Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Unbelievable']ja myślę, że to raczej nieodparty urok osobisty :diabloti:[/QUOTE]

Bioenergia - zapraszam na konsultacje 4 razy w tygodniu :diabloti:

Posted

[quote name='Unbelievable']spoko, w weekend wpadam do wawki :diabloti:[/QUOTE]

Przyznaj się - chcesz żeby Bruma miała równie wspaniałe zdjęcie ze MNĄ :razz:

Posted

[quote name='Unbelievable']Bruma już częściowo podrzucona, więc będę bez niej :diabloti:[/QUOTE]

Czyli co? Sama chcesz ze mną zdjęcie? :p

Posted

Polecam odwiedziny u Justy, choć może nie w weekend :diabloti: Z drugiej strony jak wychodziłam to było pusto :p

Kurczę, wiem, że trzeba kiedyś przestać chować ranę pod opatrunkiem, ale z drugiej strony boję się, że jak zostanie sama skarpeta to uzna, że nic tam nie ma i zacznie to lizać przez kaganiec nawet :shake: Zresztą widziałaś jak to wygląda, jest mała ranka, ale JEST i krwawi i się sączy, ostatkiem sił :diabloti: to jest kwintesencja tego psa - u niego z małych pierdołek zawsze powstają mega problemy, dlatego tak się tym martwię, bo wiem, że wystarczy chwila nieuwagi, żeby znowu się rozbabrało na amen.

Posted (edited)

[quote name='Amber']Polecam odwiedziny u Justy, choć może nie w weekend :diabloti: Z drugiej strony jak wychodziłam to było pusto :p

Kurczę, wiem, że trzeba kiedyś przestać chować ranę pod opatrunkiem, ale z drugiej strony boję się, że jak zostanie sama skarpeta to uzna, że nic tam nie ma i zacznie to lizać przez kaganiec nawet :shake: Zresztą widziałaś jak to wygląda, jest mała ranka, ale JEST i krwawi i się sączy, ostatkiem sił :diabloti: to jest kwintesencja tego psa - u niego z małych pierdołek zawsze powstają mega problemy, dlatego tak się tym martwię, bo wiem, że wystarczy chwila nieuwagi, żeby znowu się rozbabrało na amen.[/QUOTE]

W weekendy jest ten problem że w niedzielę jest dwóch specjalistów - kardiolog i ortopeda i ludzi jest tłum. Dziś był wyjątkowy sajgon, przez caly dzień 4 osoby w kolejce zapisane konkrtenie do nas :mdleje: Co przyjęliśmy jednego pacjencika to pojawiało się 2 kolejnnych.
Wyszłaś o 20, a my o 20 kończymy dyżur ;)

Za 2 dni spróbuj z tą samą skarpetą. Może na początku jak będziesz w domu i będziesz go miała na oku. Może uda się go oszukac i pomyśli, że skarpeta jest niewarta lizania bo wciąż jest tam kuku.
To musi zacząć oddychać !

I tak sobie myślę, że jeśli nie ma problemu żeby został w kagańcu w domu to może jak będzie sie interesował to sprobuj mu zakładać kołnierz? Sprawa do przemyślenia ;)

Edited by Justa
Posted

A przyszłam o jakiejś 18:40 :grins:

Wiem, że musi oddychać... Zapewne przez duszenie się pod opatrunkiem tak długo to też trwa. Tylko weź wytłumacz psu, że to dla jego dobra? Bo z dwojga złego lepszy bandaż niż lizanie. Masz rację, jak będę w pracy to mu jeszcze zostawię lekki opatrunek z gazy i plastra papierowego (oraz skarpetę), a jak przyjdę do domu to mu go zdejmę i niech gania w samej skarpetce... pod kontrolą ;).

