andzia69 Posted November 10, 2011 Author Posted November 10, 2011 TERESA BORCZ napisał(a):wczoraj za póżno się wczytałam w maila przesłanego przez cioteczkę erkę, póżno wróciłam od Timonka,dzisiaj zadwonię do Pani chętnej do adopcji LIZY, zasiedziała isię to prawda ale jest tak cudownym psem że wogóle nie narzekam, wręcz odwrotnie, to cudownie ją mieć przy sobie, zgadza sie też z innymi psiakami niezależnie od wielkości, może akurat będzie to dobre wyjscie, zwłaszcza że domek z ogródkiem/ Prosimy Pani Teresko:p pani Karolina bardzo zmartwiona brakiem kontaktu:) trzymamy kciuki za udaną rozmowę!:lol: Quote
divia_gg Posted November 10, 2011 Posted November 10, 2011 Wrzucam podsumowanie bazarkow, ktore prowadze i na które serdecznie zapraszam:) 1. Na schronisko: http://www.dogomania.pl/threads/216782-*-*-PIERWSZY-na-dogo-bazarek-wszystkomający-na-KIELECKI-SCHRON.Do-24.11-g.10.OTWARTE! 2. Na kieleckie psiaki - mega tani z roznymi rzeczami:): http://www.dogomania.pl/threads/217015-*-*-Mega-TANIO-na-kieleckie-psiaki.Zapraszam-rzeczy-od-1-z%C5%82.-Do-24-XI-ZAPRASZAM-!!!?p=17911693#post17911693 3. Na kieleckie psiaki z rzeczy od ang, tez roznosciowy: http://www.dogomania.pl/threads/217476-*-R%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-na-Kielce.-ZAPRASZAM.-Do-24XI-g.10.-OTWARTE. 4. Cegielkowy dla Albinki koniczyki: http://www.dogomania.pl/threads/217451-*-*-Koniczynki-dla-ALBINKI.-By-wreszcie-dopisa%C5%82o-jej-szcze%C5%9Bcie.-ZAPRASZAM-po-cegie%C5%82ki Prosze o reklamowanie na Waszych watkach tego stada, wysylka z 1 i 2 moze byc polaczona. 3 idzie osobno:) Quote
TERESA BORCZ Posted November 11, 2011 Posted November 11, 2011 wczoraj dość długo i konkretnie rozmawiałam z panią KAROLINĄ,nie ukrywam że zrobiła na mnie dobre wrażenie, i wszelkie przygotowania na przyjęcie suni idą w dobrym kierunku, to że benia jest dominantką nie za bardzo ma znaczenie bo nasze złoto jest bardzo spokojne i uległe więc tu raczej problemu nie ma, LIZUNIA jest bardzo słodkim stworzeniem i spokojnym, ale jak ja coś niepokoi, w tym konkretnym ostatnio przypadku szalony szczeniak z ADHD to lekko powarkuje marszcząc pyszczek, Dla beni która jest nieco zawiedziona mniejszym niż od początku dopieszczaniem przez domowników, LIZUNIA może być antidotum na jej lekką depresję, jeśli oczywiście dobrze wprowadzona uzyska z benią dobry kontakt, u mnie ma super kontakt z kazdym psiakiem dużym i małym, nie wykazuje agresji zupełnie, uważam że skoro pani KAROLINA zapewni stopniowe przyzwyczajanie beni do nowej przyjaciółki, najlepiej na zewnatrz domostwa, w ogrodzie czy ganku, i na czas przyzwyczajania będą w osobnych częsciach domu,, co pani KAROLINA ma już zorganizowane, mogłoby się przedsiewzięcie adopcji udać , a małe złotko może stać sie rehabilitantka beni/ Muszę przyznać że pokochałam sunie bezgranicznie i myśl o adopcji nie jest dla mnie łatwa, ale jak sie tak kocha psiaka to chciałoby się zapewnić jeszcze lepsze warunki niż ma u mnie/ i tylko to może być jedynym warunkiem adopcji lepsze warunki a miłosć ta sama, oto uczucie dla Lizuni sie nie martwię bo jej nie da się nie kochać abolutnie/ Pozostawanie w domu pod nieobecność domownikow nie jest problemem, bo sunia jest bardzo spokojna, nie szczeka, nie niszczy, nie gryzie, czeka cierpliwie podsypiając na ogromna