Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jakby miał dłuższe to by mu się połamały. Myślę, że między innymi w tych łapach tkwi sekret tego, że jeszcze dycha i się rusza :lol:

Posted (edited)

Wpadł mi w oko artykuł z nowego Mojego Psa i jest w nim napisane to o czym niedawno pisałam na temat manii aportowania. Jari zdradza prawie wszystkie jej objawy, ale w sumie gdyby się dostosowywać do tego co tam piszą, to nikt by nie mógł trenować np. frisbee.



To w ogóle skłoniło mnie do głębszych przemyśleń ;) ponieważ po ostatnim spacerze, gdzie były 3 psy do zabawy, a Jari darł ryja na TŻ żeby się z nim bawił stwierdzam, że pies też musi mieć albo nie mieć pod kopułą tego typu nakręcenie. Nie raz czytałam, że psy przeznaczone do sportu za młodu nie są uczone kontaktów w innymi psami, mają zakaz zabawy, aby były wpatrzone w przewodnika itp. No cóż, ja chciałam inaczej, bo od małego Jari miał wielu kompanów do zabaw i bynajmniej nie chciałam aby był psem do sportu wpatrzony w łup, a i tak wyszło jak wyszło ;). Tak więc wcale nie jest powiedziane, że pies socjalizowany z dużą ilością psów, potem oleje przewodnika, bo u nas jest zupełnie inaczej.

Edited by Amber
Posted

Amber napisał(a):

To w ogóle skłoniło mnie do głębszych przemyśleń ;) ponieważ po ostatnim spacerze, gdzie były 3 psy do zabawy, a Jari darł ryja na TŻ żeby się z nim bawił stwierdzam, że pies też musi mieć albo nie mieć pod kopułą tego typu nakręcenie. Nie raz czytałam, że psy przeznaczone do sportu za młodu nie są uczone kontaktów w innymi psami, mają zakaz zabawy, aby były wpatrzone w przewodnika itp. No cóż, ja chciałam inaczej, bo od małego Jari miał wielu kompanów do zabaw i bynajmniej nie chciałam aby był psem do sportu wpatrzony w łup, a i tak wyszło jak wyszło ;). Tak więc wcale nie jest powiedziane, że pies socjalizowany z dużą ilością psów, potem oleje przewodnika, bo u nas jest zupełnie inaczej.


Myślę, że to zależy od psychiki - są psy, które po prostu nie mają w naturze zabawy z innymi psami, bo wolą robić cokolwiek z właścicielem, są jakby zorientowane na człowieka, a dopiero jeśli nic się z nim nie robi to przerzucają swoją uwagę na inne psy, na otoczenie i tak dalej. Trochę zabawny i uproszczony ten artykuł, np. aportowanie prowadzące do tego, że pies będzie gonił rowerzystów ;), ale z drugiej strony jeśli właściciel uważa, że przestaje panować nad fiksacjami swojego psa to może warto przemyśleć parę spraw ;) Zu ma swoje fiksy, kiedyś nawet dałam się wkręcić, a ona zaczynała robić jazdy typu wymuszanie, nagłe zrywy do boiska, gdzie aportujemy itd., ale wystarczyło uruchomić mózg i poćwiczyć nad panowaniem nad emocjami i jest względnie OK ;)

Posted

Starałam się zawsze mieć więcej czasu na spacer, jeśli wiedziałam, że zbliżamy się w rejony "emocjonujące" i po prostu się wracałam, za każdym razem, gdy pies dostawał małpiego rozumu. Trochę to trwało, zanim ogarnęła, ale obecnie możemy w miarę bezstresowo przejść obok boiska.

No i ogólnie nie pozwalam wymuszać niczego raczej - przykładowo z naszych początków wspólnego życia - biorę smycz, pies zaczyna biegać i jazgotać, odkładam smycz i wracam do kompa :diabloti: Teraz też jest radość i ogólne podniecenie, ale w miarę rozsądne no i najważniejsze dla mnie - morda zamknięta ;) Nie cierpię ujadających psów :evil_lol:

Na wszystko też pies musi mieć pozwolenie - na odejście po odpięciu smyczy, na rozpoczęcie posiłku, na zejście po kolejnej kondygnacji schodów na klatce schodowej, na przejście przez jezdnię itd. - wydaje się to może straszne i upierdliwe, ale wchodzi w nawyk, a u nas to bardzo pomogło poukładać w psiej głowie ;)

