betty_labrador Posted May 28, 2014 Posted May 28, 2014 oo jakie super zdjęcia, super psiaczków :loveu: https://lh5.googleusercontent.com/-TK2R9Q0by9Q/U4YpL9V255I/AAAAAAAACFU/3owTgkGiktI/w441-h331-no/Zdj_cie0348.jpg sama słodycz! :loveu: :) Quote
Qeeriefire Posted May 28, 2014 Posted May 28, 2014 Dla mnie nadal jest Stefanem :D Cudo z niej, mooocno trzymam kciuki :kciuki: Quote
Małgonia Posted May 29, 2014 Posted May 29, 2014 www.psygarnij.pl moze oni pomooga? na FB mają duzy dość rozgłos i widzialam, że czesto takie szczeniaki znajdują dom jak udostępniają :) Trzymam kciuki! Quote
rashelek Posted May 29, 2014 Posted May 29, 2014 Ale ta mała jest słodka :loveu: Dexowej ją podrzuć, ona poluje na taką czarnuszkę :evil_lol: No to poszukaj fryzjera może faktycznie gdzieś dalej, bo jak potem Morus ma mieć jakiś uraz, to szkoda czasu i nerwów. A ile Ci powiedzieli w Zamościu? Quote
Ty$ka Posted May 29, 2014 Author Posted May 29, 2014 [quote name='betty_labrador']oo jakie super zdjęcia, super psiaczków :loveu: https://lh5.googleusercontent.com/-TK2R9Q0by9Q/U4YpL9V255I/AAAAAAAACFU/3owTgkGiktI/w441-h331-no/Zdj_cie0348.jpg sama słodycz! :loveu: :) [quote name='Collie']Dla mnie nadal jest Stefanem :D Cudo z niej, mooocno trzymam kciuki :kciuki: [quote name='Panna Cotta']www.psygarnij.pl moze oni pomooga? na FB mają duzy dość rozgłos i widzialam, że czesto takie szczeniaki znajdują dom jak udostępniają :) Trzymam kciuki! Dziękuję, Dziewczyny. Na pewno podrzucę, bo już debile do mnie dzwonią, ale. Zadzwoniła też do mnie sensownie brzmiąca osoba. Pomijając kwestię, że jest w gorącej wodzie kąpana, dzowniła do mnie z 10razy w ciągu trwania lekcji i zapytała się całkiem naiwnie czy obędzie się bez umowy, ale na moje stanowcze NIE - powiedziała, że podpisze. Także myślę, że z niej może być DS, na razie podrzuciłam umowę, zdjęcia i ma rozmawiać z mężem. Ma dwa już psy, zresztą adoptowane. Mówi, że nie ma problemu z wizytą przed i po adopcyjną, akurat propozycje obu wizyt sama rzuciła, w rozmowie o tym nie zdążyłam wspomnieć. Jutro będzie dzwonić, pewnie znów zejdzie się z godzinę :p Nawet jeśli się uda, problem z transportem na razie, bo mieszka aż pod Warszawą. Jednak jak faktycznie to będzie to to, to się załatwi. ;) Na razie kwestia DT. I tu może być problem. [quote name='rashelek']Ale ta mała jest słodka :loveu: Dexowej ją podrzuć, ona poluje na taką czarnuszkę :evil_lol: No to poszukaj fryzjera może faktycznie gdzieś dalej, bo jak potem Morus ma mieć jakiś uraz, to szkoda czasu i nerwów. A ile Ci powiedzieli w Zamościu? Więc nie wiem czemu się czai. Młoda jest rewelacyjna :loveu: Od 100zł + dojazd rzecz jasna. No i są dłuuugie kolejki. Naprawdę nie wiem czy coś ogarnę, ale muszę, bo kłaki Morusa mnie już wkurzają. Quote
Małgonia Posted May 29, 2014 Posted May 29, 2014 psygarnij.pl jezdza coziennie chyba po Polsce z psami i jak ktoś potrzebuje pomocy w transporcie to w miare możliwości pomogą, byle jakiś psiak trafił do DS :) Trzymamy mocno kciuki! Quote
marta1624 Posted May 29, 2014 Posted May 29, 2014 To oby mała miała domek ;) Przynosisz szczęście psiakom ;) Quote
rashelek Posted May 29, 2014 Posted May 29, 2014 Pisz do różnych fundacji o pomoc w transporcie i ewentualne chwilowe tymczasowanie, powinni spróbować pomóc. Sama chętnie bym ją wzięła na chwilę, ale odległość :P Quote
Baski_Kropka Posted May 29, 2014 Posted May 29, 2014 Ja bym to po prostu przytargała do domu i powiedziała, że skoro mają sumienie to proszę bardzo! Niech wywalą to za płot a potem do końca życia będę oskarżała ich jak wyląduje pod kołami. Trza być twardym i stanowczym. Wiem, że rodzice to rodzice... no ale macie plac i mogła byna tym placy troche powaletować powiedz, że będzie tak jak z poprzednią! Quote
