Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/21/16 in all areas

  1. Rozmawiałam z p.Bogusią i noc przebiegła bardzo spokojnie. Sandi a teraz Sindi zjadła dopiero dzisiaj w południe kurczaka z ryżem i jarzynami.Jest cudowna,bardzo spokojna i rozdaje buziaki całej Rodzinie.Siedzi na kolanach albo u męża albo u wnuka i jest wygłaskana po wszystkie czasy.Na ogród wyprowadzana jest na razie na smyczy aby pomału przyzwyczajała się do królika.Wnuk nastawił wczoraj budzik aby tylko nie zaspać rano i towarzyszyć Sindi przy porannym spacerze.Choć do czytania ksiażeczek trzeba go gonić to dzisiaj sam wziął książkę,usadowił się z Sindi na kanapie i czytał jej na głos, a ona sobie spokojnie spała :) Tak więc jak na razie to wszystko jest w należytym porządku.Rodzina zakochana w Sinduni po same uszy i p.Bogusia bardzo serdecznie dziękowała,że ją dostali.Powiedziała,że warto było się o Sindunię starać,bo jest w rzeczywistości jeszcze fajniejsza niż sobie wyobrażali :)
    4 points
  2. POjechała :) dojechała :) rozmawiałam i z Murką i z Panią. Kasia poznała ludzi i bulwę Heidi. Murka pewnie napisze więcej szczegółów. Pani zachwycona, mama Pani też, jak rozmawiałyśmy to pokrzykiwała, że cudna, że śliczna, i że placuszek jadła razem z Heidi, i Heidi nic nie mówiła, mimo, że to jej ulubione. Kasia pochodziła po podwórku, załatwiła się, wchodziła i wychodziła z domu, znalazła miskę z jedzeniem i jadła bez krępacji. Mam zdjęcie na komórce, jak uda mi się je przegrać, to wstawię, Kasię z Heidi.
    3 points
  3. Paprotka była sterylizowana na żądanie osoby adoptującej - teraz w schronisku cały czas trwają kastracje i sterylizacje psów, a dodatkowo jak ktoś chce adoptować, to może sobie zażyczyć takiego zabiegu przez wydaniem psa. Zawsze namawiamy ludzi, by ten zabieg wykonać już na spokojnie w domu, gdzie można psa przypilnować, ale niektórzy chcą zaoszczędzić na kosztach, bo w niektórych miastach płaci się za sterylkę jak za woły :) z lepszych wieści - SZKOPUŁ adoptowany
    1 point
  4. Cisza tutaj, ale Paputek nie da o sobie zapomnieć ;) Mam jeszcze krótki filmik z pobytu na działce, widać na nim tarzającego się w trawie Paputa, ale nie potrafię wstawić.
    1 point
  5. piękne fotki Azuni, koniecznie będe musiała podmienić w ogłoszeniach jak tylko znajde chwilke;)
    1 point
  6. U Fifi niezmiennie wszystko dobrze :) Był mały regres i delikatne spięcia z najstarszą domowniczką - Muszką, ale tiggi wie, jak działać w takich sytuacjach, jest też w stałym kontakcie (na wszelki wypadek) z behawiorystką :) Fifi coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że tiggi to główny przewodnik stada, w którego trzeba być wpatrzonym jak w obrazek :) Nie zaczepia innych domowniczek i coraz częściej pcha się na kanapy... Najwazniejsze, że żadne ucieczki jej w głowie! Kasiu! To ostatnie ponoć ze specjalną dedykacją dla Ciebie :)
    1 point
  7. Teraz lecę na zakupy bo mam tylko światło w lodówce a o 17 z Aresem i jego Panią wyruszamy do weterynarza. Kochany okruszek:)
    1 point
  8. No i uwaga Amiś a właściwie Ares:) już też u siebie. Córka Znajomej ( mają już od 5-ciu lat sunię uratowaną przeze mnie przed wywózką do podłego schronu) pojechała z nami rano i oczywiście miłość od pierwszego wejrzenia. Mały już wykąpany, około 17 -tej jedziemy razem do weta na przegląd. Panie tak oszalały na puncie Aresa ,że przeorganizują wszystko żeby na te trzy tygodnie nie trzeba było niczego szukać. Betty zaakceptowała Aresa ( mają ten sam rozmiar i kolor) i jest bardzo przyjazna wobec nowego członka rodziny. To teraz Anecik oczaruj Męża i uratujemy Simbę:)
    1 point
  9. Jedziemy do chłopaków w niedzielę, będzie relacja ze spotkania :)
    1 point
  10. U Ovo problem w dysproporcji obwodu: szyja/paszki, ale nie poddam się tak łatwo chociażby dlatego, że, jak na razie, łobuzica nie ciągnie ;) To moja klęska pedagogiczna, ale na szkoleniowca nijak się nie nadaję, jednakowoż Ovo wszystko umie, wszystko wie tylko się tym nie chwali :))
    1 point
  11. Od mojego syna Pawła 50 zł od sierpnia stała przez pół roku. Ja oczywiście deklaruję fanty na bazarki i jeśli któraś z moich deklarowiczek znajdzie domek, stałą przerzucę na czarną sunieczkę.