Edit: przy zabawkach bezwzględnie tępię darcie ryja - pies drze ryja, zabawka wędruje do torby/kieszeni i mamy super nudny spacerek bez żadnych atrakcji. Dłuuuugo Zu próbowała forsować swoje racje, ale niestety ja też potrafię być uparta. Zu jak się wkręci to wpada w taki totalnie świdrujący w mózgu jazgot małego pieska - oszaleć można :mad:

Posted

Akurat z tym chodzeniem to może być u nas ciężko, bo na pole dojeżdżam samochodem, a jak się do niego zbliżam to zaczyna się takie wycie, że szkoda gadać :eviltong: Nie wiem, jeździć w kółko czy co robić?
:lol:

To samo z frisbee, jak już zobaczy to jest szał ciał. Jak je schowam i np. zapalę se fajka to pies mi drze ryja non stop, że uszy puchną... Nie dać się jednak i przeczekać te emocje?

A z tą smyczą to można psa trochę oszukiwać? Tj robić tak kilka razy w ciągu dnia, o nieokreślonych porach? Obawiam się, że niestety w porze stałych spacerów (psy mają dobre wyczucie czasu) i tak będzie większy świr niż jak będzie podpucha ;)

Posted

Trudno mi powiedzieć, bo nie znam Jariego osobiście, ale ja bym chyba przeczekała, licząc na intelekt psa ;) Wiem, że może być trudno, bo człowieka szlag trafia jak słyszy łułułułu cały czas, ale twardym trza być. I dopiero jak pies się zamknie - dajesz zabawkę, bo to ma być nagroda.

Ze smyczą - jak najbardziej. U psów z lękiem separacyjnym dopiero jest jazda z odwrażliwianiem, np. idziesz do drzwi, ubierasz się, bierzesz kluczyki do auta, torebkę, po czym zasiadasz na kanapie i oglądasz film :evil_lol:

Wiesz, to trochę jak z pimpusiami osiedlowymi, starsza babka mi się ostatnio skarżyła, że paaaaani, pani pies to jakiś taki grzeczny, a ten tu, aaaaa łun tak ciungnie na to pole! Więc pytam - czy pies zawsze jest puszczany natychmiast po wyjściu za linię bloków - no tak. Próbowałam więc pani wytłumaczyć, że świetnie się dała wytresować własnemu pieskowi, bo ja puszczam sukę jak się uspokoi i tylko wtedy. Nie wiem, czy dała się przekonać ;)

Ogólnie takie zarządzanie różnymi rzeczami (zabawkami, zabawą, kontaktem z przewodnikiem, żarciem, pozwoleniem na zrobienie czegoś, puszczaniem ze smyczy itd.) nazywa się czasem chyba managementem (? tu nie jestem pewna, Martyna mnie poprawi jak coś ;)) albo NILIF (nothing in life is free) tudzież po naszemu po prostu "w życiu nie ma nic za darmo" ;) Sobie możesz poczytać, w necie coś powinno być na ten temat. Oczywiście należy to odpowiednio dogiąć do możliwości naszych i naszego psa. Moim zdaniem warto ;)

Posted

Dobra, to teraz sobie Jari trochę poczeka zanim dostanie frisbee ;)

Hehe moje nie drą japy jak przychodzę (tj tylko Jari drze), tylko jak wychodzę :evil_lol: Co pies to obyczaj ;)

Posted

WATACHA napisał(a):
Czyli jak mój pies drze japę jak wracam do domu, to mam wyjść ;)?Nie wiem czy by mi się chciało tak sto razy :)


Nikt nie mówi, że Ty masz :) Nie musisz uczyć swojego psa tego, czego nie potrzebujesz, by udawać odpowiedzialnego dogomaniaka :)
Evel wymaga tego od swojego psa, to go tego uczy. Ja takich wymagań do swoich już nie mam :)

Kurzyna kocha psy, ale to i tak zawsze ja będę najważniejsza :lol:
Za to Iwan jak widzi fajnego jego zdaniem psa, to nic innego nie istnieje. Dziad zdradziecki :diabloti:

Posted

Też tak myślę, że to kwestia wymagań. Mojemu TŻ np. te fiksacje nie przeszkadzają ale też do momentu jak np. chce pogadać w ogrodzie, a pies nagle zaczyna drzeć ryja nad patykiem - wtedy już mu przeszkadza :diabloti:

Mnie one mocno przeszkadzają, bo ten pies się nakręca jak katarynka jak wszystko, a ja bym wolała, żeby pokazał od czasu do czasu trochę opanowania :lol:

Posted

Ja nikogo nie zmuszam, nikomu nic nie narzucam, po prostu gdy ktoś pyta, co robię ze swoją suczyną, czy jak robię coś tam, to piszę/mówię, czasem wywołuje to konsternację i ogólnie wychodzi na to, że prowadzę domowe mini gestapo, ale przywykłam :evil_lol:

Ostatnio z Deksiem musieliśmy sobie wyjaśnić parę rzeczy, konkretniej to puszczanie frisbee i przynoszenie, działania pośrednie to pięć minut wicia się jak węgorz, wrzasku i kwiczenia jak prosię (to on), calusieńkie sine udo, poorane pazurami i lekkie zakwasy po wiszącym na frisbee 25 kg bydlaku (to ja), ale efekt jest taki, że Deksio przynosi frisbee i je puszcza przed przewodnikiem. Sam proces nie wygląda czasem dobrze, miło ani przyjemnie dla postronnych, ale bywa, że psiemu móżdżkowi trzeba coś wyjaśnić a i nieraz wziąć go na przetrzymanie. Może nikt mnie nie poda do sądu :evil_lol:

Edit: a tak się zastanawiam - gdyby z Jarim właśnie poćwiczyć panowanie nad emocjami, czy jego problemy gastryczne by się chociaż troszeczkę zmniejszyły?

Posted

W sumie zależy kiedy, raz mnie denerwuje raz nie, chyba w zależności od humoru.Wkurza mnie tylko jak skacze mi po kurtce, bo boję się , że mi podrze.Najlepsze, że moja tymczasowiczka po nim papuguje i mam dwa skaczące debile.

Posted

evel napisał(a):
Ja nikogo nie zmuszam, nikomu nic nie narzucam, po prostu gdy ktoś pyta, co robię ze swoją suczyną, czy jak robię coś tam, to piszę/mówię, czasem wywołuje to konsternację i ogólnie wychodzi na to, że prowadzę domowe mini gestapo, ale przywykłam :evil_lol:

Ostatnio z Deksiem musieliśmy sobie wyjaśnić parę rzeczy, konkretniej to puszczanie frisbee i przynoszenie, działania pośrednie to pięć minut wicia się jak węgorz, wrzasku i kwiczenia jak prosię (to on), calusieńkie sine udo, poorane pazurami i lekkie zakwasy po wiszącym na frisbee 25 kg bydlaku (to ja), ale efekt jest taki, że Deksio przynosi frisbee i je puszcza przed przewodnikiem. Sam proces nie wygląda czasem dobrze, miło ani przyjemnie dla postronnych, ale bywa, że psiemu móżdżkowi trzeba coś wyjaśnić a i nieraz wziąć go na przetrzymanie. Może nikt mnie nie poda do sądu :evil_lol:

Edit: a tak się zastanawiam - gdyby z Jarim właśnie poćwiczyć panowanie nad emocjami, czy jego problemy gastryczne by się chociaż troszeczkę zmniejszyły?


Pytałam z ciekawości, teoretycznie.W sensie , gdyby mi się kiedyś chciało go tego oduczyć.Chciałam wiedzieć, czy w razie czego mam wyjść, odesłać go na miejsce czy coś całkiem innego.

Posted

WATACHA napisał(a):
Pytałam z ciekawości, teoretycznie.W sensie , gdyby mi się kiedyś chciało go tego oduczyć.Chciałam wiedzieć, czy w razie czego mam wyjść, odesłać go na miejsce czy coś całkiem innego.


Jasne, rozumiem ;) Ja myślę, że ogólnie bym tępiła darcie papy i skakanie przy okazji. Skakanie w lżejszych przypadkach można przytępić odwracając się tyłem do psa i go ignorując, w trudniejszych należałoby uwarunkować mu mocno jakiś sygnał oznaczający, że zaraz go zabijesz, jeśli nie przestanie :evil_lol: Możesz też odsyłać go na miejsce, jeśli w amoku jest w stanie posłuchać tej komendy ;) No i kluczem jest konsekwencja niestety.

Posted

Konsekwentna jestem, jak mi na czymś zależy.Nie jestem w stanie np znieść jak podaje psu żarcie, a on mi wsadza ryja zanim miska dotknie w ogóle podłogi.I tego oduczam każdego psa który przewinie się przez mój dom, zawsze z tym samym skutkiem.Czyli jak chcę to potrafię :).