ilość pieszczot po powrocie, grunt że ma miejsce do wyjścia, i miękkie legowisko a najlepiej fotel lub kanapę!! W domu zawsze ktos jest, także nieobecnosc pani Karoliny i meża jakos sie rekompensuje/ Miałam taki przypadek adopcji psa po ogromnych przejściach i strasznej chorobie, byla u mnie długo i tez nie wyobrażałam sobie jej adopcji w obawie że coś pójdzie nie tak, a z drugiej strony chciałam by było jej jeszcze lepiej niz u mnie, przeżyłam to trumatycznie ale ryzyko i moje cierpienie się opłaciło, bo moja onka Gracja jest w raju, i to niedaleko nas, wszystkich cioteczek które ja ratowały/ dlatego może warto spróbować, czy nie zdarzy sie i dla Lizuni taki raj/ nie byłaby tam dalej kolejnym 5,6 psiakiem chociaż kochanym, no i miałaby ogród a nie obsiusiany skwer/ na działkę nie za bardzo mogę ja zabierać bo pozostał jej koszmarny strach przed lasem, kojarzy się jej z cierpieniem we wnykach!!! Pani KAROLLINA z mężem przyjada tu z Trzebnicy w niedzielę, zapoznać się z nasza damą, zobaczymy jak spotkanie wypadnie, sunia naprawdę robi wrażenie na każdym kto ją widział/pozostaje problem relacji dzieciaczka z psiakiem, ale ponieważ dla dziecka to nie będzie nowosć, nie spodziewam się kłopotów/ Pani KAROLINA zna przeszłość Lizuni i wie że trzeba jej zapewnić maksimum szczęścia, dlatego bardzo prosiłam o przemyślenie sprawy, czy bedzie mogła jej zapewnić tak mało i tak wiele jednocześnie miejsce szczególne w sercu swoim i rodziny dla tej cudności, / Ja zawsze bedę się bać, w przypadku każdej adopcji, tyle cierpienia zniosła ta sunia, a ja włożyłam w jej ratowanie ogrom pracy i serca, a z drugiej strony nie może taki strach zamykać drogi suni do własnego szczęśliwego domu, Jaka jest wasza opinia cioteczki??? Pani Karolina oczywiście zaprasza na wizyte do suni, jeśli decyzja o adopcji zapadnie, NARAZIE , NA WSZELKI WYPADEK GDYBY ADOPCJA DOSZŁA DO SKUTKU A COS NIE BYŁO TAK JAK TRZEBA TO POPROSTU SUNIA WRÓCI DO MNIE, A RACZEJ DO SIEBIE W KAŻDEJ CHWILI bo przecież my nie chcemy sie pozbyc suneczki za wszelka cenę, a jedynie zapewnić jej jak najlepszy byt i milosc człowieka który doceni jej wspaniale walory! Quote
erka Posted November 11, 2011 Posted November 11, 2011 Pani Tereniu, myślę że jest to duża szansa dla Lizuni i nie możemy jej nie wykorzystać. A domek zapowiada się bardzo dobrze i odpowiedzialnie. Pozostaje tylko sprawa dogadania się Lizuni z benią rezydentką, ale tego i tak wczesniej nie będziemy wiedzieć. A gdyby okazało się,ze jednak sie nie polubią, to najwyżej Lizunia wróci . Quote
savahna Posted November 11, 2011 Posted November 11, 2011 Łał....ale wiesci.:p:p:p Trzymamy mocno kciuki,żeby wszystko potoczyło się jak najlepiej.;) Pięknie to Pani napisała P. Tereso.:loveu: Quote
andzia69 Posted November 11, 2011 Author Posted November 11, 2011 Ja zaciskam kciuki za wszystko co najlepsze dla Lizuni!:):) Quote
Kocurek Posted November 11, 2011 Posted November 11, 2011 Ja tez juz mam kciuki zacisniete .... Quote
