Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 444
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

przyjaciel_koni napisał(a):
Czytam i czytam i nic nie rozumiem !!!!!
Może ja również zatraciłam umiejętność czytania ze zrozumieniem.
Czego właściwie potrzeba ? Bo raczej nie ma szansy, by ktokolwiek tego biedaka zabrał do domu. Hoteliki w pobliżu zajęte.
Były tu faktycznie różne propozycje (posłanie, miski, kocyki, o propozycji domu z ogrodem nie wspomnę), żadna nie jest przyjęta.
Nie rozumiem !!! Będę bardzo wdzięczna za oświecenie !
Również mi Stasia żal ! W tej chwili jest jak było. Stasio nie ma nic. A czas leci.

tu trzeba podziękowac komuś kto nazywa się przyjacielem zwierząt ale dla własnego widzimisię rzuca kłody pod nogi :angryy:

Posted

Ja znam Stasia osobiście. Czytałam, czytam ale się nie wtrącam.
Wyjaśnię tylko kwestie misek i posłania dla Stasia.

Otóż należy pamiętać, że Stasio nie dowidzi. Często się wywraca.
Specjalnie w jego boksie nie ma plastikowego posłania ani misek na stojaku, żeby chłopak nie miał dodatkowych przeszkód.
Gdy wychodzi się ze Stasiem na spacer, bardzo często wywraca miskę, potyka się. Dostawianie mu kolejnych, nie jest w moim mniemaniu dobrym pomysłem.

Stasio wygląda bidnie, po jego minie można wyczytać, że to pies którego otarło najgorsze zło tego świata.
Może moi Drodzy nie zdajecie sobie sprawy, że Staś teraz wygląda pięknie. Wyniki krwi ma jak młodziutki zdrowiutki pies. Nie widzieliście go wczesniej. To najprawdopodobniej pies, który był zaniedbywany przez całe swoje życie.

Nalezy też pamiętać, że Staś nie musi być psem stojącym nad grobem.
Może mieć równie dobrze 8 lat, tylko zaniedbywanie przez tyle lat odbiło tak swe piętno, że wygląda na dziadziusia.

Weźcie to pod uwagę co napisałam.
I już powracam do czytania a nie pisania ;)

Posted

Z postu Doddy wnioskuję (o ile dobrze rozumiem), że w zasadzie niewiele można w przypadku Stasia zrobić.
Nawet najzwyklejsze miski i posłanie stanowią zagrożenie.
Jedyne wyjście, to dom i to niedaleko, by nie trzeba go długo transportować.
Biedny Stasio. To chyba nierealne.
Przykro.

Posted

doddy napisał(a):

Nalezy też pamiętać, że Staś nie musi być psem stojącym nad grobem.
Może mieć równie dobrze 8 lat, tylko zaniedbywanie przez tyle lat odbiło tak swe piętno, że wygląda na dziadziusia.


To teraz ja znowu nie rozumiem :roll:. Sądziłam, że Staś ze względu na postępującą chorobę ma już niewiele dni przed sobą? Czyli jak to jest? Choroba jego życiu nie zagraża, ale Staś być moze ma już tyle lat, że odejdzie wkrótce ze starości?
Ustalenie tej kwestji moim zdaniem jest bardzo ważne. Bo co innego przygarnąć psiaka chorego, o którym się wie że za pare tygodni/miesięcy choroba go wykończy, a co innego adoptować psa wiedząc, że jest chory, ale może z tym zyć jeszcze pare lat... Jeśli chodzi o wiek, to przeciez w przypadku psów schroniskowych czy znajdek czasem bardzo ciężko go ocenić.Schorowany, zaniedbany Staś może wyglądać na kilka lat więcej...To jak to jest w końcu z tym naszym Stasiem..?

