Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/24/19 in Posts
-
6 points
-
Coś okropnego:( biedak ale musiał cierpieć, dobrze że odszedł w lecznicy a nie powoli gdzieś na tym polu. Dobrze, że go uratowaliście. Bazarek imienny zamykam, ale psiak będzie miał imię, żeby nie odszedł anonimowo - wygrało imię Gufi i tak o nim pamiętajmy.3 points
-
Asiu, podobno z kotami jak z chipsami - nie można poprzestać na jednym3 points
-
3 points
-
2 points
-
2 points
-
Miałam przyjemność dziś poznać Lakiego - uwielbiam takie psy z sercem na łapie a do tego z łbem jak sklep :) Jest cudny :) Zaraz wrzuce zdj z człowiekiem. Nie wiem jak wcześniej wyglądał, ale wg mnie to ma problemy z tylnymi łapami, i to dość poważne. Chwiejny chód, przy obmacywaniu czuć zmniejszone mieśnie w tylnych łapach, zwłaszcza w lewej, zresztą gołym okiem widać "szczupłą doopke". Do tego nie może dłużej ustać, jak kilka razy się zatrzymaliśmy próbując robić zdj, to chwilę postał ale zaraz siadał, najprawdopodobniej obie łapy go bolą. Figunia pokazywała mi jego historie choroby, juz w 2015 weterynarz podejrzewał dysplazje stawu biodrowego i zlecił rtg, którego oczywiście pies nie miał. Polecałabym jak najszybciej zrobić rtg i odwiedzić dobrego ortopede. Jeśli ma problemy z łapami już od 4 lat, to oby nie było za późno na leczenie. Figunia mówiła że ciężko oddycha i faktycznie przy mnie kilka razy gorzej mu się oddychało. Dobrze by było sprawdzić serducho i przy okazji zrobić profil tarczycowy - Laki mało je, a mimo to nie chudnie - może mieć problemy z tarczycą. Jeśli ktoś uzna, że się wymądrzam i wtrącam,to przepraszam, ale nieraz komuś kto widzi psa pierwszy raz na oczy łatwiej coś zauważyć, niż osobie która jest z nim na co dzień. Radziłabym go porządnie przebadać, zanim znajdzie się dom, bo nowy dom może zaniedbać diagnostykę/leczenie, a szkoda psa, bo jeszcze sporo lat przed nim1 point
-
Freska zaczęła jeść mi z ręki 2 dni przed wyjazdem dopiero. U nas jadła z miski bez problemu, na początku obserwowała, czy się nie zbliżamy, potem już swobodnie. Też myślę, że szkoda ją stresować tą działką, aczkolwiek Freska uwielbia wylegiwać się na trawce, więc w przyszłości będzie miała sporą frajdę. Trzymamy kciuki za malutką.1 point
-
Bardzo współczuję, bardzo.. Biedny pies, tak bardzo skrzywdzony. Przynajmniej już nie cierpi. Moją wpłatę z bazarku imiennego uiszczę jak najbardziej na spłatę długu.1 point
-
1 point
-
Na pewno trzeba będzie prosić o pomoc w spłacie długu. Mój przelew poszedł wczoraj.1 point
-
Trzymam mocno kciuki Ciepluuutenko pozdrawiam Gajunieczke1 point
-
Ati trafił się pełen ciepła domek, widać i słychać, że dziewczynka będzie tam miała jak w raju. Trzymam kciuki za wizytę Poker, oby i rodzina Timiego zyskała jak najwyższą ocenę.1 point
-
1 point
-
Jak zaczniesz się denerwować, że obcy ludzie dzwonią do Ciebie i chcą Ci zabrać Twojego kota, to będzie znaczyło, że Lucek już ma dom i nie musi dalej go szukać :D. U nas, tak było z Lerką ;)1 point
-
Tolu, nie kuś!! wiesz, że wybrzydzam i odrzucam kolejne domki, bo z jakiegoś powodu mi nie odpowiadają...hmmmm.ciekawe jakiego??1 point
