Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 01/25/17 in Posts

  1. A dziś kolejne pokonanye "kroki". Pierwszy: wchodzę do pokoju a Astra z ekipą w gotowości do spaceru. Drugi: sytuacja po powrocie ze spaceru. Słyszę z łazienki, że ktoś się wyglupia. Myślę, że to standardowo Grawer z Bodziem. Otwieram ostrożnie drzwi, wchodzę i co widzę? Grawer siedzi i obserwuje a co robią pozostali? Astrą bawi się z Bodźkiem w szturchanie jego zadka. Oboje ucieszeni. Na to ja: Astra... Ja widzę co robisz... A Astra jak niby nigdy nic udaje, że to nie ona :))) I jak tu Ją nie kochać :))) /Mon.
    4 points
  2. Już właściwie wszystko dogadane. Jesteśmy w kontakcie z TZem szafirki. Do Katowic TZ zawiezie 3 psiaki zamojskie (jeden przyjedzie z Alaską do nas w piątek i będzie nocował w lecznicy, dwa pozostałe dowiezie rano w sobotę TZ Toli), z Katowic zabiera natomiast 2 psy do nas (jeden ze schroniska z Kłomnic, drugi z Radys), po drodze z Jędrzejowa zabiera jeszcze jedną sunię z przytuliska, która u nas nocuje i w niedzielę TZ zawozi do Lublina (tam odbiera ją DS, który dojedzie z okolic Włodawy). Uf, mam nadzieję, że wszystko się uda. Koszty transportu oczywiście rozłożą się.
    3 points
  3. O dwóch staruszkach już owczarkowcy wiedzą. Dzisiaj dostałam wiadomość od p. Marzeny (ta która wyciągnęła belga i wyciąga dwie onki) "a co powiesz, gdy Ci powiem, że te dwa starsze owczarki też opuszczają schron?". Psiaki podobno jadą już jutro. no i cóż... pochlipałam sobie... nie dowierzam nadal... PS: Fejsbukowych zapraszam w imieniu p. Marzeny na wydarzenie belga: https://www.facebook.com/events/1796523743948420/
    3 points
  4. Teraz takie czasy, że trzeba umieć się sprzedać - niestety. Ja też tego za bardzo nie potrafię, ale postaram się Wam pomóc. Jeszcze nie wiem jak, ale się postaram,żeby trochę pieniążków na wasze konto wpłynęło. A jakbyście chciały suchą karmę - to napisz jaką i na jaki adres kierować przesyłkę. A co do jasnych stron pomagania to np. ja - jestem na dogo od niedawna, weszłam na Wasz wątek przypadkowo i staram się Wam pomóc - wiem że to niewiele, ale na lepszy początek może wystarczy
    3 points
  5. Żal rozrywa serce, gdy się patrzy na te wszystkie bidy za kratami. A tymczasem Doxik pozdrawia
    3 points
  6. Dzisiaj to mam historie! Przypomnę, że wszyscy znający Astrę, uprzedzali nas każdy po kilka razy, że musi jeść oddzielnie, bo broni miski i może być afera. Jako grzeczna dziewczynka , ambitnie rozdzielalam ich podczas jedzenia. Niestety jak wychodziłam od Grawera i Bodzka, to Bodziek chciał biec za mną i nie chciał jeść, a Grawer mu wyżerał. Jak wychodziłam od Astry, to nie jadła tylko kładła się na posłanie. Rezultat - Astra i Bodziek głodni, a Grawer nażarty trzema porcjami, kwadratowy po kolacji. Dziś uznałam, że pierdziele to. Najwyżej będę rozdzielać jak zaczną się gryźć. Nałożyłam , rozstawilam po pokoju i usiadłam na środku w fotelu. ...i co? Wszyscy wszystko zjedli! Całe porcje! A co w finale? Zamienili się miskami! Grawer z Bodźkiem wylizali miskę Astry, a Astra miski chłopaków! NIEŹLE CO?! Jestem z nich dumna! Ciekawostka nr 2 Kurze łapki tez jedli w jednym pokoju. Ciekawostka nr 3 Na spacerze tak się rozskakali, że Grawer z Astrą potargali se futra o patyk. Na szczęście są karni, bo miałam wszystkie smycze w jednym ręku. Te konie się gryzły, a Bodziek fruwał między nimi. W sumie nie wiem czy to było serio, bo wystarczyło , że krzyknęłam spokój i zadki im posadziłam. To tyle z naszych opowieści dziwnej treści
    3 points
  7. On już zasypiał a mu zdjęcia cykali brzydale :P
    2 points
  8. Tolu, dzięki Waszej wizycie w schronie i temu zdjęciu uratuje się życie i godność tych starowinek. Niech dotrwają do jutra.
