Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/10/17 in all areas
-
Koleżanka do mnie zadzwoniła, że zapadła decyzja o adopcji Misia :) Hurra. Nie mogło stac się lepiej. Mogę z ulgą odetchnąć. Miś zostaje w bdt, gdzie trafił. W tym tygodniu zostanie podpisana umowa adopcyjna. Dziekuję Wszystkim,którzy wspierali Misia słowem i finansowo na jego weta i karmę, bazarkami, radami. Dziękuję skarbnikowi jolantinie za pilnowanie przelewów do bdt i za OGROMNĄ pomoc. Zdecydujcie proszę, na jakiego psa (psy) bezdomne mają pójść środki, jakie zostały u skarbnika. ps. ja będę obecnie rzadziej na dogo, bo jeden z moich psów walczy o życie, a dwa są b. poważnie chore. :(4 points
-
Huuuurrra! Wielkie podziękowania dla Misiowej Opiekunki i jej TZ . Misiu, jesteś już u siebie :) Nie czekają cię żadne przeprowadzki ani zmiany. Na koncie Misia jest 643,08 zł. Jeżeli są jeszcze jakieś rachunki z ostatniego okresu,to proszę AgaG przyślij. Zrobię przelew, i zobaczymy ile jest do rozdysponowania :)3 points
-
Kochana:) Ucaluj z całej siły DS.I podziekuj. Tak się cieszę. Huuuuuuura♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡3 points
-
Nie ma co czekać i liczyć czy przejdzie biegunka,czy nie,trzeba koniecznie jechać do Kliniki.Tam porobią potrzebne badania i przynajmniej będzie wiadomo jakie ma wyniki.Ona prawie nic nie je a tak nie może być.Coś Misi dolega.Robale powinny być widoczne w kale albo w wymiocinach gdyby była mocno zarobaczona.Ja bym tak bardzo nie skłaniała się twierdzeniu,że przyczyną złego samopoczucia Misi są robale.Pies słabnie,nie je a więc musi być konkretna tego przyczyna. Jeżeli młodzi ludzie są zdecydowani na adopcję Misi to trzeba piorunem przeprowadzić wizytę.Jeżeli wizyta wypadnie pomyślnie to poprosić o pomoc tych ludzi np.w transporcie do weta.Sądzę,że jeżeli będzie im zależeć na Misi to na pewno pomogą. Wrocławiacy pomóżcie Figuni w dwóch kwestiach,wizyta i transport.2 points
-
Mało bywałam w internecie z powodu natłoku spraw prywatnych, ale ... już jestem :) Beza ma się dobrze, zaprzyjaźniła się z Matim od Anuli i Bogusik. Mamy wrażenie, że nasz Bezik rozluźnia się, mniej już szczeka i "radarki" mniej już chodzą. Jak bierzemy ją na ręce, to siedzi grzecznie i czeka, kiedy będzie mogła już sobie pójść. Może w końcu polubi kontakt z człowiekiem, a może zawsze będzie blisko, ale z dystansem. Co do telefonów, to też mam czasami dosyć niedoczytanych, nieświadomych "chętnych" na różne pieski, ale cóż, trzeba je przetrwać, żeby porozmawiać z tymi właściwymi.2 points
-
Bardzo Ci dziękuję :) Na razie jednak gdzieś je przesłałam do komputera i nie wiem gdzie się zapisały. Szukam ich :) No olimpiady informatycznej to już raczej nie wygram :)2 points
-
1 point
-
Forest nie ucieka z posesji, on chce tylko wydostać się z boksu i być tam gdzie człowiek:) Dzisiaj przecisnął się w szparze między kratami a sufitem (byłam pewna, że jednak się nie zmieści...ale jak go zostawiłam znów w boksie i poszłam tylko po wodę, to jak wróciłam to już pół psa radośnie wyglądało pod sufitem zza krat:))... i co zrobił na wolności? Dobijał się do bramy, za którą byłam ja (akurat wtedy kosiłam trawę przy domu). Przenieśliśmy go do boksu całkiem zabudowanego. Kupale dziś ciut lepsze, już nie woda, ale jeszcze rzadkie. Wet na razie radził spróbować opanować biegunkę siemieniem lnianym i pektovitem (mam obie rzeczy na stanie) i zbadać kał. Jutro będę w lecznicy to zawiozę kał do badania, trzeba wykluczyć np. lamblie. Jeśli mimo preparatów biegunka się utrzyma a w kale nie będzie pasożytów to trzeba będzie pomyśleć o badaniach pod kątem trzustki i jest jeszcze jakiś syndrom niewłasciwego wchłaniania pokarmu (czy jakoś tak) i to się bada poprzez analizę krwi (odpowiednie parametry). Na razie ze szczepieniem na wściekliznę wet radził się wstrzymać póki nie opanujemy biegunki.1 point
