Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/27/16 in all areas
-
Gacuś nadal w formie i przystojny - dziewczyny go same zaczepiają:)3 points
-
2 points
-
Pisze post po raz trzeci, bo ciągle mi się usuwa - napisałam najpierw w nocy, potem rano i oba pofrunęły w przestworza... mam nadzieję, że tym razem się uda. Na dzień 21.11.2016 psiaki w sakiewce mają 660,14zł. To jest dużo i mało zarazem. Liskowi brakuje 110zł deklaracji, co w przypadku (pół)dzikiego psa już jest ryzykowne. Może być tak, że zakładana przez nas optymistyczna wersja (szybkie znalezienie domu) się nie sprawdzi albo nagle okaże się, że te lata spędzone na ulicy odbiły się na zdrowiu. Dzikuski są mocno odporne, długo nie dają żadnych objawów, a przy badaniach może okazać się, że pies ma wyniki co najmniej straszne (taki przypadek miałam w domu - Gandzia, wet stwierdził że z takimi wynikami pies dawno powinien leżeć zakopany w ziemi). Do tego dochodzi kastracja i transport. Dużo za dużo. Lisek obecnie jest najbardziej adopcyjny, ale to też nie oznacza, że znajdzie szybko dom - może, ale nie musi. Może okazać się nagle, że zmiana środowiska spowoduje straszną cofkę i blokadę... albo że oprócz jego dzikiej natury ma masę innych problemów (np. niszczycielstwo, silny lęk separacyjny, totalna jazgotliwość - których już teraz nie byłyby dla mnei zaskoczeniem, bo trochę z nim spędziłam czasu ;)) i te wady jeszcze bardziej utrudniłyby szukanie dobrego domu (o który jest trudno, czego dowodzi historia Imki, Gigi czy Zulki). Łapanie w tej chwili jeszcze Tinusi i Rudego to totalne szaleństwo, na które osobiście - nie mam odwagi. Może jestem pesymistycznym tchórzem, ale staram się przeanalizować na chłodno wszystkie za i przeciw. Zresztą, same łapanie Rudego oznaczałoby zaangażowanie Jamora (my z elficzkowa nie damy rady, pomijając fakt, że Rudy postawiony przed ścianą po prostu kłapie zębami), a to są już kolejne, niemałe koszty (min.600-700zł). Potem przebadanie wszystkich psiaków i kastracja chłopców. A gdzie w tym wszystkim jeszcze pokrycie kosztów transportu i hotelikowania? Sterylizację zgodziła się pokryć Akcja Sterylizacja (chociaż częściowo), za co dziękuję Poker (która stawiła się za Tinusią do AS), ale to pomoże jedynie trochę odciążyć nasz budżet. Transport Liska też może wyjść mniej, bo jeśli pojechałby ze mną do Wrocławia to jeśliby nie jechał za darmo w transporterku, to koszty zakupu biletu nie powinny być taką kwotą, której bym nie pokryła. W tym przypadku zostałoby tylko pokryć koszty na trasie Wrocław - Nowa Sól. Ale to wszystko tylko wierzchołek góry lodowej. Po głowie chodzi mi jeszcze jedna myśl - a mianowicie, że skoro i tak mamy łapać teraz Tinusię na steyrlkę to może ją ulokować w hoteliku zamiast Liska. Argumenty główne za: + sunia najmniej radzi sobie w zimnie, ma krótką sierść, + to może być jedyna szansa dla Tinusi (drugi raz może nie dac się złapać). Kontrargumenty (które wg mnie się równoważą): - Tinusia jest najmniej adopcyjna, może nawet nie miesiącami, lecz latami siedzieć w hoteliku, co oznaczałoby dla b. adopcyjnego Liska, że spędziłby kolejne miesiące bez człowieka TAM, - Tinusia trzyma tak naprawdę stado, obawiam się, że jeśli ona nie wróci do stada to ono się samoistnie rozpadnie. Jest jeszcze coś, o czym wspomniała Perelka i z czym musze się zgodzić. Tinusia nie nadaje się do kojca. Myślałam o Murce, ale ona obecnie ma nadmiar psów w domu i nie ma szans, by umieściła Tinusi w domu. I tak, Rudy wg mnie ma większe szanse na oswojenie, bo choć teraz nie robi wielkich postepów, to uważam że na plus wchodzi jego