Majkowska Posted May 29, 2014 Posted May 29, 2014 Baski_Kropka napisał(a):Ja bym to po prostu przytargała do domu i powiedziała, że skoro mają sumienie to proszę bardzo! Niech wywalą to za płot a potem do końca życia będę oskarżała ich jak wyląduje pod kołami. Trza być twardym i stanowczym. Wiem, że rodzice to rodzice... no ale macie plac i mogła byna tym placy troche powaletować powiedz, że będzie tak jak z poprzednią! No i już sprawa adopcji tego pieska się wyjaśniła. Ciocia jesteś fantastyczna, dajesz dobry przykład :loveu: Będzie sie ładnie z Dexem prezentować. Quote
Baski_Kropka Posted May 29, 2014 Posted May 29, 2014 Majkowska napisał(a):No i już sprawa adopcji tego pieska się wyjaśniła. Ciocia jesteś fantastyczna, dajesz dobry przykład :loveu: Będzie sie ładnie z Dexem prezentować. Warchliczowa... problem tylko jest. Nie mieszkam z rodzicami :evil_lol: Ale rodzice na prawdę nie mieli ze mną lekko. Fakt, że pewnie sami sobie napytali ze mną bidy brakiem konsekwencji. Co chwile przynosiłam coś na DT i było tego sporo. Psy koty wróbelki nooo wszystko, nawet salamandrę z ulicy zgarnęłam bo by wykitowała. Ale odniosłam do lasu. Poza tym ratowanie braci mniejszych too.. siłą wyższa i wyższe dobro :P Quote
marta1624 Posted May 30, 2014 Posted May 30, 2014 Baski moi mieli tak samo. W domu zawsze istne zoo :D Quote
Małgonia Posted May 30, 2014 Posted May 30, 2014 Kurcze, ja to sie bałam tak znosić. :D Jednak co mama powiedziała to powiedziała i basta :) Odważyłam sie tylko przynieśc gąsienice :D Chomika sama mi kupiła z rozpaczy i tesknoty jak na kolonie wyjechałam :D Wracm a tu chomik. Po nim były jeszcze dwa inne. No i tradycyjnie, chyba jak wszedzie tam gdzie pies nie, mieliśmy rybki. Nudne, pływające małe rybki które zjadały siebie nawzajem ( był morderczy welon co pozerał wszystko co mniejsze od niego- czyli każdą rybke podjadał). Potem tylko kupiłam Kraba Tęczowego. Tymoteusz Harold I (*). Mamie się nawet spodobał i jak wyjezdzałam to go karmiła :) Quote
agutka Posted May 30, 2014 Posted May 30, 2014 ej rybki są fajne :loveu: miałam jeszcze niedawno ok 60-70 litrów w tym miliony krewetek ;) co do zwierząt to mojej mamy słowo nigdy nie było ostatnie ;) w pewnym okresie miałam 2 koty,2 psy, 3 szczury, 1 myszoskoczek, bojownik:diabloti: Quote
rashelek Posted May 30, 2014 Posted May 30, 2014 Ja koty zawsze do domu znosiłam, w ilości hurtowej zresztą. Część zostawała, a reszta szła do nowego domu ;) Teraz też parę razy mi się zdarzyło przytargać do domu jakiegoś psa, ale góra na godzinę-dwie i do schronu. Teraz trochę sytuacja mieszkaniowa się zmieni, to będe miała łatwiej coś zostawić na dłużej :P Quote
Majkowska Posted May 30, 2014 Posted May 30, 2014 Baski_Kropka napisał(a):Warchliczowa... problem tylko jest. Nie mieszkam z rodzicami :evil_lol: Warchliczowa ? :roflt: No to ja już nie widzę problemu tym bardziej ;) A tak serio... Ja też zawsze sprowadzałam stwory mimo że moja mama jest groźna i konsekwentna i autentycznie jak powie nie to nie , wywali psa na ulicę bez sumienia itd. Aleee... tym sposobem przyniosłam do nas mysz, kilka tymczasów, Inkę, Sralę i Waldka. Pewnie gdybym nie ryzykowała to bym psa miała dopiero na emeryturze :evil_lol: Chociaż to bardzo nieładnie działać przeciwko woli rodziców :oops: Quote
Baski_Kropka Posted May 30, 2014 Posted May 30, 2014 Majkowska... mam w zanadrzu jeszcze kilka innych fajnych ksywek... :cool3: Quote
Naklejka Posted May 30, 2014 Posted May 30, 2014 Wolontariat, tymczasy... świnki, piesy zgarnięte z ulicy (jeden się ostał), papugi. No i hotelowanie psów. Swoich zwierząt też trochę miałam, były króliki, potem sporo świnek morskich, papugi w różnych ilościach, rybki. Kota zgarnęliśmy z ulicy jak miałam 5 lat, żyje sobie już 14lat z nami. Były też psy, kiedyś dwa, potem jedna sucz, następnie Jets i Arnik. Quote
