Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/07/16 in Posts
-
Ja bym wzięła 1 kg, bo znajomi mnie molestują od miesięcy. O ile nie ma reglamentacji.1 point
-
1 point
-
Dana, Peruszkę zabrałam 3 lata temu bezdomnym, których poznałam przy okazji pomagania ich psom. W sumie zabrałam z Elunią 7 psiaków od nich, a Peruszkę pokochałam tak mocno, że nie dałam rady jej nikomu oddać. Na początku bardzo się wszystkich bała. Szczekała z daleka i broniła kontenera, który był jej domem. Niejednokrotnie jak bezdomni popili, zostawiali ja na dworze, wtedy wchodziła do rozwalającej się szafki kuchennej, która służyła jednemu z psiaków jako schronienie i przytulała się do niego. Oswajałam ją rzucając najpierw jedzenie, potem zaczęła podchodzić i jeść z ręki, a któregoś dnia ruszyła w ślad za nami i towarzyszyła nam w bezpiecznej odległości przez cały godzinny spacer. Każdego dnia zmniejszała dystans i w końcu zaczęła czekać na nas na ścieżce o 8:30. Znajomi mówili, że można było wg niej regulować zegarek. To trwało rok, w czasie którego błagałam mojego Jacka o przyjęcie trzeciego psa do domu i kombinowałam, jak ja odebrać z tamtego miejsca, bo nie chcieli jej oddać, gdyż była doskonałym łapaczem szczurów:( Na szczęście wszystko się udało i wykorzystałam fakt, że jej niby opiekunka poszła sobie na gigant z ówczesnym partnerem, porzucając wszystkie psy. Zostały pod opieką jednego, w sumie najlepszego z nich Człowieka, który trafił do szpitala i całe stado zostało same. Ja dowiedziałam się o tym po dwóch dniach i błyskawicznie trzeba było organizować pomoc dla całego stada. Peruszka trafiła do mnie, a jej mina, kiedy zamiast ją odesłać powiedziałam, że może wybierać i może iść z nami była bezcenna. Peruszeńka pokonała wszystkie strachy, żeby być ze mną. Początkowo musiałam ja wnosić do samochodu, do windy, przez drzwi domu. Mieszkala w miejscu bez prądu, więc bala się światła, odgłosów domu, a chyba najbardziej odkurzacza i miksera. Kiedy nie chcąc jej streować odkurzaczem zaczęłam zamiatać szczotką, z piskiem uciekala przed kijem szczotki pod łóżko. Drugiego dnia pobytu u nas poszliśmy na spacer jak zwykle. Byłam ciekawa, co zrobi po spacerze, czy nie ucieknie na swoje stare śmieci. Moja najmądrzejsza sunia zrobiła coś niesamowitego. Kiedy podchodziliśmy do ich konterena, ona ruszyła biegiem, przebiegła ścieżkę prowadząca tam i odwróciła się z uśmiechniętym pyszczkiem, jakby chciała powiedzieć "udało się, ominęłam zagrożenie" Po śmierci jedynego dobrego człowieka mieszkającego tam już nigdy więcej nie przekroczyła ogrodzenia kontenera. Chodzę tam codziennie karmić dwa psy i kota, a ona zawsze siada na ścieżce i czeka na mnie. Oj, ja nie umiem pisać krótko o moich psach, przepraszam:) Tu jest wątek psiaków ze skarpy i wpleciona tam historia Peruszki. Pomagamy tym psiakom razem z Ellig: http://www.dogomania.com/forum/topic/119473-kula-roki-i-kotek-kropek-potrzebują-wsparcia-w-utrzymaniu-pozostałe-psiaki-w-ds/ Semurek dzisiaj truchtał na spacerze. Nadal ma doskonały humor, apetyt wrócił i wygląda wspaniale. Myślę teraz o Koruni - suni Bernadki, która potrzebuje naszych ciepłych myśli....1 point
-
1 point
-
Wielbicielom ciasteczek uprzejmnie donoszę, że Kochana memory upiekła ze 2 kg, będą chętni ? na razie fotka stara, jutro obfocę świeżo upieczone :) Loliśku pozapraszaj cioteczki :)1 point
-
1 point
-
Nie, nikt nie pytał. A liczyłam na odzew z ogłoszenia w naszym miesięczniku Wieści znad Orzyca. Nikt nie dzwonił...1 point
-
w między tym czasie :D może ktoś zajrzy na bazarki :)1 point
-
1 point
-
