Po każdej nocy na jego materacu jest wielka mokra plama:/ nie ma zapachu tylko taka białą otoczke. Jest to ewidentnie od lizania penisa bo go dziś na tym nakrylam. Poszłam do kuchni a on leżał w poslaniu jakiś zawieszony, tylne łapy mu się trzesly, wystraszyłam się, że coś mu jest, ale patrzę a tam cały penis w zwodzie i ta mokra plama. Czy to jest możliwe zeby on sie onanizowal? Podobno psy tego nie robia. Nie jest jeszcze wykastrowany. Chłopak też opowiadał jak wstał rano do pracy a pies totalnie w trasie łapą dotykal sie po penisie i na nic nie reagował. Tak wiem jak durnie to brzmi :/ masakra jest, ciągle muszę prać to posłanie, często w nocy jak się przebudze to słyszę jak lize coś. Mam iść z tym do weta? Co to wogole za zachowanie jest. Ogólnie on w ogóle nie jest zainteresowany kryciem. Nie reaguje nawet na suki z cieczką, po prostu kolo nich przechodzi.1 point
-
1 point
-
Mojemu byłemu tymczasowi, który był podejrzewany o uraz główki i sprawy neurologiczne podawałam Millgammę, zaleconą przez weta i wg mnie pomogło. To taka lepsza wit. B complex.1 point
-
30 zł otrzymałam, dziękuję:) Miło mi było poznać elficzkową:) Małe sprostowanie: Szagiego przewiozła Evelin (nie Fundacja Bonifacy) - ja go dowiozłam do Lublina, a tam przejęła go Evelin. Całkowicie bezpłatnie i jeszcze dopłaciła część do mojego transportu (całość trasy Janów Lub. - Tomaszów Lub. - Lublin - Janów Lub. wyniosła 250 zł).1 point
-
Z drugim zdaniem się zgadzam. Z pierwszym zupełnie nie. Pies, który może sobie pozwolić na wszystko nie będzie szczęśliwy, bo nie będzie miał poczucia bezpieczeństwa. Zasady i granice jasno postawione są do tego niezbędne. Można kochać psa, akceptować go, wiedzieć o jego problemach, pracować nad nimi, a konkretnie sprecyzowane zasady domowe psu ułatwią powrót do normalności i zżycie się z rodziną. Warunek jest taki, że raz pokazane psu, nie mogą się zmieniać i muszą być przestrzegane przez wszystkich domowników. Ja sobie nie wyobrażam pozwolić w domu psu na wszystko... Sobie i swoim dzieciom też na wszystko nie pozwalam :) każdy musi się do jakichś reguł stosować. Dokładnie tak. Uczenie chodzenia na smyczy to pierdółka, a nie problem. Ostatnio wyprowadzałam w schronisku około 25kg pieska, który miał siłę Pudziana i ciągnął tak, że jak zapierałam się nogami to wyryłam grube rowy w glebie, kilka chwil później prawie bym zwichnęła rękę bo zrobił nagły zwrot i nie ogarnęłam tego w porę i żeby utrzymać smycz (najważniejsze!) wbiegłam w drzewo przez co miałam szramy od gałęzi na twarzy :D Zabawa przednia! :D Piesek cudowny (ciągle do adopcji) i jedynie potrzebuje regularnych spacerów, zapewniających nie tylko wybieganie się, co pracę węchową i trochę ćwiczeń. Kori wydaje mi się podobnym typem co ten piesek, to tylko kwestia czasu i na spacerach nie będzie już wyrywał rąk ze stawów. Pierwszy miesiąc to zapewnienie stałego trybu dnia i spacerów, potem można już powoli wprowadzać elementy nauki itp. Tak ja to widzę, u nas się sprawdziło.1 point
-
Anonimowy Darczyńca (AD w skrócie) zamówił dla Bandy Frontline i jeszcze na dodatek przelał pieniądze na odrobaczenie. Jestem bardzo wdzięczny i pierwszy raz mam poczucie, że psy są w końcu dobrze zabezpieczone i już nie kusimy losu nadmiernie. Także teraz zbieramy pieniądze na życie, bo nadal jesteśmy pod kreską. PS Psiokociaki zostały już wypsikane przy donośnych oznakach jawnego niezadowolenia. :) Szczególnie Rudy, który obraził się na pół dnia.1 point
-
ja też mam cudowną wetkę! Bierze tylko koszty podanych leków.Co miesiąc wpadam do niej na "przegląd" oczy, uszy, krtań, serce , kręgosłup, odruchy neurologiczne itd. a ona nie chce nic za wizytę.Kiedy wieczorem po pracy zajrzała do odchodzącej na raka suni sprawdzić jak się czuje i podać lek przeciwbólowy w zastrzyku to też wzięła tylko jakieś grosze (chyba 4,20) za ten lek. Na moją uwagę, że nie zarobi na chleb odpowiedziała " na chleb biorę od ludzi, którzy kupili psa pod kolor kafelków na tarasie, żeby się ładnie komponował" czym wprawiła mnie w osłupienie!! Oczywiście zszokowało mnie to kupno psa pod kolor kafelków!! Jak ratowałyśmy mojego kocurka z białaczką przeraziły mnie finanse a ona na to: kot najpierw potem kasa, rozłożymy na raty, damy!! radę! Myślę, że takich weterynarzy jest nie mało, ale jednak w mniejszości dlatego bardzo się cieszę że ją mam. Moje stwory też ją lubią! Pozdrawiam życząc zdrowia psiakowi i radości z przemiany dla ludziów.1 point