-
Koty chodzą swobodnie po domu, nie są izolowane już od kilku dni. Maurycy w porządku, Lucek warczy i zwiewa od Maurycka. Koty nie atakują się, nie rzucają na siebie z pazurami. Lucek jak chce zostać, to ma przestać warczeć na Maurycka, tak mu powiedziałam...zobaczymy co z tego pojął...Na razie to kot mojego TZ Lucek gitarzysta1 point
-
1 point
-
Jogi radzi sobie świetnie. Na spacerkach już zasuwa żwawo, pięknie załatwia potrzeby. Jest tylko jeden moment, którego się boi: zapięcie smyczy i ruszenie się - kiedy smycz się napina Jogi panikuje jakby go zażynano. Ale trwa to tylko chwilę, jak tylko się ruszy to jest już ok i maszeruje dzielnie do drzwi i dalej po ogrodzie. Sam już ciągnie z powrotem do domu i nawet drapie łapką w drzwi:) Świetny jest: już się cieszy, macha ogonkiem, przytula się do nóg. Widać, że to już senior po sposobie chodzenia, poruszania się, picia wody. Ale ma jeszcze dużo energii. W domu nie lubi spać w legowisku, chyba mu za gorąco. Lubi leżeć na podłodze i wciskać się w różne zakamarki.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Z Waszej też:) Cieszę się z powodu Pusi:)1 point
-
Kolejny spacer i nauka za na nami. Gaja na smyczy coraz lepiej sobie radzi, choć nadal kręci kółka, biega niespokojnie, zawraca, ciągnie itp. W sadzie puściłam ją wolno i dałam czas na pojedzenie trawki, wąchanie ciekawych miejsc i naukę powrotu na wołanie. Ale tego jej nie trzeba uczyć, na krótkie "Gaja, do mnie" ona zaraz jest i siada. Dostaje smaczek i dalej biega. Fajna jest :)1 point
-
1 point
-
W polowie czerwca wyślę dla Lindy 50 zł.Potrzeby są ogromne.Twoje filmiki z Lindą tak pełną chęci do życia pomimo strasznej niepełnosprawności...Chyba trzeba mieć serce z kamienia żeby nie wpłacić parę groszy.Powodzenia w walce o komfort życia biednej suni.1 point
-
1 point
-
cześć kochani, ja też dawno do was nie pisałam. Od niecałych 4 miesięcy mamy w domu dwie córeczki a nie jedną, jak wcześniej :) to jest dopiero wyzwanie hehe :) Zwierzaki Cioci mają się nieźle choć właśnie piszę do was z poczekalni weterynaryjnej :) Mówiłam Wam o Mrunci, która zostawiła nas nagle. Wspominałam też o Tinusi, która miała guza. Także Tinusia również jest już za tęczowym mostem... Niestety guz na szyi urósł do rozmiarów niepozwalających na normalne funkcjonowanie i musieliśmy poddać ją eutanazji... :( W mięczyczasie zachorował nam jeden z dwóch kocich braci czarnuszków... Żółtaczka - niewydolność wątroby, zatrucie organizmu a wszystko to od nadczynności tarczycy... płukaliśmy go, płukaliśny i wypłukaliśmy :) na leczenie wydaliśmy prawie 1500zł ale było warto!! Majtek doszedł do siebie, ma się świetnie, odzyskał wagę - właśnie dziś robimy kontrole tarczycy :) 1 maja br. odeszła od nas sunia Milka... Milka miała prawie lub nawet ponad 15 lat, była typem jamnika. Od kilku już lat było widać, że jest staruszką potrzebującą ciepła i spokoju. Zaniepokoilo mnie, gdy nie chciała wychodzić na siusiu a chodzenie zdawałoby się sprawiało jej ból. Gdy pewnego wieczora zobaczyłam, że nie