-
Uważam, że to bardzo dobry pomysł :).1 point
-
1 point
-
1 point
-
W wolniejszej chwili porobię znowu na parę portali ogłoszeń. Na niektórych ciągle wiszą, o ile przychodzi mi przypominajka na maila. Anula, nie poddajemy się, szukamy domu :) Dzisiaj przechodziłam obok domu Gandzi, spotkałam b. tymczaskę na ogrodzie. Przywitała mnie w podskokach, szczęśliwa, radosna, próbowała dać mi całusa przez ogrodzenie :). Totalnie nie do poznania - ostatnim razem na wizycie po/a nie podchodziła do nas, a dzisiaj to taka radosna, zrelaksowana sunia... Wierzę, że wkrótce jej przyrodnie siostry dołączą do grona domnych psów. A ja ją odwiedzę w wolniejszej chwili i porobię zdjęcia. Czesio też świetnie się trzyma, bardzo wesoły psiak z niego. Z kolei wczoraj spotkałam wypisz wymaluj suczkę identyczną do Tinki i wiekowo wyglądającą na ciut starszą sunię. Jestem niemal 100% pewna, że to jakaś krewniaczka, bo te psy są nie do podrobienia, a przecież szczeniaki były oddawane, o ile pracownicy zdołali je wyłapać. Również szła ze swoimi właścicielami, wpatrzona w nimi jak w obrazek.1 point
-
O rany ale się ogromnie cieszę.Taka wiadomość to radość.Misiaczek ma wspaniały dom.Pamiętacie jaka była niepewna sytuacja Misia,a teraz to jest to co oczekiwałam,marzyłam.Marzenie się spełniło.I zapewne marzenie się też spełniło Misiaczka.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Moli@ i joi dziękuję Dziękuję Wam bardzo za dzisiejszy dzień no i za wszystkie dni w których Żunio był u Was Dodam jeszcze że nowy domek Żuczka został zaproszony tu na wątek :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Z mojego doświadczenia wynika, że jak pies jest włóczykij, to mu zostanie tak na zawsze czy w domu z ogrodem czy w bloku. Ograniczenie włóczęgostwa jest możliwe poprzez poprzez nawiązanie ścisłej relacji z psem np. wspólne treningi, a ograniczenie niebezpieczeństwa, że zwieje - wysoki płot i linka treningowa na spacerach, no i oczywiście - chip i adresatka na wszelki wypadek. My pracujemy nad włóczęgostwem 3 lata i dopiero teraz problem jest prawie opanowany. Czyli ma chęci zwiać ale rezygnuje, natomiast na spacerach coraz rzadziej zdarza się, nie reaguje na przywołanie. U nas samo wyjście z bezdomności trwało więcej niż rok. Z całego serca życzę Forestowi trafienia do dobrego domku.1 point
-
Podczytywałam wątek Misia Bibi i ogromnie się cieszę, że zostaje na stałe w DT. Aga trzymam kciuki za Twoje psiaki!!!1 point
-
Jak klękasz, to nie masz groźnej dla szczeniaka pozycji wyprostowanej - lepiej widzi Twoją twarz, bardziej przypominasz szczeniakowi dorosłego, zapraszającego do zabawy psa, dlatego przyspiesza kroku. Masz w okolicy zaprzyjaźnionego psiarza, który pokazałby jak bawić się ze szczeniakiem? Jak uczyć w zabawie? Teraz na to najlepsza pora, przez kwadrans przemyślanej zabawy nauczysz więcej niż później przez godzinę. Naucz szczeniaka słowa pochwały - to teraz najważniejsze, aby prawidłowo skojarzył jakie słowo oznacza pochwałę i zapowiedź nagrody. Co do siad i smakoli - najpierw naprowadź szczeniaka w siad, potem zawsze chwal, a okazjonalnie nagradzaj.1 point
-
Nie mogło być inaczej! Najwspanialsza wiadomość tego dnia! :)1 point
-
