skrzeli Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 Dobrze, że RC gastro choć toleruje i tak dobrze przyswaja :) U nas z suchych to samo - jedynie RC Gastro, a tak mi się marzyły bezzbożówki albo holistyki, zwłaszcza, że skład RC nie powala ;/ Jednak najwyraźniej jest tak skomponowany, że faktycznie wrażliwcom odpowiada. Tyle, że my teraz na BARFIE (bo miesięczny koszt żywienia porównywalny z RC, a jednak trochę mniej kukurydzy:) ) i jest bardzo dobrze - najlepiej jednak drób toleruje, codziennie dostaje też wołowinę, ale tu już różnie, jak wiatr zawieje. Pies przez pół roku przytył wreszcie 5 kg, a mięśnie piękne i kondycja mega :) I wiesz Amber - my nie mamy też osobnej zamrażarki. Mieści mi się dokładnie 20 kg wołowiny mielonej, którą zamawiam raz na dwa miesiące plus resztę na bieżąco dokupuję. Zachodu trochę jest, ale też awaryjnie zawsze mamy RC w razie jakiej wpadki :) pozdrawiamy :) Quote
Amber Posted November 8, 2012 Author Posted November 8, 2012 Jari też czasem dostanie kostkę cielęcą albo szyję indyczą i nie jest tak strasznie (oprócz bąków) ;) ale już wiem, że papka z oliwą czy kefirem to nie dla niego. Poza tym właśnie na BARFie miał rozszerzenie żołądka - on dłużej zalega w jelitach, a Jari jest wariat no i go zgazowało porządnie. Wolę nie próbować. A o przejściu na BARF, tych żwaczach to w ogóle nie ma mowy. Rodzinka by mnie chyba zabiła za zapaszek ;) Quote
evel Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [quote name='Amber'] Na BARFie było to samo.[/QUOTE] [QUOTE][COLOR=#000000]A o przejściu na BARF, tych żwaczach to w ogóle nie ma mowy.[/COLOR][/QUOTE] Jak pies mógł być na BARFie, nie będąc poprawnie przestawianym na BARF? Bo skoro nie dawałaś żwaczy, a poszłaś na żywioł to trochę zdupiłaś sprawę, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jakiego masz wrażliwego psa. Może od razu dodam, że nie czepiam się dla sportu, tylko jak ktoś psu karmionemu suszem czy gotowanym znienacka zapakuje np. nogę cielęcą i dziwi się, że pies sra dalej niż widzi, to wysuwanie zarzutów do BARFa, że jest "be" nie jest w porządku. Bo albo się stosuje do zaleceń i wtedy ocenia, albo się nawet nie próbuje. Quote
A&L Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 Papki i kefirki nie są konieczne. Dużo osób karmi bez tego i nawet coraz częściej czytam, że tak jest zdrowiej. Z BARFem jest o tyle fajnie, że to dietę dopasowujesz do psa, a nie psa do diety ;) Pewnie metodą prób i błędów udałoby Ci się ułożyć jakiś jadłospis, który by pasował Jariego żołądkowi, jego kondycji i Twojemu portfelowi ;) Zamrażarka jest przydatna, ale nie konieczna. Można robić zakupy na bieżąco. Oczywiście łatwiej byłoby robić zakupy raz na jakiś czas, podzielić na porcję i zamrozić, ale da się i bez tego. Nie wiem czy zagłębiałaś się w temat BARFu, ale ja czytałam wiele opinii, że psy z problemami trawiennymi na tej diecie problemy mieć przestały. Trzeba tylko trochę pokombinować ;) A żwacze też nie są konieczne, choć w Twoim przypadku raczej wskazane. No, ale to tylko na początek, później żwaczy podawać nie musisz. Ja żwaczy nie daję i nie dawałam. Tylko mój pies ma stalowy żołądek. Nie namawiam, bo jednak jest trochę zachodu przy BARFie, ale gdybym to ja miała dobka, który ma chory żołądek to raczej bym spróbowała się z tym pobawić. W końcu one i tak krótko żyją i bez sensu niepotrzebnie jeszcze je wyniszczać słabą karmą. Co do braku źródła taniego mięcha - proszę Cię przecież mieszkasz w Wawie ;) Tam jest więcej możliwości. Jest tu na dogo wątek na temat tego gdzie można kupić tanie mięcho i znalazłabyś tam sporo sklepów w Wawie. Jest barfowe forum na którym też wiele przydatnych info. Może warto się nad tym głębiej zastanowić? ;) Quote