młodość (ma wg mnie max 3lata) oraz uważam, że to taki pies, który potrzebowałby po prostu czasu i własnego człowieka. Tutaj trzyma się na uboczu, bo pilnuje stada. Nie ma warunków i czasu na to, b z nim pracować. Co innego w hoteliku... Tinusia za to, powtórzę raz jeszcze jest mocno niezależna, jej do szczęścia nie jest potrzebny człowiek. Ma też okropne cofki przez głupie strachy. Ma dni, kiedy w ogóle nie przychodzi na jedzenie, bo ma ważniejsze sprawy niż to, a ja osobiscie mam wrażenie, że gdyby nie bardziej otwarty Lisek czy Rudy to by w ogóle nie rpzychodziła jeść wtedy, gdy jesteśmy my. Ona po prostu podąża za stadem, a nas traktuje jeszcze jako podawacze jedzenia i cieszy się nie tyle, co na ludzi, co na jedzenie. To smutne wnioski, może już nieaktualne, ale ja mam takie wrażenie i w związku z tym uważam, że praca nad sunią będzie trudna. Oczywiście bardzo się uciesze, gdyby okazało się, że jestem w błędzie... ale... wolę się pozytywnie zaskoczyć. Przepraszam za ten pesymistyczny post. Musicie mi uwierzyć na słowo, że chciałabym psiakom pomóc wszystkim. Teraz. Na raz. Ale znam te psy od 2lat, myślę o nich i oprócz marzeń o pomocy nasuwa mi się milion myśli. Dla mnie to za duża odpowiedzialność, by teraz podejmować się pomocy wszystkim psom. Uważam, że możemy nie dac rady. Dlatego wg mnie tym razem musi wygrać rozsądek niż moje serce. A uwierzcie mi, że komu jak komu, ale mnie czy elficzkowa naprawdę zależy najbardziej, by w tym miejscu nie było już psów. Bo to miejsce jest straszne pod każdym kątem. Totalny koszmar. Ale trzeba chyba mierzyć siły na zamiary. Wiem, że z boku to może wyglądac tak, że ja nic nie robię i tylko narzekam i szukam problemów... wiem, przepraszam i dziękuję, że jesteście. Ja po prostu wychodzę z założenia, że jestem odpowiedzialna za to, co oswoiłam i nie chcę się porywać z motyką na słońce. PS:Oczywiście nie jest też tak, że nie liczę się z Waszym zdaniem albo - że moje słowo jest ostatnie. Dziękuję za dyskusję i jeśli macie pomysły to piszcie. Każde zdanie analizuję i biorę sobie do serca. :) Dziękuję za Waszą obecność!2 points
-
To może jakoś zróbmy "burzę mózgów" jak zebrać kasę na psiaki i jakimś cudem zabierzmy ich choć na początek w jedno miejsce? Ja też myślę ze Lisek szybko znajdzie domek i zbyt długo nie będzie dogomaniaków obciążał. Dłużej domków może szukać Tinka i Rudy ale gdyby byli razem przynajmniej na początku to później łatwiej byłoby ich rozdzielić... Może zapytać Murkę czy by ich nie przyjęła? Może ma jakiś większy boks i dałoby się ich umieścić razem? Może "za pakiet" byłoby trochę taniej? A i koszty transportu byłyby wtedy trochę niższe... Ile jest deklaracji na Liska? Jest coś w skarbonce psiaków? Oczywiście poza tym co potrzebne na jedzonko... Strasznie mi ich żal, przez to że istnieje niebezpieczeństwo ich rozdzielenia... Wiem, że to dla ich dobra ale jednak...2 points
-
Rankiem 18 listopada obudził mnie skowyt przed domem. Wypuściłam Rudzika i Nutkę, sama założyłam kurtkę na piżamę i wyszłam przed dom. Mały piesek, przestraszony, próbował uciekać przez bramę i utknął z głową w ogrodzeniu... Jakiś drań przerzucił psa przez ogrodzenie...Całe szczęście, ze nic się nie stało. Uwolniony szczeniak przylgnął całym ciałem do Tomka. To młodziutkie psiątko, tak 3-3,5 miesiąca, będzie pod kolano. Energiczny, wesoły, pogodny, rozbawiony. Zlikwidowaliśmy na dzień dobry pchły, bo było ich mnóstwo, i odrobaczyliśmy. Maniek jest u nas w kojcu w sadzie, bo z tego przydomowego wyszedł między prętami. Ale i tak większość czasu spędza na placu i w ogrodzie, chodzimy tez na