PS.Doddy, napisz co w takim razie można dla Stasia zrobić? Może jednak jakieś miękkie materiałowe posłanie? Czy jeśli będzie często wyprowadzany, to uniknie się brudzenia posłanka? Bo jeśli tak, to może w tym wypadku trzeba szukać osób, które na zmiany kilkakrotnie w ciągu dnia wyprowadzałyby Stasia na spacer?Od października będę codziennie na SGGW (ale mam nadzieję, że do tego czasu Stasia już tam nie będzie...).

Posted

[quote name='AśkaK'] Bo co innego przygarnąć psiaka chorego, o którym się wie że za pare tygodni/miesięcy choroba go wykończy, a co innego adoptować psa wiedząc, że jest chory, ale może z tym zyć jeszcze pare lat...

:roll: :crazyeye:

Posted

a moze przygotujcie ulotki z opisem sytuacji i poroznoscie po blokach w okolicy sggw. napiszcie, ze piesek jest pod opieka weterynarzy i wystarczy tylko cieply domek, mozna nawet dodac o mozliwosci pomocy w karmieniu psa, bo czesto np ludzie starsi daliby dobry domek psu, ale ciezko za emeryture wyzywic dodatkowa gebe. wbrew pozorom ludzi o dobrych serduszkach jest mnostwo, tylko najczesciej nei wiedza, ze mozna tak latwo pomoc i ze tapomoc jest tak potrzebna. a my robimy baaardzo mało,zeby ich o tym uswiadomic. chyba czas to zmienic.

Posted

[quote name='doddy']
Ja znam Stasia osobiście. Czytałam, czytam ale się nie wtrącam.
Wyjaśnię tylko kwestie misek i posłania dla Stasia.

Otóż należy pamiętać, że Stasio nie dowidzi. Często się wywraca.
Specjalnie w jego boksie nie ma plastikowego posłania ani misek na stojaku, żeby chłopak nie miał dodatkowych przeszkód.
Gdy wychodzi się ze Stasiem na spacer, bardzo często wywraca miskę, potyka się. Dostawianie mu kolejnych, nie jest w moim mniemaniu dobrym pomysłem.

Stasio wygląda bidnie, po jego minie można wyczytać, że to pies którego otarło najgorsze zło tego świata.
Może moi Drodzy nie zdajecie sobie sprawy, że Staś teraz wygląda pięknie. Wyniki krwi ma jak młodziutki zdrowiutki pies. Nie widzieliście go wczesniej. To najprawdopodobniej pies, który był zaniedbywany przez całe swoje życie.

Nalezy też pamiętać, że Staś nie musi być psem stojącym nad grobem.
Może mieć równie dobrze 8 lat, tylko zaniedbywanie przez tyle lat odbiło tak swe piętno, że wygląda na dziadziusia.

Weźcie to pod uwagę co napisałam.
I już powracam do czytania a nie pisania ;)


akurat widzialam go kilka dni temu+nie wiem czy to jest piekny widok jesli psu nogi sie rozjezdzaja i ledwo chodzi:roll: owszem stoi nad grobem i ma chore nerki do tego spondzloze+jego stan sie pogarsza:shake: jesli stan nerek sie pogorszy to zostaja ew.dializy:roll: a na spondyloze sa preparaty stopujace ale wzleczyc sie tego nie da Wiesz o tym Doddy
co do miski to ma miseczke jak dla jamniczka+przeciez sa miski, ktore mozna podwiesic do krat jego boksu +i to odpowiednia wielkosc dla duzego psa a scierka to nie jest dobra rzecz dla chorego psa+chyba, ze sie myle:roll: ...