Amber Posted November 8, 2012 Author Posted November 8, 2012 Jamniki po surowym nie srają dalej niż widzą, więc to nie jest dokładnie tak. Jari jest mega wrażliwy, jak pisałam dostaje czasem surowe znienacka i nie jest do końca źle ale już z doświadczenia wiem, że oliwa czy papki warzywne z kefirem to nie dla niego. On po tabletce glukozaminy potrafi mieć luźniejszego klocka. Nie poszłam na żywioł, zaczęłam od kurczaka i indyka (delikatne części), a nie od nóg cielęcych czy wieprzowych. Poza tym w tamtym czasie był wspomagany tabletkami na przywrócenie flory bakteryjnej. Kasa wyrzucona w błoto moim zdaniem. Ale niech będzie dla ciebie, żebyś mogła mieć rację i żeby cię ucieszyć, że mój pies nie był na BARFie, bo nie jadł żwaczy. Jestem ciekawa czy bąki po żwaczach śmierdzą mniej niż same żwacze czy bardziej? ;) I fotka z dziś, myślę dobra do tematu ostatnich rozmów :eviltong: [IMG]http://i.imgur.com/b9ZGT.jpg[/IMG] Quote
Amber Posted November 8, 2012 Author Posted November 8, 2012 [quote name='A&L']On sra na tej fotce? :lol:[/QUOTE] Tak, im wyżej tym lepiej ;) Uwierz mi myślałam o przejściu na BARFa wtedy gdy gotowałam Jariemu te nieszczęsne ziemniaki... Potem z mięsem... I wtedy właśnie się orientowałam w tych cenach i jedyne co znalazłam (w dziale BARF o tanim mięsie na dogo) to wołowinę w cenie RC, po którą musiałabym jeszcze specjalnie jeździć do centrum. Dorzuć to tego koszty paliwa i czas i wyjdzie ci tyle samo. Inaczej się na to patrzy gdy się ma małego psa albo rzeźnię obok. Jak liczyłam to wychodziło to bardzo drogo. Plus mój pies jest naprawdę wrażliwy, a ja już po prostu nie mam ochoty z nim wychodzić nocami, patrzeć jak chudnie, jak go boli brzuch i eksperymentować na nim "a nuż się uda". Nie mam zamrażarki (tj mam ale jest pełna innych rzeczy) i nie mogę przytargać do domu żwaczy. Quote
A&L Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 To jeszcze foto kupy daj do kompletu :evil_lol: Dziwie się, że nie ma jeszcze na dogo wątku o kupach :hmmmm: Lipa, że nie masz tej zamrażarki, bo to by jednak ułatwiło. Raz na jakiś czas skoczyłabyś do jakieś rzeźni, albo zamówiła gotowe mrożonki i na bank by było taniej i przede wszystkim zdrowiej. W sumie to Ci się nie dziwię, że Ci się kombinować nie chce, choć BARF moim zdaniem to na tyle fajna opcja (dla psa), że bym spróbowała, ale Ty nie masz możliwości, więc rozumiem ;) Quote
betty_labrador Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [quote name='A&L'][B]Papki i kefirki nie są konieczne. Dużo osób karmi bez tego i nawet coraz częściej czytam, że tak jest zdrowiej.[/B] [/QUOTE] [quote name='Amber']Jari jest mega wrażliwy, jak pisałam dostaje czasem surowe znienacka i nie jest do końca źle ale już z doświadczenia wiem, że[B] oliwa czy papki warzywne z kefirem to nie dla niego[/B]. [/QUOTE] :p co do Barfa uważam że A&L ma racje, i sama również tak uważam ;) Skoro nie był na pełnym barfie-pomijając to że nie zaczęłaś od żwaczy- choc nie ma wymogu-ja zaczynalam u dwoch suk bez zwaczy i dobrze poszlo. Ale przy wrażliwszym żołądku te 2 tyg sie powinno. Ja tam dla dobra psa bym przed rodzinką i tak sprobowała ;) można zawsze podać na zewnatrz. Później jak juz sie przejdzie na diete nie trzeba ich ciagle podawać. Co do papek- moja jedna sunia je warzywa bez oporu. Druga nie chce tknąć nawet z kefirem czy czyms tam innym, to nie wmuszam i ma sie dobrze. Poza tym jest szkoła co mówi ze nie trzeba ich podawać. A jeszcze co do alergii, uczuleń , wrażliwych przewodów pokarmowych. Rozmawiałam jakiś czas temu z wetką swoja, i pytam co myśli na temat BARFu. A ona ze poleca jesli widzi ze to psu służy. Przekonala sie po