Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

hej ,hej dzis Jackson byl znowu u fryzjera i udalo sie....co prawda walczyl dzielnie o kazdy koltun na swoich ucholach ale wkoncu skapitulowal i pani go opitolila,smiesznie teraz wyglada ale klaczki odrosna i na bierzaco pielegnowane nie zamienia sie juz w to cos co mial,a pani zadeklarowala ze moze go co jakis czas strzyc za free ew inne psiaki w potrzebie,kaski dac nie moze bo sama w NEDZY ale dobra i taka pomoc,nie wiem ile by to kosztowalo normalnie..wiec ciesze sie ze choc tyle sie udalo ZDOBYC!!pozdrowionka

  • Replies 430
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wpadłam całkiem przypadkiem. Co z tym domkiem w Dankowicach? Ogólnie z tego co wiem, mieszkają tam dobrzy ludzie :)

Edit: Żeby nie było nieporozumień. Znam kilku ludzi z tej wsi, którzy są dobrymi ludźmi i złego słowa o nich nie powiem ale, niekoniecznie akurat niekoniecznie odnosi się to do tego państwa, bo nie wiem która to rodzina :)

Posted

z mojego zrodla wiem ze Pani ktora starala sie o adopcje nawet nie wpuscila do domu dziewczyny ktora przyjechala na wizyte,przywitala ja za to w bramie z piwem w reku.....na prosbe dziewczyny wizytujacej o wyprowadzenie ich psiaka ,wyprowadzili ,zrobili 5 min spacerek i....nie bardzo wiedzieli co dalej robic z psem.....z tym swobodnym bieganiem tez bylo nie do konca tak jak mowila Pani przez tel a Jackson to pies z instrukcja obslugi.....i dom dla niego musi byc na 100000000% aktywny,poza tym trzeba go trzymac TWARDA REKA inaczej probuje swoich SZTUCZEK......warkow itp..wiec jesli nawet to byli dobrzy ludzie to moze nie dla takiego psa jak Jackson i tyle.....

Posted

TAK TAK DOBRE ALE.....CHARAKTERNE,SZCZEGOLNIE TEN MOJ SWIREK.....KURCZE 2 PODEJSCIA DO FRYZJERA BO ATAKOWAL,trzeba go bylo trzymac z kagancem na pycholu....zle wspomnienia niestety.....w domu tez czasem probuje pokazac rogi,poza tym szaleniec okrutny,tylko biegac by chcial i to najlepiej w jaknajwieksze krzary i chaszcze a jak jakies zielsko czepliwe stoi na jego drodze to oczywiscie nie przepusci,musi przez nie przeleciec a bagienko toz to raj dla niego.....jak mialam kilka dni remontu w domu i spacery troszke skrocilam to potrzefil mnie o 5 rano budzic i sie domagac wyjcia i przez te kilka dni byl dosc niespokojny,krecil sie ,jakis taki nadasany.....ale coz...nauczylam ze codziennie zaliczamy 3 godz gonitwe po lesie to mam hahahahahah ze nie wspomne o porannym i wieczornym spacerku.....ech.....figure to ja przy takim psiaku bede miec jak modelka.....hahahahahaha