TERESA BORCZ Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 wczoraj nie miałam już siły opisać wizyty pani Karoliny z mężem i śliczną córcią u nas/ trochę było ruchu bo moje psiaki a bardzo ruchliwe i ogromne pieszczochy z Lizunią na czele, nie dały nam nawet w spokoju porozmawiać/ Pani Karolina bardzo ładnie została zaakceptowana przez Lizunię, poleżała obok niej , przytulała się i uśmiechała szeroko, zwłaszcza że poczęstowana została gryzakiem, / Sunia już napewno zapomniała o wszelkich żalach do ludzi, którzy zgotowali jej to o czym wszyscy wiemy, dosć długi okres w cieple i miłości, zrobił z niej bardzo milutką, przytulaśną suneczkę, tulącą się zwzięcie do każdego, strachy dopiero się objawiają w pobliżu lasu, ale i ta trauma pewno minie/ pani Karolinie też sunia się spodobała, jest taka miękka, puszysta i miła że trudno by było spodziewać się braku sympatii dla niej, no i oczywiście mamy jej już sporo więcej niz w tytule wątku, pięknie się "powiekszyła" przytyła i "zmężniała" Oczywiście rodzina bardzo sympatyczna i znająca się na postępowaniu z pieskami, a dziewczynka też raczej przyzwyczajona do zwierzaków/ Zapadła decyzją że sunia pojedzie do domku z nimi, ale z opcją że gdyby coś nie wypalilo tak jak planowane dla suni jak najlepiej to zawsze może do mnie wrócić, wiadomo co przeżywałam, jak zwykle przy rozstaniu z tak wypracowanym, ukochanym stworzeniem, ale ja zwsze mówie jeśli bedzie mieć domek lepszy od mojego to muszę się z rozstaniem pogodzić/ U nie miała raj ale brakowało jej ogrodu, no i też bym chciała by miała tego domownika bardziej dla siebie niż u mnie, ja mam pacjentów zbyt wiele, choc i tak poświęcam im cały swoj czas/ Odnosiłam ja do samochodu, już siedząc na kolankach u pani KAROLINY sunia jakby się wahała, ale pani KAROLINA przytulała ja bardzo fajnie w kocyku i jakoś to rozstanie mińeło, Przeżyłam koszmar bo nie mogłam się dodzwonić z zapytaniem czy szczęśliwie dojechali i jak minęła podroż, juz miałam okropne wizje w rodzaju, sunia zwiała albo cały szereg innych, wielka ulgę przyniósł wreszczie telefoniczny sukces, dojechali szczęśliwie, sunia zrobiła już w ogrodzie co trzeba, pojadla bez kłopotu i wstępnie zapoznała się z benią/ Nie było agresji jak narazie suńki się obwąchały i dajemy im czas na zaprzyjażnienie, nie sądzę by był z tym problem ze strony Liski bo jest przyzwyczajona do koegzystencji z dość liczną z zrożnicowaną sforką/ Narazie trzymam kciuki by wszystko się powiodło i LISKA została ukochaną suńcią pani KAROLINY, i całej rodzinki, no i może dostaniemy jakięśszczegółowe opisy zachowań Lisuni z jakimiś fotkami jako plaster na serce Quote
Roszpunka Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Cudowne wieści :) Trzymam kciuki mocno zaciśnięte, niech już dziewczynka zostanie i będzie szczęśliwa :loveu: Quote
erka Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Wspaniałe wieści :loveu::loveu:! Trzymam mocno kciuki aby obie sunieczki sie dogadały, mam nadzieję,ze tak będzie:lol:. Pani TERESO z całego serca wielkie podziękowania za to co zrobiła Pani dla Lizuni i robi cały czas dla tych wszystkich najbiedniejszych, chorych, poranionych, którym nikt nie daje szans na przeżycie, a pod troskliwą opieką Pani nie tylko dochodzą do zdrowia fizycznego, ale świetnej formy psychicznej i dostają szansę na wspaniałe życie, tak jak teraz Lizunia. Dziękujemy Pani Tereniu! Dziękujemy też Pani Karolinie, że przygarnęła Lizunię, że nie przestraszyła sie tak, jak inni, tej niewielkiej niepełnosprawności, że chciała dać dom psiakowi, który miał mniejsze szanse na adopcję.:loveu::loveu::loveu: Quote
