Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/05/16 in Posts
-
oooo tu się schowałście! witam wszystkich :) Ja zeskargą. Na Halinke (dobrze jędzę po czerwonych podwiazkach poznałam ) Jako,że do Wrocławia i z powrotem miała po drodze,to wpadła w odwiedziny,a jakże! I to dwa razy. Za każdym razem z innymi amantami. Bajzel zrobili,wszystko wypili i jeszcze szkło w awanturze dzikiej w drzazgi poszło! Chciałam ubić towarzystwo, a Halinka w płacz "nie bij! pani mnie znasz ( chlip chlip-a oczyska suchuteńkie!) Kazałam wynosić się w czorty z samego rana (toż potworem nie jestem i w ciemną noc nikogo z domu nie wyrzuce na strach i poniewierke) I wyniosła się ona sama,adoratorow dwie tury zostawiła. A że oni wszyscy wrażliwi jacyś, to piją z rozpaczy...znaczy sie-za szynkownię robię... Nie wiedzieli gdzie tej swojej ukochanej szukać. ..To teraz im drogę pokażę :-D się szykujcie na dwie setki zawodzacych komarzych Romeòw :-) W przerwie pomiędzy ario-serenadami leją się po gebach aż wióry lecą. Powody dwa: 1 kogo kocha ta ź.....a (z szacunku dla delikatnych oczek nie zacytuję doslownie) 2 kto bzyknął najladniej (znaczy serenade najlepiej zaśpiewał? ??)5 points
-
Tak samo i ja myślę :) Wszystko tak się pomyślnie ułożyło bez naszego wpływu. Dobrze, że nie namieszałyśmy :) I JA CIESZE SIE OGROMNIE :) Niewidoczna dla wielu, tylko nie dla dogomaniaczek :) Zrobiłam Figuni trochu zdjęć, a ponieważ nie zdążyłam założyć jej wątku, to kilka wkleję tutaj. Uwodzi swojego przyszłego opiekuna :) I na drugi dzień już w samochodzie jedzie do swojego DS Będą też zdjęcia z DS :) Sunia byłą dzisiaj u weta. W ranie po sterylce jest jednak ropa. Malutka dostała 2 zastrzyk. coś do smarowania i środki na kurację odrobaczania. Jej zachowanie wskazywało, że coś ją boli koło ogonka. Tak, jak przypuszczaliśmy, miała bardzo wypełnione gruczoły okołoodbytowe. Pojutrze kontrola.3 points
-
Wzruszyłam sie bardzo, kiedy zobaczyłam Czikunię pochłaniającą zapach trawy. Niby nic, ale w schronie miała tylko beton.3 points
-
Wróciliśmy niedawno od weta. Murzynio ma dalej zaropiałe oczko, wet powiedział, że to uraz mechaniczny, przepisał 2 rodzaje kropel i żel. Mam smarować i zakrapiać 4 razy dziennie i za tydzień podjechać do kontroli. Wet zaproponował, aby zaszczepić go co najmniej za tydzień, oczywiście pod warunkiem, że oczko wydobrzeje. Psiak ma ok. 5 lat. Ja, ani mój mąż nie zauważyliśmy, aby Murzynek kulał, długo to trwało przed przyjazdem do nas? Wet na moją prośbę sprawdził łapkę, nie zauważył, aby coś było nie tak w stawach, ani, żeby miał uszkodzone opuszki - wygląda, że wszystko jet dobrze. Dzisiaj zjadł już całe porcje jedzenia od razu, bez kręcenia nosem. Mieszamy mu suche z puszką. Przyjechały do nas 3 puszki i będę musiała trochę dokupić zanim się przyzwyczai do samego suchego. Fryzjer umówione na czwartkowe popołudnie.2 points
-
To czekając na wieści, napiszę Wam niusa maluchowego. Krecik przechrzczony ostatecznie na Czesia (pierwotne imię nie podobało się całej rodzinie ;) ) otworzył wczoraj oczka. Po południu dostałam smsa, że otworzył jedno oczko, a przed północą przyglądał się już dwoma. W końcu widzi świat! :) Czesio jest bardzo, bardzo ruchliwy. Zaczyna z wyglądu baardzo przypominać moją tymczaskę, Gandzię - czyli starszą o 2lata przybraną siostrę Czesia.2 points
-
Nie na temat, ale dziękuję AgaG za wizytę przedadopcyjną.Dwie małe kotki już w swoim domku w Krakowie.Mam nadzieję, że będą szczęśliwe.2 points