Posted

ja też się kiedyś nabierałam na wymuszanie. tyle dobrego, że Etna bardzo mało szczeka ;) musi mieć naprawdę powód, np ktoś się ośmiela wejść do domu :evil_lol: czasem chodzi i buczy pod nosem, jak psy sąsiadów drą japy ;) a w trakcie zabawy wcale. ale za to była mistrzem skakania jak piłeczka, trafiając pazurami w różne części ciała, bo ona chce natychmiast(cokolwiek, bo ona się bawi wszystkim, co się weźmie do ręki). nadal czasem próbuje, ale znacznie mniej. już wie, że zabawka jest moja, a nie jej ;) i tak jak pisze evel: siad przed spuszczeniem i bieganie dopiero na komendę itd.

a management to coś innego, to jest coś zamiast korekty, czyli np pies drze japę na widok drugiego psa, to nie dajesz korekty, tylko przy użyciu siły odciągasz psa w inne miejsce

Posted

WATACHA napisał(a):
Konsekwentna jestem, jak mi na czymś zależy.Nie jestem w stanie np znieść jak podaje psu żarcie, a on mi wsadza ryja zanim miska dotknie w ogóle podłogi.I tego oduczam każdego psa który przewinie się przez mój dom, zawsze z tym samym skutkiem.Czyli jak chcę to potrafię :).


O widzisz, fajnie. Sporo ludzi ma z tym problem.

Żeby nie było krystalicznie, mój chłopak ma głupią tendencję do durnego napuszczania psa na coś, nakręcania, a potem jęczenia, bo pies biega po ścianach. Próbowałam tłumaczyć, ale teraz już nie ingeruję, jak sukę rozkręci to się z nią użera, no chyba, że naprawdę przeginają pałę, to wtedy jednemu i drugiemu się dostaje :diabloti: Tyle, że Zu nie pyskuje :roll:

motyleqq napisał(a):

a management to coś innego, to jest coś zamiast korekty, czyli np pies drze japę na widok drugiego psa, to nie dajesz korekty, tylko przy użyciu siły odciągasz psa w inne miejsce


No wiem, ale właśnie choćby w netowych artykułach anglojęzycznych to jest używane chyba w różnych kontekstach.

Posted

wszystkie moje psy są ogarnięte w kwestii emocji , prócz JEDNEGO ... ale TEN OBCY , jest nie do pokonania .. ogarnia się w tym dniu , w kolejnym już nie pamięta ..
Jest rudy i nie urodził się w Polsce ... :evil_lol:

Posted

Mnie się ogólnie zdaje, że TTBy mają reset :evil_lol: Gadałam nawet o tym z Martens - ma to swoje dobre i złe strony; dobre, bo nie fiksują jak większa część różnych innych typów psów, a złe... Cóż, Cycek codziennie stwierdzał, że on dociągnie Martę na plażę szybkoszybkoszybko, nawet jak będzie przebierał nóżkami w miejscu :evil_lol: Nie pomógł nawet zerwany pazur, krew sikała, piesek dalej przebierał ;)

Posted

Myślę, że jego problemy gastryczne na pewno są w jakiś sposób powiązane z nakręceniem się ponad normę.

Co do Deksia, to Jari na początku nie ma problemów z oddawaniem frisbee, ale raz na jakiś czas się zdarza, że się z nim zaklinuje ;) Wygląda to tak, że nie biegnie po rzucie jak zwykle do przewodnika i nie rzuca pod nogi, tylko z nim ucieka i kładzie się w trawie. Albo przybiega, ale nie rzuca tylko trzyma w ryju. TŻ robi tak, że je łapie, bierze w dół, przyciska kolanem i po prostu czeka, aż pies sam puści. No i rzuca od nowa. Z reguły pies już potem nie ponawia prób. Na razie tylko 2x się tak zdarzyło, ale trzeba z tym uważać i mieć dużo samozaparcia i siły, bo frisbee jest śliskie i łatwo pies może je jednak wyrwać. Jednak na razie nie było tak, że psu się udało je zabrać. Nie wiem czy dobrze robimy? I czy jak ucieknie i schowa się z nim w trawie to podejść do psa i mu je zabrać? On po czasie zaczyna je podgryzać, więc to chyba nie jest ok. Na przywołanie wtedy nie reaguje.