Karą jest brak nagrody. Masz psie dziecko, które nie ma pojęcia o co Ci chodzi, więc żadna kara nie zostanie odebrana właściwie. Najpierw musisz nauczyć mlodego poleceń, potem możesz je egzekwować. Zacznij od nauki w domu. Od komendy siad (która jest chyba najprostsza), od przywołania do siebie (smaczki, miska z jedzeniem, zabawka) i tak dalej. Potem możesz to wykorzystać na spacerze. Możesz też mieć jedną ulubioną psią zabawkę, którą zabieracie tylko na spacer i która jest nagrodą za wykonania poleceń (nauczonych w domu). A takie "głupawki" na trawie to całkiem normalna sprawa :) Myślę, że nie ma nic wspólnego z długością smyczy - to po prostu szczenięca radość zycia. Korzystaj z tego, baw się z maluchem na tej przysłowiowej trawce - to buduje więź miedzy Wami. Polecam do przeczytania i wykorzystania książkę Zofii Mrzewińskiej " Jak rozmawiać z psem" - idealne dla wlaściciela szczeniaka :)1 point
-
Szczeniak ma niewiele ponad dwa miesiące i chcesz go karcić, gdy nie rozumie o co Ci chodzi? Szczeniaka uczy się w zabawie i nagrodami, nie karceniem. Ty masz być dla szczeniaka tak atrakcyjny, żeby chciał bawić się przede wszystkim z Tobą. Zabawki i smakole w plecak i podczas każdego wyjścia bawisz się ze szczeniakiem - i na ulicy, i tam gdzie może biegać. Pisanie "tragedia" o wyjściu ze szczeniakiem na spacer jest tak niewiarygodne, że bardziej pasuje do trolla niż do właściciela maleńkiego zwierzątka - chyba Twoja Mama nie karciła Cię przy nauce chodzenia tylko pomagała Ci. Tak cierpliwie jak ona uczyła Cię mówić, Ty masz uczyć psiaka radości z wzajemnego kontaktu.1 point
-
1 point
-
Ciocie Drogie ... nie udzielam się na Krzysiowym wątku choć przecież kotki mieszkają w Białogonkowie i mam je pod przysłowiowym nosem ... Mam bardzo dużo innej pracy i w Białogonkowie przy psiakach i w ogóle próbując ogarnąć to wszystko w jakąś spójną całość . Krzysiu nie wie że piszę tego posta na jego wątku . Przez dwa dni nie ma go w Białogonkowie. Nie wiem czy będzie na mnie o to zły, czy może mi się " upiecze" ;) ale muszę napisać, że choć wiele razy jestem na niego zła , bo opieka nad tymi kocimi biedami pochłania go niemalże w 100% to w głębi serca uważam że jest to bardzo wrażliwy młody człowiek z gatunku takich jakich już nie ma w dzisiejszym świecie . Jak to sie mówi : ostatnią koszulę z siebie zedrze żeby ratować skrzywdzone zwierzęta . Wozi te biedaki busami , pociągami , często przemierza kilometry z nimi piechotą, jak nie do lekarzy, to rozwozi do domów, często kilkaset kilometrów tłukąc się pociągami . Prawie zawsze pożycza ode mnie pieniądze na te wyjazdy , wraca nocami dosłownie na ostatnich nogach . Sprząta , pielęgnuje , gotuje , karmi z takim zaangażowaniem że czasami nie mogę wyjść z podziwu skąd w tak młodym człowieku tyle empatii i wytrwałości w działaniu mimo praktycznie samych przeciwności ... Widzę, że jeszcze tego nie pisał na wątku , ale od wczoraj ma pod swoją opieka tak maleńkie kocie jakiego jeszcze u nas nie było . Maluch jest bardzo słaby, niesamowicie brudny , zasmarkany , ma jakiś dziwny rozlany brzuszek ... Podobno jakies chłopaki przyszli do Pani Doktor, gdzie Krzysiu ma praktyki żeby go uśpić . Pani Doktor miała pewne obiekcje i tego nie wiem na pewno ale moge sie domyślać, że może pomyslała, że tylko u Krzysia ten mały ma szansę przeżycia ... ? Mogę zapewnić ze swej strony, że Krzysiu jest człowiekiem któremu warto pomóc . Ja będę bardzo wdzięczna za każdą pomoc dla niego , bo sama niewiele mogę .. a i Krzysiu - zapewniam - też bedzie wdzięczny , choć może nie umie tego tak jak należy wyrazić . Tak jak pisałam , Krzysiu musiał wyjechać na dwa dni z Białogonkowa , ale jakbyście widziały jaką wielką kartkę mi zostawił zapisaną drobnym maczkiem co u jakiego kotka mam zrobić , któremu jakie jedzonko dać, jakie kropelki , leki , o której godzinie , ile razy dziennie ...itd to byście nie uwierzyły że to pisał młody chłopak ;) Ja takie kartki pisałam mojej Mamie ponad 20 lat temu jak moją Córcię podrzucałam Babci na weekend ;) Choć moje kartki były dużo skromniejsze ...;)1 point