kilku jej pacjentach ktorzy chorowali na egzemy, czy ciagle biegunki lub mieli uczulenia na kurczaka/wołowine, a po przejsciu na BARF- keidy to właściciel sie uparł ze ta dieta ma byc ok dla jego psa- wszystko to odchodziło jak ręką odjął. Dlatego jest ta wetka po stronie BARFa- mimo ze w jej gabinecie jest kolorowo od Royali :) Temat [B]zamrażalki[/B]- mozna sobie poradzic w małej lodówkowej z dużym psem- mialam to przez 5lat, dopoki nie miałam 2 psów radzilam sobie doskonale w malej! A w Wawie jest tyle punktow zaopatrzen -wystarczy poczytać, popytać. Jest fajna strona www. barfnyswiat.org Quote
evel Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [quote name='Amber']Jamniki po surowym nie srają dalej niż widzą, więc to nie jest dokładnie tak. Jari jest mega wrażliwy, jak pisałam dostaje czasem surowe znienacka i nie jest do końca źle ale już z doświadczenia wiem, że oliwa czy papki warzywne z kefirem to nie dla niego. On po tabletce glukozaminy potrafi mieć luźniejszego klocka. [B]Nie poszłam na żywioł, zaczęłam od kurczaka i indyka (delikatne części)[/B], a nie od nóg cielęcych czy wieprzowych. Poza tym w tamtym czasie był wspomagany [B]tabletkami [/B]na przywrócenie flory bakteryjnej. Kasa wyrzucona w błoto moim zdaniem. Ale niech będzie dla ciebie, żebyś mogła mieć rację i żeby cię ucieszyć, że mój pies nie był na BARFie, bo nie jadł żwaczy. Jestem ciekawa czy bąki po żwaczach śmierdzą mniej niż same żwacze czy bardziej? ;) [/QUOTE] Przyswajalność tabletek a przyswajalność produktów naturalnych to coś, czego chyba nie powinno się porównywać, bo to jak niebo i ziemia. I nawet po kościach drobiowych, jak kura czy indyk, nieprzygotowanemu psiemu żołądkowi może nie podpasować coś i mamy rewolucje. Właśnie po to wymyślono okres przejściowy - żwacze, dla wrażliwych psów jest bardzo istotny. Dlatego zdziwiłam się, że tego nie próbowałaś. Nie namawiam do BARFa za wszelką cenę, bo jest z tym trochę roboty, ale kto wie, czy przy prawidłowo wprowadzonym BARFie coś by się nie polepszyło z brzuchem Jarheada ;) Zu miewa srakę jak coś zje nie teges, bałabym też się ją przerzucić na kości z dnia na zień po suchej. Po żwaczach nie odnotowałam żadnych "skutków ubocznych" ;) Najgorsze było ich wyjęcie, rozmrożenie (w szczelnie zamkniętym pojemniku!) i podanie psu :evil_lol: Quote
A&L Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 Dla mnie żwacze są nie do przyjęcia (podobnie, jak krew), na szczęście moja sucz nie miała problemów z przejściem na mięcho :) Quote
betty_labrador Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 tak, ale jak trzeba to żwacze nie są końcem świata :eviltong: Quote
A&L Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 Dla mnie są nie do przyjęcia, bo nie muszę ich podawać :modla: Gdybym musiała, to pewnie bym zmieniła zdanie i karmiła psa kijem na podwórku :evil_lol: Quote
Amber Posted November 8, 2012 Author Posted November 8, 2012 To nawet nie chodzi o same żwacze, tylko o tym co się będzie po nich działo, a dziać się będzie na pewno :eviltong: Może się to wydawać mało istotne dla kogoś kto nie przeżył chociaż kilku godzin z psem który puszcza takie bąki, że ledwo idzie oddychać. Szczególnie w nocy. Jak chce się zasnąć ;) I to nie jedną noc i jeden dzień, ale cały czas... Poza tym wieszajcie na mnie psy, ja już po prostu w nic nie wierzę. Skoro ten pies ma sranie po papce z ryżu i kurczaka... Poza tym ja ci evel chyba kiedyś pisałam PW uzupełniające na temat brzucha Jariego. Nie wiem jak u niego by się odbywało to trawienie kości... Quote
evel Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 No ja wiem, że Jari to hm... przypadek specjalny ;) Dlaczego zakładasz, że po żwaczach na pewno będzie źle? :) Quote