spacery. Dostaje 3 razy dziennie jedzonko i zrobił się już z niego śliczny zadbany piesek :) Bardzo potrzebna karma dla szczeniaków, bo na razie daję Fitmin dla psów dorosłych, i gotowane. Wpłaty: Nadziejka - 10 zł kiyoshi z bazarku - 60 zł anica z mojego bazarku - 35 zł kiyoshi sponsorowała wyróżnienia ogłoszeń - 12 zł z bazarku i od Poker - 60 zł z bazarku Mazowszanki - 230 zł -100 na Rudzika=130 zł Razem: 295 Wydatki: smaczki - 12,20 zabawka -12,66 karma puszki 37,12 wyróżnienie mojego ogłoszenia na OLX -5,99 obroża, 2 kostki do zabawy 25,90 zabawki pluszaki 8 zł szczepienie p-ko chorobom wirusowym 43,20 zł mięsko, dodatki - 40 zł Jest: 109,93 zł a oto Maniek: image hosting gif imgurl upload image online image upload no size limit1 point
-
a nic - miałam 1 tel ...aż :( z Wrocławia. Diuna.wro ma sprawdzić dom Przyszły testy alerg. - uczulony na grzyby i roztocza - ale nie ma przy tym żadnych plusów, to w sumie nie wiem, czy bardzo czy mniej - pisze tylko, ze dodatni. Ale generalnie jak na zdjęciach zarasta - i to jest najważniejsze :) Na podgardlu na razie meszek - ale jest. Na wynik posiewu na grzyby czekamy1 point
-
Super, bomba... Mąż już widział malucha i też się zgodził.1 point
-
A dokąd to maleństwo pojedzie? Jeżeli Giga i Sisi pojada w tych dniach do DS ,a na to się zanosi, to mogę to maleństwo przygarnąć do BDT. Może DS Axelka mógłby je przywieźć.1 point
-
Nie mogę się przyzwyczaić, że Henio w dziale ,,Już w nowym domu ''. Jak zaglądam na watki ogólne i nie widzę Henryka, to w lekką panikę wpadam.1 point
-
1 point
-
Stoookroc pozdrawiamy Maniusia Ciociu przecudny przeuroczy u nas w Nadziejkowie wsycko w ....ruinie ... dzieki naszej iskiereczce czrnulence malenkiej 5cio mieisecznej.. podobna podobna jeno cala czarnunia wcinunia tylko gotowane i rooosnie w sile ...niszczenia wsyckiego jeno my jeszcze jhjako tako w ...calosci .. choc ja to juz nie bardzom w calosci ...hihi tak byc musi chyba poki nie podrosnie i na jakies szkolenie sie nie wybierzemy1 point
-
Tak... jest bardzo trudno... ale miejmy nadzieję, że się coś uda wykombinować. Ja nawet myślałam o tym (totalnie szalony pomysł), że jak Lisek po złapaniu trafiłby do mnie (bo gdzieś musimy go umieścić do czasu wyjazdu, więc pewnie bym ja "uradowała" swoją rodzinę ;)) i gdyby okazało się, że ma szansę na cywilizowanego psa to by mógł trafić do mnie. No ale właśnie, mieszkam we Wro w bloku, przy dośc ruchliwej (wbrew pozorom) ulicy, a ja będę miała w tym czasie sesję, więc przez 2msc przydałoby się gdyby trafił do kogoś (z ogródkiem), kto miałby dla niego czas i możliwości nauczyć życia (chodzenie na smyczy, czystość). Po tym szaleńczym czasie nazywanym sesją, mogłabym myśleć o wzięciu go pod swoje skrzydła w zamian za karmę i weta. A nuż do tego czasu byłby na tyle przyzwyczajony do smyczki, że spacery znosiłby z godnością i mieszkanie w bloku nie stanowiłoby dla niego większego (niż w przypadku innych psów) problemu. I wtedy też myślałam, by ulokować Rudego i Tinusię właśnie w hoteliku. Gdyby Tinusia okazała się łagodna do psów i trafiłaby do dogomaniackiego DT to by nam to totalnie ułatwiłoby sprawę... no ale to wszystko takie "jeśli", "jeśli"... :( Ciężko rozmawiać o psiakach, jak nie wiemy, jak zachowają się w nowych warunkach i jak potoczy się ich los... dlatego daleka jestem od planowania tak odległej przyszłości. Na razie skupiam się na złapaniu Tinusi na sterylkę i Liska do hoteliku, no chyba że padnie tutaj inna propozycja :). Rozmawiam z Dziewczyną (policjantką, tak swoją drogą), która chce nam pomóc w budowie budek. Tak się przejęła losem psiaków, że aż poprosiła o nr do elficzkowa oraz przeanalizowała instrukcje wykonywania budek. Ma adoptowaną sunię od handzi i jest miejscowa, więc może akurat na stałe wpisze się na karmienie dzikusków. Obiecała też, że będzie myślała nad inną formą pomocy dla psiaków, najbardziej ją ujęła Tinusia i dla niej szczególnie będzie szukała jakiejś pomocy. Chce się też ze mną spotkać, jak tylko wrócę, by zrobić miejscową burzę mózgów, jak pomóc tym psom.1 point