-
Mam nadzieję, że chociaż w sen zimowy zapada, biedaczka. Zasadniczo, nie ma tego złego... Skoro Ci ona wieczną jest, to możesz w sumie ją czasem obić i tak nic jej nie możesz zrobić:)2 points
-
2 points
-
Czyli, siostro Usiata - miałaś sen :D Może proroczy... Zebry już dawno nie widziałam, zwłaszcza przechodzącej na pasach. Dawniej był dowcip o przechodzącym przez uliczne pasy, hmmm...rodowitym mieszkańcu Afryki :D Ale dziś się już się pożegnam, fotką z wieczornego spacerku, o tu: Na dobranoc w sam raz :D Dobrej nocy, nie wszystkim oczywiście :D A trolle są bee...Pa Pa2 points
-
Przesłodka Figunia. nie można było się nie zakochać w niej.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Sprzatalam dzisiaj po nich cały dzień.Ale przynajmniej się ich pozbyłam. W oknie ulokowalam ochronę w postaci pająka (zrobię fotke i przedstawię Hipolita.) Nie przeciwko Halince,co to to nie. Ale wyobraź sobie tłum placzacych komarzyc,z komarzatkami na rękach. Mężów swoich poszukują. Ulituj się pani nad dziateczkami porzuconymi przez ojców otumanionych przez jakąś taką laf. ..przy dziecku mówić nie wypada. Serce mi zmieniło,kierunek wskazałem. Część z nich znalazła swoich facetów na imprezie kawałek dalej. Nie uwierzysz jak te delikatne,eteryczne damy lały walkami swoich osilkow! a słownictwo jakie! tak czy inaczej- Halince grozi niebezpieczeństwo. Jak ja dopadną to mokra plama z niej zostanie! A co bardziej wyrywne grożą sądowym nakazem ukamieniowania tudzież publicznym wyrwaniem skrzydełek i łamania kołem ciężarówki. Takie komorze prawo!1 point
-
Hope2, kłopoty to specjalność Haliny ;) Tam, gdzie się pojawia, zawsze coś się dzieje i afera gotowa. A amanci posprzątali po sobie chociaż?1 point
-
Cudownie,że tak się stało.Malunia ma domek.Żeby wszystkie adopcje tak wyglądały to w Schroniskach by pozostała garstka psów.1 point
-
Myślę, że szafirka nie ma czasu jeszcze wejść na dogo. U weterynarza też mogło się sporo zejść. Ale też czekam jak na szpilkach i nie mogę usiedzieć na miejscu. Tak, Czesio jest przecudowny :) Co prawda przybiera na wadze powoli, ale ważne, że lek.wet. nie ma zastrzeżeń co do jego rozwoju. ... a te jego spojrzenie :))) Dziękuję Ci za podzielenie się wiedzą :). Jestem ciekawa, co powiedział lek. wet., gdy zobaczył Murzynka. Kciuki mile widziane. Jak uda się mu znaleźć stałą przystań, będzie można myśleć o Lisku. Bardzo dziękuję :) Chyba nikt do końca nie wierzył, że uda się go odchować. W końcu zgarnęliśmy niemal zaraz po porodzie. Oj, już teraz daje czadu. A jak zacznie chodzić to chyba wszyscy w domu oszaleją :) łacznie z psami i kotem. Na żywo jeszcze bardziej rozczulający. Ojjj... czekamy. D1 point
-
Ja jestem zakochana, nie wiem jak ją oddam :( Kiedy tylko ją biorę, ona od razu wspina się i wtula w moją szyję. Dzisiaj Czika była u weta. Waży całe 3,5 kg. Dostała kropelki na pchły i kleszcze i tabletkę na odrobaczenie. Rana jest ładnie zagojona. Wet określił, że sunia ma ok. 7 lat. Pytałam o szczepienie, wet zaproponował, aby odczekać tydzień, a więc wybiorę się z nią w przyszłym tygodniu.1 point
-
Ciociu, zamowilam dla twoich podopiecznych ciasteczka watrobkowe na bazarku podaj cioci Kejciu adres do wysylki na pw. Dzieki1 point
-