    1 point
  12. Donoszę, że kot o imieniu Geronimo z postoju taksówek został przeze mnie złapany i z siostrą zawiozłyśmy go taksówką do lecznicy.Tam powycinano mu dredy, dostał stronhold na kark i go wypuszczono.Nie chcieli szukać mu domu, bo tak jest najprościej.Dwie fundacje działają w niedużym w końcu mieście i sobie nie radzą, albo nie wiem co.Trochę głupio, że dwie stare baby jadą autobusem z transporterkiem, aby złapać oswojonego kota, prawda?
    1 point
  13. Zasłyszane w poczekalni przychodni weterynaryjnej. Właściciel kudłatego miksa (M) do właściciela collie (C): "Czy są jakieś domowe sposoby na pchły u psa?" C - Spirytus salicylowy. M - Panie, ale jak to działa? C - Bardzo prosto. Łapiesz pan pchłę i smarujesz ją spirytusem salicylowym. Dwa dni i pchła zdycha. M - (drapiąc się w głowę) To nie można ją zabić od razu? C - Wiesz pan, można tak, a można i tak.
    1 point
  14. I jeszcze niskopodwoziowy Misiek, tak dziękował za karmę
    1 point
  15. Bareja wiecznie żywy! Dziś rano panowie z energetyki przycinający gałęzie nad przewodami elektrycznymi odkryli gniazdo szerszeni w drzewie u moich sąsiadów. Poradzili, żeby zwrócić się do straży pożarnej, która takie rzeczy załatwia. Zadzwoniłam do sąsiadki, jako że to jej działka, a ona - z trudem- dotarła do straży w Różanie. Obiecali, że jeśli nic ważniejszego (?!) się nie zdarzy, przyjadą koło 19.00. No i przyjechali. Najpierw się zgubili - w erze gpsów, młode chłopaki z metropolii Różan (cała gmina liczy ok. 4000 mieszkańców) zgubiły się we wsi, składającej się z jednej ulicy. Potem okazało się, że nie mają nic, co mogłoby posłużyć do zlikwidowania gniazda groźnych owadów, a zwłaszcza "środka na szerszenie". Że to ja powinnam ten środek nabyć i go im udostępnić. A poza tym "niech pani patrzy, one mają dwa czy trzy wejścia, trzeba by je zabić deskami". No tak, trzeba by. To kto niby to ma zrobić? Też ja? Następna złota myśl: "my to drzewo możemy ściąć, tylko trzeba by ten płot usunąć, a do tego musi być właścicielka działki." Będą usuwać drzewo pełne żywych szerszeni???? Genialne! Postali, postali, podyskutowali ze mną i okolicznymi sąsiadami i odjechali nie zrobiwszy nic. To była na prawdę udana akcja ochotniczej straży pożarnej z Różana! Jak ja nienawidzę takiego partolenia roboty! To po jaką cholerę przyjeżdżali? I kto za to zapłaci? Mam nadzieję, że ani ja, ani moja sąsiadka. Hm, to znaczy oczywiście, że my - przecież taka straż pewno jest opłacana z naszych podatków, jak wszystko. Nóż się w kieszeni otwiera.