może wejść po schodach, wsadziłam ją w samochód i migusiem do weta. Podstawowa morfologia, usg, rtg klatki piersiowej - wszystko wzorowo. Następne wyniki badań były dopiero następnego dnia - niewydolność nerwk na poziomie 80-90%. Wet powiedziała, że Milka raczej nie ma już szans... Pozwoliliśmy odejść jej bez bólu... :( ech... No i kolejna... Kitusia... Melka... Odeszła za tęczowy most dosłownie kilka dni temu... Nie dawała znać , że coś jej jest... Tylko źrenice miała takie duże i patrzyłam, że apatytu brak. W końcu pojechaliśmy na badania - krew ok, niewielkie odchylenia, usg ok choć lekarz nie był pewny czy z płucami wszystko gra. Robimy RTG - woda w płucach, nowotwór. Daliśmy sterydy, antybiotyk, lek na apetyt. Nic - leżała i tylko mruczała gdy się ją głaskało. Jedzenie podawałam w strzykawce ale w ostatnich dniach odmawiała i wszystko wypluwała :( Pozwoliliśmy jej odejść... Miała 13 lub 14 lat... No i tak... Zostaliśmy my, nasze dwie córki, sunia Sonia, kocie bracia czarnuszki - Majtek i Muszek, rudy koci trójłapek Karol oraz nasze stare dwa koty - Lajla i Skunks... Jakoś dajemy rade... Wyliczylam, że na jedzenie i żwirek dla całej ferajny wydaję ok 600zl miesięcznie... ale obliczenia byly robione zanim odeszła Milka i Melka... Nie jest łatwo, tym bardziej gdy w domu jest jeszcze dwójka dzieci.. W tej chwili wzięlam dwie dodatkowe prace. Jedną wykonuję pomiedzy zmianą pieluchy młodszej córce, sprzątnięciem kociej kuwety i wysadzenia starszej córci na siusiu :) Drugą pracę - dopiero zaczynam szkolenie - jak wszystko się uda i zdam egzamin to od czerwca/lipca będę agentem ubezpieczeniowym PZU - jak Ciocia Ewa :) Także mam nadzieję, że rozumiecie że znalezienie dla mnie czasu żeby pisać do was jest mega wyzwaniem :) Odnośnie naszych kochanych zwierzaków mogę tylko powiedzieć, że nie sądziłam że strata każdego z nich po kolei będzie tak bardzo bolała... :( Dostaliśmy stare zwierzaki... wiedzieliśmy że nie będą żyć niewiadomo ile, ale na żadną śmierć nie można się przygotować i na prawdę każda cholernie boli... teraz to nasze zwierzaki... :(1 point
-
1 point
-
Właśnie Fado sobie zupełnie nie radzi. U niego trudno o spokój, bo z byle powodu wpada w panikę i rzuca się na oslep. Mam swoją niewidomą suczkę, która zachowuje się całkiem inaczej: ostrożnie, bada teren, nasłuchuje. Fado dobija głową np do studni, do drzew, do stojącego zawsze w tym samym miejscu samochodu i to zawsze z dużą siłą. Kto go widział, to wie, że nie reaguje jak inne normalne psiaki, bardzo szybko się pobudza i trudno go wyciszyć. W domu porusza się wzdłuż ścian, ale na zewnątrz to naprawdę wygląda groźnie. Też nie wiem, czy takie coś się sprawdzi, ale po prostu boję się, że kiedyś uderzy tak, że skończy się to tragicznie. Myślałam więc, że może warto spróbować. Również nie wiem, jak miałby spać, bo głównie spi na boku. W domu chyba nie byłoby potrzeby, żeby to nosił, ale w ciepłe dni,kiedy spędza prawie całe dnie w ogrodzie, to byłoby chyba rozwiązanie. tylko z kolei trudno przewidziec, czy da sobie to tak często zakładać i zdejmować?1 point