-
Przydałoby się.Biedne maluszki, sierotki, powinny dobrze jeść, bo mama nie nakarmi.1 point
-
A może zrobimy jakąś zrzutkę na puszeczki dla maluchów? Ktoś chętny się dorzucić? :)1 point
-
napisać możesz, ale nie pokazać heheh Myślałam, że nie wejdę na dgm. Myszka ma złe wyjście- potrzebuje usb. Na szczęście okradłam Damiana. A zapomniałam napisać- Shadow ma czyste płuca!!!!!!!(robiliśmy rtg, przy okazji stawy ok). W niedzielę, wzięliśmy 3 dawkę - drugiej serii zylexisu- czy łącznie 6 .Dobra idę na galerie...1 point
-
Witam wszystkich.Chcialam czymś się podzielić.Czasem wysyłam paczki do Pana Mariana i ostatnio na blankiecie oprócz adresu podalam swój numer telefonu i Pan Marian do mnie zadzwonił ,powiedziałam żeby się rozłączył i oddzwonilam.Nie spodziewałam się tego.Odnioslam wrażenie że to bardzo miły i sympatyczny człowiek tylko życie mu się trochę nie poukładało.Wczoraj też do mnie zadzwonił Pan Marian BARDZO dziękował za pomoc ,więcej pytał o mnie o rodzinę o pracę niż mówił o sobie.Pan Marian się na nic nie skarżył tylko na samotność.Bardzo miło nam się rozmawiało troszkę mi Pan Marian opowiedział o sobie o rodzinie o synu.To bardzo ciepły człowiek , BARDZO ciepło opowiadał też o Rexsie o tym że z nim rozmawia ze dba o niego jak o przyjaciela.Ja odniosłam wrażenie że to dobry człowiek . Pozdrawiam wszystkich cieplutko1 point
-
Joly, przecież my nie mówimy o trzymaniu psa w klatce, jak w budzie na łańcuchu. Klatka służy jako azyl, a w sytuacjach sporadycznych jako pomoc. Myślałam, że to oczywiste. Nikt normalny nie zamyka psa w kennelu na 10 godzin. I oczywiste jest również, że klatka nie gwarantuje braku zniszczeń. Ja takich nie znam, ale jak bym znała, to z pewnością próbowałabym jakość zareagować. To ewidentne znęcanie się nad zwierzętami i nie można takich zachowań brać jako normę. Biorę udział w dyskusji, więc czytam wszystkie wypowiedzi. Denerwuje mnie, jak ktoś tak autorytarnie wypowiada się na temat, który nie jest mu znany z autopsji i na dodatek w sposób negatywny. Sama chyba przyznasz, że twierdzenie o "trzymaniu psa w klatce" ma niewiele wspólnego z używaniem klatki kennelowej. Również pozdrawiam :)1 point
-
Witam, Od zawsze chciałam mieć szpica pomeranian, dwa miesiące temu kupiłam sobie owego. Jestem przeszczęśliwa jest kochany itd. Tylko mam mały problem, Roksi (bo tak się moja psina nazywa) ma już ok 5 miesięcy a jej sierść nie jest taka jak rzeczywista u szpica miniaturowego pomeranian, jest zdecydowanie za krótka. Roksi była karmiona karmą Royal, teraz dostaje mokrą karmę bo suchej nie chce + witaminy przepisane przez weterynarza. Ale jej sierść jak na razie się w ogóle nie poprawiła, dziś kupiłam jej kropelki "Efa olie" które pomagają na okrywę włosową, na chwilę obecną nie mam żadnych rezultatów bo dopiero dziś zaczynam kurację. Proszę podpowiedzcie mi coś, może mieliście tak samo, a ja jestem zbyt przewrażliwiona. Dodaje zdjęcie mojej Roksi abyście mogli zobaczyć jej sierść: [IMG]http://img194.imageshack.us/img194/9113/z1ta.jpg[/IMG]1 point