Bardzo się cieszę, że Murzynek złapany :). Wielka szansa na nowe życie. jednak z tego co mi wiadomo od wetów i z doświadczenia psa w takiej sytuacji nie wolno szczepić. Powinien mieć dwutygodniową kwarantannę i najpierw odrobaczenie gruntowane z pasożytów jelitowych i tych, które żyją na skórze czy w skórze. Zwykle u psów złapanych stosuje się adwokata w kroplach na kark plus tabletki na robaki w jelitach typu aniprazol przez trzy dni. Dopiero po odczekaniu można szczepić. Trzymam kciuki za dobry dom dla niego !1 point
-
Kochani zapraszam na bazarek dla Alfreda - zbieramy na kastrację, szczepienia, wyżywienie1 point
-
Reaguj gdy pies piszczy,on zdecydowanie jest za mały i zdecydowanie jest u Ciebie za krótko byś pozostawiała go samego sobie. Pies oczywiście musi znać zasady-moja jamnica gdy była szczylkiem spała w pudełku przy moim łóżku.Gdy piszczała wyciągałam rękę i głaskałam ją.Nie brałam na łóżko i teraz nie mam problemu. Zostawianie 6 tygodniowego psiaka na kilka godzin to dla mnie nieporozumienie.1 point
-
Wyjeżdżamy na urlop prawie na 3 tygodnie i się martwię,że możemy przegapić sensowny dom. Giga robi nikłe ,ale dla nas zauważalne postępy. Może się wydać śmieszne ,że cieszą nas takie drobiazgi. Sunia już nie odskakuje jak oparzona , gdy stawiam przed nią miskę.Kilka razy zaglądała do mojego pokoju , gdy siedzę przy kompie. Zaglądała też też do pokoju , gdy słyszała nowe głosy. Przy wychodzeniu na spacer nadal głośne arie śpiewane pańciowi i buziaki, Ostatnio ja trymowałam ,więc znowu jestem ta gorsza.1 point
-
1 point
-
oj tak ! Heniuś jest szczęśliwy ! a ja nadal noszę go w serduchu :)1 point
-
Dziewczyny, ja nadal nie wierzę, że Murzynek jest bezpieczny! I spokojnie, zrozumiałe jest, że można było wątpić czy się uda - przecież ten wątek to spis niezłych porażek. Ale chyba zła passa minęła :). Dziękuję Wam za wszystko! Za podpowiedzi, kciuki. Chętnie każdej z Was dałabym serduszko, ale neistety dogomania ogranicza... Przepraszam, że nie odpisywałam, ale ten weekend jest dla mnie bardzo intensywny, od soboty nawet nie mam czasu spać (a właściwie od nocy z pt na sob), więc padam już na twarz. Dopiero znalazłam chwilę coś naskrobać. Cieszę się z wieści, szafirko! Murzynek to bardzo dzielny psiak. Może się czuć niepewnie, bo ma tez szelki - pewnie po raz pierwszy w życiu. Ale nie wiem czy sens jest je zdejmować - w razie potrzeby można za nie od góry chwycić i przytrzymać Murzynka. Więc może do czasu wizyty u weterynarza niech je nosi. Weterynarzem nie jestem, ale z tego co mi wiadomo, to pies w stresie, do tego zarobaoczny i osłabiony nie powinien być szczepiony - to proszenie sie o kłopoty (bo nie znamy jego stanu zdrowia). Na razie warto, by weterynarz zrobił mu przegląd techniczny (sprawdzenie wieku, badania łapki, leczenie oczka, morfologia - morfologia dla pewności, czy czasem nie wyjdą nam jakieś krzaki po tylu miesiacach na ulicy i po kleszczach) i zwalczenie pasożytów to podstawa. Dopiero, jak z tym się uporamy, można go szczepić (co do szczepień - to niestety wątpię by kiedykolwiek był szczepiony). Oczywiście być może weterynarz zadecyduje inaczej, jak zobaczy Murzynka. Trzymam kciuki za wyniki i by jego oczko i kulawizna nie były niczym poważnym. Tolu, bardzo dziękuję za karmę! :)))) Wraz z Murzynkiem pojechało też parę puszek mokrej. Warto je mieszać z suchą, by się chłopak przekonał do suszu. Byłam dziś u dzikusków. Wczoraj nie dałam rady, ale tyle dobrego, że dałam im rano jeść. Dziś śladów po Karmicielce nie było. Po Rudym zresztą też nie - ta łazęga znów organizuje sobie wycieczki krajoznawcze.... Za to przywitał mnie Lisek. Biedak, siedział na miejscu Murzynka i obserwował teren. Widać, że teraz to on przejął role czarnuszka. Na mój widok sie ucieszył, szedł za mną jak za matką i z apetytem się zajadał karmą. Po chwili pojawiła się Tinusia. Już nie ma śladów po cycuchach. Mówię poważnie :). Nie widać, że rodziła 19dni temu. Ten lek to naprawdę cud.1 point