Posted

arwenka napisał(a):
a moze przygotujcie ulotki z opisem sytuacji i poroznoscie po blokach w okolicy sggw. napiszcie, ze piesek jest pod opieka weterynarzy i wystarczy tylko cieply domek, mozna nawet dodac o mozliwosci pomocy w karmieniu psa, bo czesto np ludzie starsi daliby dobry domek psu, ale ciezko za emeryture wyzywic dodatkowa gebe. wbrew pozorom ludzi o dobrych serduszkach jest mnostwo, tylko najczesciej nei wiedza, ze mozna tak latwo pomoc i ze tapomoc jest tak potrzebna. a my robimy baaardzo mało,zeby ich o tym uswiadomic. chyba czas to zmienic.

ulotki mogę zrobić, to żaden problem, tylko co da rozklejanie ich w okolicy SGGW jak Ursynów to blokowisko? Staś nie może mieszkac w bloku, poza tym on raczej potrzebuje ciągłej obecności człowieka a kto ma takie możliwości?:-(

Posted

Moze trzeba Stasia na allegro wystawic. Dac mu szanse na pelna adopcje-takim jakim jest-z opisem co i jak.
Moze szukac domu zastepczego-w porozumieniu z 'Psim Aniolem'-moze jakis emeryt wziolby go ale aby bylo leczenie itp oplacane.

Posted

Cytat:
Napisał(a) AśkaK
Bo co innego przygarnąć psiaka chorego, o którym się wie że za pare tygodni/miesięcy choroba go wykończy, a co innego adoptować psa wiedząc, że jest chory, ale może z tym zyć jeszcze pare lat...


[quote name='ARKA']:roll: :crazyeye:

ARKA, co Cię tak szokuje?Stwierdziłam tylko smutny fakt, że prędzej znajdzie się osoba gotowa przygarnąć psiaka który ma szansę na jeszcze kilka lat życia, niż takiego, który odejdzie za kilka miesięcy.Nikt nie chce cierpieć z powodu śmierci ukochanego zwierzaka i ja to rozumiem. Potrzeba wiele siły i jeszcze większego serca by przyjąć umierającego psa.

Dlatego tak istotne wydaje mi się jednoznaczne określenie, ile życia jeszcze Staś ma przed sobą? A tu znajduję same sprzeczne informacje...

I nie rozumiem jeszcze jednej rzeczy.
Hotelik u p.Grażyny odpadł, innego tak samo dobrego w okolicy W-wy nie ma lub nie znamy.Mossi oferuje opiekę i dom, ale oferta ta jest odrzucona, bo za daleko... Rozumiem, że w sytuacji gdyby wypalił kotelik u pani Grażyny, to ta opcja byłaby lepsza. Ale teraz, skoro to nie wypaliło, to na co czekacie? Dlaczego Staś nie może jechać do Mossi?! Że nie przeżyje podróży...czy to jest jednoznaczna opinia weta? Czy ktoś o taką ewentulaność zapytał? Bo jeśli nie, to bardzo proszę uczynić to jak najszybciej. Przeciez pies nie będzie przewożony w klatce przez kilkanascie godzin, co faktycznie byłoby niebezpieczne, lecz w samochodzie na odpowiednio przygotowanym miejscu. A podróż pewnie z kilkoma przystankami na picie i siku, nikt nie musi jechać na złamanie karku, można choćby 50 na godzinę żeby nie trzęsło...Jeśli weterynarz oceni, że nawet tak delikatny transport Stasia zabije, to ja już o nic nie mam pretensji. Ale proszę, dowiedzcie się jak to jest naprawdę?

Acha, czy zapytałaś Oktawio o to, jaką karmę Staś ma dostawać? Jeśli ten royal canine który mam się nie przyda, chciałabym wiedzieć, żeby móc innemu psu przekazać w takiej sytuacji.


PS.Mogę Stasia wystawić na allegro. Czy nr telefonu podać do lecznicy czy do którejś z Was?