I ode mnie też dla potrzebujących, chorych piesków.1 point
-
Jolantino, dziękuję:) Ja też nie dostałem żadnego komunikatu. Jednak dzisiaj dostałem komunikat, że komuś mój inny post się spodobał więc widocznie tak ma to działać...albo jest popsute:) Dano, to by nawet miało sens gdyby admin zainteresował się osobą otrzymującą dużo minusów, ale pewnie tak nie jest. Cóż, admina się nie wybiera:) Myślę, że nie masz powodów by martwić się o Bariego. W końcu to zabieg na łapie, na która działają bez przerwy jakieś siły więc ma prawo goić się gorzej. Może też sobie przeziębił ranę? Trzymam kciuki za jutrzejszą kontrolę! A w ogóle jak się Bari teraz czuje i jak chodzi? A Murzynek chyba na każdym zdjęciu czujny:)1 point
-
Dziś trochę dłuzej byliśmy u Sonka - nie straszyłam go smyczą, tylko po prostu otworzyłam kojec, pokazałam jedzenie i wielką kość szpikową. Wyszedł nieśmiało, śmiesznie wyciągając ryjek do jedzenia, ale tylne nogi zostawiając w kojcu. Lubi pieszczotki, głaski, poklepywanko. Obejrzeliśmy zęby, bo jak ziewał, wydawało mi się, że nei ma na dole kła. I rzeczywiście, prawego kła nie ma.Aż boli mnie jak pomyślę, jak go stracił. Ale kość porwał z dziób i zaraz zaszył się z nią w budzie, nie zdążyłam nawet zdjęcia pstryknąć.1 point
-
Ode mnie również najlepsze, najcieplejsze myśli tak dla Semika, jak i dla Koruni :)1 point
-
Cudowne koteczki, a Miodka ma już sporą kitę jak wiewióra :)1 point
-
Wpłynęła stała za luty - 20 zł od Toli. Z mojego bazarku na Kejle i Abi uzbierałyśmy 208 zł czyli po 104 na psiaka. 104 zł wpisuję w rozliczenie Kejli. Bardzo dziękuję.1 point
-
Ewuniu, zdjęcia są przecudne, wprost bije od nich miłość i troska. Peruszka się nacierpiała po spotkaniu z dzikiem i rzeczywiście ma szczęście, że żyje. Czytałam o wspólnych spacerach i że Peruszka miała przedtem chyba dom, a jak Peruszka trafiła do Was ? Macie piękne tereny do spacerów. Cieszę się, że Semik jest w dobrej formie :). Saruniu, oczywiście dobre myśli lecą i do Twojej Koruni :) i do Semika Ewuni :).1 point
-
Co tu się dzieje. Ha, ha, ha, hejterzy w akcji :D. Jolantino, Maćku, komunikatu żadnego nie ma pewnie dlatego, że każdy może zobaczyć, kto komu punkty odjął, a kto i komu dodał. Ciekawe tylko, co dalej z tego wynika. Czy jeżeli ktoś będzie miał dużo tych minusowych punktów to otrzyma jakąś karę ? Nic na ten temat nie wiadomo, jak i na wiele innych tematów do dzisiaj nie mamy wyjaśnienia. Staje się to normą na tym Forum, że jesteśmy zaskakiwani newsami :(. Bari we wtorek 02 lutego miał ostatni IRAP. Przy okazji znieczulenia miał usunięte dwie kolejne brodawki na przednich łapkach. Było szycie :(. Wczoraj byłam z Barim u weterynarza, ponieważ pojawiło się zaczerwienienie na prawej łapce. Bari dostał antybiotyk w iniekcji i antybiotyk do domu. Na noc zakładamy jałowy gazik i ochronny bandaż, który dostałam z gabinetu. Jutro kontrola. Martwię się. A tymczasem chłopcy razem :).1 point
-
wychować dobrze amstafkę to nie jest prosta sprawa , to bardzo żywiołowe psiaki i często potrafią nie jedno zniszczyć i trzeba mieć do nich cierpliwość i kochać bezgranicznie ,potrafią być aniołami bo moja śp. sunia była właśnie takim aniołem dla ludzi i dla dwójki pozostałych psich domowników ale i dla obcych psiaków również , natomiast obecna moja amstaffka poschroniskowa po ciężkich przejściach jest niezwykle trudnym psem , skoro Państwu udało się Larę wychować na anioła to widać ,że nie szczędzili wysiłku i czasu na opiekę nad nią , widać tu miłość do psiaka i myślę, że Pankracek miałby tam dobrze , chociaż w bloku może być tak samo szczęśliwy jak w domku z gankiem i nie to jest najważniejsze , najważniejsza jest miłość człowieka a co za tym idzie bezpieczne i szczęśliwe życie Pankracego1 point