    2 points
  9. Tyska, plissuję, dowiedz się gdzie jadą i pod czyją kuratelę. Jakiś link czy co? Wygospodarujemy z chłopakami moimi jakiś grosik.
    2 points
  10. O rany, jednak dobre wieści też są!!! :)) hurra! Jak dobrze, że chociaż owczareczki już opuszczają schron :))
    2 points
  11. Bardzo Wam wszystkim serdecznie dziękuję za Wasze praktyczne propozycje w kwestii socjalizacji naszej komarzycy Halinki, jednak ona nie mieści się w żadnym, dotychczas mi znanym, podejściu do istoty żywej, albowiem Halynka wykracza poza ramy... wszelakie ... Halynka żyje w swoich własnych realiach, jest święcie przekonana o własnej nieomylności, a każdy osobnik śmiący twierdzić inaczej - z automatu staje się śmiertelnym wrogiem, którego należy kąsać do ostatniej kropli krwi, nawet grzebiąc mu w życiorysie, a i w drzewie genealogicznym takoż... Troszkę Halynkę ucywilizowałam ostatnio, pokazując jej, na przykładzie równie zacietrzewionej jednostki, jak to można w tyłek dostać, gdy się manipuluje dla własnych potrzeb, a liczy na to, że "ciemny lud wszystko kupi" :) Dzisiaj, zadałam Halynce poważne dwa pytania dotyczące jej działalności wolontariackiej i naruszania przez nią prawa. W odpowiedzi - Halynka schowała się pod łóżkiem i siedzi cicho... znowu... znowu... Zauważyłam, że Halynka w problematycznych sytuacjach, gdy wymaga się od niej odpowiedzi - po prostu - zamiera - zapada w hibernację... nie znam się na tym, bo nie jestem psychologiem, ale jakoś mi to na zwykłą dziecięcą ucieczkę wygląda? (mogę się mylić oczywiście). W każdym razie, lekko nie jest, aczkolwiek już jakieś elementy socjalizacji widać :) Pozdrawiam serdecznie, a tymczasem idę pogadać do Halynki pod łóżkiem, może jednak wyjrzy? Miłego wieczoru życzę :)
    2 points
  12. Bajka to niesamowita psia osobowość. Nie mogę pojąć co czuła podczas tych sześciu lat w zamknięciu. Chwile kiedy się otwiera i wspólnie spędzamy czas pokazują jaka jest naprawdę. Są to chwile, które dają nam dużo radości. Małe kroczki, pamiętacie? małe kroczki do normalności.
    2 points
  13. Heniutku, dobrze Cię rozumiem. Ja też zastrzyków nie cierpię ! Brrr...
    2 points
  14. A może by tak zagonić Halinę do roboty ? Z nadmiaru wolnego czasu lęgną się w jej głowinie pomysły zgoła kosmiczne.Gdyby tak popracowała fizycznie,np.sprzątając w schronisku albo zamiatając przystanki,to może nie miałaby siły na głupoty.
    2 points
  15. Na porannym spacerku odpięłam Mambę ze smyczy. Na ucieczkę nie miała szans bo ogrodzenie jest szczelne. I cóż maleńka zrobiła ? Ano stała i patrzyła się na mnie co ja to robię ! Dopiero jak ja zrobiłam kilka kroków to i ona też. Co chwilę oglądała się czy ja na pewno idę za nią. Trzymała się mnie jakby była na długiej smyczy. Ciekawe czy ona miała kiedyś możliwość pobiegać sobie do woli i uskutecznić jakieś psie szaleństwa ? Teraz smacznie śpi. Rano śpi bardzo długo, około 8 biorę ją na spacerek ale ona mogłaby jeszcze się lenić w łóżku bo nie wykazuje zbytniej chęci na tak wczesne wstawanie.