Posted

czy ktoś zna wyniki badań Stasia - chodzi mi o mocznik i kreatyninę (czyli wskaźniki nerkowe).
Nie znam przebiegu spondylozy , ale poprzedniego boksia straciłam własnie z powodu nerek - w ciągu trzech tygodni . Zresztą jesli ktoś sledzi na weterynarii watki psów chorych na nerki to wie , ze choroba nerek to wyrok , a kiedy - to tylko kwestia czasu ( stąd maje pytanie o wyniki badań).
Psiak z chorymi nerkami powinien być na ścisłej diecie weterynaryjnej fazy I lub II w zależności od stopnia uszkodzenia nerek, psiak taki bardzo często odmawia jedzenia (wiem jakie cuda wyczyniałam by choć troche nakarmić mojego chorego boksia) - stąd moze wynikac też ta chudość Stasia. Psiak nie powinien leżec na betonie - powinien mieć ciepło. PO prostu - psiak chory na nerki nie poradzi sobie sam w warunkach schroniskowych czy takich jak na SGGW - musi miec na codzień obok człowieka, którey bedzie doglądał go dokarmiał, systematycznie kontrolował poziom mocznika i kreatyniny ,woził na kroplówki by wypłukac nadmiar mocznika z organizmu.

Posted

[quote name='AśkaK']Cytat:
Napisał(a) AśkaK
Bo co innego przygarnąć psiaka chorego, o którym się wie że za pare tygodni/miesięcy choroba go wykończy, a co innego adoptować psa wiedząc, że jest chory, ale może z tym zyć jeszcze pare lat...




ARKA, co Cię tak szokuje?Stwierdziłam tylko smutny fakt, że prędzej znajdzie się osoba gotowa przygarnąć psiaka który ma szansę na jeszcze kilka lat życia, niż takiego, który odejdzie za kilka miesięcy.

Szokuje-dlugosc zycia kazdego z nas jest nie znana. nie ma co tu dewagowac ze psiak moze zyc dlugo czy tez krotko.

Poprostu domu szuka pies, z okreslonymi chorobami, do konca swojego zycia i tyle. Nawet teoretycznie zdrowy pies moze np. zawalu dostac, skretu zoladka itd.


Nikt nie chce cierpieć z powodu śmierci ukochanego zwierzaka i ja to rozumiem. Potrzeba wiele siły i jeszcze większego serca by przyjąć umierającego psa
Dlatego tak istotne wydaje mi się jednoznaczne określenie, ile życia jeszcze Staś ma przed sobą?


Myslisz, ze lekarze sa jasnowidzami? kazdy organizm jest inny, kazdy inaczej sobie radzi z chorobami,ze stresem czy tez podejmuje walke o zycie.

Zadajesz pytania na ktore nie ma jednoznacznych odpowiedzi.

Nawet chyba nikt nie wie w jakim stanie sa jego nerki-jesli sa chore.

Z tego co ja wiem zwierzak z chorymi nerkami, pod kontrola scisla, moze zyc i 2 lata.



Hotelik u p.Grażyny odpadł, innego tak samo dobrego w okolicy W-wy nie ma lub nie znamy.Mossi oferuje opiekę i dom, ale oferta ta jest odrzucona, bo za daleko... Rozumiem, że w sytuacji gdyby wypalił kotelik u pani Grażyny, to ta opcja byłaby lepsza. Ale teraz, skoro to nie wypaliło, to na co czekacie? Dlaczego Staś nie może jechać do Mossi?! Że nie przeżyje podróży...czy to jest jednoznaczna opinia weta? Czy ktoś o taką ewentulaność zapytał? Bo jeśli nie, to bardzo proszę uczynić to jak najszybciej. Przeciez pies nie będzie przewożony w klatce przez kilkanascie godzin, co faktycznie byłoby niebezpieczne, lecz w samochodzie na odpowiednio przygotowanym miejscu. A podróż pewnie z kilkoma przystankami na picie i siku, nikt nie musi jechać na złamanie karku, można choćby 50 na godzinę żeby nie trzęsło...Jeśli weterynarz oceni, że nawet tak delikatny transport Stasia zabije, to ja już o nic nie mam pretensji. Ale proszę, dowiedzcie się jak to jest naprawdę?

Acha, czy zapytałaś Oktawio o to, jaką karmę Staś ma dostawać? Jeśli ten royal canine który mam się nie przyda, chciałabym wiedzieć, żeby móc innemu psu przekazać w takiej sytuacji.