Posted

Nasz Spaniel okazuje sie byc bardziej skomplikowany niz sadzilismy. W pierwszym okresie jak trafił do Karmelci byl psem nieufanym,na bazie tego zdarzalo mu sie powarkiwanie na ludzie, unikał kontaktu z merzczyznami i byl mocno niechetny wobec blizszych kontaktów z ludzmi. Udało sie wypracowac u niego neutralne podejscie do mezczyzn,sympatie i szczere otwarcie w stosunku do niekotrych osob( w szczegolnosci karmelci,ktora kocha nad zycie) takich jak rodzina karmelci.Wyzbył sie strachu w oczach . Zaczął doswiadczac przyjemnosci zycia podczas wyczrpujacych spacerów co mocno pozytywnie wplywalo na jego kondycje psychiczna.
Z czasem okazalo sie,ze sympatia do zwierzat jest jednak wybiórcza. Duze suki owszem,małe samce absolutnie nie. Karmclecia radzila sobie jak mogla- i nadal to robi, jednak... powstal silny konflikt pomiedzy sasiadujaca z karmelcia rodzina. domownicy i ich 4 psy sa przez spaniela znienawidzone do granic mozliwosci. tydzien temu doszlo do kasniecia przez spaniela Pana sasiada. w zwiazku z zaistniala sytuacja pojechalam z naszym fundacyjnym szkoleniowcem do Karmelci i spaniela. Zobaczylam na prawde fajnego psa i ogromna zmiane lecz nie umknela tez mojej uwadze owa zywa nienawisc do owej rodziny. zaprosilisly pania sasiadke do wspolpracy,na co szczerze sie zgodzila. wziela swojego psa ,pokazalysmy jak nalezy cwiczyc ze zwierzakami i ludzmi by uniknac podobnych temu sytuacji. warunkiem bezwzglednym bylo nie spuszczanie spaniela w okolicy domu ze smyczy. Dzis dowiedzialam sie ze Spaniel wczoraj znow zaatakowal jedna z domowniczek owego sasiadujacego domu. Wnuczka tychże Panstwa przedwczoraj przyszla do córki karmelci(zdarzalo sie to juz wczesniej) i spaniel ni z tego ni owego wystartowal do dziewczynki, schwycil ja za ciuchy,karmlecia odciagnela psa. dziecko ucieklo z krzykiem. wczoraj natomiast Karina wzgledem naszej umowy poszla ze spanielem na spacer km od domu i tam spuscila go ze smyczy by pocwiczyc przychodzeni na komende, pies w jednej chwili obral azymut dom i tam dopadl do yorka i dziewczynki(drugiej wnuczki sasiadow).Dziecko narobilo krzyku,inny sasiad kopnał spaniela tym samym ratujac przed poszarpaniem yorka. ostatecznie nic sie malemu yorkowi nie stalo, dziewczynka schowala sie w klatce wiec i jej nic. natomiast: sasiedzi tak jak wczesniej skorzy byli do współpracy tak teraz dali kamelci jakies ultimatum. jesli choc jeszcze raz spaniel wywinie podobny temu numer dzwonia na policje. karmelcia wie dokladnie,ze na spaniela oko musi miec teraz potrójne z kazdej strony glowy. na dniach dostanie od nas kaganiec plus kolczatke. ze spanielem trzeba pracowac non stop i trzeba wiedziec jak. nie moge tez od karmelci majace obecnie 4 psy wymagac totalnego poswiecenia dla spaniela. nie ukrywam wiec ze jego sytuacja jest podwojnie zla/ po pierwsze: wygoda zycia u karmelci mocno ulega zmianie a dwa wszystkie te negatywne rzeczy powodują,ze znalezienie domu dla spaniela jest wrecz rzecza diabelnie trudna. Adopcja jest ryzykowna i niebezpieczna. Najlepiej gdyby jakis altruista w imie poswiecenia sie dla spaniela zechcial go utrzymywac, wychowywac,opiekowac sie nim. w takim tylko przypadku gdyby byla to osoba doswiadczona z zamilowaniem do pracy ze zwierzetami i z odpowiednim terenem,najlepiej domem z podworkiem z ogrodzeniem Spaniel mółby pojsc do adopcji, obecnie kazda przypadkowa rodzina narazona bedzie przeze mnie na jakies niedobre sytuacje. Ja dalabym rade ze spanielem, karina daje(jednak wystepuja sytuacje ryzykowne). powiem szczerze... chce Waszych opini, wiem,ze beda trudne bo jednak nie znacie owegos paniela bezposrednio,ale jesli mialabym Wam opisac go jednym slowem to zwyczajnie Dr jackyl i mr hide. potrafi byc swietnym psiakiem jednak sa problemy i to wyrazne.
ok musialam sie z Wami tym podzielic. sama tez nie dam z tym rady. nie mamy zadnych deklaracji, zadnych chetnych osob ktore zechcialy by go przejac by z nim cwiczyc. prosze co sadzicie o owej sytuacji,co mozemy zrobic.
Chce zebyscie przeanalizowaly spaniela pod katem jego adopcyjnosci i ryzyka ktore stwarza. Atakuje dzieci! to jest na prawde powazna sprawa.
Dzisiaj na konto spaniela wyslalam 150 zl z bazarku, co oczywiscie i tak jedt kropla w morzu zadluzenia. ostatnia pelna rata za hotelik wplynela 24 czerwca,co pozwolilo oplacic hotel do 24 lipca. zatem od 24 lipca do 24 sierpnia powinno na konto karmelci wplynac 300 zl-wplynelo dzisiaj 26 sierpnia 150 zl
obecnie zadluzenie spaniela u karmelci wynosi - 450zł
w zwiazku z tak duzym zadluzeniem prosze o jakakolwiek pomoc finansowa. jesli ktos bylby chetny podam od razu na priv nr konta. w przeciagu kilka dni stworze tez nowy bazarek na ten sam cel

Posted

nawet jesli cudem znajdzie się człowiek, który adoptuje agresywnego spanielka i da się przez niego pogryźć, to w jaki sposób taki człowiek da Tobie Uru gwarancję, że kiedyś Browarek nieupilnowany przez niego nie podbiegnie do jakiegoś 2 latka w piaskownicy i nie rozszarpie mu buzi?