skrzeli Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [quote name='evel']Jak pies mógł być na BARFie, nie będąc poprawnie przestawianym na BARF? Bo skoro nie dawałaś żwaczy, a poszłaś na żywioł to trochę zdupiłaś sprawę, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jakiego masz wrażliwego psa. Może od razu dodam, że nie czepiam się dla sportu, tylko jak ktoś psu karmionemu suszem czy gotowanym znienacka zapakuje np. nogę cielęcą i dziwi się, że pies sra dalej niż widzi, to wysuwanie zarzutów do BARFa, że jest "be" nie jest w porządku. Bo albo się stosuje do zaleceń i wtedy ocenia, albo się nawet nie próbuje.[/QUOTE] A to akurat nie jest prawda -nie ma jednego cudownego sposobu dla każdego psa. Ja ze swoim wrażliwcem próbowałam zacząć od żwaczy po czym biegunki były mega. Nie zrezygnowałam - zaczęłam podawać mięsa z kośćmi i chrząstkami, bo to zatwardza kupale i było coraz lepiej. Z czasem wprowadziliśmy papki również z różnym skutkiem, ale z czasem również zaczął reagować coraz lepiej - no musi się żołądek do wszystkiego przyzwyczaić :) Teraz dostaje żwacze do wołowiny i jest ok. Wprowadzam nabiał - mam dostęp do wiejskiego mleka i robię mu ser, dostaje szklanę serwatki lub mleka i rewolucji brak ;) Fajnie dawać psu to co smakuje :) [quote name='Amber']Tak, im wyżej tym lepiej ;) [/QUOTE] O rety - alem się obśmiała :D Myślałam, że ino mój ma taką fobię ;) Quote
evel Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [quote name='skrzeli']A to akurat nie jest prawda -nie ma jednego cudownego sposobu dla każdego psa. [/QUOTE] Nigdy nie mówiłam, że jest. Ale skoro po mięsnych kościach u Jariego były kłopoty, to ja bym zaryzykowała żwacze na zasadzie "a nuż widelec" ;) Ale jeśli Amber nie chce, to przecież nikt jej nie zmusi ;) Quote
betty_labrador Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [quote name='Amber'] Skoro ten pies ma sranie po papce z ryżu i kurczaka... Poza tym ja ci evel chyba kiedyś pisałam PW uzupełniające na temat brzucha Jariego. Nie wiem jak u niego by się odbywało to trawienie kości...[/QUOTE] Rety co Ty widzisz w tym ryżu z kurczakiem? Bo ja nie wiem czy to cud dieta ze ma ponad wszystko uratować psa od schorzeń? :eviltong: Przede wszystkim pies nie trawi ryżu- więc jakby miał mu pomóc w rewolucji przewodu pokarmowego? A gotowany kurczak nie ma prawie żadnych właściwosci to poprostu martwe jedzenie- pozbawione(wygotowane) witamin, składników.. Jak możesz nie wierzyć w coś czego nie testowałaś jak należy? Suche karmy wytestowałaś. ok, ale BARF? ;) Quote
skrzeli Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [quote name='evel']Jak pies mógł być na BARFie, nie będąc poprawnie przestawianym na BARF? Bo skoro nie dawałaś żwaczy, a poszłaś na żywioł to trochę zdupiłaś sprawę, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jakiego masz wrażliwego psa. Może od razu dodam, że nie czepiam się dla sportu, tylko jak ktoś psu karmionemu suszem czy gotowanym znienacka zapakuje np. nogę cielęcą i dziwi się, że pies sra dalej niż widzi, to wysuwanie zarzutów do BARFa, że jest "be" nie jest w porządku. Bo albo się stosuje do zaleceń i wtedy ocenia, albo się nawet nie próbuje.[/QUOTE] [quote name='evel']Nigdy nie mówiłam, że jest. Ale skoro po mięsnych kościach u Jariego były kłopoty, to ja bym zaryzykowała żwacze na zasadzie "a nuż widelec" ;) Ale jeśli Amber nie chce, to przecież nikt jej nie zmusi ;)[/QUOTE] A to ok - ja zrozumiałam z wypowiedzi, że to jedyne poprawne przestawienie na BARFa, a u nas się nie sprawdziło ;) Też miałam okres, że myślałam, że z RC Intestinal zostaniemy na zawsze, ale się uparłam i poszło, choć nie powiem, że jak po maśle ;) Quote