    2 points
  16. Dzisiaj Heniek był u weterynarza. Miejscówke poznał od razu ,bo był na szcsepieniu i nie był szczęśliwy, ale to dla jego dobra. Od wczoraj Heniej lekko dwa razy zakulał na prawą lapke. Generalnie biega normalnie ale zdarzyło mu się zapisknąć. Albo przy witaniu się na dwóch łapkach kiedy przednie oparł o czlowieka. Dla pewności podreptaliśmy. Mechanicznie nic się nie dzieje, ale dostał zastrzyk przeciwzapalny i tabletki na 5 dni. Ma małe stare zwyrodnienie w kolanie, ale nie powinno mu dokuczać także miejmy nadzieję,że po lekach wszystko sie unormuje. Dodatkowo obcięto pazurki także był pedicure :P Heńkowi po wyjściu tak ulżyło, że szalał z radości jak szczeniak. I nawet łapa jakby odżyła :) Trzymajcie ciocie kciuki żeby się już nie pojawił żaden jęk ani łapka nie kulała:)
    2 points
  17. Nie mogę znaleźć zdjęcia,gdzie widać całość jak stoi Ale tak mniej więcej. Tylko z tego karmnika wychodzi grupy sznur
    1 point
  18. Coma to się o własne nogi potrafi potknąć :P ahah
    1 point
  19. Potwierdzam - dzisiaj w nocy wyjeżdzaja 2 osoby z Gorzowa po zamojskie staruszki. To zdjęcie wciśniętego w kąt starego onka krąży podobno internecie, zbierana jest kasa na transport - jakby ktoś znał link to czekamy, ja nie jestem na FB, nie pomogę. Może pomoglibyśmy w zbiórce na paliwo... Od paru godz. trwa gorąca linia z Marzeną, DONką i ludźmi z Gorzowa, trzeba było "sprawdzić" tych gorzowiaków, Sara2011 - dzięki za pomoc! Oby tylko ten jeden staruszek doczekał. Jutro dam znać, jak wyjadą z Zamościa.
    1 point
  20. https://www.facebook.com/groups/625814044135529/permalink/1379695518747374/?pnref=story Tu o naszych starych ONkach na fb. Daleko jadą( z Zamościa do Gorzowa Wielkopolskiego) i organizowana jest zbiórka kasy na zwrot kosztu transportu. Ja się zgłosiłam z wpłatą na fb , ale może ktoś założy bazarek transportowy dla staruszków na dogo ?
    1 point
  21. Przede wszystkim miała szczęście, że Tola ją dostrzegła... Przykład Bajki pokazuje jak ważne jest udostępnianie i rozpowszechnianie zdjęć i informacji o jak największej liczbie zwierzaków. Nawet jeśli napiętnowane są jako nieadopcyjne. Przecież może gdzieś ktoś na nie czeka.
    1 point
  22. Kasuję dzisiaj z poczty różne reklamy i inne śmieci, nagle patrzę mail od Pana Gabriela Fotki chyba nie wymagają komentarza. Doxik i Cezarek pozdrawiają
    1 point
  23. Napisałam wyżej, ale widocznie pisałyśmy razem: /01.01/ dostałaś wpłatę za paliwo i 40zł za tabletki na robale (to nie deklaracja, a opłacenie wydatków :) ) - te wydatki z konta elficzkowa są uwzględnione w rozliczeniu ogólnym, bo wówczas nie było podziałów na psiaków i były te pieniądze wzięte z puli jednorazowych. /07.01/ otrzymałaś 699, 51 zł. 330 na łapaczy (nocleg) + 329,51zł (za odłowienie) + 40zł (deklaracje). U mnie rzecz jasna wkradł sie błąd (uroki poprawiania rozliczeń w nocy), bo z odłowienia wyszło 361,43zł (bo dodaję tutaj pieniażki z Twojego konta)- tu się pomyliłam o 2gr. 401... - to kwota, której faktycznie nie było. Nie wiem jak to się stało, że ją wpisałam, chyba wzięła się stąd, że coś poprawiałam przy ogólnym rozliczeniu (bo też wkradł się w błąd), a ja ją wpisałam, by nie zapomnieć... a potem nie usunęłam. Ale czemu ją zapisałam jako kwota za odłowienie? Nie mam bladego pojęcia... Przepraszam! Powinnam się cofnąć do podstawówki z liczeniem. Wiem jedno: że jej nie było. Sprawdzałam już . przepraszam za błąd. Nadal nie wiem jak ją przeoczyłam. --- w rozliczeniu nie uwzględniłam ostatnich kosztów, ale już naprawiam. PS: Teraz u mnie prawie się zgadza (pierwsza strona). Mam obecnie po podliczeniu +1629,93zł (40zł mniej niż Ty), a to dlatego, że te 40zł wytłuszczone u Ciebie czerwonym drukiem, to nie były