malagos Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Ja też jestem dobrej myśli i cieszę się ogromnie, ze tak się wspaniale życie tej suni ułożyło, po ty co przeszła :) Quote
karolinasz Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Witam serdecznie wszystkie wielbicielki Lizy alias (obecnie) Luizy. Psinka pięknie się odnajduje w domu. Przyjęcie przez naszą bernardynkę przeszło najśmielsze oczekiwania- Diana z wrodzoną dystynkcją zaaprobowała małą, trochę ja tylko obszczekując. Niestety Luizka trochę gorzej reaguje na dużą psinę, przy pierwszym spotkaniu ugryzła ją nawet w nos aż krew poleciała. Na jej widok zaczęła się trząść ze strachu i próbowała wczołgać się pod auto. Albo boi się gabarytów psinki albo ma złe doświadczenia. Pierwsza doba przeszła na poznawaniu domu, obwąchiwaniu domu i ogródka. Bernardynka "pilnowała' małej chodząc krok w krok i obwąchując i obśliniając Ją soczyście. Mała ciągle warczała na dużą. Druga doba- zauważyłam że warczenie jest już rzadsze. Mam nadzieję że nieufność minie, nie pojawi się zazdrość i pięknie się zaprzyjaźnią. Luiza podbiła serca wszystkich domowników, także Pani opiekującej się dzieckiem. Ma wielki apetyt, z tym że w ogóle nie sika, mimo że "wyganiamy ją" do ogródka co 2 h. Wczoraj obsikała za to mały dywanik w pokoju dziecka. To z pewnością stres, próba zaznaczenia terenu etc. bo wie że tam jej nie wolno wchodzić. ale ma swoje legowisko, swój fotel w pokoju, oczywiście pcha się do łóżka :) Jedyny problem to fakt,że mało pije i mało siusia. Nie wiem, czy tak ma naturalnie. Prosiłabym dodoatkowo o informacje jakie szczepienia miała- czy musimy wszystkie wykonać,: wścieklizna, nosówka etc. oraz czy była odrobaczana i kiedy. Jak tylko będę mieć czas postaram się zrobić zdjęcia maleństwa, zwłaszcza przy dużej bernardynce Dianie, ponieważ wyglądają razem przekomicznie, niczym Dawid i Goliat. Ogólnie wszytko jest dobrze, dom stoi w całości, pracujemy nad tym by Luizka poczuła się pewnie i pokochała Diankę tak jak nas. Pozdrawiam K. Quote
savahna Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Trzymamy mocno kciuki. Na wszystko potrzeba czasu i cierpliwości. Pani Teresa:loveu: na pewno udzieli odpowiednich rad.:p Quote
TERESA BORCZ Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Bardzo się cieszę że sunia zaskarbiła sobie serduszka domowników, do beni też sie przyzwyczai z pewnością bo na ogół miała do czynienia z wszelkimi gabarytami psiaków, z naszą onką była w dobrej komitywie, a nawet jej czasem podjadała z michy, wiedząc ze nie spotka ją nic za to ze strony szaruni, siusianie to chyba oznaka stresu, bo w domu nie okazywała w tej dziedzinie jaikichkolwiek oznak niepokojących, trzeba tylko by miała zawsze w pobliżu miseczke z wodą, mozna jej tez czasami dodać na wszelki wypadek nieco prawdziwego soku z zurawiny gdyby stan trwał, ona sie musi do nowych warunków przyzwyczaić, jednym psiakom zabiera to kilka dni innym jak np mojej lubelskiej łysej perełce zabrało to kilka miesięcy, ale to przypadek szczególnie drastyczny od trzech dni jestem szczęśliwa bo sunia się przemogła i nagle zupełnie niespodziewanie znormalniała!! Obserwacja kilkumiesięczna i wszelkie wysiłki nie wróżyły na to żadnych szans !! Ona była zabrana z rachowa w stanie nadzwyczajnej, skrajnej depresji i przerażenia