-
1 point
-
Widać ,że Odiś ma już zaćmę. Co pańcia zamierza w jego sprawie? Spytała chociaż o koszty jego utrzymania? Wg. mnie powinna je ponosić. Czy Odi może schodzić po schodach? nie trzaśnie mu kręgosłup ?1 point
-
Jak miło ogląda się takie zdjęcia. Choć futerko pogniecione, ale w oczach błogostan ! Miodeczko, kochaj i bądź kochana !1 point
-
Nesce całkiem nieźle wychodzi to śpiewanie do telelwizora, ale co dziwne - śpiewa tylko0 na początku filmu. Na koniec jest ta sama melodia i już jej nie rusza. A na karetki i podobne pojazdy - jakoś dziwnie to słychać. Chyba wyszła z wprawy, bo tylko tak sobie dziwnie podgwizduje.1 point
-
aa, zapomniałam napisać o wizycie w ostatnią niedzielę-psy były zadowolone z dodatkowego spaceru, szalały tak, że Olga z fundacji karmimypsiaki.pl , która przyjechała nagrywać film ze slepkami miała oogromne trudności. Ralf i Portos nie były do opanowania. Dieselek pięknie i dostojnie sobie chodził, ślicznie podal łapkę dorci, a na koniec wlazłyśmy mu z dorcią do boksu i bez pardonu został wycałowany i wyściskany. Jutro na być film na blogu fundacji, jak się uda to tu wrzucę lub link do filmu. Zdjęcie dostojnego Diesla przed całowaniem;)1 point
-
Zaglądam systematycznie do Seminiątka, ale jakoś ostatnio nie pisałam... dużo się u mnie dzieje... i czasu i nastroju do pisania malutko, maluteńko... Śliczne fotki Ewuniu, Peruszka taka fajniutka, dziarsko między Wami maszerowała, aż wymaszerowała sobie Najcudowniejszy Dom, jaki mogła sobie wymarzyć!!! Ewuś powiedz kto jest jeszcze na fotkach prócz Seminia i Peruni? Tu widzę parkę, której nie znam... Zostawiam Wam moooc prrzytulaków i buziaków i baaardzo, baaardzo się cieszę, że Seminio dobrze się czuje i jest w dobrej formie!!! Tyle dobrych myśli płynie do Semisia, że nie może być inaczej... jakby te dobre i pozytywne myśli mogły uzdrawiać - byłoby cudownie!!! Ale jak mogę prosić tych, którzy odwiedzają Semiczka o dobre myśli dla mojej Koruni... PROSZĘ!!!!!!!!!!!!!!!1 point
-
ewu niedawno wróciła do kraju, a już wczoraj 2.02. była w schronie po psiaka,któremu znalazła dom poprzez ogłoszenia. Tym razem do domu pojechał Figiel, od wczoraj Nero, bo tak nazwali go nowi opiekunowie :) Domek sprawdziła znajoma ewu, dzięki której Nero ma dom. Nero, to cudowny, słodki, grzeczny i piękny psiak. Przed odwiezieniem psiaka do DS (Państwo pracują i po pracy nie zdążyliby do schroniska) ewu ze znajomą zawiozły go do fryzjera, gdzie został pozbawiony koszmarnych, brudnych dredów, wykąpany, wysuszony i wyszczotkowany nawet wyperfumowany :) :) :) Psi anioł :) Fryzjera zasponsorowała Znajoma ewu, a pani fryzjerka dała 50% rabat dla przystojniaka. Państwo mieli 17 lat setera o imieniu Nero. Od wczoraj "nasz" Nero jest z nimi. Dom z ogrodem, Państwo mają 4 przygarnięte koty. Przemiły, serdeczny dom. Nero od razu poczuł się "u siebie". To niezwykle kontaktowy, fantastyczny psiak. Tu Nero jeszcze w schronie.1 point
-
Helcia ma baaardzo wyrazisty język ciała, który jej Pani w mig opanowała (się mi rymnęło ;)). I niech ktoś powie, że zwierzęta to tylko w Wigilię mówią :)!1 point
-
1 point
-
No trudno, jak już zaczęłam wrzucac zdjęcia Peruszki, to wrzucę jeszcze kilka. Musicie mi to wybaczyć:) Byliśmy tu na zimowym urlopie w Rostkach Skomackich. Dzięki psiakom i wspólnej miłości do czworonogow zaprzyjaźniliśmy się z właścicielami domku i do te pory pozostajemy w serdecznych kontaktach:)1 point
-