skrzeli Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [quote name='betty_labrador']Rety co Ty widzisz w tym ryżu z kurczakiem? Bo ja nie wiem czy to cud dieta ze ma ponad wszystko uratować psa od schorzeń? :eviltong: [B]Przede wszystkim pies nie trawi ryżu[/B]- więc jakby miał mu pomóc w rewolucji przewodu pokarmowego? A gotowany kurczak nie ma prawie żadnych właściwosci to poprostu martwe jedzenie- pozbawione(wygotowane) witamin, składników.. Jak możesz nie wierzyć w coś czego nie testowałaś jak należy? Suche karmy wytestowałaś. ok, ale BARF? ;)[/QUOTE] Pies trawi ryż o ile jest rozgotowany na papkę i bardzo często mimo wszystko pomaga przy rewolucjach :) Skoro gotowane to takie zero żywieniowe to nic mi nie pozostaje jak pójść w ślady psa i się przerzucić na surowe ;) Nie jest aż tak źle z gotowanym jednak :) Quote
Amber Posted November 8, 2012 Author Posted November 8, 2012 [quote name='A&L']A rozmawiałaś z jakimś dietetykiem?[/QUOTE] Z najlepszym w Warszawie o ile nie w kraju. Zakładam, że będzie źle bo po wszystkim oprócz RC jest źle, a co dopiero po czymś takim jak żwacze. Jak po gotowanym kurczaku ma gazy i luźne kupska. Poza tym postawcie się w mojej sytuacji. Kupuje te żwacze, już pal licho ile kosztują. Nie mam gdzie ich trzymać, no ale opróżniam zamrażalnik z tego co tam jest. Przez tydzień nie zapraszam nikogo do domu bo mam komorę gazową. Wysłuchuje od rodzinki, że jestem nienormalna. Pies chudnie i cierpi. Latam z nim w nocy, ma lejawkę z tyłka. A to dopiero początek i nie wiem co będzie dalej. Jak już pisałam też zaczynałam od bardzo delikatnego mięsa, na początku bez kości, ale kij to dało. A po kościach było tylko gorzej ...Jak on po gotowanym też ma sensacje... Ja myślę, że to RC jest tak zrobione i tak przetworzone, że ma super przyswajalność dla psów które mają z tym problem i w tym tkwi sekret. Wszystko co naturalne, u Jariego nie przechodzi. "Pochwalę" się tym, że Jari nigdy w życiu nie miał za to zatwardzenia. W jego słowniku ten termin nie występuje :lol: [QUOTE]Rety co Ty widzisz w tym ryżu z kurczakiem? Bo ja nie wiem czy to cud dieta ze ma ponad wszystko uratować psa od schorzeń? :eviltong: Przede wszystkim pies nie trawi ryżu- więc jakby miał mu pomóc w rewolucji przewodu pokarmowego? A gotowany kurczak nie ma prawie żadnych właściwosci to poprostu martwe jedzenie- pozbawione(wygotowane) witamin, składników.. Jak możesz nie wierzyć w coś czego nie testowałaś jak należy? Suche karmy wytestowałaś. ok, ale BARF? ;-)[/QUOTE] Pies trawi ryż tak samo jak trawi ziemniaki, ale musi być rozgotowany na papkę. To, że gotowany kurczak jest wygotowany to też nieprawda, poza tym nie wiem co mają witaminy i składniki odżywcze do problemów z trawieniem. Im bardziej wygotowane pożywienie tym lepiej strawne. Dlatego psom z kłopotami żołądkowymi podaje się kleik, a nie surowe gnaty. Jak chcesz testować BARF na Jarim to z chęcią ci go oddam na ten czas, ja nie mam siły się już na to wszystko patrzeć... Quote
skrzeli Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [quote name='Amber'] Dlatego psom z kłopotami żołądkowymi podaje się kleik, a nie surowe gnaty. [/QUOTE] No to też nie reguła, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze :) U nas gotowane jest gorzej tolerowane niż surowe gnaty, a gazy po nim paskudne :) Ale sporadycznie podaje właśnie z dobrze rozgotowanym ryżem dla radochy psa :) Quote
Amber Posted November 8, 2012 Author Posted November 8, 2012 Miałam na myśli zdrowe psy, bo tak się zazwyczaj robi. Zresztą z ludźmi jest to samo. Kleik ryżowy poza tym świetnie działa osłonowo na jelita. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.