niewyobrażalnego! Szczepienia trzeba koniecznie zrobić, najlepiej taką francuska chybą szczepionką kombi, na wszystko no i wściekliznę aktualną aby mozna było założyć aktualna ksiażęczkę/ odrobaczam psiaki zazwyczaj co pół roku, ze względu na to że pojawiaja sie nieraz nowe, więc wtedy dostają wszystkie hurtem, luizka może dostać dobra tableteczkę ale narazie nie jest to konieczne, natomiast szczepienia tak, po króciutkim przystosowaniu do nowych warunków, zauważyłam też że trzeba przyciąć pazurki, w takich domowych pieleszach i trawnikowych spacerach nadzwyczaj szybko odrastają/ a nie mają szans na starcie/ nie wiem jak szybko uda się ją odzwyczaić od przytulania do domownikow w łóżku, bo ja nie miałam sumienia jej wyganiać, była u mnie na bardzo szczegółnych warunkach rozpieszczana do granic możliwości, a sama odchodziła tylko jak jej było za ciepło, na swój fotelik ale musiał być ustawiony tak by mnie mogła widzieć! Ogromnie się cieszę że znalazła tak ciepłych ludzi, widać tak miało być, zawsze czekałam na te jej cudowne pięć minut i nadeszło/ lisa to przekochane stworzenie i nie wierzę że można jej nie kochać, dlatego ufam że ten domek to będzie właśnie ten szczególny, który nigdy nie zapomni tego co to stworzenie przeszło, a zrobi wszystko by ona zapomniała i wierzyła że jest kochana u siebie w domku na zawsze! Dobrze że benia ją dobrze przyjęła, w końcu to ona miała prawo być zazdrosna, to już duża część sukcesu! Chyba gabaryty beni nieco zdziwiły lisunie ale będzie dobrze, nasza oncia o połowę chyba mniejsza od beni! To nie złe skojarzenia ona chyba takiego olbrzymka nie widziała, żle może kojarzyć sie czasem człowiek ale najgorzej ten las, na widok lasu kładzie się płasko na ziemi i trzęsie jak osika, wierze że z czasem zapomni! Woziłam ja na działkę, ale przestałam , teraz nie mam lizuni a działka moja i jeszcze 8 innych została spalona w niedzielę, sledztwo trwa ale niewiele sie po tym spodziewam/takie to juz uroki żle pojętej demokracji/ bardzo pani dziękuje pani Karolino, za wybór i opiekę nad naszym cudeńkiem i prosimy o fotki i wiadomości o niej , chyba ucieszą wszystkie wspomagajace ten watek osoby i dodadzą nadziei i wiary że każdy psiak uratowany znajdzie dla siebie miejsce w jakimś sercu , uwierzą ze każdy grosz poświęcony ratowaniu biedulki nie został zmarnowany a i ona sama też dostarczy ludziom wiele radości tak jak mnie!! Trzeba koniecznie zmienić tytuł wątku na tryskajacy optymizmem lisa ma kochajacy dom a nawet dwa!!! Jeszcze uzupełniam małą uwagą, wiele osob widzialo u mnie Lisunię, ale żadna nie zauważyła braku łapki, sunia sobie świetnie radzi a ma tyle uroku że nikt nie zwrócił na te niepełnosprawność uwagi! Quote
Jasza Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Nie wiem nawet co napisać.....takie wieści...... Karolinasz - witamy na Dogomanii! Quote
Pies Wolny Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Łoooołłłłł !!! SUPER WIEŚCI :loveu::loveu::loveu::loveu: Quote