Anica, Peruszka jest przecudowna i choć w chwili poznania jej kilka lat temu pomyślałam w pierwszym momencie "ale brzydalek z wyłupisatymi oczkami" to teraz patrzę na nią i nie mogę uwierzyć, że tak ja mogłam postrzegać. Ma spojrzenie pełne miłości i oddania. Jest sunieczką wdzięczną za dom i bardzo stara się na każdym kroku oddawać to, co dostała:) Na zdjęciu nie uśmiechała się, tylko mrużyła oczka z bólu. Ona naprawde cudem przeżyła. Kiedy biegłam z nią na rękach, a obok mnie oba moje psy i Rita z Kulfonem, nie wiedzialam, czy ona przeżyje. Rita zabrała bez słowa Barsiczkę i Semika do samochodu i zawiozła do mnie do domu, a ja wpadłam do kliniki z krzykiem "Ratujcie mojego psa!" Była kolejka, jakiś pies w gabinecie, ale miałam szczęście, bo w swój wolny dzień wpadł do lecznicy na moment Maciek Czajka - właściciel i chirurg. Natychmiast zaczął ją ratować, robić USG, usypiać i szyć. Został z Peruszeńką kilka godzin, pozwolili mi z nią siedzieć cały czas, żeby nogła obudzić się widząc mnie. To było straszne. Po kilku godzinach przyjechał Jacek z czymś do jedzenia, była też Rita, która chciala na własne oczy zobaczyć, co z Peruszką. Ja nie mogłam nic przełknąć. Czułam przerażenia, współczucie dla Peruszeńki, ale też ogromną wdzięcznośc dla Maćka, bo kolejny raz stanął na wysokości zadania! Taka była dzielna w czasie opatrywania ran: A takim jest słodziakiem na wakacjach:)1 point
-
aaaaaaaaaaaaaaaa... teraz mi sie przypomniało, że Goście cuś tam upuścili...Skleroza. Bo mało fotek. Jak wiadomo jeden obraz mówi więcej niz 1000 słów. Zwłaszcza po 40tce :))) Helcia to panenka miejska jest całą gębą. Sweterek widzi - łapki nadstawia. Szczotkę - "tutaj mnie jeszcze poczesaj". Koło sklepu przechodzi - idzie sie zorientować co jest w promocji tzn co dostanie za obejście sklepu na 2 łapkach. Na kanapie jest dość wygodnie, ale jak sie poduszke przysunie i jeszcze ją pobuli to jest juz high life. Tak.... to zdecydowanie nie jest pies pod tytułem "do budy!". Ale z drugiej strony który jest? :(((( Ubolewam, że na wsi, gdzie psy mogły by mieć raj na ziemi w porównaniu z psami miejskimi... jest jak jest ;((( chociaż to oczywiście daleko posuniete uogólnienie, jest masa dobrych domków i mądrych ludzi - ot jak wszędzie. Są Diamenty i ..... kurcze, zapomniałam jak sie nazywają skamieniałe kupy dinozaurów, co to sie pod śliczne kamyczki podszywają...koprolity czy jakoś tak...1 point
-
1 point
-
Tola nie ma chwilowo dostępu do internetu. Wiem, że kontaktowała się z panem Tusi. Na razie nie ma zbyt dużych postępów, jeżeli chodzi o zachowanie. Do sukcesów można już zaliczyć podniesiony ogonek w czasie spacerów, dobry apetyt i tęsknotę za panem w czasie jego nieobecności ( ale nie szczeka, nie wyje, co jest dużym plusem). Jednak suczka poddańczo lgnie do podłogi, przy każdej próbie głaskania, jakby wciaż się bała. Małymi kroczkami idzie ku dobremu, tylko Tusia potrzebuje więcej czasu.1 point
-
Umknął mi mail od Ewu z informacją, że 07.01 Kaja pojechała do super DS. to cytat maila "Dzisiaj pojechała do swojego ds Kaja. Kaja od 25 października przebywała w dt ( za karmę i weta). Adopcja wspaniała:) Kaja zamieszkała w domu z ogrodem i ma cudowną Rodzinę. Państwo przed Świętami pożegnali swoją sunię o którą walczyli od kilku miesięcy. Rak zwyciężył...:( Misia odeszła otoczona miłością. Kiedy zobaczyli ogłoszenie Kai pokochali ją od pierwszego wejrzenia.. Wczoraj było zapoznanie , wspólny spacer i masa emocji. Dzisiaj Kaja pojechała wtulona w swoją nową Rodzinę. Na zdjęciu Kaja w pierwszym dniu wolności 25.10 po przybyciu do DT Jeszcze w DT A to już zdjęcia z super DS1 point