Jutro się przejadę i kupię też jakieś bawełniane skarpetki, bo te co ma kolorowe za 10 zł to z jakiegoś sztucznego materiału są i pewnie też gorzej przez to rana oddycha :razz:

Albo podwędzę kolejne ojcu :evil_lol:

I tak sobie myślę, że jeśli nie ma problemu żeby został w kagańcu w domu to może jak będzie sie interesował to sprobuj mu zakładać kołnierz? Sprawa do przemyślenia

Oooj obawiam się, że z kołnierzem to mogła by być farsa, ten pies to buldożer - jak chce sobie coś zdjąć to to zdejmie. Kaganiec jest o tyle fajny, że go akceptuje. Poza tym z kołnierzem jego rozmiaru to by się w drzwiach nie mieścił :evil_lol:

Posted

[quote name='Amber']Polecam odwiedziny u Justy, choć może nie w weekend :diabloti: Z drugiej strony jak wychodziłam to było pusto :p


jak siedziałaś tam dwie godziny to się nie dziwie, że ludzie sobie poszli :diabloti:

Justa wyszłaś extra! pieski pewnie lubią ten kolorek ? :evil_lol:

Posted

Haha, a żebyś wiedziała... Usiadłam w kącie koło wieszaka na takiej długiej ławce, na której się mieszczą spokojnie 4 osoby. Na samiutkim końcu trwożliwie przycupnął pan z jamnikiem... Potem jeszcze po kilku okrążeniach poczekalni dosiał się dzielnie pan z cziłałą (późnej się nawet spytał skąd mam taki ładny kaganiec ;) ). Ale i tak najlepszy był wieszak, bo jak koło niego siadałam to był pełny - kobiety wysyłały mężów, żeby im zdejmowali płaszcze :evil_lol: A jak już był pusty, to nikt niczego nie wieszał. Żeby nie było, Jari u weta zachowuje się wzorowo, tutaj akurat nie ma żadnych krzywych akcji, ale widać samym wyglądem robi wrażenie.

Jeszcze a propos poczekalni to był też w niej przecudny szczeniak piczbula rednosa. No bajka po prostu. Biało-jasnorudy, ale taki aparat, że szkoda gadać. A panowie właściciele niezbyt ogarnięci - oj da im ten mały jeszcze popalić :diabloti:

Posted

Jeeeeżu a u was ciągle ta łapa...:shake: współczuje, gdybym miała takiego psa jak Jari w moich warunkach to by nie przeżył roku. Wczoraj suki na spacerze się zaklinowały we wnyki, jedna ma ryj pokaleczony, druga lewą łapę, woda utleniona i tyle. dzisiaj juz wyglada dobrze. Ja nie wiem, modle sie zeby ten moj rasowiec był dobrego zdrowia, bo osiwieje a potem wyłysieje przy chorującym psie. :roll:

Amberowa, a gdzie Twoje słit focie z groźnym mordercom? :diabloti:

Posted

U nas nad Wisłą największym wrogiem są te cholerne szkła, które menele albo inna młodzież ;) rozrzuca gdzie popadnie. A jego skłonność do zakażeń bierze się pewnie z niewłaściwego przyswajania pokarmu - jak siada żołądek, to wszystko kuleje, odporność również. Tak więc bez obaw, Jari to pacjent specjalnej troski ;).

Na moją slit focie już nie starczyło czasu, ale tak ładnie się zaczyna robić na zewnątrz to może coś wpadnie niebawem... jak śniegi stopnieją :eviltong:

Posted

[quote name='Amber']U nas nad Wisłą największym wrogiem są te cholerne szkła, które menele albo inna młodzież ;) rozrzuca gdzie popadnie. A jego skłonność do zakażeń bierze się pewnie z niewłaściwego przyswajania pokarmu - jak siada żołądek, to wszystko kuleje, odporność również. Tak więc bez obaw, Jari to pacjent specjalnej troski ;).