Ty$ka Posted May 30, 2014 Author Posted May 30, 2014 Piszę na szybko, potem dokładnie poodpisuję. U mnie tymczasowanie kotó jest spoko. Nie ma ani słowa nt kolejnego kota, ani nt naszej stołówki dla bezdomnych mruczastych. Ot, kotów zawsze mogło być dużo i większość kotów u nas na DT zostawało na stałe :lol: Pies to co innego... nie ogarniam polityki moich rodziców, ale nie i koniec. Do tej pory myślałam, że to przez babcię, że to ona... bo rodzice na nią zganiali. No, ale okazało się, że babcia jeszcze się da udobruchać. To rodzice mają jakieś bariery przed tymczasowaniem psów. Nie i koniec. Jestem w stanie jeszcze to zrozumieć w przypadku dorosłych psów - no ok, mam kota i nie mogę go narażać. Po drugie: niski płot i drugi pies, mogą się nie dogadać. Jednak nei ogarniam czemu szczyle nie mogę. Sprawa z haszczanką była podbramkowa i pierwszy raz rodzice powiedzieli "Okej", ale tylko do poniedziałku. Złamali swoje zasady cudem, jednak nadal nie chcę tego tematu poruszać, powiedzmy że afera w domu była spora zanim się przełamali... Wolę do tego tematu nie wracać, ale muszę. Bo słuchajcie, Fundacja Głodny Pies udostępniła małą na fb i obiecała pomóc w adopcji! Poza tym zadzwoniła do mnie Kasia, która może ją tymczasować. Obiecała sprawdzić kobietę, z którą utrzymuję kontakt i jest tym potencjalnym DS, a jak nie wyjdzie to całkiem możliwe, że mała zostanie u niej! Nie znam tego tymczasu, ale już go kocham. :loveu: Mieszka w Warszawie, ale powiedziała, że skołuję transport i mała musiałaby być przechowana u mnie do niedzieli. I tu już jest problem, bo rodzice boją się, że młoda zostanie. Yyyyh, nie rozumieją, że na Stefę czeka DT i potencjalny DS! I że Stef do nas tylko do niedzieli! Tylko! Tak cyz inaczej idę ją szukać. Życzcie mi powodzenia. Quote
zuzza Posted May 30, 2014 Posted May 30, 2014 Ty$ka napisał(a):Piszę na szybko, potem dokładnie poodpisuję. U mnie tymczasowanie kotó jest spoko. Nie ma ani słowa nt kolejnego kota, ani nt naszej stołówki dla bezdomnych mruczastych. Ot, kotów zawsze mogło być dużo i większość kotów u nas na DT zostawało na stałe :lol: Pies to co innego... nie ogarniam polityki moich rodziców, ale nie i koniec. Do tej pory myślałam, że to przez babcię, że to ona... bo rodzice na nią zganiali. No, ale okazało się, że babcia jeszcze się da udobruchać. To rodzice mają jakieś bariery przed tymczasowaniem psów. Nie i koniec. Jestem w stanie jeszcze to zrozumieć w przypadku dorosłych psów - no ok, mam kota i nie mogę go narażać. Po drugie: niski płot i drugi pies, mogą się nie dogadać. Jednak nei ogarniam czemu szczyle nie mogę. Sprawa z haszczanką była podbramkowa i pierwszy raz rodzice powiedzieli "Okej", ale tylko do poniedziałku. Złamali swoje zasady cudem, jednak nadal nie chcę tego tematu poruszać, powiedzmy że afera w domu była spora zanim się przełamali... Wolę do tego tematu nie wracać, ale muszę. Bo słuchajcie, Fundacja Głodny Pies udostępniła małą na fb i obiecała pomóc w adopcji! Poza tym zadzwoniła do mnie Kasia, która może ją tymczasować. Obiecała sprawdzić kobietę, z którą utrzymuję kontakt i jest tym potencjalnym DS, a jak nie wyjdzie to całkiem możliwe, że mała zostanie u niej! Nie znam tego tymczasu, ale już go kocham. :loveu: Mieszka w Warszawie, ale powiedziała, że skołuję transport i mała musiałaby być przechowana u mnie do niedzieli. I tu już jest problem, bo rodzice boją się, że młoda zostanie. Yyyyh, nie rozumieją, że na Stefę czeka DT i potencjalny DS! I że Stef do nas tylko do niedzieli! Tylko! Tak cyz inaczej idę ją szukać. Życzcie mi powodzenia. A może rodzice się boją, że się w piesku zakochają i będą chcieli zostawić? :cool3: Ja poszły poszukiwania? Quote
Ty$ka Posted May 30, 2014 Author Posted May 30, 2014 Jak poszły. LIPA. Leje, mokro, zimno, wietrznie. A ja jak dureń latam po całym mieście i wołam "Stefan"., podbiegam do nielicznych ludzi i się pytam. Nikt nie widział. Jak kamień w wodę. Frustracja tym większa, że mam wrażenie, że historia kołem się toczy. Shiro kiedy miał DT też zaginął. I też lało, też było zimno... Koniec tej historii znacie. To dlatego wypaliłam się z pomagania i to dlatego od 2lat moja "pomoc" polega na udostępnianiu, ogłaszaniu i dopytywaniu znajomych, koniec. Miałam się kurde już nie angażować... :( A historia się powtarza.... oby nie do końca. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.