-
Kundel, mały 10 kg, ale tak jak napisałam hiperaktywny. Polecam też coś ze schroniska - najlepsze, oryginalne, niepowtarzalne, a przede wszystkim odmienione i uratowane, a dla dzieci cenna nauka. A jak się boicie o podłogę, to od razu kupić skarpetki i psa do nich przyzwyczaić, albo uczyć psa, że w domu nie szalejemy.1 point
-
Dojechali....z Yogim i dziewczynkami wszystko ok, ale za to Kori totalnie nie potrafi chodzić na smyczy... Takie mam wieści. Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień. W każdym razie sytuacja z Korciem daje mi do myslenia. Naprawde ostatecznie powinnam zaprzestać zabierania piesków z Radys przynajmniej przez kilka miesięcy bo po prostu nie daje rady. Strasznie się martwie...ludzie mi ostatnio dają mocno w kość :( co przyniesie ten jutrzejszy dzień.....1 point
-
Patmol następnym razem jak w tamtejszych lasach ktoś porzuci psa czy sunie to skontaktuje Panią z Tobą :)) będziecie razem karmic, leczyć i domy wybierać :))) Ja bardzo ją szanuje za to co robi bo wiem że opieka nad taką gromada to wielki wysiłek. Jest odpowiedzialna kobieta to na pewno ale ja też wyrywa sobie flaki i robię co w mojej mocy by te małe trafiły w dobre i świadome ręce i nie podzieliły kiedyś losu ich matki Domy z ogrodem to już były na samym początku chętne w okolicy na szczeniaki (szczęśliwie dla malych sami się wykruszyli) PS dla mnie mleko krowie jest dla cielat i tylko dla nich tak jak mleko kotki jest dla kociąt a kobiety dla niemowlaka itd. Kiedyś świat się przebudzi Amen1 point
-
To była jedyna lecznica w Krakowie, która zgodziła się przyjąć Tinusię. Pozostałe tłumaczyły się brakiem możliwości izolowania suni. Nie wiem czy byłaś w takiej sytuacji. Wiedziałam, że sunia bez pomocy weta umrze. Zapłaciłabym wtedy każdą cenę za jej uratowanie. Wiedziałam, że wiele psów nawet leczonych umiera. Byłam w strasznym stanie psychicznym. Wówczas, ani teraz nie byłam w stanie opisać huśtawki moich stanów, bo raz było lepiej, raz gorzej. Gdy było już pewne, że uratowali sunię, nie myślałam o finansach. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek była tak szczęśliwa, jak wtedy. Gdy już ustabilizowałam się psychicznie widziałam, że ceny są okropnie naciągane. Jednak pomyślałam, że nie będę prosić o wyjaśnienie, bo może znowu będę potrzebować ich pomocy i mogę usłyszeć, że nie maja wolnej izolatki. Wolałam przełknąć tę żabę w milczeniu.1 point
-
Laki zbiera kase na dalsze leczenie i pobyt w hotelu. Serdecznie zapraszam do zakupu wirtualnych miseczek dla Lakiego Na FB Lakus uzbieral juz 293 miseczki :) 1 miseczka =5 zl Moze ktos tutaj sie skusi na zakup miseczki , Laki jest w wielkiej potrzebie i bardzo prosi o pomoc :)1 point
-
Ostatnia karta wizyty wet z wrzesnia Laki w styczniu Laki w marcu u Pani Dr Karas Tecza w kwietniu Wrzesien Listopad1 point
-
Na wydarzeniu znalazłam wieści z listopada: "Wczorajsza wizyta u weta.:) Cybork na przeglądzie:D i Chłopak coraz bardziej oswaja sie z komunikacją miejska :D " A na profilu Pana Tadeusza post z 24. czerwca (z poniedziałku) :) "Adopt, don't shop." Pan regularnie też na swój profil wrzuca zdjęcia bezdomniaków i zachęca do adopcji :) Aaa i jeszcze jedno...o Cybroku pisze: "Borek", "Boruś" :) Cyborek ma się dobrze jak widać :)1 point
-
[url]http://www.trojmiasto.pl/Amicis-Lecznica-Weterynaryjna-lek-wet-Z-Zalewski-i-W-Ulewicz-s-c-o15574.html[/url] Rok temu u p. Zaleskiego mój Kubuś był operowany (zerwane więzadła, inni weci przez miesiąc nieskutecznie starali się leczyć...). Poszłam do niego, bo inni psiarze polecali, teraz ja polecam. WSZYSTKO było super, nie mam się do czego przyczepić, Kubuś dziś śmiga, lata i fruwa, ja mu ufam. A, tylko najlepiej dzwonić, czy i kiedy będzie i uzbroić się w cierpliwość w poczekalni, bo zazwyczaj jest tam sporo ludu. Trzymam kciuki, że będzie dobrze! :)1 point