deklaracje, a opłata za tabletki na robaki, więc faktycznie tych pieniędzy nie ma (kupowałaś Moriskowi tabletki, podsuwam dla przypomnienia paragon: http://pl.tinypic.com/view.php?pic=5ph5si&s=9 ). Ale sprawdź jeszcze proszę, może jeszcze gdzieś wkradł się błąd. Tak jak pisałam już, to moje pierwsze tego typu rozliczenie, nigdy nie prowadziłam. Dlatego wiem, że na początku było prowadzone nieczytelnie. Teraz przy prowadzeniu rozliczeniu suniek z rowu wpisuję też dzienne daty przy wpłatach i wydatkach, tu tego na początku zabrakło, uważałam że to nie jest potrzebne. :(
    1 point
  24. Możnaby uznać Henia za symulanta, bo śmiga jednak znowu dzisiaj raz dał znać,że coś mu nie daje spokoju takż cierpliwie czekamy na efekty kuracji.
    1 point
  25. Ja od razu jak ją zobaczyłam, pomyślałam, że to wykapany owczarek australijski, maska identyczna. charakterek w sumie też, taki zadzior :)
    1 point
  26. Odnotuję na bazarku. Dziękuję, że potwierdziłaś wpłatę. No i walczymy z długiem dalej :)
    1 point
  27. Przyklejona do nogi bez smyczy od samego początku, była nasza Bliss ze Schroniska. Bardzo się bała ponownej bezdomności i ani w głowie jej była ucieczka.
    1 point
  28. Lusi - po prostu życie z dogiem :)
    1 point
  29. Trzymam kciuki z calych sil zeby Henius byl zawsze zdrowy.
    1 point
  30. Zameldowałam się. Pewnie będę Was śledzić może trochę z dala, ale zawsze z dobrymi myślami. Teraz szczególnie w czwartek, aby psiaki bezpiecznie opuściły ten diabelski przybytek. Widzę, że na Fb ich profil jest niedostępny. Może to i dobrze wróży. Elu, poproszę o konto, bo rozumiem że psiaki mają inne niż Luśka. Bardzo proszę nie widziałam Twojego posta, bo jakoś zawiesiłam się na pierwszej stronie.
    1 point
  31. Otrzymałam wpłatę 40 zł od Usiatej z bazarku na dług Ergo. Dług wynosił -745,30 zł - 40 zł = -705,30 zł
    1 point
  32. Oj tam, oj tam....już jestem :) Pani dość późno przyjechały a jeszcze później wyjechały. Trochę nam zeszło :) Barry zaprezentował się znakomicie ale to Pani miały się zaprezentować jak najlepiej:) . No wiecie ....czy są :godne" być Strusiowymi Paniami :D Dziewczynka lat prawie 11 - bardzo elokwentna, rozsądna, mądra. Absolutnie nie z tych dzieci wydzierających się "Mamooooo kup mi jorka" Bardzo mi się spodobała. Trzyma swoje kieszonkowe i pieniądze ze świąt na wyprawkę dla Barrego. Ma świadomość że opieka nad psem będzie spoczywała również na niej, mówiłam czy wie że po szkole zamiast z koleżankami na plac zabaw musi wyprowadzić psa, mówiłam że taki pies będzie żył kilkanaście lat i że ona będzie już dorosłą kobietą a Barry ciągle będzie z nimi, że pies to nie zabawka........itd. Dziecko to wszystko WIE. Mama - jeszcze bardziej rozsądna (!) Od zawsze miała psy, ostatni odszedł jak córka miała 4 latka i do teraz czekały aż mala dorośnie do psiaka. Pani oczywiście będzie wychodziła z psiakiem rano i późnym wieczorem, po szkole i popołudniem (na razie oczywiście po ogródku) psiakiem będzie zajmowała się córka - Pani pracuje. Pani troszkę się obawiała czy córka poradzi sobie z psiakiem pod jej nieobecność ....na ale jak Barry wywalił się kołąmi do góry do miziania to już wie że z jego strony nie powinno być niespodzianek. Panie mają za domem jakąś łąkę do wybiegania dla psiaka, same też troszkę biegają (a raczej Pani Mama biega) - taki wielkolud o zabójczym wzroku na ewno by jej się przydal do towarzystwa :) Obie zakochane w moim ulubieńcu - ale mama bardzo ostudzała zapał córki - obie go chcą ale mama chce widzieć jak malej zależy. Powiedziałam żeby na spokojnie się zastanowiły i tak - jeśli Sara uzna że warto - to na wizytę pojechałabym w sobotę żeby za dnia obejrzeć ogrodzenie. Jak dla mnie to bardzo dom dla Barrego .