karolinasz Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Cieszę się, że wszystko na razie toczy się w dobrym kierunku. Jestem pewna że będzie tylko lepiej. No i mam nadzieję że więcej psów znajdzie domy: wszystkie biedule ze schronisk, wszystkie małe, duże, grube, chude, dzielne bojowniczki/cy. tylko trzeba je ogłaszać w internecie i gazetach - bo ja tak trafiłam na ślad Luizki. Pani Tereso, dziękuję za zaufanie i pomoc przy adopcji. Jest Pani absolutną "Psia zaklinaczką". A Perełka być może "znormalniała jak ją nasza Wiki wytarmosiła. Doceniła po tym Pani spokój :) Luizka znowu podsikuje na dywan - czyli to stres. Spokojnie, poczekamy aż nie będzie się bała sama wyjść do ogródka. A nasz sposób na przełamanie psów- muzyka disco, psy i córka biegające po salonie wokół stołu. Cyrk, ale rozładownie napięcia w 100%. Będzie dobrze, czego życzę wszystkim psim bidulkom, albo źle- psim BOHATERKOM. Pozdrawiam! Quote
Roszpunka Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Pani Teresa szukała dla Luizy Najlepszego Domku na Świecie. I udało się :multi::multi::multi: Quote
divia_gg Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Strasznie sie ciesze. Jak sobie przypomne ta walke ludzi ze schronu, te wszytskie cierpienia ktore spadly na Lize, te problemy, nawet myslenie o eutanazji, bo stan byl tak zly, a teraz takie zakonczenie to łza sie w oku kręci...Mała tyle przeszla, tyle wycierpiala by w koncu znlezc spokoj i swoeje miejsce na ziemi. Dziekuje wszystkim, bo zaslugujecie na najwieksze podziekowania. Trzymam kciuki za malenka, za nowa rodzine i psiaka Panstwa, coby sie dzieczyny zaprzyjaznily;) Najmocniej na swiecie, bo Lizunia zasluguje na wszystko co najlepsze;) I czekamy na zdjecia i relacje, bo takie watki to ukojenie serc w codziennej walce, ktora wielu stad prowadzi:) Quote
andzia69 Posted November 15, 2011 Author Posted November 15, 2011 ja tez się strasznie cieszę:)...hmm:mad:...kto popełnił samowolkę i pozbawił mnie satysfakcji zmiany tytułu???:mad: przyznać się!:diabloti: Quote
TERESA BORCZ Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Lisa musi byc nieco zdezorientowana brakiem jej forsycjowego krzaczka do którego się przyzwyczaiła, myk ze schodów, pod krzaczek i dalej już nie bardzo, dlatego trzeba będzie dokładnie zmyć wodą z płynem i spora iloscią octu jej miejsce zaznaczone na dywanie, aby do niego nie wracała, wytrzeć następnym razem o ile się zdarzy inne miejsce podkładem i położyć najbliżej wyjścia do ogrodu, pokazać Lisuni jak szczeniakowi, może się zreflektuje, ma teraz dużo przestrzeni stąd dekoncentracja, może też się przyzwyczaić w czasie pobytu w ogrodzie z BENIĄ, mój dymiński tymczasek Foksik dawal popalić bo on ze strachu podsikiwał wsio, ale zabierałam go na spacer łeb w łeb z moim wyszkolonym jamniolkiem i naśladował go w każdym geście, problem zniknął, mimo że psiak był zupełnie wydziczały i oszalały ze strachu/ Quote
Kocurek Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Lisuniu samych radosnych chwil i duzo milosci!Hurrra:) Quote
savahna Posted November 16, 2011 Posted November 16, 2011 Liza ma nowy dom, nowych opiekunów, nowe imię LUIZKA i cudowną przyszłość przed sobą. Ogromne słowa uznanie dla Pani Teresy. Nie potrafiłabym chyba oddac żadnego psa, a juz na pewno nie z takim trudem ratowanego. Szacunek dla Was wszystkich , którzy przyczyniliscie sie do jej uratowana Mocno kciukam,zeby sunia jak najszybciej sie odnalazła w nowym miejscu.Państwu Luizki cierpliwości, zrozumienia dla małych wpadek i duuuuuzo radości z obcowania z tak cudownym stworzeniem.:p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.