-
Elu, Kochana, bardzo się cieszę!!! Powodzenia cudna sunieczko!!!1 point
-
I ja dziękuję Murko za bardzo dobrą opiekę nad psem i tym, że czuwasz, obserwujesz jego stan. To jest zawsze bardzo ważne: szczegółowa informacja dla doktora, co sie dzieje, jak pies reaguje na leki itd. Zobaczymy co dalej dr Gawor postanowi.1 point
-
1 point
-
jeszcze rozliczam jeszcze troszke Ciociu elficzkowa droga ja jutro wplace te pierwsze 50 zl na Murzyneczka hotelik Murzyneczkuuu cudny raduje stokroc raduje oggroooomnie ze cuda sie udaly udaly dzieki Wam dzielnym cudnym i jeszcze mam prosbe wielka nie szczepocie odrazu jutro czy pojutrze Murzyniatka nie szczepcie boc czytam ze teraz dostal odrobaczonko i przeciw kleszczom troszenke serca odczekac trzeba boc przeciez wszystko to sa trucizny moze miec serdunieczek 6 , 7 latek...1 point
-
Wczoraj późnym wieczorem zastałam w kuchni prawdopodobnie lub tylko być może, amanta naszej Halinki. Wyglądał jakoś smętnie. Już, już miałam skrócić jego męki, ale przyszło mi do głowy, że jeśli to faktycznie amant Halinki, to być może będzie miał zbawienny wpływ na jej niecne, póki co, zachowanie. Darowałam mu życie. A ja jestem zdecydowanie przeciwko przemocy tak fizycznej, jak i psychicznej. Halinkę trzeba dobrym przykładem nauczyć co jest cacy, a co beee A te Twoje obrazy Ta Tino, są przepiękne1 point
-
we wtorek z chłopakami się widziałam Byłam z Ralfikiem na spacerze w lesie i szkoda że Dieselka nie mogłam zagrać ale on niestety boi się nawet wyjść za ogrodzenie posesji więc na miejscu się poprzytulaliśmy, misiaczek na kolana mi się ładował i przytulał się łepkiem do mnie a jego wierny przyjaciel trochę się ośmielił i nawet mnie po ręku lizał smutno, że domku nie widać na horyzoncie , Dieselek to cudny, kochany psiak z noska zaczyna mu trochę lecieć więc wizyta się na zwalczanie grzybów szykuje1 point
-
Jak tylko Halinka wróciła z Wrocławia, gdzie była w słusznej sprawie (z Teatrem Polskim nie jest dobrze), spuściłam jej łomot! Jak to mówią, jak dobrym słowem nie wystarczy, to trzeba uciec się do przemocy fizycznej. Była to sprawiedliwa zapłata za moje trzy ukąszenia, a że byłam nieźle wkurzona, to Halina nie wygląda teraz najlepiej, co pokaże TaTina :) Skruszona winowajczyni odbyła dziś kilka rozmów z wielbicielami jej przygód i podchwyciła pomysł jednego z nich: blog... Malutka chce być znana i dzielić się ze wszystkimi swoimi psie-życiami i psie-myśleniami i zastanawia się teraz nad tym, czy pisać o wszystkim (począwszy od jej przyjścia na świat, a wielkie nadzieje z nią wiązano od samego początku), czy też skupić się na teraźniejszości. Miłego piąteczku życzę i spaduję, gdyż gości mam :)1 point
-
Ale Ksenia ma swój dom .Ten w którym przebywa jest szczęśliwa. Koszt tego jest wielki ,ale nie ma wyjścia.1 point
-
widziałam ją rok temu " na żywo",naprawdę piękna jest, wyjątkowa ! wciąż o niej myślę, tak mi jej żal, że nie ma swojego domu :(1 point
-
1 point