-
Tamara ... wiesz, ja tak myslę sobie, że czasem przychodzą takie momenty w zyciu i psim i ludzkim ( i innym) gdy nie wiele już można pomóc... Babcia Senta ma tak jak Zosia moja....nie raz narobiła pod siebie, potem się na tym ślizgnęła, rozjechała...ah...to było straszne, patrzenie, bezsilność, troska ponad siły...a miałam tylko ją jedną:( U Ciebie wszystkie tak mocno wiekowe pieseczki.... Żałuje, że do Bielska mam tak daleko...chociaż w wekend przydałoby się, żeby ktoś Cie odciążył. Nawet nie chce myśleć ile masz zmartwień:( Sama zresztą o tym piszesz.... Ściskam Cie ciepło...i sercem całym wspieram...1 point
-
1 point
-
Też czasem myślę, czy Tinusi zmieniac świat na ten z człowiekiem, z drugiej strony z nią wielka niewiadoma - może wszystko się zdarzyć. Jak nie damy jej szansy, to nigdy się nie dowiemy. Dlatego miejmy nadzieję, że uda się jej pomóc. Co do suń w tym miejscu - ja pamiętam tylko jedną jamniorę, ale to był taki dzik, że widziałam tylko oczy... więc nie wiem, jakie były między sukami relacje, choć wydaje mi się, że pewnie Tinuśka była "górą". Szczenięta, które nie były Tinusi, traktowała ulgowo... ale dorosłe zawsze traktują psy bardziej ulgowo. Ach Ci chłopcy! Lisek często obszczekuje inne psy, mojego jak nie znał też obskakiwał wkoło i szczekał, ale jak się odważył obwąchać to przestał jazgotać. Też się boję, że przez ich zbyt duże ego, kiedyś skończą źle... :( Zwłaszcza, że biegną ślepo przez ulicę... :( Napisałam do paru osób z prośbą o pomoc w zdobyciu styropianu i polarów dla dzikusów. I owocem poczty pantoflowej zaczęły spływać do mnie różne pytania w sprawie dzikusków, np. znalazła się osoba gotowa zrobić budki styropianowe (jest też na miejscu i powiedziała że jakby co może nam pomóc) - zwłaszcza, że już zaangażowała swojego Męża i paru znajomych, inni piszą do mnie w sprawie karmy dla psiaczków, więc jest szansa, że psiaki będą na jakiś czas zabezpieczone jedzeniowo oraz zima będzie dla nich lżejsza.1 point
-
Tyś, to Ty i Elficzkowa znacie te psy, nie my. I to Wy dwie wiecie najlepiej, który z psów ma największe szanse na sukces. Dlatego tylko Wy możecie decydować, którego psa umieścić w hoteliku pierwszego, a który będzie musiał poczekać na swoją kolej. Co do mojego poprzedniego postu, to miałam na myśli tylko i wyłącznie to, że jak zostaną już tam tylko dwa psy, to przy kolejnym "połowie" będzie trzeba łapać oba. Bo obawiam się, że jeśli zostanie tam jeden pies, to on się z tego miejsca ulotni i nie będzie wiadomo gdzie go szukać, co się z nim dzieje itp. :/1 point
-
Właśnie rozmawiałam z Panią i poinformowałam o pozytywnej decyzji. Państwo przeszczęśliwi. Prawdopodobnie pojadą po Axela w przyszły weekend do Murki. Pojechaliby wczesniej bo już nie mogą się doczekać ale ze względu ze i Pani i Pani brat pracują najbardziej optymalnie będzie pojechać w weekend, tym bardziej że rozważają nocleg gdzieś po drodze i być moze podróż będzie trwała dwa dni.1 point
-
ale urokliwy malec. Jak na 3 m-ce wygląda na całkiem wyrośniętego, moim zdaniem będzie dużym psem pewnie min 20 kg. Podobny do mojej Gajuni jak była malutka... :) niedługo wpłynie ok. 50 zł z mojego bazarku1 point