Ten Spaniel jest psem "jednego właściciela", w porywach jest w stanie zaakceptować rodzinę tego właściciela. Ale co z otoczeniem tych ludzi? Nieświadomymi ludźmi mijającymi tego psa ze swoimi dziećmi na ulicy. Inna sytuacja jest gdy pies gryzie, gdy ktoś go dotyka, a inna jak poluje na ludzi.
On nadaje się tylko do domu gdzieś na odludziu, u człowieka świadomego zagrożenia pogryzienia.
Są takie domy? :PROXY5:

Ogłoszenie:
Spaniel Dżekson szuka domu. Domu bez dzieci, bez sąsiadów. U boku Opiekuna, któremu nie straszne będą kąśliwe zachowania tego pieska. Opiekuna, który nie odda go do schroniska, ani nie wyrzuci na ulicę, gdy Dżekson go ugryzie lub będzie atakował inne osoby.

Warunkiem adopcji jest m.inn.:
1.pisemne zobowiązanie do prowadzenia psa zawsze na smyczy i zawsze w kagańcu
2.oświadczenie o nie żądaniu roszczeń odszkodowawczych od Wydającego, w przypadku pogryzienia Adoptującego lub osób trzecich
3. posiadanie polisy OC od psa
4. zapewnienie leczenia agresji przez behawiorystę

:shake::shake::shake: fatalnie to przecież brzmi.

Uru współczuję Ci, bo masz na płatnym hotelu małą rudą wredotę, której nikt nie zechce.

Posted

Trudna sprawa, już 1. spaniel wędruje z Dt do Ds i znowu Dt i znowu dS.Po drodze schron.Teraz jest u zaklinaczy psów i podobno jest bardzo duża poprawa.Ale czy kiedyś mu nie odbije, trudno powiedzieć.

Posted

co jest nie tam z tymi spanielami... gdyby Jackson byl nie fajny na kazdej plaszczyznie latwiej byloby stwerdzic :totalnie nie adopcyjny,itd. a tu jeszcze jakies moze szanse na jego zycie w szczesciu sa. male,coraz mniejsze ale ciagle mam wrazenie,ze cos temu psu mozna zrobic by bylo lepiej. teraz mam wrazenie,ze trzeba zabrac go od rodziny tych sasiadów,ktorej tak nie znosi. Kurcze, mam takie odczucie,ze gdybym ja byla z nim na codzien dala bym rade temu jego brykaniu. i nie chodzi tu o to,ze karina nie daje rady-bo odwalila kawal dobrej roboty. zwyczajnie ja,jako zalozycielka watku i osoba ktora pierwsza zaczela sie tym psem zajmowac mam poczucie odpowiedzialnosci za jego los i wiare,ze cos mozna jeszcze zrobic. a powiedzcie mi... jakie sa szanse,ze jesli napisze do Jamora i przedstawie mu opcje to on w ramach altruismu o ktorym pisalam wczesniej zgodzi sie go sobie zostawic? pytam,zeby sie nie osmieszyc pytajac dalej. myslicie,ze to ma szanse powodzenia? Zeby Jamor za darmo zabral psa bo nikt inny nie moze? mysle,ze zaoferowac moglabym wor karmy... i tak od wora do wora...

Posted

Madziu absolutnie nie chcę Cię zniechęcać, w końcu pytać zawsze warto, jednak sądzę ze Jamor dostaje wiecej takich propozycji i gdyby nie zdrowy rozsądek miałby juz średniej wielkości schronisko bezdomniaków nieadopcyjnych...........ehhh życie

Posted

Uru napisał(a):
na dniach dostanie od nas kaganiec plus kolczatke.

Uru, a po co mu kolczatka? :roll:
Potrzebna jest linka treningowa (10-15 m), żeby mógł na niej wychodzić na smyczy, absolutnie nie powinien być teraz spuszczany.

Tak sobie myślę i myślę i może warto by było spróbować metody odwrażliwiania na sąsiadów i małe psy?

Nie będę tu opisywać jak to ma wyglądać, bo dużo by pisać, najlepiej jutro zadzwonię do Ciebie i porozmawiamy.

Posted

[quote name='togaa']Bardzo trudny i nie można Uru zostawic samej z tym problemem....

To prawda,sama nie dam rady. Gdyby znalazla sie kasa by placic za hotel u karmelci to jestem tez przekonana,ze moglby tam dalej zostac tzn,ja np moglabym tam czesciej jezdzic,jakos pracowac z nim. na bank codziennie tylko i wylacznie w kagancu. jednak to i tak jest dzialanie na zwloke. karmelcia nie moze go zatrzymac u siebie na stale. w kazdym razie bardzo Was prosze o jakiekolwiek wplaty.jakies deklaracje chocby 5zł. moge podac konto fundacyjne,moge rowniez bezposrednio swoje. Nawet nie wspominam o tym,czy ktos moglby go przygarnac....
Karolinko,masz racje. wiem o tym,ze zapewne pytaja go oto ludzie. Ale moze jednak sprubuje... ech

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...