Na moją slit focie już nie starczyło czasu, ale tak ładnie się zaczyna robić na zewnątrz to może coś wpadnie niebawem... jak śniegi stopnieją :eviltong:

a u nas już sniegu niet :loveu: jeszcze gdzies tam ewentualnie w zakamarkach jakies niewielkie płacki białe widac, ale poza tym wiosna w pełni. Wczoraj miałam +`10 na spacerze, a dzisiaj takie słonko mamy, że aż żal, że nie da rady wyjść-zaległości w robocie mam takie, że musiałam zaczać pracować w domu :-(

Posted

U mnie niestety jeszcze jest i to taki zamarznięty po którym się beznadziejnie chodzi. A sralnik tonie pod wodą. Ale to już ostatnia odwilż tej wiosny mam nadzieję :p Teraz jest +6, a słońcu pewnie więcej.

Ja też się teraz ostro wzięłam do roboty, dziś idę składać absolutorium (WRESZCIE! :eviltong:) i nie ma to tamto, trzeba zacząć pracować na serio, wymówki już nie ma ;).

Posted

Jak przyszłaś z psem, którym sobie powiększasz ego bo groźnie wygląda to co się dziwić, że kobiety bały się podejść do wieszaczka :evil_lol:

Posted

U nas upały :lol:
Ja już popylam na krótki rękawek, bo mi gorąco :angryy:
Śniegu niet, wody stojącej niet, podwórko już zaczyna schnąć... jak tak będzie do końca tygodnia to po zimie zostaną tylko wspomnienia :placz:


Bosh, ale Wy macie w tą łapą teraz :( szkoda Jariego...
Żeby rana mogła oddychać to ludzie zakładają psom pończochy :eviltong: nie wiem czy to zdaje egzamin, bo nie miałam na szczęście okazji stosować tej rady.. tzn. okazję mam, ale lepsze są moje stare skarpetki. Bo nie ściąga tego, nie ma zaklejanej łapy, tylko żeby tego nie zabrudziła i aby nie lizała antybiotyku... więc wszystko gra ;)

Posted

Takim psem to sobie można najwyżej pomniejszyć ego, bo trzeba wysłuchiwać jakiego morderce się w domu trzyma :eviltong:

Zresztą jest to bardzo względne. Ostatnio szłam po sralniku i stała grupka osób z piwkiem i psem. Już sobie myślę, zaraz dostane komentarz typu "idź pani z tym mordercą stąd" ale o dziwo ich pies sobie spokojnie warował i nie podleciał, a pan krzyknął do mnie "ale piękny pies!". Mój wyraz twarzy - :grins:

Byłam też któregoś dnia na wale i sympatyczny facet szedł z suką posokowca. Ja Jariego oczywiście do siebie, ale gość mówi, że jego to suka i spokojna... No to się dałam powąchać, ale suka chyba była speszona takim wielkim kawalerem i zaczęła warczeć. Na to koleś prawie się pokajał, że przeprasza, że ona pierwszy raz itp. aż mi się wesoło zrobiło, bo nigdy mnie nikt nie przepraszał, że jego pies zawarczał na mojego, tak jakby z góry każdy zakładał, że na dobermana w kagańcu inne psy mogą szczekać, warczeć, bo groźnie wygląda i wręcz wypada :p

U nas upały :lol:
Ja już popylam na krótki rękawek, bo mi gorąco :angryy:
Śniegu niet, wody stojącej niet, podwórko już zaczyna schnąć... jak tak będzie do końca tygodnia to po zimie zostaną tylko wspomnienia :placz:


Bosh, ale Wy macie w tą łapą teraz :-( szkoda Jariego...
Żeby rana mogła oddychać to ludzie zakładają psom pończochy :eviltong: nie wiem czy to zdaje egzamin, bo nie miałam na szczęście okazji stosować tej rady.. tzn. okazję mam, ale lepsze są moje stare skarpetki. Bo nie ściąga tego, nie ma zaklejanej łapy, tylko żeby tego nie zabrudziła i aby nie lizała antybiotyku... więc wszystko gra ;-)

No ja mam nadzieję, że nic nie zostanie i się osuszy, bo teraz jeszcze sobie można nogi połamać.

Dobra... Idę pracować :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...