    1 point
  33. Zanim zajdę Zulinkę i Kasię, trochę Nestorka i Franciszka
    1 point
  34. My mamy pierwsze koty za płoty.Morisek był na "spacerku". Od rana czyniliśmy przygotowania i ćwiczenia do wyjścia.Nie chciał wyjść,bał się strasznie choć korytarz wyjściowy był już dla niego znajomy.Dobrze,że ćwiczyliśmy ze smyczką w domu i już wiedział,że lekkie pociągnięcie groźne nie jest i trzeba troszkę do przodu.Przesuwał się po kilka cm,były oczywiście duże kroki do tyłu i próby zjedzenia smyczy jak przy tym mu się naprężała,ale szybciutko luzowałam i odpuszczał.Trząsł się cały jak galareta na podwórku, wyglądał jak jamnik na krótkich łapkach.Skrzypiący śnieg pod nogami nam mocno przeszkadzał.Robiliśmy wszystko powolutku i Moris był naprawdę dzielny i nie spanikował,no może chwilami troszkę paniki było podczas tego cofania do tyłu,gdy smyczki mocniej trzymały.Tymi centymetrami zrobiliśmy spore kółko od przodu domu i zajęło nam 10-15min.Mąż nas asekurował na długiej linie stojąc schowany w domu. Ufff...oboje z Moriskiem odpoczywamy. Wieczorem przyjeżdża Pani behawiorystka,zobaczymy czy będzie spacer,czy może lekcja z moimi psami.Morisek coraz częściej bywa na górze i póki co wykorzystuję bramki po wnusi.Psy się widują przez nie na odległość.
    1 point
  35. O raju, nie da się zabrac je razem? To przecież takie maluszki, szkoda je rozdzielac skoro są tak przywiązanedo siebie. Po 1 lutego spróbuję coś dołożyć dla nich, proszę o konto. Niedużo bo wpłacam na różne pieski a jestem emerytką i mam trzy niemałe psy.
    1 point
  36. Panno Marple, sama mnie o to prosiłaś, dla doba Halinki i Twojej Rodziny, a ja ostrzegałam. Jeden z moich psiaków skubnął listek po kryjomu i to co się z nim działo nie nadaje się do opisania. Wiedziałam co może wyrabiać Halinka, bo ona i na co dzień nie jest lepsza.
    1 point
  37. Pewnie, że miała: gabrysia2424 kurierem listeczki wysyłała i dlatego Halina chciała zabić Zdzisia ;)
    1 point
  38. A nie miała czasem dostępu do choinki Gabrysi ?
    1 point
  39. Obecnie, pewnie jest na prochach...Omotała farmaceutę z pobliskiej apteki i daje jej leki bez recepty. Jak się leki skończą...
    1 point
  40. ja uważam ze najważniejsze jest nawiązanie więzi z pieskiem a jeśli jest nauczony zabaw różnymi gadżetami To naprawdę pieska da się nauczyć wszystkiego , no a jeśli chcemy też mieć chwile dla siebie i nie znudzić się zabawa i treningiem musimy wypracować z pieskiem gdzie ma swoje ukochane i najbezpieczniejsze miejsce na świecie czyli swoje posłanie . To właśnie tam ma się czuć wspaniale , tam trzeba go losowo nagradzać za samo spokojne siedzenie i oczywiście zabawiać i broń boże nigdy go tam nie odsyłać za kare lub podnosić na niego głos bo przecież to miejsce ma być najbardziej bezpieczne na świecie dla twojego pupila
    1 point
×
×
  • Create New...