PS.Mogę Stasia wystawić na allegro. Czy nr telefonu podać do lecznicy czy do którejś z Was?


Stasio jest pod OPIEKA fundacji "Pod Psim Aniolem' i to oni, nie my, decyduja o losie Stasia.

Na allegro trzeba wiec podac kontakt z Ewa Pikulska jak rozumiem, ona opiekuje sie zwierzetami z SGGW.

I nie pisz z pozycji-prosze to uczynic-tylko skontaktuj sie ze STASIA OPIEKUNAMI poprostu-fundacja " Pod Psim Aniolem".

Posted

Przez kilka lat miałam też najpierw niedowidzącego a potem juz całkiem niewidomego spaniela. Pies niewidomy doskonale rekompensuje sobie brak wzroku węchem. Myśle, ze przy problemach z kręgosłupem Staś powiniem miec własnie miski czy zawieszone na kracie czy miski na stojaku - powinny być zawieszone na siatce / stać gdzieś z boku , tak zlokalizowane by nie były na "trasie" do wyjścia. Ważne by znajdowały sie zawsze w tym samym miejscu - Staś szybko nauczy sie gdzie one są i będzie z nich korzystał.
Niewidomemu psu łatwiej jeść z miski umocowanej stabilnie w jednym miejscu niż przesuwającej sie po podłodze , która "pląta sie pod łapami"

Posted

[quote name='Faro']czy ktoś zna wyniki badań Stasia - chodzi mi o mocznik i kreatyninę (czyli wskaźniki nerkowe).
Nie znam przebiegu spondylozy , ale poprzedniego boksia straciłam własnie z powodu nerek - w ciągu trzech tygodni . Zresztą jesli ktoś sledzi na weterynarii watki psów chorych na nerki to wie , ze choroba nerek to wyrok , a kiedy - to tylko kwestia czasu ( stąd maje pytanie o wyniki badań).
Psiak z chorymi nerkami powinien być na ścisłej diecie weterynaryjnej fazy I lub II w zależności od stopnia uszkodzenia nerek, psiak taki bardzo często odmawia jedzenia (wiem jakie cuda wyczyniałam by choć troche nakarmić mojego chorego boksia) - stąd moze wynikac też ta chudość Stasia. Psiak nie powinien leżec na betonie - powinien mieć ciepło. PO prostu - psiak chory na nerki nie poradzi sobie sam w warunkach schroniskowych czy takich jak na SGGW - musi miec na codzień obok człowieka, którey bedzie doglądał go dokarmiał, systematycznie kontrolował poziom mocznika i kreatyniny ,woził na kroplówki by wypłukac nadmiar mocznika z organizmu.

To po co jest szpital na SGGW? Myslisz,ze tego nie robia-oj sadze,ze tak..jesli chodzi o strone medyczna.

Ja mialm kota z chorymi nerkami i zyl rok:shake: Choroba byla wczesnie zdiagnozowana, bo przycisnelam weta,ze wydaje mi sie,ze nerki chore. chudl, siersc zaczela byc poprostu brzydka, matowa..

I szlo ku dobremu naprawde bylo juz prawie blisko normy jak nagle kot odmowil jedzenia karmy dla nerkowcow...potem wogole i polecialo-miesiac czasu:shake: :shake:

Posted

No własnie Arko - pisząc o człowieku , który go bedzie doglądał miałam na mysli własnie ten etap, który nieuchronnie następuje, etap gdy zwierzak odmawia jedzenia - kroplówki, badanie krwi - to z pewnościa na SGGW jest zapewnione przez personel medyczny, ale czy ktoś będzie tam miał czas karmić go z reki po granulce karmy wczesniej zamykając karme w pojemniku z wędzonym boczkiem , by przesiąkła jego zapachem ?? czy wymyslać "inne podchody" by psiak cokolwiek zjadł ???

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...