-
kilka lat temu zdecydowałam się na przyjęcie razem 3 dzikich suk, zapewne spokrewnionych, z jednej interwencji. Po roku dołączyła czwarta. Bardzo długo trwało oswajanie ich. Mieszkały z dala od cywilizacji, załatwiały się w domu. Ciężko było. Podczas spacerów trzeba było pilnować, nie było mowy o spuszczaniu ze smyczy. Tinusia wygląda na bardzo samodzielną.1 point
-
1 point
-
Nie Ewelciaaaa, czar nie pryska, wprost przeciwnie i postanowiłyśmy z Tolą wyadoptować Axela do tego domu. Dwa istotne wymagania: adopcja w Polsce i brak małych dzieci są spełnione.Do tego dojdzie moc miłości do psa, Państwo będą o Axela dbać i rozpieszczać, tego jestem pewna. Owszem, pełnią szczęścia byłoby wysokie ogrodzenie ale nie ma i trzeba będzie tu zachować szczególną ostrożność. Ale to są dorośli ludzie i wszystko to rozumieją . W razie "w" Axel zostanie wyposażony w adresówkę i chip zostanie zarejestrowany na Państwa w bazie. Pies może uciec nawet będą wyprowadzany na smyczy, może się wyrwać, dlatego jak wspomniałam trzeba zachować szczególną ostrożność. Rozumując tym tokiem, najbezpieczniej byłoby wyadoptować Axela do kojca, tam byłby bezpieczny i się nie wydostanie ale przecież tego nie chcemy dla żadnego psiaka.1 point
-
Tu jeszcze z koleżanką:)1 point
-
Krwiożercze walki psów:)1 point
-
Aha, poprosiłam weta, żeby przy okazji wczorajszej wizyty zwrócił uwagę na ew. problemy Lisi ze stawami/kręgosłupem. Obserwował jak sunia chodzi, obmacywał ją i stwierdził, że nie ma tu nic niepokojącego. Można oczywiście zrobić RTG, ale on nie widzi takiej potrzeby, przynajmniej na razie. Lisia bardzo lubi inne psy i wszystkie napotkane na ogrodzie próbuje zaprosić do zabawy (nie wszystkie mają na to ochotę;) ):1 point
-
Krawat fajny bo leciutki i luźny bez gumki :D Henio jest przytulakiem chociaż myśleliśmy,ze nie bedzie z racji wieku i historii. A jednak :)1 point
-
CUDNE fotki. Nie moge sie napatrzec na Heniusowe szczescie. Straszny przytulaczek z Henia sie zrobil :) :) :) Henius w krawatce bardzo przystojny :)1 point
-
1 point
-
pracowałam do 6ej rano i potem jeszcze godzinę od 8ej więc dzień nie całkiem przytomnie mi upłynął jutro mi jedynie zostało na zrobienie zdjęci i podejście do rozliczeń ..:( a pokazywałam już kota, który nagminnie stołuje się u mnie na tarasie, dostał nawet imię od Ania Sz - Figaro :) bardzo był dziki i nieufny, tylko jadł nerwowo, i czmychał, jak się zbliżałam. Ale z czasem się do mnie przyzwyczaił, nawet krzyczał na mnie, jak miska na tarasie była pusta ;) ostatnio udało mi się podać mu odrobaczenie, więc idąc za ciosem, podęłam próbę zgarnięcia kocurka na kastrację i udało się :) przy okazji zabiegu, pobrano też krew - wyniki ma niezłe przystojny Figaro jest więc wykastrowany, odrobaczony, odpchlony teraz pozostaje tylko zapłacić za weta. tylko = jeść dać jak zwykle, i pewnie pomyśleć o szczepieniach..1 point
-
To od nas. Przepraszamy, widocznie zapomnieliśmy o nicku. Najważniejsze, że pieniążki dla Ergusia dotarły.1 point
-
1 point
-
Pani miała sunię kilkanaście lat. Jest ciepłą , spokojną kobietą. Mam nadzieję ,że się nie zrazi. W razie czego Giga wróci do nas. Trzeba dać im obu szanse.1 point
-
I jeszcze jeden Cormaczek postanowił zażyć kąpieli, dziewczynki się na nią nie zdecydowałay1 point
-
tak Ciociu minus ale z bazarku Beatki będzie kasa i ja zabieram się za robienie następnych więc finanse się poprawią1 point
-
1 point
-
1 point
-
na takiego mi wlasnie wyglada1 point
-
czyli tylko udawal zawadiake?1 point
-
no, tak myslalam, w kazdym razie dal rade?1 point
-
1 point