Czasem sobie myślę, że OE tak by mi się przydało :loveu: :evil_lol:

Żeby nie było krystalicznie, mój chłopak ma głupią tendencję do durnego napuszczania psa na coś, nakręcania, a potem jęczenia, bo pies biega po ścianach. Próbowałam tłumaczyć, ale teraz już nie ingeruję, jak sukę rozkręci to się z nią użera, no chyba, że naprawdę przeginają pałę, to wtedy jednemu i drugiemu się dostaje Tyle, że Zu nie pyskuje

Hehe TŻci to ZŁO, mam tak samo :p

Posted

Cyc to przy Emilce , jest grzeczny , spokojny , poukładany i niemrawy ;)
Jedynie jego jazgot mnie dobija , bo moje psy się tak nie drą :evil_lol:

a wiesz , ja mu w 30 sekund wytłumaczyłam , że nie należy leżeć płasko na ziemi i ciągnąć .. tylko trzeba stać grzecznie i kochać ciocie :grins:

Posted

Amber napisał(a):

Co do Deksia, to Jari na początku nie ma problemów z oddawaniem frisbee, ale raz na jakiś czas się zdarza, że się z nim zaklinuje ;) Wygląda to tak, że nie biegnie po rzucie jak zwykle do przewodnika i nie rzuca pod nogi, tylko z nim ucieka i kładzie się w trawie. Albo przybiega, ale nie rzuca tylko trzyma w ryju. TŻ robi tak, że je łapie, bierze w dół, przyciska kolanem i po prostu czeka, aż pies sam puści. No i rzuca od nowa. Z reguły pies już potem nie ponawia prób. Na razie tylko 2x się tak zdarzyło, ale trzeba z tym uważać i mieć dużo samozaparcia i siły, bo frisbee jest śliskie i łatwo pies może je jednak wyrwać. Jednak na razie nie było tak, że psu się udało je zabrać. Nie wiem czy dobrze robimy? I czy jak ucieknie i schowa się z nim w trawie to podejść do psa i mu je zabrać? On po czasie zaczyna je podgryzać, więc to chyba nie jest ok. Na przywołanie wtedy nie reaguje.


To zależy od psa. Trzeba wyczuć co i jak. Ja nie wiem, czy jestem kompetentna na 100%, bo raczej bazuję na doświadczeniach swoich i moich znajomych, niż na jakiejś wiedzy seminaryjnej, ale mogę Ci opisać 2 przypadki na świeżo ;) Więcej może powie konkretnie o frisbee Martyna czy Ewa od Jupika? One chyba jeżdżą na seminaria :hmmmm: Ja frisbee traktuję baaaaardzo rekreacyjnie, właściwie tylko do zmęczenia psa ;)

Ja miałam problem z mamlaniem, w sensie Zu robiła MWAHAHAHAHAH MAM TALERZ i szła sobie w krzaki mniamolić. Gdybym do niej podeszła, na 100% uciekłaby z radością w kolejnego krzaka i tak sobie mogłyśmy hasać po łące bez końca. Próbowałam różnych sposobów - raz, kupiłam więcej frisbee ;) Dwa - pracowałam dużo w bliży, w sensie wkręciłam psa w szarpanko, przez jakiś czas mało rzucałam długich rzutów, a więcej krótkich i starałam się, żeby pies się nie włączał w tryb mamlania, zamieniałam dyski. Bywało, że uciekałam z piskiem w drugą stronę, na co pies robił WHAAAAAT?! i przybiegał, bo widać oszalałam i może trzeba mi pomóc, a wtedy niepostrzeżenie raczej przynosił ze sobą talerzyk, co było od razu nagradzane wyrzutem kolejnego ;) No i uczyłam puszczać na komendę.

Z Deksiem jest trochę inaczej, bo on też mniamoli, ale ma tendencje do klinowania się właśnie. Wzięłam go na przetrzymanie raz i pomogło, w planie jest włączenie większej ilości talerzyków i praca nad przynoszeniem dekli zamiast wypluwaniem ich w krzakach i przybieganiem po następnego ;) Możliwości motywacji głosowej mamy dość ograniczone, bo na frisbee chadzamy w nocy ;)

Posted

hm... Etna też tak miała, że kładła się z dyskiem i dziękujemy ;) po pierwsze wtedy, kiedy rzucaliśmy za długo. po drugie trzeba pokazać pieskowi, że lepsze jest przyjście, niż memłanie w samotności. oraz że to, że na chwilę zabieram talerzyk, wcale nie znaczy że on zniknie i nigdy go już nie będzie ;) najpierw wyrobiłam w psie poczucie fajności z przyjścia, czyli duużo szarpania. i nie zabierałam(nadal nie zabieram)dysku na koniec, szarpię się, mówię 'koniec' i puszczam dysk. wtedy piesek może sobie iść z nim i robić co chce, więc nie ma potrzeby robić tego w trakcie sesji. talerzyki zbieram jak już jej się znudzi samodzielne podrzucanie i tarzanie się w dysku ;) podpowiedziała nam to Paula Gumińska, która ma niesamowity dar czytania psów i od razu wiedziała, co trzeba u nas zmienić ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...