    1 point
  16. Z całego towarzystwa najmłodszy jest ten czarny, duży piesek. I niestety, niewykastrowany....Wszystkie suczki są wysterylizowane. Delikatnie zapytałam, czy Pani zgodziła by się na wyadoptowanie tego czarnego psiaka, ponieważ potrzebuje on dużo ruchu, najbardziej zabiegał o zainteresowanie, skakał, podszczypywał. No i kastracja konieczna!! Aż nie chcę myśleć, co będzie jak we wsi pojawią się cieczki....Jeśli Pani zgodzi się, to będzie potrzebna pomoc w ogłaszaniu pieska... Na pewno z Tolą wybierzemy się ponownie do Pani.
    1 point
  17. Fundacja ZEA została poproszona o pomoc pewnej Pani, która wraz z siedmioma pieskami i czterema kotkami zamieszkuje w podzamojskiej wsi. Fundacja zakupiła karmę dla psiaków i kotków, zapakowałam do bagażnika i pojechałam. Na miejscu przywitała mnie gromadka przecudnych, proludzkich piesków. Zresztą zobaczcie sami:
    1 point
  18. Z Imcioszkowego domku nadal płyną same dobre wieści!!!! Mam wrażenie, że rozmawiamy z p. Dominiką o dwóch różnych psach;) Imka bez problemu daje się złapać, pozwala sobie zakładać obrożę i smycz, z coraz większym entuzjazmem wychodzi na spacerki. Bez problemu pokonuje schody, wsiada do windy. A gdy p. Dominika wraca do domu, przy drzwiach czekają na nią i cieszą się dwie stęskonione sunieczki! :) Nastka jest tak przejęta, że kazała p. Dominice do mnie dzwonić, żebym się już nie musiała martwić :) Jestem głęboko przekonana, że to jest dom, na który Imka po prostu czekała. I najważniejsze, że się DOCZEKAŁA!!!!!!!
    1 point
  19. Wampirze, kociku, jak dobrze, że robisz postępy :) Jeszcze tylko tak do końca tę brytwankę opanuj i rodzina Asi będzie mogła wreszcie swobodnie oddychać :) Asiu, bazarek się skończył, jestem w trakcie rozliczania, ale wyszło dla Wampirka około 85zł. Sonka pyta, czy może ruszać na fb - ruszamy ?
    1 point
  20. To kiedy te wakacje? Bo nam nuuudno! Ronniak kiedys spał "w nogach". Teraz coraz bardziej się nicpoń przemieszcza w górę :P Pies - naleśnik :)
    1 point
  21. Kochani, wygląda na to, że Fasolka znalazła dom. W poniedziałek zadzwoniła Pani zainteresowana adopcją, nie przestraszyła się mojej opowieści o historii i problemach Fasolki, powiedziała, że to rozumie, poradzi sobie i jest zdecydowana. W związku z tym we wtorek pojechałyśmy z Nutusią (jeszcze raz bardzo dziękuję Nutusiu :)) na wizytę pa. Dość długo siedziałyśmy u Pani i rozmawiałyśmy, Pani nadal pozostała przy stanowisku, że chce adoptować Siolkę. Więc w środę pojechałam na miejsce jeszcze raz, tym razem już z sunią, żeby Pani mogła zobaczyć na żywo jak wygląda jej zachowanie. Fasolka była oczywiście zestresowana ale weszła ze mną bez problemu na klatkę i do windy, w mieszkaniu, zwiedziła balkon, usadowiła się na kanapie i chętnie brała od Pani z ręki kiełbaskę, pozwalała się też głaskać choć minę miała dość nietęgą. Potem wyszłyśmy na spacer gdzie Fasolka była przestraszona tym, że to Pani trzyma ją na smyczy, starała się trzymać jak najbliżej moich nóg, widać było po niej spory stres. No i kiedy zaczęłyśmy wracać (przejęłam już wtedy od Pani smycz) to natychmiast nabrała wigoru, zaczęła iść przed nami, byle jak najszybciej dostać się z powrotem do samochodu i wracać. Pani podtrzymała swoją decyzję, chce adoptować Fasolkę pomimo problemów, które mogą się pojawić, szczególnie na początku. Pani jest na emeryturze, właściwie cały czas jest w domu, ma spore doświadczenie z psami (jej ostatnia sunia, rottweilerka odeszła dwa lata temu w wieku 12lat), brakuje je psa w domu i szukała małej suni, która będzie jej dotrzymywać towarzystwa. Mieszka w bloku, w Warszawie. Ponieważ wyjeżdżam w niedzielę na dwa tygodnie to podjęłam decyzję, że nie oddam Fasolki teraz, ze względu na bezpieczeństwo (i moje nerwy ;)). Bo gdyby okazało się, że Pani będzie miała jakiś poważny problem (tfu, tfu, tfu) jestem jedyną osobą, która będzie mogła pomóc a nie będę miała możliwości tego zrobić będąc za granicą. Pani zrozumiała moje argumenty, jest gotowa czekać te dwa tygodnie na mój powrót. Decyzja o wydaniu do adopcji Siolki jest dla mnie trudna (uświadomiłam to sobie w pełni, kiedy pojawiła się konkretna propozycja adopcji). Sunia jest ze mną silnie związana, martwię się tym jak sobie poradzi w nowym domu, w warunkach miejskich. Prawdopodobnie gdyby nie to, że zostawiając u siebie Fasolkę musiała bym zrezygnować z bycia domem tymczasowym, zrezygnowałabym z szukani jej domu... Ale ponieważ bardzo nie chciałabym rezygnować z tej formy pomocy, podjęłam decyzję o powierzeniu malutkiej Pani Bożenie. Z moich obserwacji wynika, że Pani ma dobre podejście i pewną intuicję w kontakcie z psem dlatego mam ogromną nadzieję, że wspólnie sobie poradzą a Fasolka pokocha swoją nową Panią i nareszcie będzie miała człowieka na wyłączność. Mam też cichą nadzieję, że po mojej dwutygodniowej nieobecności Siolka łatwiej zniesie rozłąkę, nawet jeśli będzie się wiązała dodatkowo ze zmianą domu. W związku z tym wszystkim będę Was bardzo prosiła o wsparcie duchowe i dużo ciepłych myśli, żeby ta adopcja przebiegła jak najbardziej bezproblemowo i wiązała się z jak najmniejszym stresem dla Fasolki :) ps. Państwo o których pisałam wcześniej na razie się nie odezwali więc nie wiem czy nadal są zainteresowani adopcją jakiejś suni.
    1 point
  22. Każdy pies zasługuje na dom. Nie każdy dom zasługuje na psa.
    1 point
  23. Wpłynęło 100zł od tiggi i 20zł od Juso - dziękujemy! : ) Niestety dom w Żarkach spalony, miałyśmy wątpliwości, ale mimo wszystko została tam przeprowadzona wizyta - zbyt dużo znaków zapytania spowodowało, że zrezygnowałyśmy z tego domu - reakcja zainteresowanego domu na odmowę tylko utwierdziła nas w przekonaniu, że dobrze, że Fifek tam nie pojechał... Szukamy dalej :(
    1 point
  24. U Fifka bez zmian - nadal bezdomna, już ponad rok czekamy na ten jeden jedyny telefon... Topnieją też finanse malutkiej - starczy jeszcze tylko na hotelik w listopadzie, w grudniu już nie - prosimy o pomoc... NIe zapominajcie o Fifi, proszę... : (
    1 point
  25. Może w końcu się uda... Doszła wpłata od AnnaA - dziękujemy! : )
    1 point
  26. Śliczne zdjęcia! Dziękujemy Kasiu :) Fifi na nich taka szczęśliwa... Racja, dom z innymi psami i cierpliwym kochającym człowiekiem to byłoby marzenie! Tymczasem mija rok od opuszczenia przez Fifi schroniska.... :(
    1 point
  27. Ale tu cichutko na wątku... Wpłynęło dziś 100zł na konto Fifi z bazarku Lili8522. Także grosz do grosika... Niestety nie ma żadnego odzewu z ogłoszeń :(
    1 point
  28. 1 point
  29. Dzisiaj zrobiłam przelew za hotelik Fifi - od momentu znalezienia do końca sierpnia - 370zł. A domku nie widać...
    1 point
×
×
  • Create New...